Tomasz Augustyn

Państwa regionu Morza Bałtyckiego budują bezpieczeństwo według różnych logik. Skuteczny system bezpieczeństwa nie wynika z jednego wzorca, lecz ze zdolności do wykorzystania własnej geografii, gospodarki, społeczeństwa i miejsca w strukturach sojuszniczych.

Państwa regionu Morza Bałtyckiego znajdują się dziś w podobnym środowisku strategicznym, ale nie budują bezpieczeństwa według jednego wzorca. Wspólne są zasadnicze punkty odniesienia: Rosja jako główne źródło zagrożenia militarnego i hybrydowego, NATO jako podstawowa struktura odstraszania i obrony, rosnąca potrzeba ochrony infrastruktury krytycznej oraz coraz silniejsze przekonanie, że współczesna obrona państwa nie może ograniczać się do sił zbrojnych. Na tym poziomie następuje daleko idąca konwergencja. Różnice zaczynają się jednak wtedy, gdy trzeba odpowiedzieć na pytanie, w jaki sposób państwo ma przełożyć te ogólne założenia na własną organizację, infrastrukturę, relacje ze społeczeństwem i miejsce w systemie sojuszniczym.

W niniejszej analizie porównujemy sposoby, w jakie państwa regionu Morza Bałtyckiego organizują własne systemy bezpieczeństwa, wskazując ich dominującą logikę, podstawowe atuty oraz najważniejsze ograniczenia. Analiza ta służy nie tworzeniu rankingu państw, lecz uchwyceniu odmiennych modeli adaptacji do podobnego środowiska zagrożeń oraz pokazaniu, w jaki sposób uwarunkowania geograficzne, demograficzne, gospodarcze, instytucjonalne i militarne przekładają się na wybór konkretnych rozwiązań. To, co dla jednego państwa stanowi naturalny zasób bezpieczeństwa – rozległe terytorium, silny przemysł, duża populacja czy rozwinięta infrastruktura – w innym musi być kompensowane przez mobilizację społeczną, trwałą obecność wojsk sojuszniczych, wysoki poziom przygotowania infrastruktury, rozwój rezerw albo zdolność do szybkiego podejmowania decyzji. Porównanie ma więc przede wszystkim wskazać, jakie różne kombinacje zasobów, instytucji i mechanizmów odporności prowadzą do budowania bezpieczeństwa w warunkach charakterystycznych dla regionu Morza Bałtyckiego.

Państwo

Model budowy bezpieczeństwa Podstawowe atuty

Główne luki / ograniczenia

Finlandia Bezpieczeństwo kompleksowe (comprehensive security) – bezpieczeństwo jako wspólna odpowiedzialność administracji, wojska, biznesu, organizacji i obywateli; przygotowanie funkcji żywotnych państwa już w warunkach pokoju bardzo dojrzały system przygotowania cywilnego; wysoki poziom współpracy państwo–biznes–społeczeństwo; rezerwy i powszechna gotowość; silna kultura samoorganizacji i odporności; integracja obrony militarnej i cywilnej niewielka populacja wobec dużego terytorium; długa granica z Rosją; silna zależność gospodarki od komunikacji morskiej; wysokie wymagania wobec rezerw i mobilizacji w długotrwałym kryzysie
Szwecja Obrona totalna (total defence) – ścisłe połączenie obrony militarnej i cywilnej, zdolność całego społeczeństwa do funkcjonowania w wojnie; obecnie szybka odbudowa systemu silny przemysł obronny; własne technologie lotnicze, morskie i sensorowe; strategiczne położenie Gotlandii; duży potencjał gospodarczy i technologiczny; odbudowywany pobór i obrona cywilna system jest nadal w fazie odtwarzania po dekadach redukcji; potrzeba szybkiej odbudowy zapasów, obrony cywilnej i liczebności struktur wojennych; duże terytorium i długa linia brzegowa
Estonia Obrona kompleksowa (comprehensive national defence) – wojsko, administracja, gospodarka, bezpieczeństwo wewnętrzne, komunikacja strategiczna i społeczeństwo jako jeden system; silne oparcie na rezerwie i NATO bardzo klarowna koncepcja powszechnej odpowiedzialności za obronę; wysoka cyfryzacja; rozwinięta obrona cybernetyczna; szybka mobilizacja; silne zakorzenienie NATO; doświadczenie w przeciwdziałaniu zagrożeniom hybrydowym bardzo mała baza demograficzna i gospodarcza; niemal brak klasycznej głębi strategicznej; ograniczone możliwości absorpcji dużych strat; silna zależność od szybkiego uruchomienia mechanizmów NATO
Łotwa Obrona kompleksowa + obrona terytorium od pierwszego momentu kryzysu; połączenie zawodowych sił zbrojnych, Gwardii Narodowej, służby obrony państwa, rezerw i społeczeństwa jednoznaczne podporządkowanie systemu odstraszaniu Rosji; odbudowa poboru; silny komponent terytorialny; nacisk na samoorganizację społeczeństwa; coraz głębsza integracja z wojskami sojuszniczymi mała liczba ludności i ograniczona masa wojskowa; niewielka głębia strategiczna; relatywnie ograniczone własne zdolności lotnicze i obrony powietrznej; wysoka zależność od sojuszniczego wzmocnienia
Litwa Obrona powszechna/total defence + trwała integracja wojsk sojuszniczych – rozwój własnej dywizji, mobilizacja państwa i społeczeństwa oraz trwałe włączenie niemieckiej brygady w strukturę obrony kraju bardzo wysokie tempo inwestycji; rozwój własnej dywizji; trwała obecność dużych sił niemieckich; szybki rozwój infrastruktury wojskowej i Host Nation Support; silny społeczny komponent obrony niekorzystna geografia pomiędzy Białorusią, Kaliningradem i przesmykiem suwalskim; ograniczona przestrzeń i liczba ludności; konieczność szybkiej rozbudowy OPL, infrastruktury i zaplecza dla rosnących wojsk; duże obciążenie inwestycyjne państwa
Polska Powszechna obrona państwa + duże własne siły konwencjonalne + silne zakotwiczenie sojusznicze; nacisk na odstraszanie, modernizację armii, ochronę granicy wschodniej, odporność infrastruktury i ochronę ludności największy potencjał demograficzny i wojskowy wschodniej części regionu; duża głębia terytorialna; bardzo wysokie wydatki obronne; duży program modernizacyjny; infrastruktura logistyczna dla wschodniej flanki; obecność USA i NATO zasadniczym wyzwaniem jest przełożenie wysokich nakładów wojskowych na równie spójny system odporności cywilnej i powszechnej obrony; nierównomierna dojrzałość struktur cywilnych; duża skala potrzeb infrastrukturalnych; silna koncentracja myślenia strategicznego na osi wschodniej kosztem innych wymiarów, w tym bałtyckiego i zachodniego zaplecza
Niemcy Zintegrowane bezpieczeństwo + Gesamtverteidigung – połączenie obrony militarnej, cywilnej i odporności oraz szczególna rola Niemiec jako centralnego hubu logistycznego NATO największy potencjał gospodarczy regionu; centralne położenie; rozbudowana infrastruktura transportowa i przemysłowa; duży przemysł obronny; kluczowa rola Host Nation Support i tranzytu wojsk; zdolność wspierania państw wschodniej flanki konieczność odbudowy gotowości Bundeswehry i obrony cywilnej po długim okresie ograniczeń; bardzo złożony system federalny i cywilno-wojskowy; krytyczna zależność mobilności NATO od sprawności infrastruktury cywilnej; duża skala koordynacji państwo–landy–biznes
Dania Odbudowa zdolności militarnych + bezpieczeństwo całego społeczeństwa + specjalizacja sojusznicza; coraz większy nacisk na NATO, Bałtyk, cieśniny, Morze Północne i Arktykę kontrola dostępu do Bałtyku przez cieśniny; nowoczesne lotnictwo i marynarka; silne powiązania transatlantyckie; wysoka sprawność państwa; rozwinięty sektor morski i technologiczny oficjalne dokumenty same wskazują potrzebę „odbudowy fundamentów” sił zbrojnych; ograniczona liczebność armii; konieczność równoczesnego zabezpieczania Bałtyku, Morza Północnego, Arktyki i Atlantyku; duże wymagania kadrowe wobec stosunkowo małej populacji

