Tomasz Augustyn

Średnia stopa bezrobocia na poziomie województw coraz słabiej opisuje rzeczywistą sytuację na rynku pracy. Dopiero zestawienie jej z lokalnymi ekstremami – najlepszymi i najgorszymi powiatami – ujawnia skalę wewnętrznych nierówności, które w wielu regionach mają charakter trwały i strukturalny.

Główny Urząd Statystyczny opublikował informację o liczbie bezrobotnych zarejestrowanych oraz stopa bezrobocia według statystycznego podziału kraju według stanu w końcu grudnia 2025 r. Zestawione dane pokazują, że Polska jako całość utrzymuje umiarkowany poziom bezrobocia (5,7%), jednak obraz ten ulega zasadniczej zmianie, gdy spojrzymy na zróżnicowanie wewnątrzregionalne. W niemal każdym województwie różnice pomiędzy powiatem o najwyższej i najniższej stopie bezrobocia są bardzo duże, często przekraczając 10 punktów procentowych. Oznacza to, że przeciętna regionalna maskuje istnienie lokalnych rynków pracy funkcjonujących w zupełnie odmiennych realiach społeczno-gospodarczych.

Najbardziej jaskrawym przykładem jest województwo mazowieckie, gdzie relatywnie niska średnia stopa bezrobocia (4,3%) kontrastuje z dramatyczną sytuacją w powiecie szydłowieckim (22,1%). Różnica przekraczająca 20 punktów procentowych pokazuje, jak silnie Warszawa i jej otoczenie zawyżają statystyki regionu, pozostawiając peryferyjne obszary w stanie trwałej marginalizacji. Podobny mechanizm, choć w nieco mniejszej skali, widoczny jest w województwach podkarpackim i warmińsko-mazurskim, gdzie wysokie średnie regionalne (po 9,3%) idą w parze z bardzo trudną sytuacją w powiatach o charakterze rolniczym i peryferyjnym.

Na tym tle województwo zachodniopomorskie zajmuje pozycję szczególną. Jego średnia stopa bezrobocia (7,7%) wyraźnie przewyższa średnią krajową, ale kluczowe znaczenie ma tu relacja tej średniej do ekstremów wewnątrz regionu. Powiat białogardzki z bezrobociem na poziomie 17,4% znajduje się w zupełnie innej rzeczywistości niż powiat kołobrzeski, gdzie stopa ta wynosi jedynie 3,5%. Różnica 13,9 punktu procentowego nie tylko potwierdza silne zróżnicowanie wewnętrzne, lecz także wskazuje na trwały podział regionu na obszary relatywnego sukcesu gospodarczego – najczęściej związane z turystyką, usługami i funkcjami metropolitalnymi – oraz na obszary strukturalnej słabości, dotknięte skutkami deindustrializacji i ograniczonej dostępności rynku pracy. Oba powiaty dzieli znacznie więcej niż 40 kilometrów odległości Białogardu od Kołobrzegu. Co istotne, w przypadku województwa zachodniopomorskiego średnia regionalna nie jest wynikiem równomiernego rozkładu problemów, lecz efektem „statystycznego kompromisu” pomiędzy bardzo dobrymi i bardzo złymi wynikami lokalnymi. To oznacza, że polityka rynku pracy oparta wyłącznie na wskaźnikach wojewódzkich może prowadzić do błędnych wniosków i nieadekwatnych interwencji, niedoszacowujących skali problemów w najsłabszych powiatach.

Podobne, choć nieco mniej wyraźne, zależności występują w województwach dolnośląskim, lubelskim czy kujawsko-pomorskim, gdzie relatywnie umiarkowane średnie współistnieją z powiatami o bezrobociu przekraczającym 15%. Z kolei regiony o najniższych średnich – wielkopolskie, śląskie czy małopolskie – charakteryzują się mniejszymi, choć wciąż znaczącymi różnicami wewnętrznymi, co świadczy o bardziej spójnym rynku pracy i silniejszym oddziaływaniu ośrodków metropolitalnych na otoczenie.

Terytorialne zróżnicowanie bezrobocia w Polsce w ujęciu regionalnym i powiatowym (grudzień 2025)

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS (Bezrobotni zarejestrowani i stopa bezrobocia. Stan w końcu grudnia 2025 r.)

Analiza relacji między średnią regionalną a lokalnymi ekstremami prowadzi do jednoznacznego wniosku: bezrobocie w Polsce ma coraz mniej charakter jednolity, a coraz bardziej terytorialny. W województwie zachodniopomorskim ta terytorialność przybiera szczególnie wyraźną formę, ujawniając podział na obszary rozwoju i stagnacji funkcjonujące obok siebie. Bez ukierunkowanych, powiatowych i subregionalnych działań polityki publicznej różnice te będą się utrwalać, a średnia regionalna pozostanie wskaźnikiem opisującym statystykę, a nie realne doświadczenie mieszkańców rynku pracy.