Sławomir Doburzyński

Lekcja chińska i rosyjska to nie tylko wielka polityka, ale przede wszystkim impuls do mądrego myślenia o prowincji.

Analiza ewolucji systemu politycznego Federacji Rosyjskiej w ostatnich trzech dekadach prowadzi do wniosku, że mamy do czynienia nie z incydentalnym zaostrzeniem kursu, lecz z długofalowym procesem przebudowy państwa w kierunku modelu o wyraźnie autorytarnych, a w pewnych wymiarach protofaszystowskich cechach. W syntetyczny, a zarazem analitycznie uporządkowany sposób opisuje ten proces książka „Rosja. Od rozpadu do faszystowskiej dyktatury. Scenariusze przyszłości 2026-2036” autorstwa Marcin Łuniewski. Punktem wyjścia tej diagnozy jest założenie, że Rosja po 1991 roku nie przeszła pełnej transformacji ustrojowej w kierunku liberalnej demokracji, lecz znalazła się w stanie strukturalnej hybrydy: połączenia formalnych instytucji demokratycznych z głęboko zakorzenioną tradycją centralizmu, imperialnej mentalności i dominacji aparatu siłowego. To napięcie, zamiast prowadzić do stabilizacji, stało się podłożem dla systematycznej koncentracji władzy. Kluczowym momentem była konsolidacja władzy przez Władimir Putin, która od początku opierała się na kilku równoległych procesach: podporządkowaniu mediów ogólnokrajowych, marginalizacji niezależnych ośrodków oligarchicznych, rekonstrukcji roli służb specjalnych oraz redefinicji relacji centrum–regiony. Federalizm rosyjski został w praktyce zredukowany do modelu administracyjnej dekoncentracji, w którym realne decyzje zapadają w wąskim kręgu władzy wykonawczej. Mechanizm ten odpowiada klasycznej logice autorytarnej: ograniczenie wieloośrodkowości władzy w celu zwiększenia sterowności systemu. Jednak, jak pokazuje Łuniewski, wraz z postępującą izolacją międzynarodową i militaryzacją polityki zagranicznej system ten zaczął nabierać cech mobilizacyjnych, które wykraczają poza zwykły autorytaryzm.

W literaturze porównawczej faszyzm definiowany jest nie tylko przez represyjność, lecz przez określoną strukturę ideologiczną: kult wodza, mit odrodzenia narodowego, sakralizację państwa, militaryzację życia publicznego oraz delegitymizację przeciwnika jako wroga egzystencjalnego. W tym sensie odwołanie do doświadczeń Benito Mussolini nie ma charakteru publicystycznej hiperboli, lecz stanowi narzędzie modelowe. Nie chodzi o prostą analogię historyczną, lecz o identyfikację wzorców instytucjonalnych: personalizacja władzy, fuzja aparatu państwowego z ideologią, ekspansjonizm uzasadniany narracją dziejowej misji oraz instrumentalne wykorzystanie przemocy jako elementu budowy wspólnoty politycznej. Współczesna Rosja nie jest kopią międzywojennych reżimów, lecz wykorzystuje podobną logikę legitymizacyjną – logikę permanentnego zagrożenia i konieczności mobilizacji. Istotnym elementem tej ewolucji jest przekształcenie państwa w strukturę quasi-totalną, dążącą do penetracji wszystkich sfer życia społecznego. O ile w pierwszej dekadzie XXI wieku system rosyjski można było określać jako autorytaryzm konkurencyjny, o tyle po 2014 roku, a zwłaszcza po 2022 roku, obserwujemy redukcję przestrzeni autonomii społecznej do minimum. Organizacje pozarządowe zostały objęte restrykcyjnym ustawodawstwem o „agentach zagranicznych”, media niezależne zdelegalizowane lub zmuszone do emigracji, a opozycja polityczna – fizycznie eliminowana z przestrzeni publicznej. Represja przestała być selektywna, a zaczęła pełnić funkcję prewencyjną i demonstracyjną.

W tym kontekście pojawia się również wątek inspiracji chińskich. Model budowany w Chińskiej Republice Ludowej pod przywództwem Xi Jinpinga opiera się na zaawansowanej infrastrukturze cyfrowej kontroli, integracji baz danych i ścisłym powiązaniu sektora technologicznego z aparatem państwowym. Platformy takie jak WeChat stały się elementem systemu, w którym komunikacja, płatności i usługi publiczne funkcjonują w ramach nadzorowanej architektury danych. Rosja, dysponując słabszym zapleczem technologicznym, adaptuje wybrane komponenty tego modelu: rozwija systemy monitoringu, cenzury internetu, kontroli przepływu informacji oraz cyfrowej identyfikacji obywateli. Jednak rosyjska adaptacja ma charakter bardziej represyjny niż systemowy – mniej opiera się na algorytmicznej optymalizacji, a bardziej na bezpośrednim przymusie i arbitralności decyzji.

