Tomasz Augustyn

Dramatycznie szybko ubywa na Pomorzu Zachodnim księży, następców nie widać.

Dla swoich środowisk byli kimś szczególnie ważnym. Przez dekady, w sprawach trudnych, w kwestiach najbardziej osobistych. W dniu 10 lutego zmarł ksiądz kanonik Kazimierz Łukjaniuk, wieloletni proboszcz parafii pw. św. Rafała Kalinowskiego w Nowogardzie, 14 lutego odszedł ksiądz kanonik Robert Gołębiowski, proboszcz parafii pw. św. Judy Tadeusza w Lubiczu, 15 lutego ksiądz Józef Kozieł, wieloletni duszpasterz w parafii pw. Świętej Trójcy w Chwarstnicy, 20 lutego ksiądz Władysław Kanturski posługujący w parafii pw. św. Jana Chrzciciela w Żabowie. Każdy z nich przeżył 40 i więcej lat w kapłaństwie, byli postaciami znanymi w swoich środowiskach, z ogromnym dorobkiem duszpasterskim i społecznym. Te dni to dla kościoła szczecińsko – kamieńskiego ogromna strata personalna, ale też ubytek potencjału. W całym roku 2025 zmarło 10 księży diecezji, w 2024 – 6, w 2023 -3, w 2022 – 9.

W archidiecezji szczecińsko – kamieńskiej funkcjonuje 271 parafii, w tym 232 diecezjalne oraz 39 pod opieką duszpasterską zgromadzeń zakonnych. W roku 2024 pracowało w nich ogółem 474 księży. Liczba księży posługujących duszpastersko w parafiach wynosił 398 (inni pracują m.in. w kurii biskupiej, przebywają na emeryturze). Biorąc pod uwagę rozległość diecezji i wielkość poszczególnych parafii, spadającą liczbę powołań, a także wiek kapłanów okazuje się, że braki kadrowe stają się coraz bardziej dokuczliwe. Tylko w latach 2018 – 2024 liczba kapłanów w diecezji spadła o 6%, liczba kapłanów posługujących duszpastersko – o 28%. Średnio na parafie przypada tu 1,4 kapłana, podczas gdy w diecezjach krakowskiej i tarnowskiej po 2,1, a w warszawskiej – 3,1. W 2025 roku po studiach seminaryjnych diecezje szczecińsko – kamieńską zasiliło 2 księży.

Przy tak niskim wskaźniku obsady personalnej utrzymanie dotychczasowej siatki parafialnej staje się coraz trudniejsze. Jeden ksiądz obsługujący kilka wspólnot oznacza ograniczenie dostępności duszpasterstwa: mniej mszy świętych, rzadszą obecność w szkołach, ograniczoną możliwość indywidualnej pracy z wiernymi. W praktyce będzie to prowadzić do łączenia parafii, tworzenia większych jednostek administracyjnych oraz centralizacji części funkcji. Spadek liczby duchownych przy niezmienionym – przynajmniej formalnie – zakresie obowiązków oznacza wzrost obciążenia pracą. Proboszczowie i wikariusze przejmują zadania administracyjne, organizacyjne i finansowe, co ogranicza czas przeznaczony na działalność duszpasterską sensu stricto. W dłuższej perspektywie może to wpływać na jakość relacji ze wspólnotą oraz na zdolność Kościoła do reagowania na nowe wyzwania społeczne, takie jak kryzys demograficzny, migracje czy zmiany kulturowe. Widać również wyraźnie, że przy rosnącym średnim wieku kapłanów zwiększony nakład pracy nie służy ich zdrowiu i kondycji fizycznej i psychicznej.

Utrzymujący się spadek liczby powołań oznacza, że obecne trudności mają charakter trwały, a nie przejściowy. Nawet przy stabilizacji liczby parafii nie ma przesłanek, by w najbliższych latach nastąpiło odwrócenie trendu kadrowego. To wymusza refleksję nad modelem funkcjonowania Kościoła lokalnego: większe włączenie świeckich w zarządzanie i animację wspólnot, redefinicję roli parafii jako podstawowej jednostki organizacyjnej czy rozwój form duszpasterstwa ponadparafialnego. Wiąże się to z wyzwaniami potrzebami w sferze społecznej. W regionach peryferyjnych parafia pełni często funkcję nie tylko religijną, lecz także integracyjną i kulturotwórczą. Ograniczenie jej aktywności może pogłębiać proces erozji lokalnych więzi, zwłaszcza na terenach wiejskich i w małych miastach. Zmniejszenie dostępności duszpasterzy może również przyspieszyć proces dystansowania się części wiernych od praktyk religijnych, co z kolei wpływa na kondycję instytucjonalną całej archidiecezji. W racjonalnym ujęciu to istotny problem dla całego regionu, w którym wciąż odczuwalny jest deficyt silnych więzi społecznych i tożsamościowych.

Co zastąpi parafię likwidowaną w małej miejscowości?