Tekst został opublikowany w portalu Center for European Policy Analysis: https://cepa.org/article/the-baltics-adapt-to-trump/
Eitvydas Bajarūnas
Państwa bałtyckie miały USA za silnego sojusznika od zakończenia zimnej wojny, ale teraz, gdy Waszyngton się od nich odwraca, być może będą musiały budować regionalne mechanizmy obronne.
Jeśli zapytasz urzędnika lub eksperta z państw bałtyckich o rozwój sytuacji po drugiej stronie Atlantyku, zazwyczaj usłyszysz wariant „bardzo zły”. Ale potem dodają prośbę, aby skupić się na tym, co możemy zrobić w praktyce — na Ukrainie, na obronie i na NATO. Łatwo jest pogorszyć sytuację, mówią, więc czas na mniej gadania, a więcej działania.
Bałtycka opinia publiczna jest przewidywalna i bardziej przygnębiona. Zazwyczaj na ulicach słyszy się: „kiedy przyjdą Rosjanie [a chodzi o to, kiedy, a nie czy], czy możemy polegać na Amerykanach?”. A ich strach jest prawdziwy. Przez długi czas region Morza Bałtyckiego był punktem zapalnym narastających napięć między Rosją a NATO. Najnowsze oceny wywiadowcze Litwy uwypukliły średnio- i długoterminowe ryzyka związane z rosyjskimi zdolnościami wojskowymi w pobliżu wschodniej flanki NATO.
Czy sytuacja jest naprawdę tak zła, jak się wydaje? Choć wyzwania są oczywiste, kluczowe pytanie pozostaje: czy nadal istnieje pole manewru strategicznego, czy też jesteśmy świadkami nieodwracalnego spadku bezpieczeństwa? Nie ma wątpliwości, że powrót prezydenta Donalda Trumpa zaniepokoił region bałtycki. Estonia, Łotwa i Litwa — historycznie zależne od silnych więzi transatlantyckich — teraz stoją w obliczu zmieniającego się krajobrazu geopolitycznego, w którym zobowiązania USA wobec NATO i bezpieczeństwa europejskiego są coraz bardziej niepewne.
Charakterystycznym aspektem polityki administracji Trumpa jest transakcyjne podejście do sojuszy, kwestionowanie długo przyjmowanych założeń dotyczących zaangażowania USA w Europie, kwestionowanie demokracji sojuszników, wysuwanie gróźb w sprawie Grenlandii i wprowadzanie ceł. Geopolityczny krajobraz dodatkowo komplikuje ciepłe zaangażowanie Trumpa w kontaktach z prezydentem Rosji Władimirem Putinem i wysyłanie sygnałów powszechnie interpretowanych jako ustępstwa. Zostało to zaznaczone przez zmianę rosyjskiej decyzji o rozpoczęciu wojny na Ukrainie, zawieszenie pomocy wojskowej i wymiany informacji wywiadowczych (od tamtej pory wznowionej), głosowanie z Rosją w ONZ i zasadzkę na prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym 28 lutego. Pojawiły się spekulacje, że Waszyngton zmienia podejście i zaczyna przedkładać negocjacje między mocarstwami ponad sojusze oparte na wartościach.
Bałtyckie kraje pojawiły się również na tym niesławnym spotkaniu w Gabinecie Owalnym. Odpowiadając na pytania, Trump wyjaśnił, że jest oddany Polsce, po czym zawahał się przez chwilę, zanim dodał: „Bałtyckie kraje… mają wiele… to również trudne sąsiedztwo, ale jesteśmy oddani”. Wątpliwe, aby szampan został otwarty w Wilnie, Rydze i Tallinie po usłyszeniu tego mniej niż dźwięcznego poparcia.
Pomimo niepewności i wyzwań państwa bałtyckie pozostają zdecydowane utrzymywać silne partnerstwa z Waszyngtonem, jednocześnie wspierając Ukrainę, wzmacniając bezpieczeństwo regionalne i promując europejską obronność oraz większą samodzielność. W obliczu rosnącego zagrożenia militarnego ze strony Rosji, obecność Amerykanów na miejscu stała się ważniejsza niż kiedykolwiek. Litwa gości batalion ciężkich czołgów USA od 2019 r., który ma pozostać do 2026 r., i zachęca do dalszej obecności wojsk USA. Wilno również z zadowoleniem przyjmuje obecność wojsk USA w Polsce, szczególnie w pobliżu granicy między dwoma krajami na Przesmyku Suwalskim, gdzie Rosja podobno wzmacnia swoje siły zbrojne.