 

Najważniejszym wnioskiem płynącym z zestawienia jest brak jednego uniwersalnego modelu bezpieczeństwa bałtyckiego. Istnieje natomiast wyraźny wspólny kierunek – przechodzenie od bezpieczeństwa rozumianego głównie jako zdolność sił zbrojnych do bezpieczeństwa jako zdolności całego państwa i społeczeństwa do działania pod presją. Najbardziej rozwiniętą postać przyjmuje to w Finlandii. Fińska koncepcja comprehensive security zakłada, że funkcje żywotne społeczeństwa mają być zabezpieczane wspólnie przez administrację, przedsiębiorstwa, organizacje i obywateli. Strategia bezpieczeństwa społeczeństwa z 2025 r. nie buduje więc osobnego świata przygotowań wojskowych i cywilnych, lecz tworzy wspólną ramę dla podmiotów posiadających różne kompetencje i zasoby. Odporność jest tu produktem współdziałania systemu, a nie dodatkową funkcją wykonywaną po wystąpieniu kryzysu.

Szwecja posługuje się innym terminem – total defence – ale zmierza w podobnym kierunku. Jej szczególną sytuację stanowi jednak konieczność odbudowy zdolności osłabionych po zakończeniu zimnej wojny. Przyjęte na lata 2025–2030 rozwiązania są określane przez sam szwedzki rząd jako największe wzmocnienie obrony totalnej od czasów zimnej wojny i obejmują jednoczesne zwiększanie zdolności wojskowych i cywilnych. Finlandia pokazuje więc przede wszystkim wartość ciągłości instytucjonalnej, Szwecja – skalę kosztu i wysiłku potrzebnego do odtworzenia systemu po jego wcześniejszym ograniczeniu.

W państwach bałtyckich – Estonii, Łotwie i Litwie – podobna idea uzyskuje jeszcze inne znaczenie. Tam kompleksowość obrony wynika nie tylko z dojrzałości koncepcji państwa, lecz z konieczności kompensowania niewielkiego terytorium i ograniczonej populacji. Estonia definiuje comprehensive national defence wprost jako system wymagający przygotowania wszystkich instytucji państwa i całego społeczeństwa. Jego funkcją jest nie tylko skuteczna obrona w przypadku agresji, lecz także odstraszanie poprzez pokazanie potencjalnemu przeciwnikowi, że państwo i społeczeństwo pozostają zdolne do działania pomimo presji.

Różnice między państwami stają się szczególnie czytelne, kiedy spojrzy się na nie przez pryzmat przestrzeni. Estonia, Łotwa i Litwa praktycznie nie posiadają klasycznej głębi strategicznej. Nie mogą zakładać, że w przypadku agresji oddadzą część terytorium, aby zyskać czas na mobilizację i przyjęcie sojuszniczego wsparcia. Stąd bardzo wyraźne przesunięcie ku koncepcji obrony od pierwszego momentu konfliktu. Łotewska Koncepcja Obrony Państwa formułuje to wyjątkowo jednoznacznie: zadaniem sił zbrojnych jest obrona terytorium i ludności „od pierwszego centymetra”, przy wykorzystaniu sił zawodowych, Gwardii Narodowej, służby obrony państwa i rezerw. Jednocześnie łotewski model wskazuje dwa równorzędne kierunki: rozwijanie odstraszania i obrony oraz zwiększanie odporności i woli społeczeństwa do obrony kraju. Litwa posuwa tę logikę jeszcze dalej poprzez trwałe włączenie dużej formacji sojuszniczej do własnego systemu obronnego. Niemiecka 45. Brygada Pancerna nie jest pomyślana jako siła, która ma dopiero przybyć po rozpoczęciu kryzysu. Jest stopniowo trwale lokowana w kraju, a Litwa tworzy dla niej zarówno infrastrukturę militarną, jak i cywilne warunki funkcjonowania żołnierzy i ich rodzin. Do końca 2027 r. jednostka ma osiągnąć pełną zdolność operacyjną. To jakościowo ważna zmiana w europejskiej architekturze bezpieczeństwa. Host Nation Support przestaje oznaczać tylko możliwość przyjęcia wojsk sojuszniczych. Staje się zdolnością trwałego wbudowania ich w system państwa. Potrzebne są nie tylko koszary i poligony, ale także drogi, magazyny, serwis, mieszkania, szkoły, ochrona zdrowia i obsługa rodzin. Bezpieczeństwo wpływa tym samym bezpośrednio na politykę terytorialną i lokalne inwestycje.

