Tomasz Augustyn

Berlin i Szczecin nie muszą być końcami trasy. Mogą stać się biegunami wspólnej przestrzeni rozwoju

Inicjatywa „Obszar przyszłości Berlin >< Szczecin” zasługuje na uwagę nie dlatego, że współpraca transgraniczna sama w sobie jest czymś nowym. Polsko-niemieckie pogranicze ma za sobą trzy dekady projektów, programów INTERREG, partnerstw samorządowych i współpracy instytucjonalnej. Istotne jest coś innego: próba spojrzenia na przestrzeń między Berlinem a Szczecinem nie jako na pogranicze złożone z dwóch peryferii państwowych, lecz jako na potencjalny obszar funkcjonalny rozpięty pomiędzy dwiema metropoliami. To zmiana perspektywy, którą warto wspierać i konsekwentnie rozwijać.

Formalnym początkiem inicjatywy było podpisanie 16 kwietnia 2026 r. w Schwedt nad Odrą porozumienia o współpracy. Uczestniczą w niej przedstawiciele Berlina i Szczecina, miast i powiatów położonych między nimi oraz instytucji regionalnych. W spotkaniu inaugurującym współpracę uczestniczyło ponad 50 przedstawicieli strony polskiej i niemieckiej. Do końca 2026 r. partnerstwo ma zostać poszerzone o środowiska naukowe, gospodarcze i społeczne, a deklarowane dotychczas kierunki mają zostać przełożone na konkretne projekty. Rozważane jest także wpisanie współpracy i wybranych przedsięwzięć jako działania kluczowego do strategii rozwoju regionalnego Brandenburgii oraz wykorzystanie programu INTERREG. Najciekawszy jest jednak sam sposób zdefiniowania przestrzeni. Autorzy inicjatywy mówią o miastach położonych wzdłuż osi kolejowej jak o „naszyjniku z pereł”. Berlin, Bernau, Eberswalde, Angermünde, Prenzlau, Schwedt i Szczecin nie mają w takim ujęciu funkcjonować jako odizolowane punkty, lecz jako elementy układu obejmującego również otaczające je obszary wiejskie, tereny przyrodnicze oraz lokalne rynki pracy i usług. W centrum koncepcji znajduje się poprawiająca się dostępność kolejowa między Berlinem i Szczecinem, ale ambicja inicjatywy jest szersza: obejmuje rozwój gospodarczy, energetykę i wodór, naukę i start-upy, przestrzenie wokół stacji kolejowych, kulturę oraz jakość życia.

Warto tę inicjatywę wspierać właśnie dlatego, że może ona prowadzić do odwrócenia tradycyjnej logiki pogranicza. W państwie narodowym przestrzenie przygraniczne są zazwyczaj obszarami oddalonymi od własnych centrów. Z perspektywy Warszawy północno-zachodnia część Polski leży na obrzeżu kraju, podobnie jak Uckermark i północno-wschodnia Brandenburgia pozostają peryferyjne wobec głównych niemieckich centrów gospodarczych. Jeżeli jednak zmienimy skalę analizy, ta sama przestrzeń przestaje być peryferyjna. Znajduje się pomiędzy Berlinem – jedną z największych metropolii Europy – a Szczecinem, który jest dużym polskim ośrodkiem miejskim, portowym, akademickim i gospodarczym. To, co z perspektywy dwóch państw wygląda jak ich obrzeże, z perspektywy europejskiej może stać się przestrzenią pomiędzy dwoma biegunami wzrostu. Nie oznacza to oczywiście, że samo narysowanie osi Berlin–Szczecin stworzy wspólny region gospodarczy. Bliskość geograficzna nie jest jeszcze integracją funkcjonalną. Potrzebne są przepływy: ludzi, kapitału, wiedzy, usług, energii, towarów i informacji. Potrzebne są również instytucje zdolne te przepływy organizować. Dlatego poprawa połączenia kolejowego ma znaczenie większe niż tylko transportowe. Skrócenie i ustabilizowanie czasu podróży może zmienić rzeczywistą geografię tej części Europy. Odległość 120–150 kilometrów ma zupełnie inne znaczenie, kiedy jej pokonanie wymaga skomplikowanej i niepewnej podróży, a inne, gdy można ją regularnie przebyć koleją w czasie umożliwiającym podróże biznesowe, edukacyjne, kulturalne czy nawet określone formy mobilności zawodowej.

