Tomasz Augustyn

Społeczności Bornholmu i innych duńskich wysp szukają sposobu na znalezienie równowagi między letnim wiejskim życiem a zrównoważoną społecznością przez cały rok.

Problem ten dotyczy także innych duńskich wysp. Domy w idyllicznych nadmorskich miejscowościach są regularnie wykorzystywane jako adresy wakacyjne, przez co przez resztę roku nie ma tam życia, ku wielkiemu rozczarowaniu stałych mieszkańców. Zainteresowanie tematem nasila się w miesiącach zimowych, a teraz rezonuje w toczącej się kampanii wyborczej. Ciemne okna, nowi sąsiedzi co tydzień i niewielu klientów w sklepach w miesiącach zimowych to konsekwencje tego, że domy w gminach wyspiarskich są użytkowane tylko tymczasowo.

Późną jesienią ubiegłego roku władze Samsø, Ærø, Fanø, Bornholm, Læsø, Langeland i Wspólna Rada Okręgów Wiejskich wystosowały list do Ministra Spraw Społecznych i Mieszkalnictwa Sophie Hæstrup Andersen z żądaniem wyższych kar i bardziej rozbudowanych opcji monitoringu obejmujących m.in. możliwość cotygodniowego odczytu zużycia wody i prądu w przypadku podejrzenia, że ​​dom jest wykorzystywany w niepełnym wymiarze godzin, z wymogiem zamieszkiwania w nim przez cały rok.

Mieszkańcy duńskich wysp chcą stworzyć społeczność całoroczną, ale jednocześnie wielu mieszkańców utrzymuje się tam z turystyki.  Tymczasem od jednej trzeciej do jednej piątej domów na wyspach jest pustych, a według Centrum Badań Regionalnych i Turystycznych, w połowie z nich znajdują się domy tymczasowe. Coraz więcej domów na wyspach nie jest zamieszkanych przez cały rok. Gminy czują się bezsilne wobec tego zjawiska, które – jak odczuwają – narasta.  Nasilają się obawy, że nastąpi punkt krytyczny, w którym liczba rezydentów czasowych stanie się tak duża, że ​​zacznie odstraszać rezydentów stałych. Mniej ludzi na wyspach wpływa na gospodarkę. Zamknięcie kilku sklepów w 2025 roku spowodowało, że lokale w Rønne na Bornholmie pozostały puste, co budzi niepokój w środowisku handlu detalicznego. Niektórzy właściciele sklepów przeszli na emeryturę, podczas gdy inni znajdują się pod presją po kilku latach kryzysów, w tym pandemii koronawirusa, kryzysu energetycznego i rosnących kosztów. Poziom czynszu w Rønne okazuje się zbyt wysoki dla wielu sklepów. Ponadto, kilka sieci sklepów zdecydowało się na konsolidację swoich sklepów w większych miastach. W lokalnym budżecie kurczą się środki, które mogą być wydane na usługi socjalne dla osób, które na stałe mieszkają na wyspie.