Szczególnym przypadkiem jest Finlandia. Pod względem geograficznym posiada ona znacznie większą przestrzeń niż państwa bałtyckie, ale zarazem długą granicę z Rosją i niewielką – względem powierzchni kraju – populację. Kluczową odpowiedzią nie jest więc maksymalna koncentracja zasobów militarnych, lecz utrzymywanie bardzo wysokiej zdolności całego państwa do działania w zakłóconych warunkach. Fiński model dobrze pokazuje różnicę między ochroną systemu a jego odpornością. Ochrona zmierza do niedopuszczenia do uszkodzenia infrastruktury lub zakłócenia funkcji. Odporność zakłada natomiast również, że część zakłóceń wystąpi i trzeba pomimo tego utrzymać podstawowe funkcje społeczne. Dlatego tak duże znaczenie mają przedsiębiorstwa, operatorzy infrastruktury, zapasy, przygotowanie administracji oraz zdolność obywateli do samodzielnego funkcjonowania w pierwszej fazie kryzysu. Właśnie ten aspekt jest jednym z najważniejszych elementów możliwych do wykorzystania przez inne państwa. Nowoczesne systemy bezpieczeństwa nie są bowiem projektowane wyłącznie dla scenariusza pełnoskalowej wojny. Muszą działać również podczas cyberataków, sabotażu infrastruktury, zakłóceń energetycznych, problemów komunikacyjnych, katastrof czy innych zdarzeń, których charakter może przez długi czas pozostawać niejednoznaczny.

Niemcy reprezentują zupełnie inną pozycję w systemie bałtyckim. Nie są państwem frontowym w sensie właściwym Estonii, Łotwie, Litwie czy Polsce. Ich zasadniczym atutem jest natomiast głębia terytorialna, gospodarcza i infrastrukturalna. Operationsplan Deutschland pokazuje, że Berlin coraz wyraźniej postrzega tę przewagę jako zasób całego Sojuszu. Niemcy mają być przestrzenią, przez którą w przypadku kryzysu przemieszczane i zaopatrywane będą duże siły kierowane na wschodnią flankę. Sam Bundeswehra podkreśla, że chodzi o zdolność zapewnienia pobytu, transportu, ochrony oraz logistycznego i medycznego zabezpieczenia setek tysięcy żołnierzy sojuszniczych. Plan integruje wojskową obronę kraju i Sojuszu z niezbędnymi świadczeniami cywilnymi oraz obejmuje kontinuum od pokoju przez zagrożenia hybrydowe i kryzys po wojnę.

Niemiecki przykład jest istotny, ponieważ pokazuje, że głębia strategiczna nie jest bierną odległością od przeciwnika. Musi zostać przekształcona w zdolność funkcjonalną. Droga lub linia kolejowa staje się elementem głębi wtedy, gdy można rzeczywiście przemieścić nią wojska. Szpital – gdy może przejąć dodatkowe obciążenie. Port – gdy może obsłużyć potrzebne przepływy. Przedsiębiorstwo – gdy jego usługi mogą być dostępne również w warunkach kryzysowych. W tym sensie model niemiecki jest jednym z najbardziej użytecznych punktów odniesienia dla polskiej dyskusji o strategicznej roli zachodniej części kraju.

Jeszcze inną logikę reprezentuje Dania. Jej znaczenie nie wynika z dużej populacji ani terytorium, ale z położenia pomiędzy Bałtykiem, Morzem Północnym i Atlantykiem oraz znaczenia cieśnin duńskich. Dania musi równocześnie rozwijać zdolności morskie i lotnicze, uczestniczyć w kolektywnej obronie NATO oraz angażować się w bezpieczeństwo Arktyki. Długoterminowe porozumienie obronne na lata 2024–2033 zakłada znaczące zwiększenie wydatków, rozbudowę sił zbrojnych, zwiększenie ich zdolności do szybkiego działania i długotrwałego utrzymywania operacji oraz wzmocnienie poboru. Duńskie doświadczenie pokazuje, że znaczenie strategiczne terytorium nie musi odpowiadać jego wielkości. Węzeł geograficzny może być ważniejszy niż rozległy obszar, jeżeli kontroluje komunikację, dostęp do akwenu albo koncentrację infrastruktury krytycznej. Ta uwaga ma szczególne znaczenie dla analizy portów, wysp, cieśnin i obszarów nadmorskich całego Bałtyku.

Na tle pozostałych państw pozycja Polski jest nietypowa. Nie posiada tak ograniczonej głębi strategicznej jak państwa bałtyckie, ale jest bezpośrednim państwem wschodniej flanki. Ma wielokrotnie większą populację i potencjał wojskowy niż Estonia, Łotwa czy Litwa, ale nie posiada jednocześnie zaplecza ekonomicznego porównywalnego z Niemcami. Nie ma również tak głęboko zakorzenionego systemu kompleksowej odporności jak Finlandia. Polski model jest więc z konieczności hybrydowy.

Pierwszym elementem polskiego modelu jest budowa dużych własnych zdolności militarnych, zdolnych nie tylko do udziału w kolektywnej obronie NATO, lecz przede wszystkim do odstraszania przeciwnika oraz prowadzenia długotrwałych i intensywnych działań obronnych na terytorium państwa. Oznacza to równoczesne zwiększanie liczebności sił zbrojnych, modernizację techniczną, rozwój nowych jednostek, rozbudowę infrastruktury wojskowej i logistycznej oraz zwiększanie krajowych zdolności produkcji, serwisu i odtwarzania sprzętu. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego przyjęta przez Radę Ministrów 25 lipca 2025 r. wskazuje wprost na potrzebę wzmacniania zdolności wojska do odstraszania i obrony, modernizacji technicznej i doktrynalnej oraz takich zmian organizacyjnych, które pozwolą Siłom Zbrojnym prowadzić konflikt o dużej intensywności przez dłuższy czas. Nie chodzi więc wyłącznie o zwiększanie liczby platform bojowych. Własny potencjał militarny musi posiadać odpowiednie zaplecze: amunicję, serwis, transport, energetykę, system dowodzenia, infrastrukturę mobilizacyjną, przemysł oraz zdolność uzupełniania strat.

Drugim elementem pozostaje możliwie silne zakotwiczenie Polski w systemie kolektywnej obrony oraz trwała obecność wojsk sojuszniczych, przede wszystkim amerykańskich. Polska nie przyjmuje bowiem modelu samowystarczalności strategicznej. Rozbudowa własnej armii jest projektowana jako część większego systemu NATO, w którym istotne znaczenie mają interoperacyjność, wspólne planowanie, obecność wojsk sojuszniczych oraz możliwość szybkiego rozwinięcia kolejnych sił na terytorium Polski. W 2026 r. NATO utrzymuje w Polsce wielonarodowe Forward Land Forces dowodzone przez Stany Zjednoczone, z udziałem także wojsk brytyjskich, rumuńskich i chorwackich; formacja może zostać w razie potrzeby rozwinięta do większej struktury. Znaczenie sojuszniczego komponentu nie sprowadza się więc do politycznego potwierdzenia zobowiązań NATO. Wymaga ono rozbudowy infrastruktury przyjęcia wojsk, magazynowania, transportu, paliw, zabezpieczenia medycznego i technicznego oraz sprawnych procedur przemieszczania sił. W tym sensie obecność sojusznicza staje się również problemem organizacji terytorium państwa.

