Tomasz Augustyn
Region Morza Bałtyckiego może na wielu polach odczuć pozytywne i negatywne konsekwencje konfliktu na Bliskim Wschodzie, zwłaszcza jeśli będzie się on przedłużał.
Przedłużający się konflikt zbrojny na Bliskim Wschodzie, w którym Stanom Zjednoczonym nie udaje się szybko osiągnąć dominacji nad Iranem ani doprowadzić do jego militarno-politycznego podporządkowania, może generować dla państw regionu Morza Bałtyckiego i północnej Europy konsekwencje wykraczające daleko poza wymiar czysto energetyczny. W scenariuszu długiego procesu mamy do czynienia z nakładaniem się trzech wektorów ryzyka: geostrategicznego przeciążenia USA, destabilizacji globalnych szlaków logistyczno-energetycznych oraz przyspieszonej rekonfiguracji osi geopolitycznych (Moskwa–Teheran–Pekin). Choć region Bałtyku i Skandynawii jest geograficznie odległy od Zatoki Perskiej, jego bezpieczeństwo i dobrobyt są ściśle powiązane z funkcjonowaniem globalnego systemu handlowego, którego kluczowym węzłem pozostaje Cieśnina Ormuz – wąskie gardło, przez które przepływa znacząca część światowego handlu ropą i LNG, formalnie objęte reżimem przejścia tranzytowego wynikającym z Konwencji Narodów Zjednoczonych o prawie morza, lecz w praktyce podatne na zakłócenia ze strony Iranu dysponującego potencjałem asymetrycznym (rakiety przeciwokrętowe, minowanie, drony, szybkie jednostki).
W krótkim horyzoncie (0–2 lata) kluczowym zagrożeniem dla państw bałtyckich i nordyckich jest efekt „overstretch” Stanów Zjednoczonych. Konieczność utrzymywania grup lotniskowcowych, zasobów ISR (Intelligence, Surveillance, Reconnaissance – rozpoznanie wywiadowcze, nadzór i zwiad), systemów obrony powietrznej i amunicji precyzyjnej na Bliskim Wschodzie ogranicza elastyczność operacyjną Waszyngtonu na wschodniej flance NATO. W wymiarze percepcyjnym może to osłabić odstraszanie wobec Rosji i zwiększyć pokusę testowania spójności sojuszu poprzez działania poniżej progu wojny – incydenty morskie, cyberataki, presję w przestrzeni powietrznej czy działania sabotażowe wobec infrastruktury krytycznej na Bałtyku. Jednocześnie zaangażowanie USA nie musi oznaczać fizycznej redukcji obecności w Europie; przeciwnie, rozbudowana sieć porozumień o współpracy obronnej (DCA) ze Szwecją, Finlandią, Danią i Norwegią, zapewniająca dostęp do kilkudziesięciu baz i instalacji wojskowych, może w praktyce utrwalić długoterminową obecność amerykańską. W 2023 roku Szwecja, Dania i Finlandia podpisały umowy, które zapewnią USA dostęp do łącznie 47 baz wojskowych w krajach nordyckich: 17 w Szwecji, 15 w Finlandii i trzy w Danii. W Norwegii wcześniej wcześniej Stany Zjednoczone miały dostęp do Rygge, Sola, Evenes i Ramsund. Dzięki nowej umowie uzyskają również dostęp do stacji lotniczych Andøya, Ørland, Bardufoss, stacji wojskowej Haakonsvern, garnizonu w Værnes i Setermoen, a także pól strzeleckich i szkoleniowych, obiektów górskich Osmarka i zakładów paliwowych Namsen. Jednak w warunkach przeciążenia zasobów pojawia się ryzyko ograniczonej zdolności do szybkiej projekcji siły w regionie Bałtyku w sytuacji kryzysowej.