Podstawowe wyzwanie dla strony polskiej, polega na tym, że relacja Berlin–Szczecin jest z natury asymetryczna. Berlin jest metropolią znacznie większą, dysponującą nieporównywalnie większym rynkiem pracy, kapitałem, zapleczem naukowym, sektorem technologicznym i siłą przyciągania talentów. Integracja nie musi więc automatycznie wzmacniać Szczecina. Może również zwiększać jego zależność od silniejszego ośrodka. Lepsze połączenie może przyciągać inwestycje i mieszkańców, ale może także ułatwiać odpływ specjalistów, konsumpcji czy aktywności gospodarczej. Dlatego celem nie powinno być po prostu „zbliżenie Szczecina do Berlina”. Celem powinno być takie organizowanie współpracy, aby zwiększenie przepływów zwiększało również funkcje metropolitalne Szczecina. To fundamentalna różnica. Szczecin nie powinien aspirować do roli atrakcyjnego, tańszego zaplecza mieszkaniowego Berlina. Nie powinien też sprowadzać swojej przewagi do niższych kosztów pracy, gruntów czy usług. Taki model przyniósłby pewne korzyści, ale utrwalałby relację centrum–peryferia. Znacznie ambitniejszym wariantem jest funkcjonalna komplementarność. Berlin posiada ogromną koncentrację kapitału, usług, nauki, sektora cyfrowego i kreatywnego. Szczecin wnosi inne zasoby: port i gospodarkę morską, bezpośredni dostęp do Bałtyku, przemysł morski, zaplecze logistyczne, rozwijającą się energetykę odnawialną, uczelnie oraz dostęp do przestrzeni gospodarczej Pomorza Zachodniego. Współpraca ma największy sens tam, gdzie te zasoby zaczynają się uzupełniać.

Z tego punktu widzenia szczególnie interesujące jest pojawienie się w pierwszych projektach inicjatywy energetyki. Po stronie niemieckiej wskazywane są m.in. linia Uckermark 50Hertz oraz przyłączenie do niemieckiej sieci wodorowej. Po stronie polskiej rozwój offshore, portów, energetyki odnawialnej oraz infrastruktury przesyłowej powoduje, że energia może stać się jednym z podstawowych wymiarów funkcjonalnej integracji tego obszaru. W takim ujęciu oś Berlin–Szczecin przestaje być wyłącznie korytarzem transportowym. Może być równocześnie korytarzem energetycznym, przemysłowym, logistycznym i technologicznym. Podobnie należy spojrzeć na współpracę naukową i start-upową, która znalazła się wśród pierwszych deklarowanych kierunków. Szczecińskie uczelnie nie muszą konkurować z całym potencjałem akademickim Berlina. Mogą natomiast budować z nim relacje w dziedzinach, w których Pomorze Zachodnie posiada rzeczywiste środowisko zastosowań: gospodarce morskiej, logistyce, energetyce, technologiach autonomicznych, ochronie środowiska, gospodarce wodnej czy rozwiązaniach dla terenów przygranicznych. W takim modelu pogranicze staje się laboratorium zastosowań, a nie jedynie miejscem realizacji kolejnych projektów współpracy.

Bardzo ważne jest również włączenie mniejszych miast. Jedną z największych wartości koncepcji „Obszaru przyszłości” może być właśnie odejście od prostego układu Berlin–Szczecin na rzecz osi obejmującej Eberswalde, Angermünde, Prenzlau, Schwedt i inne ośrodki. Jeżeli integracja ograniczy się do dwóch metropolii, poprawa infrastruktury może zwiększyć koncentrację aktywności na jej krańcach. Jeżeli natomiast stacje kolejowe staną się węzłami lokalnego rozwoju, a mniejsze miasta uzyskają własne funkcje gospodarcze, mieszkaniowe, usługowe, turystyczne czy edukacyjne, może powstać układ policentryczny. Nieprzypadkowo wśród pierwszych pomysłów pojawiło się zagospodarowanie przestrzeni wokół dworców. Dworzec w takim modelu nie jest wyłącznie miejscem wsiadania do pociągu. Staje się punktem organizującym lokalną dostępność i rozwój.