Trzecim komponentem jest rozwijany obecnie system powszechnej obrony, ochrony ludności i odporności państwa. Jego znaczenie polega na odejściu od założenia, że bezpieczeństwo w warunkach kryzysu lub wojny może zostać zapewnione przez wojsko i centralne struktury państwa. Strategia z 2025 r. wprost zakłada stworzenie systemu powszechnej obrony, integrację systemu kierowania bezpieczeństwem, zwiększenie odporności infrastruktury i usług, rozwijanie ochrony ludności i obrony cywilnej oraz włączenie społeczeństwa obywatelskiego w system bezpieczeństwa. Ważnym elementem tego procesu jest obowiązująca od początku 2025 r. ustawa o ochronie ludności i obronie cywilnej, która tworzy ramy dla funkcjonowania systemu zarówno w czasie pokoju, jak i wojny. Obejmuje on nie tylko miejsca schronienia, lecz także zapewnienie wody, żywności, energii, paliwa, łączności, transportu, pomocy medycznej, rezerw materiałowych i ciągłości usług publicznych. Tym samym trzeci komponent jest znacznie szerszy niż klasycznie rozumiana obrona cywilna. Dotyczy zdolności całego państwa do dalszego funkcjonowania mimo zakłóceń. W praktyce oznacza przygotowanie administracji centralnej i samorządowej, ochrony zdrowia, przedsiębiorstw energetycznych i komunalnych, transportu, telekomunikacji, systemów cyfrowych, gospodarki żywnościowej oraz innych podmiotów zapewniających podstawowe funkcje społeczne. Granica pomiędzy bezpieczeństwem militarnym a cywilnym staje się zatem coraz mniej wyraźna. Ten sam system transportowy służy mieszkańcom, gospodarce i mobilności wojskowej; ta sama sieć energetyczna warunkuje funkcjonowanie szpitala, administracji, przedsiębiorstw i jednostki wojskowej; te same porty, koleje czy centra logistyczne mogą pełnić funkcje gospodarcze w czasie pokoju i strategiczne podczas kryzysu.

Największym wyzwaniem polskiego modelu nie jest więc obecnie brak któregokolwiek z tych trzech podstawowych komponentów. Rozwijane są wszystkie – własna siła militarna, zakotwiczenie sojusznicze oraz odporność całego państwa i społeczeństwa. Problem polega na tym, że rozwijają się one w różnym tempie, są zarządzane przez różne instytucje i posługują się odmiennymi mechanizmami planowania oraz finansowania. Modernizacja armii może być prowadzona w ramach wieloletnich programów sprzętowych, podczas gdy odporność lokalnej infrastruktury zależy od decyzji tysięcy samorządów i operatorów. NATO planuje zdolności militarne w logice operacyjnej, natomiast transport, energetyka czy ochrona zdrowia rozwijają się przede wszystkim według logiki sektorowej i gospodarczej. Ochrona ludności podlega innym strukturom niż obrona militarna, a zasadnicza część infrastruktury potrzebnej w czasie kryzysu pozostaje poza bezpośrednim zarządem administracji obronnej. Integracja staje się zatem centralnym wyzwaniem. Nie wystarczy dysponować silną armią, jeżeli infrastruktura cywilna nie będzie zdolna jej podtrzymywać, zaś obecność wojsk sojuszniczych bez zapewnienia odpowiedniej mobilności, zaplecza logistycznego i możliwości ich długotrwałego funkcjonowania jest niewiele warta. Polski model bezpieczeństwa będzie dojrzały dopiero wtedy, gdy te trzy elementy zaczną funkcjonować jako jeden system zdolności państwa, a nie trzy sąsiadujące ze sobą obszary interwencji publicznej. Ma to również bezpośredni wymiar terytorialny. Integracja nie dokonuje się wyłącznie na poziomie dokumentów strategicznych i centralnych struktur dowodzenia. Musi być widoczna w konkretnych regionach, w których krzyżują się infrastruktura wojskowa, transportowa, energetyczna, gospodarcza i społeczna. W takim ujęciu województwa przestają być jedynie przestrzenią, na której rozmieszczono określone zasoby państwa. Stają się funkcjonalnymi elementami jego systemu bezpieczeństwa. Jedne pełnią w większym stopniu funkcję bezpośredniego zaplecza obrony wschodniej granicy, inne odpowiadają za transport, logistykę, produkcję, porty, energetykę, zdolności medyczne czy przyjmowanie sił sojuszniczych. Dopiero rozpoznanie i świadome rozwijanie tych funkcji pozwala przełożyć trzy filary polskiego bezpieczeństwa na rzeczywistą odporność całego terytorium państwa.

Polska rozbudowuje armię szybciej, niż przebudowuje system cywilny wspierający funkcjonowanie państwa w kryzysie. Modernizacja wojskowa może wyprzedzać przygotowanie infrastruktury, systemu ochrony ludności, administracji, gospodarki i poziomu społecznego przygotowania. Tymczasem doświadczenia Finlandii, Szwecji i państw bałtyckich pokazują, że sam potencjał militarny nie wystarcza, jeśli nie posiada odpowiednio przygotowanego otoczenia.

Przeprowadzona analiza pozwala uporządkować państwa regionu Morza Bałtyckiego w cztery zasadnicze modele budowania bezpieczeństwa, przy czym należy traktować je jako typy idealne, a nie rozłączne kategorie. W rzeczywistości każde z analizowanych państw wykorzystuje elementy kilku podejść równocześnie, a wraz ze zmianą środowiska strategicznego następuje ich dalsze przenikanie. Finlandia rozwija własne zdolności wojskowe i pogłębia integrację z NATO, Niemcy odbudowują nie tylko funkcję strategicznego zaplecza, lecz także obronę terytorium i odporność społeczną, państwa bałtyckie inwestują nie tylko w obronę bezpośrednią, ale również w infrastrukturę, ochronę ludności i gospodarkę, natomiast Dania, obok kontroli strategicznej przestrzeni morskiej, rozbudowuje klasyczne zdolności lądowe, powietrzne i mobilizacyjne. Podział służy więc przede wszystkim rozpoznaniu dominującej logiki organizującej bezpieczeństwo danego państwa: tego, jaki problem strategiczny uznaje ono za najważniejszy i jakie zasoby mobilizuje przede wszystkim w celu jego rozwiązania.