Różnica między Chinami a Rosją polega także na sposobie projektowania przyszłości. Chiny budują model państwa stabilnego, długofalowego, technokratycznego, który ma zapewnić globalną konkurencyjność i trwałość władzy partii. Rosja natomiast coraz wyraźniej funkcjonuje jako państwo mobilizacyjne, legitymizujące swoją wewnętrzną konsolidację poprzez konflikt zewnętrzny. Wojna staje się nie tyle instrumentem polityki, ile elementem konstytutywnym tożsamości systemu. To przesunięcie ma fundamentalne znaczenie: państwo mobilizacyjne potrzebuje permanentnego napięcia, a tym samym redukuje przestrzeń dla pluralizmu i krytyki jako potencjalnie „rozbijających jedność narodową”.

Z perspektywy teoretycznej kluczowe jest dostrzeżenie, że autorytaryzm nie jest jedynie efektem złej woli jednostki czy kulturowej „odmienności”, lecz rezultatem określonej konfiguracji instytucjonalnej i społecznej. Erozja mechanizmów kontroli, osłabienie niezależnych mediów, delegitymizacja opozycji, instrumentalizacja prawa oraz wzrost znaczenia narracji populistycznych – to procesy, które mogą wystąpić w różnych kontekstach. Funkcją nauki jest konstruowanie modeli analitycznych pozwalających rozpoznać moment przejścia od demokracji niedoskonałej do systemu zamkniętego. W tym sensie scenariusze przedstawiane przez Łuniewskiego nie są prognozą deterministyczną, lecz ostrzeżeniem opartym na identyfikacji trendów strukturalnych.

Musimy zatem nie tylko rejestrować te zjawiska, lecz poddawać je systematycznej analizie porównawczej i wyciągać z nich wnioski odnoszące się bezpośrednio do kondycji naszych własnych państw. Procesy zachodzące w Rosji i Chinach nie są bowiem odległym, egzotycznym eksperymentem politycznym, ale laboratorium współczesnej władzy, w którym testowane są rozwiązania instytucjonalne, technologiczne i ideologiczne mogące w różnych wariantach pojawiać się także w demokracjach. W tym sensie społeczeństwo Ukrainy, broniące swojej suwerenności wobec agresji państwa rosyjskiego, lecz również rosyjskie i chińskie społeczeństwa zmagające się z własnymi systemami dominacji, prowadzą swoiste wojny zastępcze – nie w znaczeniu klasycznej geopolityki, lecz w wymiarze ustrojowym i cywilizacyjnym. Na ich doświadczeniu sprawdzane są granice odporności społecznej, skuteczność represji, wydolność systemów nadzoru, efektywność propagandy oraz zdolność państwa do utrzymania kontroli w warunkach kryzysu gospodarczego, sankcji czy izolacji międzynarodowej. To tam weryfikowane są nie tylko konkretne technologie – jak systemy masowej inwigilacji cyfrowej, kontrola przepływu informacji czy algorytmiczne profilowanie obywateli – lecz także całe koncepcje organizacji państwa: model mobilizacyjny oparty na permanentnym konflikcie, model technokratyczno-nadzorczy podporządkowujący społeczeństwo logice danych, czy model ideologicznej homogenizacji redukujący pluralizm do minimum. Dla państw europejskich kluczowe jest nie tyle moralne potępienie tych rozwiązań, ile chłodna analiza ich skutków – przede wszystkim negatywnych: erozji kapitału społecznego, ucieczki elit intelektualnych i gospodarczych, spadku innowacyjności, chronicznej nieefektywności gospodarki podporządkowanej celom politycznym oraz długofalowej destabilizacji ładu międzynarodowego. Zrozumienie tych konsekwencji pozwala bowiem identyfikować w porę symptomy podobnych tendencji we własnych systemach i wzmacniać mechanizmy odporności demokratycznej, zanim procesy koncentracji władzy staną się nieodwracalne.

