Tomasz Augustyn
W skandynawskiej polityce czas politycznego pragmatyzmu, ideologia ustępuje miejsca zarządzaniu kryzysowemu, a tradycyjny model nordycki przechodzi bolesną, ale konieczną modernizację.
Obraz polityczny Danii i Szwecji na początku 2026 roku to studium kontrastów między próbą utrzymania „wielkiego centrum” a powrotem do wyraźnej polaryzacji blokowej. W obu krajach rządy zmagają się z tzw. „zużyciem władzy”, podczas gdy opozycja – zarówno ta lewicowa, jak i prawicowo-populistyczna – zyskuje na popularności, budując kapitał na niezadowoleniu z kosztów życia, reform ekologicznych oraz problemów z bezpieczeństwem wewnętrznym.
W Danii centrum sceny politycznej zajmuje bezprecedensowy, sformowany w grudniu 2022 roku koalicyjny rząd „SVM” pod przewodnictwem Mette Frederiksen. Jest to układ egzotyczny, łączący tradycyjnych rywali: Socjaldemokratów, centroprawicową partię Venstre oraz centrowych Umiarkowanych (Moderaterne). Głównym celem tej koalicji było przełamanie tradycyjnego podziału na blok czerwony i niebieski, aby przeprowadzić głębokie reformy strukturalne państwa dobrobytu, w tym systemu ochrony zdrowia oraz sektora publicznego. Premier Mette Frederiksen, mimo silnej pozycji na arenie międzynarodowej, w kraju mierzy się z historycznym spadkiem poparcia dla swojej partii. Sondaże z lutego 2026 roku dają Socjaldemokratom (A) zaledwie 21–23% (spadek z 27,5% w 2022 r.). Największym beneficjentem tej sytuacji jest opozycyjna Socjalistyczna Partia Ludowa (SF), kierowana przez Pię Olsen Dyhr. SF, dzięki skutecznemu łączeniu postulatów proekologicznych z tradycyjną ochroną państwa dobrobytu, w niektórych badaniach depcze premier po piętach, osiągając 14–17% i stając się liderem „bloku czerwonego”. Wyborcy obu stron czują się rozczarowani kompromisami, co skutkuje odpływem elektoratu ku partiom skrajnym i nowym formacjom.
Po prawej stronie sceny (w „bloku niebieskim”) trwa brutalna walka o schedę po osłabionym Venstre (V), które notuje wyniki rzędu 10–11%. Tu prym wiedzie Liberal Alliance (I) pod przywództwem charyzmatycznego Alexa Vanopslagha, który przyciąga rekordową liczbę młodych wyborców postulatami radykalnej obniżki podatków i uproszczenia biurokracji (sondaże dają mu ok. 11–13%). Równie silni pozostają Demokraci Duńscy (Æ) Inger Støjberg, którzy z wynikiem ok. 9–10% cementują swój status głosu prowincji i krytyków polityki klimatycznej Kopenhagi. Wybory do Folketingu muszą odbyć się najpóźniej jesienią 2026 roku (prawdopodobnie w październiku/listopadzie), a obecne trendy wskazują, że kontynuacja obecnej koalicji będzie niemożliwa bez dołączenia kolejnych partnerów, co zwiastuje powrót do tradycyjnego podziału na bloki.
W najbliższych miesiącach kluczowym wyzwaniem dla rządu Frederiksen będzie wdrożenie tzw. „Zielonego Trójstronnego Porozumienia”, zakładającego m.in. pierwszy na świecie podatek węglowy od rolnictwa, co budzi ogromne emocje społeczne.