Pierwszy z wyróżnionych modeli można określić jako model kompleksowej odporności społecznej. Najpełniej reprezentuje go Finlandia, natomiast bardzo blisko tej logiki znajduje się Szwecja ze swoją koncepcją total defence. Punktem wyjścia nie jest tutaj sama możliwość militarnego odparcia agresji, lecz znacznie szersze założenie, że poważny kryzys lub wojna oddziałują jednocześnie na wszystkie zasadnicze funkcje państwa i społeczeństwa. Nie można zatem skutecznie przygotować obrony militarnej w oderwaniu od energetyki, transportu, telekomunikacji, zaopatrzenia, administracji, ochrony zdrowia, przedsiębiorstw, organizacji społecznych i zachowania samych obywateli. Fińska strategia bezpieczeństwa społeczeństwa przyjęta w 2025 r. ujmuje bezpieczeństwo kompleksowe jako współdziałanie władz publicznych, przedsiębiorstw, organizacji i obywateli na rzecz zabezpieczenia funkcji żywotnych społeczeństwa. Przygotowanie na zakłócenia jest przy tym traktowane jako normalny element funkcjonowania państwa, a nie nadzwyczajna procedura uruchamiana dopiero po wystąpieniu kryzysu. Istotą tego modelu jest więc przede wszystkim zdolność funkcjonalna systemu. Państwo może ponieść lokalne straty infrastrukturalne, zostać poddane presji cybernetycznej, informacyjnej lub gospodarczej, mieć problemy z dostawami albo transportem, a mimo to powinno zachować podstawowe funkcje i zdolność podejmowania decyzji. Bezpieczeństwo nie oznacza w tym ujęciu wyłącznie ochrony wszystkiego przed zniszczeniem. Zakłada również redundancję, możliwość zastępowania utraconych zdolności, zapasy, rozproszenie zasobów, przygotowanie alternatywnych kanałów działania i zdolność szybkiego odtwarzania funkcji.

Szczególne znaczenie ma w tym modelu społeczeństwo. Obywatel nie jest traktowany jedynie jako osoba, którą państwo ma chronić, lecz również jako uczestnik systemu odporności. Fińskie podejście podkreśla znaczenie indywidualnego przygotowania, wiedzy, kompetencji i zdolności ludzi do samodzielnego funkcjonowania podczas zakłóceń. Jednocześnie kluczową rolę odgrywa zaufanie społeczne, ponieważ w sytuacji kryzysowej zdolność do wykonywania poleceń, dzielenia się informacją, samoorganizacji oraz współpracy pomiędzy administracją, przedsiębiorstwami i społeczeństwem staje się zasobem strategicznym. Szwecja rozwija podobną logikę poprzez odbudowę systemu total defence. Obejmuje on zarówno obronę militarną, jak i cywilną, a obecne programy szwedzkie przewidują równoległe wzmacnianie obu komponentów. Istotna różnica wobec Finlandii polega na ciągłości. Finlandia w dużym stopniu zachowała instytucjonalną kulturę kompleksowego przygotowania, podczas gdy Szwecja odbudowuje część struktur zredukowanych po zakończeniu zimnej wojny. Obecny program na lata 2025–2030 jest przez rząd szwedzki określany jako największe wzmocnienie obrony totalnej od tego okresu.

Model kompleksowej odporności społecznej posiada ogromną przewagę w warunkach współczesnego konfliktu, ponieważ dobrze odpowiada na zatarcie granicy pomiędzy pokojem, kryzysem i wojną. Państwo przygotowane do funkcjonowania podczas cyberataków, sabotażu, przerw energetycznych czy problemów logistycznych jest równocześnie lepiej przygotowane do pełnoskalowego konfliktu. Jego słabością jest natomiast wysoka złożoność i koszt instytucjonalny. Takiego systemu nie można stworzyć jedną ustawą ani programem inwestycyjnym. Wymaga lat budowania relacji pomiędzy administracją, przedsiębiorstwami i społeczeństwem oraz utrzymywania kultury przygotowania również w okresach, gdy zagrożenie nie wydaje się bezpośrednie.

Drugi wyróżniony typ można określić jako model państwa frontowego o ograniczonej głębi strategicznej. Jego najbardziej charakterystycznymi przedstawicielami są Estonia, Łotwa i Litwa. W ich przypadku podstawową determinantą systemu bezpieczeństwa jest geografia. Niewielkie terytorium, stosunkowo mała populacja i bezpośrednia bliskość Rosji lub Białorusi oznaczają, że przestrzeń nie może w klasyczny sposób pełnić funkcji amortyzującej. Państwa te nie mogą zakładać długiego okresu mobilizacji ani bezpiecznego wycofywania zasobów z obszaru zagrożonego w głąb własnego terytorium. Czas staje się substytutem głębi przestrzennej: trzeba wykryć zagrożenie wcześniej, szybciej podjąć decyzję, szybciej zmobilizować siły i szybciej uruchomić mechanizmy sojusznicze. Z tego względu państwa bałtyckie przywiązują tak dużą wagę do odstraszania poprzez gotowość. Estonia buduje system kompleksowej obrony narodowej obejmujący nie tylko siły zbrojne, lecz także wsparcie sektora cywilnego dla obrony militarnej, bezpieczeństwo wewnętrzne, ciągłość usług krytycznych, działania międzynarodowe i obronę psychologiczną. Estońskie Ministerstwo Obrony wskazuje wprost, że odporność społeczeństwa jest elementem odstraszania: potencjalny przeciwnik powinien wiedzieć, że destabilizacja państwa nie doprowadzi łatwo do rozpadu jego zdolności działania. Podobną logikę prezentuje Łotwa. Jej Koncepcja Obrony Państwa wskazuje dwa zasadnicze kierunki: wzmacnianie zdolności odstraszania i obrony oraz wzmacnianie odporności, zdolności do działania i społecznej woli obrony kraju. Szczególny nacisk kładzie się na możliwość obrony terytorium od samego początku potencjalnego kryzysu militarnego. Oznacza to rozwój nie tylko wojsk zawodowych, lecz również rezerw, służby obrony państwa, struktur terytorialnych i przygotowania ludności.

