Tomasz Augustyn
Jak małe państwa bałtyckie zbudowały gospodarki startupowe
Analiza opublikowana przez portal Euractiv (https://www.euractiv.com/news/baltics-transform-from-soviet-stagnation-to-startup-hubs/) przedstawia przemianę Estonii, Łotwy i Litwy jako jeden z najbardziej wyrazistych przykładów zmiany modelu rozwojowego we współczesnej Europie. Państwa, które na początku lat dziewięćdziesiątych odziedziczyły po Związku Radzieckim niewydolny przemysł, przestarzałą infrastrukturę i instytucje niedostosowane do gospodarki rynkowej, w ciągu nieco ponad trzech dekad wypracowały pozycję rozpoznawalnych ośrodków przedsiębiorczości technologicznej. Symbolem tej transformacji nie jest już modernizacja dawnych fabryk, lecz zdolność do tworzenia przedsiębiorstw działających od początku na rynku międzynarodowym, opartych na oprogramowaniu, danych, cyberbezpieczeństwie, usługach finansowych i modelach platformowych. Euractiv wskazuje między innymi na globalny rozwój takich firm jak Skype, Bolt, Vinted i Nord Security, a także na obecność 17 bałtyckich jednorożców, czyli przedsiębiorstw technologicznych, których wycena przekroczyła miliard dolarów. W 2025 roku startupy z Estonii, Łotwy i Litwy pozyskały łącznie 607 milionów euro finansowania, o około 20 proc. więcej niż rok wcześniej.
Najważniejszym elementem tej historii nie jest jednak sama liczba firm ani nawet skala pozyskanego kapitału. Istotą bałtyckiego sukcesu jest zdolność do przekształcenia słabości odziedziczonych po poprzednim systemie w bodźce do budowania nowych rozwiązań. Kraje bałtyckie nie mogły przez długi czas konkurować zasobami kapitałowymi, wielkością rynku, skalą przemysłu ani liczebnością ludności. Nie dysponowały również rozbudowanymi, sprawnie działającymi systemami telekomunikacyjnymi, finansowymi i administracyjnymi, które wystarczyłoby stopniowo unowocześniać. Paradoksalnie ograniczyło to znaczenie interesów związanych z utrzymaniem istniejących struktur. Zamiast modernizować kolejne warstwy starych systemów, możliwe stało się tworzenie infrastruktury cyfrowej praktycznie od podstaw. Zacofanie technologiczne nie było więc wyłącznie obciążeniem. Stało się przestrzenią umożliwiającą dokonanie skoku rozwojowego ponad rozwiązaniami pośrednimi.
Tego rodzaju mechanizm określa się niekiedy jako technologiczne przeskakiwanie etapów rozwoju. Nie oznacza ono, że brak infrastruktury automatycznie prowadzi do innowacyjności. W większości przypadków niedorozwój pozostaje po prostu niedorozwojem. W państwach bałtyckich zadziałało jednak połączenie kilku czynników: silnej presji modernizacyjnej, niewielkiej skali administracji, relatywnie wysokiego poziomu wykształcenia, politycznej orientacji na integrację zachodnią, otwarcia na zagraniczne rynki oraz społecznej akceptacji dla szybkich zmian. Estonia stała się najbardziej wyrazistym przykładem wykorzystania małej skali państwa jako przewagi organizacyjnej. Cyfryzacja usług publicznych, upowszechnienie podpisu elektronicznego, możliwość zdalnego prowadzenia przedsiębiorstwa oraz rozwój programu e-rezydencji nie były pojedynczymi projektami informatycznymi. Stworzyły środowisko, w którym cyfrowy sposób działania państwa stał się normą, a nie dodatkiem do tradycyjnej administracji. Według Startup Estonia w kraju działa ponad 1,5 tys. startupów i dziesięć przedsiębiorstw zaliczanych do grona jednorożców, co w relacji do liczby mieszkańców stawia Estonię w europejskiej czołówce.