Przez długi czas kraje bałtyckie, a w szczególności Litwa, były lojalnymi i niezłomnymi zwolennikami zaangażowania wojskowego USA i NATO na całym świecie, na przykład w Bośni, Iraku i Afganistanie. Współpraca wojskowa USA-kraje bałtyckie również była niezwykła. Pentagon nadal zapewnia państwom bałtyckim solidne wsparcie obronne (w tym niektóre niedawno odnowione programy) mające na celu wzmocnienie zdolności obronnych regionu, interoperacyjności z NATO, zakup zaawansowanego sprzętu wojskowego, poprawę odstraszania i odporności na potencjalne zagrożenia, szczególnie ze strony Rosji. Litwa złożyła wiele zamówień w amerykańskim przemyśle zbrojeniowym i aktywnie poszukuje dodatkowych form współpracy. Aby wzmocnić wschodnią flankę NATO, Litwa finalizuje ustalenia dotyczące stałego rozmieszczenia niemieckiej brygady wojskowej. Zakończenie tego procesu jest planowane na rok 2027. Wilno tworzy również niezależne dowództwo na szczeblu dywizji, które ma wzmocnić zdolności obronne kraju zgodnie z regionalną strategią NATO. Jednocześnie państwa bałtyckie zacieśniły współpracę obronną z Polską i krajami nordyckimi oraz zaangażowały się w kierowane przez Wielką Brytanię Wspólne Siły Ekspedycyjne (JEF), aby zapewnić stabilność w obliczu nieprzewidywalności USA.
Litwy z pewnością nie może oskarżyć Biały Dom o uchylanie się od odpowiedzialności za płacenie NATO. Litwa zobowiązała się przeznaczyć 6% PKB na obronę, opowiadała się za minimalnym celem 3% dla członków UE i popiera propozycję ReArm przewodniczącej Komisji Europejskiej Urszuli von der Leyen w wysokości 800 mld euro (873 mld dolarów). Prezydent Litwy Gitanas Nausėda zaapelował również o solidną strategię militarną obejmującą udoskonalone zdolności obrony przeciwlotniczej i przeciwrakietowej, produkcję amunicji i mechanizmy szybkiego rozmieszczania wojsk.
Obawy dotyczące zagrożeń nuklearnych, zwłaszcza w obliczu zmniejszonego zaangażowania USA w Europie, zintensyfikowały dyskusje na temat europejskiego odstraszania nuklearnego. Przywódcy państw bałtyckich podkreślili znaczenie odstraszania strategicznego, w tym dyskusje na temat rozszerzenia francuskiego „parasola nuklearnego”. Aktywnie wspierają również rozwiązanie dyplomatyczne, które nie zepchnie Ukrainy na margines. Litewska minister obrony Dovilė Šakalienė poszła dalej, podkreślając, że skuteczna dyplomacja wymaga siły, cytując rzekome stwierdzenie Ala Capone, że „jedyne dobre negocjacje to takie, gdy masz broń na stole”. Litwa zaproponowała sześciopunktowy plan działań mający na celu wsparcie Ukrainy i bezpieczeństwa europejskiego. Obejmuje on bezpośrednie wsparcie finansowe ukraińskiego przemysłu obronnego, silniejsze sankcje gospodarcze wobec Rosji i przyspieszone członkostwo Kijowa w UE.
Zamiast panikować, Bałtowie na razie żeglują pod wiatrem zmian. Nadal konstruktywnie współpracują z administracją USA, aby bronić Ukrainy i argumentować, że Rosja stosuje taktykę hybrydową i szarej strefy, aby osłabić Zachód i wbić klin w stosunki transatlantyckie.
Wzmocnienie ram bezpieczeństwa i obrony UE, utrzymanie kontaktów dyplomatycznych z Waszyngtonem i wzmocnienie potencjału wojskowego pozostają niezbędne dla zapewnienia bezpieczeństwa regionu bałtyckiego. Państwa bałtyckie, od dawna uważane za obrońców NATO na pierwszej linii frontu, są obecnie w centrum rozwijającej się architektury bezpieczeństwa Europy . Poprzez stałe inwestycje w obronę, zwiększoną koordynację z europejskimi partnerami i ciągłe orędownictwo na rzecz silnych więzi transatlantyckich, państwa bałtyckie mogą zapewnić sobie suwerenność i bezpieczeństwo w coraz bardziej niepewnym świecie.
Eitvydas Bajarūnas jest ambasadorem w Ministerstwie Spraw Zagranicznych Republiki Litewskiej i obecnie jest Visiting Fellow w Center for Europe Policy Analysis (CEPA). Oceny i poglądy wyrażone w artykule są opiniami autora i nie powinny być traktowane jako oficjalne stanowisko MSZ Republiki Litewskiej.