Dla Polski wnioski płynące z tej analizy mają wymiar strategiczny. Państwo demokratyczne wymaga nie tylko formalnych instytucji, lecz także silnego społeczeństwa obywatelskiego oraz realnej decentralizacji. Regiony i samorząd terytorialny pełnią funkcję bufora wobec nadmiernej centralizacji, tworząc wielopoziomowy system władzy, w którym decyzje podlegają dyfuzji i wzajemnej kontroli. Monowładza – niezależnie od ideologicznego uzasadnienia – prowadzi do spadku jakości decyzji, ograniczenia innowacyjności i osłabienia zdolności państwa do autorefleksji. Zdolność do „samopowstrzymywania się” jest jednym z kluczowych atrybutów dojrzałej demokracji. Najważniejszy wniosek z obserwacji Rosji i Chin nie polega na prostym przeciwstawieniu „Wschodu” i „Zachodu”, lecz na zrozumieniu mechanizmów, dzięki którym państwo może przekształcić się w strukturę dominującą nad społeczeństwem. Autorytaryzm nie rodzi się nagle; jest efektem sekwencji decyzji, akceptowanych społecznie uproszczeń i stopniowego ograniczania pluralizmu w imię efektywności czy bezpieczeństwa. Jeżeli analiza ma mieć wartość praktyczną, powinna prowadzić do wzmocnienia mechanizmów równowagi, pluralizmu i regionalizmu. To właśnie one stanowią najbardziej skuteczne zabezpieczenie przed powtórzeniem trajektorii, którą dziś obserwujemy w Rosji – trajektorii prowadzącej od niedokończonej transformacji do systemu, który coraz wyraźniej nosi znamiona faszystowskiej dyktatury w nowoczesnym, cyfrowym wydaniu.

Populizm degeneruje państwo i społeczeństwo, ponieważ oferuje uproszczone, emocjonalnie atrakcyjne odpowiedzi na złożone, strukturalne problemy. Jego istotą nie jest rozwiązywanie napięć społecznych, lecz ich instrumentalizacja. Zamiast budować zdolność obywateli do rozumienia mechanizmów gospodarczych, instytucjonalnych i kulturowych, populizm redukuje debatę publiczną do dychotomii „my–oni”, wskazuje wroga i obiecuje natychmiastowe, pozornie bezkosztowe rozwiązania. W tej logice obywatel nie jest partnerem w procesie współrządzenia, lecz adresatem komunikatu – często formułowanego z pozycji paternalizmu, a niekiedy wręcz pogardy. Upraszczanie rzeczywistości prowadzi do erozji zaufania, osłabienia instytucji pośrednich oraz degradacji jakości debaty publicznej. Państwo przestaje być przestrzenią racjonalnego zarządzania konfliktem interesów, a staje się narzędziem mobilizacji emocjonalnej i koncentracji władzy.

Dojrzałe i silne społeczeństwo działa odwrotnie: nie unika trudnych pytań, lecz mierzy się z nimi w sposób odpowiedzialny, oparty na wiedzy i zdolności do kompromisu. Akceptuje złożoność procesów społecznych i gospodarczych, rozumie, że decyzje publiczne niosą koszty i wymagają długofalowej perspektywy. Taka postawa nie rodzi się jednak spontanicznie – wymaga systematycznej pracy wewnątrz społeczeństwa, szczególnie w tych jego segmentach, które z różnych względów pozostają na peryferiach głównego nurtu debaty publicznej. W regionach oddalonych od metropolii, w mniejszych miejscowościach, wśród młodzieży dojrzewającej w warunkach ograniczonego dostępu do instytucji kultury, mediów i bezpośredniego kontaktu z administracją publiczną, kształtują się postawy, które w przyszłości zdecydują o jakości życia publicznego. Jeżeli tam zabraknie przestrzeni do rozwijania kompetencji obywatelskich, luka ta zostanie wypełniona uproszczonymi narracjami i podatnością na manipulację.

Właśnie w tym kontekście należy rozumieć sens projektu Akademii Młodych Obywateli. Jego celem jest aktywizacja młodzieży z peryferyjnych miejscowości województwa zachodniopomorskiego poprzez rozwijanie edukacji obywatelskiej, kompetencji społecznych oraz zdolności inicjowania i realizowania własnych działań publicznych. Projekt zakłada nie tylko przekazanie wiedzy o funkcjonowaniu instytucji regionalnych i mechanizmach działania sfery publicznej, lecz przede wszystkim stworzenie doświadczenia uczestnictwa. Młodzi ludzie mają możliwość bezpośredniego spotkania z osobami kształtującymi przestrzeń publiczną, poznania procesów decyzyjnych oraz zrozumienia, w jaki sposób powstają i wdrażane są polityki regionalne. Istotnym komponentem projektu jest rozwijanie umiejętności formułowania idei, projektowania działań oraz budowania grup i sieci współpracy. Uczestnicy uczą się przechodzić od diagnozy problemu do konstrukcji rozwiązania, a następnie do jego komunikowania i wdrażania. Projekt przewiduje przygotowanie własnych inicjatyw społecznych i ich prezentację za pośrednictwem mediów oraz kanałów Instytutu i partnerów, co wzmacnia poczucie sprawczości i realnego wpływu. To odejście od modelu biernej edukacji na rzecz modelu partycypacyjnego, w którym młodzież staje się współtwórcą przestrzeni publicznej.