Znaczenie państwa w tym procesie nie polegało wyłącznie na finansowaniu przedsiębiorstw. Ważniejsze było stworzenie instytucjonalnego otoczenia ograniczającego koszty rozpoczynania i prowadzenia działalności. Cyfrowa administracja, przejrzyste procedury, możliwość szybkiej rejestracji firmy, dostęp do danych, rozwiązania podatkowe sprzyjające reinwestowaniu zysków oraz programy przyciągania przedsiębiorców i pracowników technologicznych zwiększały prawdopodobieństwo podejmowania działalności gospodarczej. Przedsiębiorczość nie rozwijała się zatem obok państwa ani przeciwko niemu. Powstała w wyniku charakterystycznego dla państw bałtyckich współdziałania instytucji publicznych, środowisk technologicznych, inwestorów i systemu edukacji. Administracja nie próbowała zastępować rynku, ale konsekwentnie obniżała bariery jego funkcjonowania. Nie bez znaczenia było przystąpienie Estonii, Łotwy i Litwy do Unii Europejskiej w 2004 roku. Integracja zapewniła dostęp do jednolitego rynku, unijnych programów finansowania, swobodnego przepływu kapitału i pracowników oraz europejskiego porządku regulacyjnego. Dla małych państw oznaczało to zasadniczą zmianę rzeczywistej skali rynku. Przedsiębiorstwo powstające w Tallinnie, Rydze czy Wilnie mogło od początku projektować produkt nie dla jednego lub dwóch milionów krajowych konsumentów, lecz dla całej Europy. Mały rynek wewnętrzny, zwykle traktowany jako ograniczenie, wymuszał jednocześnie umiędzynarodowienie działalności. Bałtyckie startupy nie mogły przez wiele lat rozwijać się wyłącznie na podstawie popytu krajowego. Musiały stosunkowo szybko tworzyć produkty możliwe do skalowania, działać w języku angielskim, pozyskiwać zagranicznych klientów i konkurować poza własnym państwem. W tym sensie ograniczona skala państw bałtyckich okazała się zarówno barierą, jak i czynnikiem dyscyplinującym. Duży rynek krajowy pozwala przedsiębiorstwu długo funkcjonować bez ekspansji zagranicznej. Rynek liczący niewiele ponad milion lub kilka milionów mieszkańców nie daje takiego komfortu. Zmusza do myślenia o internacjonalizacji już na etapie konstruowania modelu biznesowego. Powstające firmy muszą być od początku przygotowane na działanie transgraniczne, co wpływa na technologię produktu, język komunikacji, strukturę zespołu, źródła finansowania i sposób zarządzania. Jest to jedna z najważniejszych, choć nie zawsze dostrzeganych przewag bałtyckiego modelu.
Centralne znaczenie w analizie Euractiv ma doświadczenie Skype’a. Jego sukces należy rozpatrywać nie tylko jako historię jednego przedsiębiorstwa, ale jako zdarzenie inicjujące proces kumulacji kompetencji, kapitału i aspiracji. Sprzedaż firmy stworzyła grupę programistów, menedżerów, inwestorów i założycieli dysponujących wiedzą o budowaniu globalnej spółki technologicznej. Osoby te zaczęły inwestować w kolejne przedsięwzięcia, zakładać własne firmy, wspierać nowych przedsiębiorców oraz przekazywać im kontakty i doświadczenie. W ten sposób sukces jednego podmiotu wywołał efekt mnożnikowy. Analogiczne znaczenie dla Litwy uzyskał rozwój Vinted, a w dalszej kolejności Nord Security i innych przedsiębiorstw tworzących wokół siebie zespoły doświadczonych specjalistów.