Drugim natychmiastowym kanałem oddziaływania jest szok energetyczno-inflacyjny. Ewentualne zakłócenia żeglugi w Cieśninie Ormuz – nawet bez jej formalnej blokady – mogą windować ceny ropy do poziomów rzędu 100–150 USD za baryłkę, a LNG do poziomów destabilizujących rynki europejskie. Dla Norwegii, jako istotnego eksportera ropy i gazu, oznacza to krótkookresowy wzrost dochodów budżetowych i nadwyżek handlowych. Jednak korzyść fiskalna ma charakter cykliczny i towarzyszy jej efekt negatywny: spowolnienie globalnej gospodarki, wzrost kosztów transportu i presja inflacyjna, która w krajach bałtyckich – szczególnie wrażliwych na ceny energii i żywności – może ponownie podbić koszty życia i napięcia społeczne. Wysokie ceny paliw przełożą się także na wzrost kosztów funkcjonowania portów w Gdańsku, Gdyni, Göteborgu czy Tallinnie oraz na wyższe stawki frachtowe i ubezpieczeniowe dla armatorów operujących w rejonie Zatoki Perskiej. Państwa nordyckie, posiadające silne sektory żeglugowe i logistyczne, odczują wzrost ryzyka operacyjnego i kosztów ochrony konwojów.
W dłuższym horyzoncie (powyżej 2 lat) konsekwencje nabierają wymiaru strukturalnego. Po pierwsze, przedłużający się brak rozstrzygnięcia osłabia wiarygodność amerykańskiej projekcji siły i może wzmocnić w Europie Północnej tendencje do budowy większej autonomii strategicznej, zwłaszcza w zakresie obrony powietrznej, rozpoznania i zdolności morskich. Proces militaryzacji Skandynawii – już przyspieszony po akcesji Finlandii i Szwecji do NATO – mógłby nabrać charakteru trwałego, mniej zależnego od cykli politycznych w USA. Po drugie, utrwalenie osi Moskwa–Teheran sprzyja transferowi technologii wojskowych, zwłaszcza w obszarze dronów, rakiet balistycznych i systemów walki radioelektronicznej. Rozmieszczenie ulepszonych systemów w Obwodzie Królewieckim zwiększałoby presję na basen Morza Bałtyckiego, komplikując planowanie obronne Litwy, Łotwy, Estonii i Polski oraz wymuszając dodatkowe inwestycje w A2/AD i obronę przeciwrakietową.
Trzecim elementem długookresowym jest presja migracyjna jako narzędzie oddziaływania hybrydowego. Destabilizacja Iraku, Syrii czy Turcji w wyniku eskalacji regionalnej może generować nowe fale uchodźców. Doświadczenia z lat 2015–2016 oraz kryzys na granicy białorusko-polskiej pokazują, że migracja może być instrumentalizowana przez państwa trzecie. W scenariuszu eskalacyjnym Rosja i Białoruś mogłyby próbować kierować presję migracyjną ku granicom Finlandii i państw bałtyckich, potęgując napięcia polityczne i polaryzację społeczną.
Długotrwała niestabilność w rejonie Ormuzu może również przyspieszyć strategiczne zainteresowanie alternatywnymi szlakami żeglugowymi, w tym Północną Drogą Morską w Arktyce. Dla Rosji oznaczałoby to wzmocnienie znaczenia jej infrastruktury arktycznej i potencjalne źródło dochodów oraz wpływów geopolitycznych. Dla państw skandynawskich – zwłaszcza Norwegii – rozwój szlaku arktycznego to jednocześnie szansa gospodarcza i wyzwanie bezpieczeństwa, gdyż zwiększona aktywność Rosji i Chin w Arktyce implikuje potrzebę rozbudowy zdolności nadzoru i obrony północnej flanki.
Konflikt o przedłużonym charakterze, bez szybkiego rozstrzygnięcia na korzyść USA, nie oznacza bezpośredniego zagrożenia militarnego dla regionu Morza Bałtyckiego, lecz prowadzi do kumulacji ryzyk systemowych: osłabienia odstraszania, wzrostu kosztów energii i transportu, przyspieszonej militaryzacji północy Europy, zacieśnienia współpracy rosyjsko-irańskiej oraz instrumentalizacji migracji. Region Bałtyku i Skandynawii, silnie wpięty w globalne łańcuchy dostaw i architekturę bezpieczeństwa transatlantyckiego, pozostaje wrażliwy na perturbacje w odległym, lecz kluczowym węźle geostrategicznym, jakim jest Zatoka Perska i Cieśnina Ormuz.