Szczególne znaczenie ma komponent cyfrowy i medialny. Współczesna sfera publiczna w coraz większym stopniu funkcjonuje w środowisku informacyjnym podatnym na manipulację, dezinformację i algorytmiczne wzmacnianie treści skrajnych. Dlatego uczestnicy projektu zdobywają kompetencje w zakresie bezpiecznego i odpowiedzialnego korzystania z narzędzi sztucznej inteligencji, uczą się weryfikować materiały wideo i inne źródła informacji, poznają metody fact-checkingu oraz mechanizmy rozpoznawania fake newsów i manipulacji medialnej. Warsztaty obejmują również praktyczne wykorzystanie AI w analizie treści społecznych i politycznych, co pozwala zrozumieć zarówno potencjał, jak i ryzyka związane z tymi technologiami. Młodzież wprowadzana jest w tematykę tworzenia mediów społecznościowych, blogów i podcastów, dzięki czemu nabywa kompetencje komunikacyjne niezbędne w nowoczesnym obywatelskim działaniu. Cel projektu można więc zdefiniować jako budowę trwałego kapitału obywatelskiego w regionach peryferyjnych poprzez rozwój wiedzy, umiejętności i postaw umożliwiających młodym ludziom świadome uczestnictwo w życiu publicznym. Akademia Młodych Obywateli ma przeciwdziałać degradującemu wpływowi populizmu nie poprzez polemikę retoryczną, lecz poprzez wzmacnianie zdolności krytycznego myślenia, odpowiedzialności i współpracy. To inwestycja w pokolenie, które zamiast przyjmować proste odpowiedzi na trudne pytania, będzie potrafiło te pytania stawiać, analizować i szukać rozwiązań w oparciu o wiedzę oraz dialog.

Lekcja płynąca z doświadczeń rosyjskich i chińskich pokazuje, że odporność państwa nie buduje się wyłącznie na poziomie makroinstytucjonalnym – poprzez konstytucje, procedury czy formalne mechanizmy równowagi władzy – lecz przede wszystkim w tkance społecznej, w realnych wspólnotach, w których kształtują się postawy, nawyki i kompetencje obywatelskie. Autorytaryzm nie zwycięża tam, gdzie istnieje wyłącznie słabe państwo; zwycięża tam, gdzie istnieje słabe społeczeństwo – podatne na uproszczenia, zniechęcone do uczestnictwa, pozbawione narzędzi krytycznej analizy i poczucia sprawczości. Dlatego budowanie odporności demokratycznej musi zaczynać się nie w centrach administracyjnych, lecz w peryferyjnych społecznościach – w mniejszych miejscowościach, w środowiskach oddalonych od głównych ośrodków opiniotwórczych, tam gdzie najłatwiej o poczucie marginalizacji i wykluczenia z procesów decyzyjnych. To właśnie w tych przestrzeniach rozstrzyga się przyszła jakość państwa: czy będzie ono wspólnotą świadomych obywateli, czy zbiorem podatnych na manipulację jednostek. Chińska i rosyjska trajektoria rozwoju pokazuje, jak szybko koncentracja władzy może zostać utrwalona, jeśli nie napotyka społecznego oporu opartego na wiedzy, współpracy i zaufaniu.

Misją Akademii Młodych Obywateli jest więc nie tylko edukacja, lecz długofalowe wzmacnianie kapitału społecznego w jego najbardziej wrażliwych segmentach. To projekt budowania kompetencji, odpowiedzialności i odwagi intelektualnej wśród młodego pokolenia, które dorasta poza metropolitalnym centrum. To inwestycja w społeczeństwo zdolne do samokontroli, do krytycznego myślenia, do dialogu i do współdziałania ponad podziałami. Jeżeli chcemy uniknąć scenariuszy, które dziś obserwujemy w systemach autorytarnych, musimy konsekwentnie wzmacniać właśnie te ogniwa – lokalne wspólnoty, młodzież, sieci współpracy i kulturę odpowiedzialnej debaty. Taka jest istota odporności demokratycznej i taki jest sens Akademii.