Efekt mnożnikowy jest jednym z najważniejszych wyróżników dojrzałego ekosystemu startupowego. Same inkubatory, konkursy, konferencje i dotacje nie są jeszcze ekosystemem. Powstaje on dopiero wtedy, gdy doświadczenie i kapitał uzyskane w jednej firmie zaczynają zasilać kolejne przedsięwzięcia. Pracownik startupu staje się jego założycielem, założyciel po sprzedaży przedsiębiorstwa zostaje inwestorem, a inwestor pomaga następnej generacji przedsiębiorców wejść na rynek międzynarodowy. Wiedza pozostaje w obiegu i jest wykorzystywana wielokrotnie. O rozwoju nie decyduje wówczas liczba pojedynczych projektów, lecz gęstość relacji pomiędzy ludźmi i organizacjami. Warto przy tym ostrożnie interpretować przywołaną w materiale Euractiv liczbę około 33 tys. startupów utworzonych w państwach bałtyckich. Dane Lursoft, na których opiera się to zestawienie, dotyczą w szerokim ujęciu nowo rejestrowanych przedsiębiorstw, a nie wyłącznie startupów technologicznych rozumianych jako innowacyjne firmy o wysokim potencjale skalowania. Łotewskie media publiczne, omawiając te same dane, zwracały uwagę, że obejmują one również mikrofirmy, jednoosobowe formy aktywności, przedsiębiorstwa nieprowadzące faktycznej działalności oraz podmioty tworzone przez e-rezydentów. Sama liczba rejestracji nie może więc być utożsamiana z liczbą innowacyjnych przedsięwzięć technologicznych. Pozostaje jednak wartościowym wskaźnikiem społecznej gotowości do podejmowania aktywności gospodarczej, szczególnie jeśli towarzyszą jej wysokie wskaźniki przeżywalności przedsiębiorstw.
Rozróżnienie to ma istotne znaczenie dla polityki rozwoju. Sukcesu ekosystemu nie należy mierzyć przede wszystkim liczbą założonych podmiotów, lecz skalą tworzonych miejsc pracy, wartością eksportu, produktywnością, wysokością wynagrodzeń, nakładami na badania i rozwój, liczbą patentów, zdolnością do przyciągania kapitału oraz częstotliwością powstawania firm o globalnym zasięgu. Na Litwie w sektorze startupowym pracowało w 2025 roku około 19,1 tys. osób, a przedsiębiorstwa zaliczane do tego sektora wpłaciły do budżetu ponad pół miliarda euro podatków. Oznacza to, że działalność startupowa przestała być niszowym segmentem gospodarki i zaczęła realnie oddziaływać na finanse publiczne, rynek pracy oraz poziom wynagrodzeń.
Drugim fundamentem bałtyckiej transformacji jest kapitał ludzki. Euractiv słusznie zwraca uwagę na znaczenie kształcenia w obszarach nauk ścisłych, technologii, inżynierii i matematyki. Szczególnie Estonia osiąga bardzo wysokie rezultaty edukacyjne. W badaniu PISA 2022 należała do grupy państw uzyskujących wyniki powyżej średniej OECD jednocześnie w matematyce, czytaniu i naukach przyrodniczych, a odsetek uczniów nieosiągających podstawowego poziomu umiejętności matematycznych należał tam do najniższych wśród wszystkich uczestniczących systemów edukacji. Nie chodzi jednak wyłącznie o wyniki testów. System edukacji współtworzy kulturę społeczną, w której kariera przedsiębiorcy technologicznego staje się rozpoznawalną i akceptowaną ścieżką rozwoju zawodowego. Widoczność sukcesów Skype’a, Bolta, Vinted czy Nord Security zmieniła strukturę aspiracji młodego pokolenia. Przedsiębiorca technologiczny przestał być postacią abstrakcyjną, znaną z historii amerykańskiej Doliny Krzemowej. Stał się kimś, kto może pochodzić z Tallinna, Wilna, Kowna, Rygi albo Tartu. Sukces zyskał lokalne twarze, a przedsiębiorczość została osadzona w realnym doświadczeniu społeczeństwa.