Dla Pomorza Zachodniego szczególnie ważne jest przy tym, aby inicjatywa nie kończyła się administracyjnie na Szczecinie. Funkcjonalna relacja z Berlinem może wzmacniać także szerszy region, jeżeli Szczecin będzie pełnił rolę węzła przenoszącego impulsy rozwojowe dalej: w kierunku wybrzeża, portów, pasa S3, Stargardu, Goleniowa i innych części województwa. W przeciwnym razie powstanie silniejsza oś Berlin–Szczecin, ale niekoniecznie silniejsze Pomorze Zachodnie. Z punktu widzenia regionalnej polityki rozwoju właśnie zdolność transmisji korzyści powinna być jednym z podstawowych kryteriów oceny przedsięwzięć realizowanych w ramach tej współpracy.

Nie mniej ważny jest wymiar społeczny. Region funkcjonalny nie powstaje od podpisania porozumienia przez instytucje. Powstaje wtedy, gdy mieszkańcy zaczynają korzystać z przestrzeni po obu stronach granicy: podejmują pracę, studiują, zakładają przedsiębiorstwa, uczestniczą w kulturze, korzystają z usług, podróżują i tworzą trwałe relacje. Dlatego rozszerzenie partnerstwa o naukę, gospodarkę i społeczeństwo, zapowiadane do końca 2026 r., powinno być traktowane jako warunek jego powodzenia, a nie dodatkowy element projektu. Warto również pilnować, aby INTERREG pozostał narzędziem, a nie sensem współpracy. Zapowiedź poszukiwania finansowania dla kolejnych przedsięwzięć jest naturalna i potrzebna. Doświadczenie wielu inicjatyw transgranicznych pokazuje jednak niebezpieczeństwo projektowości: współpraca intensyfikuje się, kiedy pojawia się konkurs, powstaje projekt, realizowane są działania, po czym relacje słabną wraz z zakończeniem finansowania. „Obszar przyszłości Berlin >< Szczecin” będzie naprawdę interesujący wtedy, gdy kierunek zostanie odwrócony: najpierw powstanie wspólna diagnoza interesów i funkcji, następnie trwałe mechanizmy współpracy, a dopiero później dobierane będą do nich źródła finansowania.

Takie inicjatywy warto wspierać – również politycznie i strategicznie. Nie dlatego, że każda współpraca transgraniczna jest z definicji korzystna, ale dlatego, że w tym przypadku istnieje możliwość stworzenia czegoś bardziej trwałego: wspólnej geografii rozwoju. Szczecin od dawna znajduje się blisko Berlina na mapie. Znacznie trudniejsze jest sprawienie, aby ta bliskość zaczęła pracować ekonomicznie, społecznie i instytucjonalnie na rzecz obu stron. Najbardziej interesujący scenariusz nie polega więc na tym, że Szczecin stanie się bliższy Berlinowi. Polega na czymś więcej: na stopniowym powstawaniu przestrzeni, w której Berlin, Szczecin oraz miasta i obszary pomiędzy nimi zaczną pełnić wobec siebie uzupełniające funkcje. Wtedy granica przestaje być osią organizującą rozwój, a staje się jedynie jedną z cech większego systemu funkcjonalnego. Dla Pomorza Zachodniego byłaby to istotna zmiana położenia – z regionu leżącego na zachodnim krańcu Polski w region położony pomiędzy polską przestrzenią gospodarczą, Berlinem i Bałtykiem. Wobec tego warto potraktować „Obszar przyszłości Berlin >< Szczecin” poważniej niż kolejny projekt dobrosąsiedzkiej współpracy. To inicjatywa, którą należy wspierać, ale jednocześnie wypełniać konkretnymi interesami, przepływami i przedsięwzięciami gospodarczymi. Dopiero wtedy „obszar przyszłości” stanie się rzeczywistym obszarem rozwoju.