Tomasz Augustyn
Niemcy przyjeżdżają do Polski po paliwo, ale coraz częściej też po podstawowe zakupy
W związane z trwającą od 28 lutego wojną USA i Izraela przeciwko Iranowi ceny paliw rosną, co przekłada się na droższe paliwo na stacjach. W Niemczech ten wzrost jest szybszy niż w większości krajów Unii Europejskiej. Według analiz „Die Zeit” wzrost cen benzyny w Niemczech był dwukrotnie wyższy niż średnia unijna. Spośród 27 państw UE większy wzrost odnotowano jedynie w Finlandii. W pozostałych dużych gospodarkach – Francji, Belgii i Holandii – tempo podwyżek było niższe. Na początku tygodnia ceny najtańszej benzyny E10 przekroczyły 2 euro za litr – to najwięcej od maja 2022 roku.
Szybki wzrost cen paliw w Niemczech jest powodowany przede wszystkim szczególną sytuacją na rynku rafineryjnym i hurtowym. Jest on zdominowany przez pięć dużych koncernów, które jednocześnie kontrolują rafinerie, handel hurtowy i sieci stacji. Wzajemne powiązania między nimi utrudniają wejście nowych, niezależnych dostawców. Analitycy „Die Zeit” określają to jako oligopol, wobec którego postępowania antymonopolowe często okazują się niewystarczające.
Ceny paliw w Niemczech są obecnie zbliżone do poziomu z pierwszych miesięcy po rosyjskiej inwazji na Ukrainę w 2022 roku, ale wciąż pozostają poniżej rekordów z tamtego okresu. Historyczny szczyt cen oleju napędowego odnotowano 10 marca 2022 r. – 2,32 euro za litr, a benzyny E10 cztery dni później – 2,20 euro. W 2022 roku, gdy czasowa obniżka cen paliw w Niemczech kosztowała państwo około 3,4 mld euro. Według różnych szacunków część tej kwoty nie trafiła do kierowców, lecz została przejęta przez sektor naftowy w postaci wyższych marż.
W piątek (13 marca) rano średnie ceny paliw w Meklemburgii-Pomorzu Przednim według portalu eysoil.com wynosiły: Super E5 – 2.12 euro, Super E10 – 2.06 euro, Diesel – 2.18 euro. Takie poziomy cen wiążą się z utrzymującym się zainteresowaniem mieszkańców pogranicza zakupami w Polsce, gdzie wiele innych cen – związanych z cenami paliw – jest niższe. Wzrasta wręcz zainteresowanie Niemców podstawowymi zakupami spożywczymi. Przykładowo kilogram jabłek w polskich sklepach kosztuje około 1,30-1,45 euro, podczas gdy w niemieckich marketach popularna odmiana Pink Lady bywa wyceniana nawet na 3 euro za kilogram. Podobna sytuacja dotyczy mleka. W Niemczech cena za litr osiąga średnio 1,30 euro, natomiast w Polsce można go nabyć już za 65-75 centów, czyli mniej niż połowę tej kwoty. Różnice cenowe są równie wyraźne przy nabiale i produktach mięsnych. Opakowanie sera w plasterkach o wadze 150 g w polskich sklepach kosztuje około 1,40 euro, podczas gdy w Niemczech za podobny produkt zwykle trzeba zapłacić co najmniej 2 euro. Jeszcze większe rozbieżności występują w przypadku wędlin. Porcja 50 g salami w niemieckich supermarketach kosztuje zazwyczaj między 1,50 a 2 euro, podczas gdy w Polsce można ją kupić już za około 90 centów.
Polskie sklepy są dla niemieckich klientów łatwe w obsłudze. Układ sklepów, sposób oznakowania półek i prezentacja towarów w dużej mierze przypominają te znane z Niemiec. Dzięki temu zakupy można zrobić sprawnie i bez znajomości języka, co dodatkowo zachęca do odwiedzin. Dodatkowym atutem jest wygodna lokalizacja sklepów w pobliżu głównych tras i miast przygranicznych. Trzeba jednak pamiętać, że przy niektórych artykułach, takich jak paliwo, napoje alkoholowe czy wyroby tytoniowe, obowiązują limity przewozu do Niemiec. Przekroczenie dozwolonych ilości może skutkować dodatkowymi opłatami lub innymi konsekwencjami finansowymi.
Zjawisko turystyki paliwowej jest charakterystyczne dla obszarów pogranicznych w Europie. Wobec obecnego wzrostu cen benzyny we Francji mieszkańcy pogranicza z Andorą korzystają z niższych cen paliw w tym niewielkim kraju leżącym między Francją i Hiszpanią. Litr oleju napędowego kosztuje tam mniej o około 70 eurocentów niż we Francji. Za 21 litrów benzyny w Andorze płaci się 29 euro – o 12 euro mniej niż we Francji. Olej napędowy jest tańszy o około 70 eurocentów. Cena tego paliwa na początku tygodnia przekroczyła we Francji symboliczny próg 2 euro za litr, po raz pierwszy od lata 2022 roku. Paliwo jest w Andorze tańsze niż we Francji ze względu na niższe podatki. Według danych francuskiego ministerstwa gospodarki 55 proc. ceny paliw stanowią podatki, opłaty i akcyza. Rząd Francji zarządził kontrole cen na stacjach benzynowych, by wykryć te, które zbytnio zawyżają ceny paliw pod pretekstem drożejącej ropy na skutek wojny na Bliskim Wschodzie. Podobnie jak w Niemczech i Polsce ceny będą jednak niestabilne i raczej wysokie tak długo, jak długo trwać będzie konflikt na Bliskim Wschodzie.