Zmiana aspiracji jest czynnikiem gospodarczym, choć trudno ją ująć w prostych statystykach. Społeczeństwa rozwijają się nie tylko dzięki istniejącym zasobom, lecz również dzięki wyobrażeniom o tym, co jest możliwe. Gdy najbardziej ambitni absolwenci uznają za naturalne zakładanie własnych przedsiębiorstw, a nie wyłącznie poszukiwanie zatrudnienia w administracji, banku lub zagranicznej korporacji, zmienia się sposób wykorzystywania kapitału ludzkiego. Nie oznacza to, że każdy powinien zostać przedsiębiorcą. Istotne jest natomiast społeczne przyzwolenie na eksperymentowanie, ponoszenie ryzyka i uczenie się na nieudanych przedsięwzięciach.
Analiza Euractiv może jednak sprawiać wrażenie, że Estonia, Łotwa i Litwa tworzą jeden, niemal jednolity ekosystem. W rzeczywistości pomiędzy nimi występują istotne różnice. Estonia pozostaje najbardziej dojrzałym środowiskiem pod względem liczby startupów i jednorożców w relacji do liczby mieszkańców oraz doświadczenia w rozwijaniu firm na późniejszych etapach. Litwa w ostatnich latach rozwija się szczególnie dynamicznie, korzystając z większego rynku pracy, rosnącej pozycji Wilna i Kowna oraz specjalizacji w cyberbezpieczeństwie, fintechu, rozwiązaniach chmurowych i sztucznej inteligencji. Łotwa rozwija się wolniej i nadal wykazuje słabszą dostępność kapitału początkowego, choć uruchomienie nowych funduszy zaczyna ograniczać tę barierę. W 2025 roku trzy nowe łotewskie fundusze wniosły do ekosystemu ponad 60 milionów euro świeżego kapitału. Zmienia się także struktura sektorowa bałtyckich innowacji. Fintech, handel internetowy i platformy konsumenckie pozostają ważne, ale coraz większą rolę odgrywają sztuczna inteligencja, infrastruktura chmurowa, cyberbezpieczeństwo oraz technologie obronne i podwójnego zastosowania. W 2025 roku sztuczna inteligencja była głównym kierunkiem lokowania kapitału na różnych etapach rozwoju firm, natomiast technologie obronne i dual-use stały się szczególnie widoczne w Estonii. Udział inwestorów zagranicznych w bałtyckich rundach finansowania zwiększył się z około 20 proc. w 2020 roku do 43 proc. w 2025 roku, a dziewięć nowych funduszy skoncentrowanych na regionie zgromadziło około 300 milionów euro. Jednocześnie liczba wyjść kapitałowych podwoiła się, co zwiększa prawdopodobieństwo ponownego zainwestowania środków i kompetencji w kolejne przedsiębiorstwa.
Rosnące znaczenie technologii obronnych nie jest przypadkowe. Państwa bałtyckie funkcjonują w warunkach bezpośredniego zagrożenia geopolitycznego, a bezpieczeństwo cyfrowe, odporność infrastruktury, systemy bezzałogowe, rozpoznanie i bezpieczna komunikacja mają dla nich znaczenie egzystencjalne. Potrzeby państwa i wojska tworzą w tym przypadku popyt na innowacje, natomiast rozwinięty sektor technologiczny umożliwia szybkie dostosowanie rozwiązań cywilnych do zastosowań związanych z bezpieczeństwem. Może to prowadzić do powstania nowej specjalizacji regionalnej, w której doświadczenie cyfryzacji państwa zostanie połączone z technologiami odporności, cyberobrony i systemami autonomicznymi. Nie oznacza to, że bałtycki model jest wolny od zagrożeń. Doskwiera mu w szczególności ograniczona podaż pracy. Starzenie się ludności, emigracja oraz niewielka liczba mieszkańców sprawiają, że firmy technologiczne muszą coraz intensywniej pozyskiwać pracowników z zagranicy. W Estonii sektor startupowy zatrudniał na początku 2025 roku ponad 14 tys. osób, ale krajowe analizy rynku pracy jednocześnie wskazują na zmniejszanie się liczby ludności w wieku