Jeszcze bardziej charakterystyczna jest ewolucja modelu litewskiego. Litwa coraz wyraźniej łączy własne zdolności obronne z trwałym osadzaniem wojsk sojuszniczych na swoim terytorium. Dyslokacja niemieckiej brygady ma doprowadzić do osiągnięcia przez nią pełnej zdolności operacyjnej do końca 2027 r.; wraz z personelem cywilnym skala przedsięwzięcia ma obejmować około pięciu tysięcy osób. Litwa buduje dla tej obecności nie tylko infrastrukturę militarną, ale także zaplecze cywilne i logistyczne. Jest to przykład głębszej przemiany modelu Host Nation Support. W klasycznym ujęciu państwo-gospodarz powinno być gotowe przyjąć siły sojusznicze po rozpoczęciu kryzysu. W nowym modelu część sił znajduje się już na miejscu, zna teren, ćwiczy z armią gospodarza i korzysta z przygotowanej wcześniej infrastruktury. Obecność sojusznicza zostaje więc przekształcona z potencjalnego wsparcia w integralny element odstraszania.

Podstawową siłą modelu państwa frontowego jest szybkość, jednoznaczność strategiczna i wysoki poziom koncentracji zasobów na bezpośredniej obronie. Jego ograniczenie wynika z tego samego źródła: niewielkiej skali państwa. Ograniczona liczba ludności, zaplecza gospodarczego, infrastruktury i terytorium powoduje, że nawet bardzo wysoki poziom mobilizacji krajowej nie może całkowicie zastąpić wsparcia sojuszniczego. Dlatego własna odporność i NATO nie są w państwach bałtyckich alternatywnymi strategiami. Tworzą jeden układ: państwo musi być zdolne natychmiast rozpocząć obronę i jednocześnie stworzyć warunki dla szybkiego wejścia do działania sił sojuszniczych.

Trzeci typ można określić jako model strategicznego zaplecza i hubu. Najbardziej czytelnie reprezentują go Niemcy. W odróżnieniu od państw bałtyckich ich podstawowym zasobem jest znaczna głębia geograficzna, wielkość gospodarki, rozwinięta infrastruktura i centralne położenie w europejskiej części NATO. Samo istnienie tych zasobów nie tworzy jednak zdolności obronnej. Model niemiecki polega właśnie na przekształceniu potencjału terytorialnego i gospodarczego w zdolność do obsługi strategicznych przepływów wojskowych. Operationsplan Deutschland ujmuje Niemcy jako centralny hub NATO, przez który w sytuacji kryzysowej mają być przemieszczane siły kierowane z zachodniej części Europy na wschodnią flankę. Według publicznie przedstawionych założeń w określonych scenariuszach przez terytorium Niemiec w ciągu sześciu miesięcy może przemieszczać się do 800 tys. żołnierzy sojuszniczych i około 200 tys. pojazdów. Ich przyjęcie wymaga nie tylko dróg i kolei, ale również portów, lotnisk, magazynów, transportu, tankowania, serwisu, zakwaterowania, zabezpieczenia medycznego, ochrony i udziału przedsiębiorstw cywilnych.

Model strategicznego zaplecza zwraca uwagę na aspekt bezpieczeństwa często niedoceniany w państwach koncentrujących debatę niemal wyłącznie na bezpośrednim polu walki. Nowoczesnej armii nie wystarczy zdolność bojowa. Musi istnieć system umożliwiający jej przemieszczenie, rozwinięcie, zaopatrywanie, naprawianie, leczenie i uzupełnianie przez długi czas. W tym znaczeniu częścią potencjału obronnego stają się przedsiębiorstwa kolejowe, portowe i logistyczne, operatorzy paliwowi, szpitale, infrastruktura drogowa, zakłady naprawcze i administracja regionalna. Niemiecki przypadek pokazuje także, że pojęcie głębi strategicznej wymaga współcześnie reinterpretacji. Nie jest nią po prostu odległość od potencjalnego przeciwnika. Rozległe terytorium pozbawione odpowiednich zdolności transportowych, logistycznych i administracyjnych może mieć ograniczoną wartość strategiczną. Głębia musi być aktywna – wypełniona infrastrukturą, zapasami, podmiotami gospodarczymi, zasobami ludzkimi i procedurami pozwalającymi realnie wykorzystać przestrzeń. Zasadniczą przewagą modelu hubowego jest możliwość wykorzystania cywilnej gospodarki jako wielkiego zasobu wspierającego obronę. Jednocześnie właśnie tutaj znajduje się jego potencjalna luka. Im bardziej system wojskowy zależy od infrastruktury cywilnej, przedsiębiorstw, telekomunikacji, energetyki czy logistyki komercyjnej, tym większego znaczenia nabiera ich odporność. Sabotaż węzłów transportowych, cyberatak na operatora logistycznego albo długotrwałe zakłócenie energetyczne może uzyskać znaczenie militarne mimo braku bezpośredniego ataku na jednostkę wojskową. Dlatego model strategicznego zaplecza w sposób naturalny zbliża się obecnie do modelu kompleksowej odporności.

Czwarty typ można określić jako model kontroli strategicznych węzłów przestrzennych. Najbardziej charakterystyczny przykład stanowi Dania. W tym przypadku siła strategiczna nie wynika przede wszystkim z rozległości terytorium ani wielkości ludności, lecz z lokalizacji. Cieśniny duńskie stanowią naturalne połączenie Morza Bałtyckiego z Morzem Północnym i dalej Atlantykiem, a terytorium państwa zajmuje kluczowe miejsce pomiędzy przestrzenią bałtycką, nordycką i północnoatlantycką. W modelu tym określony punkt lub stosunkowo niewielka przestrzeń może mieć znaczenie niewspółmiernie duże do swojej powierzchni. Port, cieśnina, lotnisko, wyspa, terminal energetyczny albo węzeł komunikacyjny może decydować o dostępie do znacznie większego teatru działań. Zdolność do kontrolowania takich miejsc, utrzymywania ich funkcjonalności i niedopuszczenia do ich zablokowania staje się sama w sobie zasobem strategicznym. Dania musi równocześnie rozwijać zdolności odpowiadające kilku geograficznym kierunkom odpowiedzialności: Bałtykowi, Morzu Północnemu, Atlantykowi oraz – w ramach Królestwa Danii – Arktyce i Grenlandii. Aktualny program obronny na lata 2024–2033 zakłada znaczącą rozbudowę zdolności, w tym wojsk lądowych, obrony powietrznej, marynarki, lotnictwa i systemu poboru. W 2025 r. podejmowano ponadto dalsze decyzje dotyczące rozwoju marynarki oraz zdolności arktycznych i północnoatlantyckich.

