Tomasz Augustyn
Niemiecka rafineria i całe miasto są w trudnej sytuacji. Chcą zniesienia sankcji na rosyjską ropę.
Pracownicy rafinerii PCK w Schwedt planują wielką demonstrację w maju, czując się zdradzeni przez niemiecki rząd i domagając się powrotu rosyjskiej ropy – donosi „Berliner Zeitung”. W obliczu narastających problemów zakładu, redukcji zatrudnienia i niewypełnionych obietnic finansowych, miasto znalazło się w kryzysie.
Rafineria PCK, położona blisko granicy z Polską, odnotowuje straty. Wprowadzono zamrożenie zatrudnienia, a zwolnienia mogą objąć od 300 do 400 pracowników, czyli jedną czwartą siły roboczej. Dodatkowo, każdemu zagrożonemu pracownikowi PCK towarzyszy trzykrotnie większa liczba osób zatrudnionych w firmach partnerskich, które już teraz odczuwają skutki redukcji.
Pracownicy rafinerii zarzucają niemieckiemu rządowi zdradę i domagają się zniesienia sankcji na rosyjską ropę. Ich zdaniem polityka Berlina, oparta na zielonej transformacji, doprowadza do upadku zakładu. Rada zakładowa, w której skład wchodzi m.in. Peggy Lindemann, członkini prorosyjskiej AfD, otwarcie sprzeciwia się embargu. W lutym wystosowała list do premierów Brandenburgii, Meklemburgii-Pomorza Przedniego i Saksonii-Anhalt, zwracając uwagę, że obiecane przez rząd dotacje nie zostały przekazane. Burmistrzyni Schwedt, socjaldemokratka Annekathrin Hoppe, również krytykuje embargo, twierdząc, że miasto nie otrzymało żadnego uzasadnienia dla jego wprowadzenia.
Rząd Niemiec odpiera zarzuty. Michael Kellner z Partii Zielonych uważa żądania Schwedt za „błędne” i „nieodpowiedzialne”, zapewniając, że miejsca pracy są bezpieczne. Z kolei Reinhard Simon z prorosyjskiej partii BSW argumentuje, że embargo uderzyło w niemiecką gospodarkę i było niepotrzebne, ponieważ UE objęła sankcjami jedynie dostawy ropy drogą morską, a nie lądową.
W 2022 roku rząd obiecał 750 mln euro na wsparcie regionu oraz 400 mln euro na modernizację rurociągu do Rostocku, skąd przez Bałtyk ropa miała docierać do Schwedt. Obecnie rafineria działa na 80% mocy, sprowadzając surowiec z 30 krajów, w tym Indii i Kazachstanu. Jednak mieszkańcy skarżą się na złamane obietnice – wpływy podatkowe miasta spadły o połowę, a wniosek o finansowanie modernizacji rurociągu nadal czeka na zgodę UE.
Nie wiadomo również, czy Rosja, nawet po zniesieniu sankcji, zgodziłaby się na ponowne dostawy ropy do Schwedt i na jakich warunkach. „Wołanie o rosyjską ropę wydaje się bardziej rozpaczliwym krzykiem niż realnym rozwiązaniem” – pisze „Berliner Zeitung”.
Christian Görke z Partii Lewicy uważa, że niemiecki rząd powinien przejąć udziały Rosnieftu i przyspieszyć budowę nowego rurociągu przystosowanego do transportu wodoru. Według niego zwiększenie dostaw z Kazachstanu mogłoby pomóc, ale jeśli działania nie zostaną podjęte, rafinerii grozi „śmierć na raty”.
Mimo licznych problemów sytuacja w Schwedt pozostaje nierozwiązana. Mieszkańcy nie zamierzają jednak czekać bezczynnie – w maju planują masowe protesty, by wywrzeć presję na niemieckim rządzie.