produkcyjnym. Innym zagrożeniem jest zależność od zagranicznego kapitału i rynków. Im bardziej firmy są umiędzynarodowione, tym silniej odczuwają zmiany globalnych stóp procentowych, dostępności finansowania i nastrojów inwestorów. Nie pomaga ponadto koncentracja aktywności w Tallinnie, Wilnie, Kownie i Rydze, która może pogłębiać wewnętrzne różnice przestrzenne. Dynamiczny sektor technologiczny nie musi automatycznie rozwiązywać problemów słabszych miast, obszarów wiejskich i regionów poprzemysłowych. Wyzwaniem jest także zachowanie wartości w gospodarce krajowej po osiągnięciu przez przedsiębiorstwo globalnej skali. Sprzedaż startupu zagranicznemu inwestorowi może przynieść kapitał i uruchomić efekt mnożnikowy, ale może również prowadzić do przeniesienia centrów decyzyjnych, własności intelektualnej i najbardziej wartościowych funkcji poza region. Dlatego kolejnym etapem rozwoju państw bałtyckich powinno być nie tylko zwiększanie liczby nowych firm, lecz również budowanie zdolności do utrzymywania ich siedzib, laboratoriów, zespołów badawczych i własności technologicznej. Dojrzałość ekosystemu będzie mierzona tym, czy potrafi on finansować nie tylko etap zalążkowy, ale także kosztowną ekspansję i rozwój dużych przedsiębiorstw technologicznych.
Z bałtyckiego doświadczenia wynika kilka szerszych wniosków dla polityki regionalnej i gospodarczej. Po pierwsze, mała skala nie wyklucza globalnej konkurencyjności, o ile specjalizacja opiera się na produktach skalowalnych i niewymagających proporcjonalnego zwiększania materialnych zasobów. Po drugie, administracja cyfrowa nie jest jedynie sposobem usprawnienia obsługi mieszkańców. Może być częścią infrastruktury gospodarczej, tak samo jak transport, energetyka czy telekomunikacja. Po trzecie, pojedynczy sukces osiąga znaczenie rozwojowe dopiero wtedy, gdy istnieją mechanizmy reinwestowania kapitału i przekazywania doświadczenia. Po czwarte, polityka startupowa nie może ograniczać się do dotacji i organizowania wydarzeń. Musi obejmować edukację, regulacje, system podatkowy, dostęp do kapitału, zamówienia publiczne, przyciąganie talentów oraz współpracę pomiędzy nauką, administracją i przedsiębiorstwami.
Najbardziej interesujący wniosek płynący z analizy Euractiv dotyczy jednak sposobu rozumienia dziedzictwa gospodarczego. Państwa bałtyckie nie odniosły sukcesu dlatego, że przeszłość przestała mieć znaczenie. Odniosły go dlatego, że potraktowały własne zapóźnienie jako argument za radykalnym przeprojektowaniem instytucji, a nie za zachowawczą modernizacją odziedziczonych struktur. Nie próbowały odtwarzać przemysłowych modeli większych państw. Budowały przewagi odpowiadające własnej skali, położeniu i zasobom ludzkim. Bałtycka transformacja nie jest więc prostą opowieścią o przejściu od radzieckiej stagnacji do świata startupów. Jest przykładem świadomego tworzenia nowej ścieżki rozwoju. Jej podstawą stało się połączenie sprawnego państwa, wysokiej jakości kapitału ludzkiego, przedsiębiorczej kultury, dostępu do jednolitego rynku europejskiego i zdolności do uczenia się na sukcesach pierwszych globalnych firm. Estonia, Litwa i w mniejszym stopniu Łotwa pokazują, że peryferyjne położenie i ograniczona skala nie muszą prowadzić do trwałej zależności od większych gospodarek. Mogą skłaniać do większej otwartości, szybszej internacjonalizacji i konsekwentnego poszukiwania nisz, w których znaczenie ma nie wielkość kraju, lecz jakość instytucji, szybkość działania i zdolność łączenia wiedzy z przedsiębiorczością.