Model kontroli strategicznych węzłów nie powinien być przy tym utożsamiany wyłącznie z obroną morską. Jego istotą jest szersza zdolność zapewnienia przepływu albo – jeśli jest to konieczne – ograniczenia dostępu do określonej przestrzeni. Obejmuje zatem system rozpoznania, lotnictwo, marynarkę, obronę powietrzną, ochronę infrastruktury podmorskiej, porty, logistykę oraz odporność infrastruktury cywilnej. Współczesny Bałtyk, na którym skoncentrowane są kable energetyczne i telekomunikacyjne, gazociągi, terminale, porty i morskie farmy wiatrowe, dodatkowo zwiększa znaczenie tego modelu. Jego ograniczeniem jest natomiast koncentracja funkcji strategicznych w stosunkowo niewielkiej liczbie miejsc. Węzły zapewniają ogromną przewagę, ale jednocześnie stają się punktami wymagającymi szczególnej ochrony. Z tego powodu także ten model ewoluuje od ochrony pojedynczych obiektów w kierunku odporności całych systemów przepływów. Nie wystarczy zabezpieczyć port, jeżeli prowadząca do niego kolej może zostać długotrwale wyłączona. Nie wystarczy chronić terminal, jeżeli system elektroenergetyczny lub teleinformatyczny nie będzie działał. W praktyce także tutaj problem pojedynczego strategicznego punktu przekształca się w problem całej sieci.

Na tle tych czterech typów szczególnie interesująca jest pozycja Polski, która nie mieści się w żadnym z nich w sposób jednoznaczny, lecz łączy elementy wszystkich czterech. Wynika to zarówno z wielkości kraju, jak i jego położenia. Polska jest państwem frontowym NATO i bezpośrednio graniczy z Rosją oraz Białorusią. Musi więc posiadać część cech modelu estońskiego, łotewskiego i litewskiego: wysoką gotowość, znaczące własne zdolności bojowe, rozwinięte odstraszanie i zdolność szybkiego przyjęcia wojsk sojuszniczych. Jednocześnie jej sytuacja jest odmienna od sytuacji państw bałtyckich. Polska posiada znacznie większe terytorium, populację, gospodarkę i rozbudowany system osadniczy, co oznacza istnienie rzeczywistej głębi strategicznej. Ta właśnie cecha zbliża zachodnią i centralną część Polski do logiki niemieckiego modelu hubowego. Drogi, koleje, porty, centra logistyczne, magazyny, zakłady przemysłowe, szpitale i zaplecze techniczne położone setki kilometrów od wschodniej granicy nie są z punktu widzenia bezpieczeństwa przestrzenią drugorzędną. Stanowią zaplecze umożliwiające przemieszczanie sił, uzupełnianie strat, prowadzenie produkcji i napraw, przyjmowanie wsparcia sojuszniczego i utrzymywanie funkcjonowania państwa. Im większa byłaby skala konfliktu i im dłużej by trwał, tym bardziej znaczenie przesuwałoby się z samej linii bezpośredniego zagrożenia na zdolność całego terytorium do podtrzymywania wysiłku obronnego. Polska posiada również bardzo ważne cechy modelu kontroli strategicznych węzłów przestrzennych. Porty w Gdańsku, Gdyni, Szczecinie i Świnoujściu, terminal LNG, infrastruktura naftowa, lotniska, główne węzły kolejowe, przeprawy przez Wisłę i Odrę oraz korytarze transportowe północ–południe i wschód–zachód mają znaczenie wykraczające daleko poza gospodarkę. Ich funkcjonowanie wpływa zarówno na możliwości działania Polski, jak i na zdolność NATO do wykorzystania przestrzeni Europy Środkowo-Wschodniej. W tym sensie polskie bezpieczeństwo posiada również wymiar sieciowy: zależy nie tylko od powierzchni kraju, ale od odporności i przepustowości określonych węzłów oraz połączeń między nimi. Najmniej dojrzałym, ale coraz bardziej widocznym komponentem polskiego systemu pozostaje natomiast model kompleksowej odporności społecznej. Strategia Bezpieczeństwa Narodowego przyjęta przez Radę Ministrów w 2025 r. zakłada rozwijanie systemu powszechnej obrony, integrację systemu kierowania bezpieczeństwem oraz zwiększanie odporności państwa, ochrony ludności i kluczowych usług. Oznacza to przesunięcie polskiego myślenia w kierunku dobrze widocznym w Finlandii, Szwecji i Estonii: bezpieczeństwo nie może być wyłącznie funkcją sił zbrojnych, ponieważ zdolność wojska do działania zależy od stabilności państwa, gospodarki, infrastruktury i społeczeństwa.

Specyfika polskiego przypadku polega więc na tym, że wszystkie cztery logiki muszą funkcjonować równocześnie w ramach jednego państwa, a ich znaczenie zmienia się przestrzennie. Wschodnia część Polski posiada więcej cech modelu państwa frontowego. Zachód kraju powinien w większym stopniu pełnić funkcję strategicznego zaplecza. Wybrzeże koncentruje funkcje odpowiadające modelowi kontroli węzłów. Natomiast kompleksowa odporność społeczna musi obejmować całe terytorium, ponieważ żadna część kraju nie pozostaje poza oddziaływaniem zagrożeń cybernetycznych, infrastrukturalnych, gospodarczych, informacyjnych czy energetycznych. Ta przestrzenna różnorodność jest jedną z najważniejszych konsekwencji przeprowadzonego porównania. Nie wszystkie regiony państwa muszą pełnić identyczną funkcję w systemie bezpieczeństwa, aby wszystkie były dla niego niezbędne. Jest to szczególnie istotne w polskiej debacie, która ze względu na bezpośrednie zagrożenie ze strony Rosji i Białorusi naturalnie koncentruje uwagę na wschodniej części kraju. Perspektywa państw bałtyckich potwierdza znaczenie przygotowania obszarów frontowych, ale doświadczenie niemieckie pokazuje równocześnie, że skuteczność ich obrony zależy od sprawnego zaplecza. Dania wskazuje znaczenie węzłów i infrastruktury dostępowej, natomiast Finlandia przypomina, że nawet najlepszy układ militarny nie jest kompletny bez zdolnego do funkcjonowania społeczeństwa. Z tego punktu widzenia polskiego modelu bezpieczeństwa nie należy konstruować jako kompromisu pomiędzy czterema wzorcami. Powinien on raczej stanowić ich funkcjonalną integrację. Polska potrzebuje zdolności frontowych na poziomie odpowiadającym charakterowi zagrożenia, rozbudowanej strategicznej głębi i zaplecza, chronionych oraz odpornych węzłów infrastrukturalnych, a zarazem społeczeństwa i gospodarki zdolnych do działania w warunkach długotrwałej presji. Nie są to konkurujące ze sobą sposoby wydatkowania zasobów, lecz kolejne warstwy tego samego systemu. Najważniejszą lekcją wynikającą z porównania państw regionu Morza Bałtyckiego nie jest wskazanie modelu, który należałoby uznać za wzorcowy. Znaczenie ma raczej rozpoznanie, że dojrzały system bezpieczeństwa powstaje wtedy, gdy państwo potrafi przekształcić własne uwarunkowania – geograficzne, społeczne, gospodarcze i instytucjonalne – w świadomie zaprojektowane funkcje strategiczne. Finlandia wykorzystuje w tym celu zdolność społeczeństwa do współdziałania, państwa bałtyckie – szybkość mobilizacji i trwałe zakotwiczenie sojusznicze, Niemcy – głębię i potencjał logistyczno-gospodarczy, a Dania – położenie i kontrolę strategicznych węzłów. Polska posiada możliwość wykorzystania wszystkich tych zasobów jednocześnie. Jej głównym problemem nie jest więc brak potencjału, lecz zdolność do połączenia go w spójny system bezpieczeństwa państwa.

Paradoksalnie najbardziej interesująca różnica między państwami bałtyckimi nie dotyczy typów uzbrojenia ani wielkości armii. Dotyczy sposobu, w jaki bezpieczeństwo zostało wbudowane w normalne funkcjonowanie państwa. Finlandia szczególnie mocno angażuje przedsiębiorstwa i organizacje społeczne. Szwecja odbudowuje system obrony cywilnej jako część total defence. Estonia traktuje odporność społeczeństwa jako składnik odstraszania. Łotwa wpisuje gotowość do obrony w system edukacyjny i rozwija służbę obrony państwa. Litwa łączy total defence z ogromnym programem dostosowania infrastruktury do trwałej obecności sojuszników; jej aktualne programy obejmują także mobilność wojskową, infrastrukturę dual-use, ochronę cywilną i przygotowanie administracji. Niemcy włączają przedsiębiorstwa, administrację federalną, landy i samorządy do przygotowań związanych z funkcjonowaniem państwa jako zaplecza NATO. Wspólnym mianownikiem jest zatem cywilizacja przygotowania, a nie tylko wielkość wydatków obronnych. To ważne również dlatego, że ten rodzaj zdolności nie powstaje szybko. Czołg można kupić w ramach wieloletniego kontraktu. Znacznie trudniej w ciągu kilku lat stworzyć zaufanie między administracją i przedsiębiorstwami, wyszkolić rezerwy, zbudować procedury międzyinstytucjonalne, przygotować szpitale, stworzyć zapasy, zmienić kulturę działania administracji i nauczyć społeczeństwo funkcjonowania w warunkach zakłóceń.

Matryca prowadzi również do wniosku szczególnie ważnego z punktu widzenia polityki regionalnej. Współczesne bezpieczeństwo coraz mocniej materializuje się w konkretnych miejscach. Litwa potrzebuje infrastruktury dla brygady niemieckiej. Niemcy potrzebują korytarzy transportowych i centrów logistycznych. Finlandia zabezpiecza funkcje żywotne rozproszone po całym terytorium. Dania chroni strategiczne podejścia morskie. Państwa bałtyckie inwestują w drogi, poligony, magazyny, OPL i infrastrukturę Host Nation Support. W efekcie granica pomiędzy polityką bezpieczeństwa i polityką regionalną staje się coraz mniej wyraźna. Droga regionalna może być elementem mobilności wojskowej. Port handlowy – zapleczem strategicznym. Szpital powiatowy – częścią systemu odporności. Szkoła – miejscem czasowego przyjęcia ludności. Przedsiębiorstwo transportowe – wykonawcą zadań związanych z logistyką państwa. Sieć energetyczna – warunkiem utrzymania zdolności administracyjnych i militarnych. Nie oznacza to militaryzacji polityki regionalnej. Oznacza natomiast, że projektowanie rozwoju bez uwzględnienia bezpieczeństwa staje się coraz mniej racjonalne.

Z punktu widzenia Pomorza Zachodniego porównanie państw bałtyckich prowadzi do kilku bardziej szczegółowych wniosków. Pierwszy dotyczy głębi strategicznej. Niemcy pokazują, że zachodnie zaplecze nie jest obszarem drugorzędnym z powodu oddalenia od potencjalnego kierunku agresji. Przeciwnie – właśnie jego oddalenie, połączenia komunikacyjne, przemysł, porty i infrastruktura stanowią zasób bezpieczeństwa. Taka sama logika powinna być zastosowana do zachodniej Polski. Pomorze Zachodnie może pełnić funkcję logistycznego, przemysłowego, medycznego i administracyjnego zaplecza państwa oraz utrzymywać powiązania z Niemcami i dalej z europejskim systemem NATO. S3, S6, S10, kolej, porty Szczecina i Świnoujścia, lotnisko Szczecin–Goleniów czy infrastruktura energetyczna uzyskują w tym ujęciu znaczenie wykraczające poza rozwój regionalny. Druga lekcja pochodzi z Litwy. Region posiada rozbudowaną obecność wojskową i infrastrukturę wykorzystywaną przez siły sojusznicze, ale potencjał Host Nation Support należy rozumieć znacznie szerzej niż samo udostępnienie baz i poligonów. Litewskie doświadczenie pokazuje, że trwała obecność sojuszników uruchamia inwestycje mieszkaniowe, logistyczne, transportowe i społeczne. Dla Pomorza Zachodniego dotyczy to szczególnie Szczecina, Drawska Pomorskiego, Mirosławca i Świdwina. Region powinien budować bezpieczeństwo nie wyłącznie poprzez ochronę największych obiektów strategicznych, ale poprzez utrzymanie funkcji żywotnych całego systemu regionalnego. Dotyczy to energii, wody, łączności, zdrowia, administracji, transportu i możliwości przyjmowania ludności. Z punktu widzenia Pomorza Zachodniego oznacza to potrzebę większego zainteresowania ośrodkami subregionalnymi i lokalnymi, ponieważ odporność regionu nie może opierać się wyłącznie na Szczecinie.

Z doświadczeń Danii i Szwecji wynika, że wybrzeże jest obszarem, gdzie koncentrują się funkcje wojskowe, transportowe, energetyczne i społeczne. Porty, morskie farmy wiatrowe, terminale, kable, linie przesyłowe i miasta portowe należy analizować jako jeden system. Dla Świnoujścia i całego zachodniopomorskiego wybrzeża oznacza to potrzebę myślenia o odporności w znacznie szerszych kategoriach niż fizyczna ochrona pojedynczych instalacji.