W Szwecji sytuacja jest bardziej spolaryzowana. Rząd mniejszościowy Ulfa Kristerssona (Moderaci, Chrześcijańscy Demokraci, Liberałowie) trzyma się u władzy głównie dzięki realizacji porozumienia z Tidö ze Szwedzkimi Demokratami (SD). Choć rząd chwali się sukcesami w walce z inflacją i reformą energetyki jądrowej (nowe pakiety legislacyjne z lutego 2026 r.), w sondażach bezsprzecznie dominuje opozycyjna Szwedzka Socjaldemokratyczna Partia Robotnicza (S). Pod wodzą Magdaleny Andersson, Socjaldemokraci notują poparcie na poziomie 32–35%, co czyni ich najpotężniejszą siłą w kraju. Opozycyjny „blok lewicowy” (S, Partia Lewicy, Zieloni) ma obecnie stałą przewagę nad partiami rządowymi i wspierającymi. Największym problemem dla rządu jest spadające poparcie dla mniejszych koalicjantów (Liberałowie i Chrześcijańscy Demokraci często balansują na progu 4%), co w przypadku wyborów mogłoby oznaczać utratę większości przez prawicę. Jimmie Åkesson i jego Szwedzcy Demokraci (SD) utrzymują stabilne 18–20%, jednak ich rola „nadzorcy” rządu staje się coraz trudniejsza do zaakceptowania dla umiarkowanego elektoratu. Wybory parlamentarne do Riksdagu odbędą się 13 września 2026 roku.
Szwecja znajduje się obecnie w fazie radykalnego zaostrzania kursu w polityce wewnętrznej – walka z wojnami gangów, które stały się palącym problemem społecznym, dominuje debatę publiczną. W najbliższym czasie należy spodziewać się dalszego wprowadzania restrykcyjnych przepisów dotyczących nadzoru, przeszukań oraz zaostrzenia kryteriów przyznawania obywatelstwa. Dodatkowym czynnikiem stabilizującym, ale i wymagającym, jest niedawne przystąpienie Szwecji do NATO, co wymusza reorganizację wydatków obronnych i strategii bezpieczeństwa narodowego. Do wyborów rząd będzie musiał balansować między postulatami twardego elektoratu SD a bardziej umiarkowanymi skrzydłami koalicji, co przy prognozowanej stagnacji gospodarczej może prowadzić do wzrostu napięć.
Nadchodzące miesiące w Danii i Szwecji upłyną pod znakiem głębokich reform strukturalnych oraz walki o utrzymanie stabilności wewnętrznej w obliczu narastających napięć geopolitycznych. W Danii centralnym punktem debaty publicznej stanie się batalia o przyszłość rolnictwa, determinowana przez ostateczne kształtowanie pionierskiego podatku od emisji CO2 dla sektora rolnego. Kwestia ta staje się egzystencjalnym wyzwaniem dla koalicji rządzącej, zwłaszcza dla partii Venstre, która – rozdarta między lojalnością wobec rządu a swoim tradycyjnym, wiejskim elektoratem – może stanąć na krawędzi rozłamu. Sytuację tę z premedytacją wykorzystuje opozycja: z jednej strony Socjalistyczna Partia Ludowa (SF) mobilizująca proekologiczny elektorat miejski, z drugiej zaś Demokraci Duńscy, budujący poparcie na sprzeciwie prowincji wobec polityki klimatycznej, co w obecnym układzie sił realnie przybliża scenariusz przedterminowych wyborów parlamentarnych jeszcze przed okresem letnim.
Równolegle w Szwecji gabinet Ulfa Kristerssona skoncentruje swoje wysiłki na dwóch priorytetach: bezpieczeństwie publicznym i suwerenności energetycznej. W obliczu niesłabnącej fali wojen gangów kluczowa będzie implementacja nowych, zaostrzonych przepisów o nadzorze policyjnym, które mają przynieść wymierne efekty w uspokojeniu sytuacji na ulicach jeszcze przed wejściem w decydującą fazę kampanii. Jednocześnie rząd planuje ogłoszenie konkretnych lokalizacji pod budowę nowych reaktorów jądrowych, co ma stanowić strategiczny „bezpiecznik” gospodarczy kraju i fundament nowej polityki energetycznej.
Wspólnym mianownikiem dla obu państw pozostanie nowa architektura bezpieczeństwa w regionie Morza Bałtyckiego. Jako kraje frontowe NATO, bezpośrednio sąsiadujące ze sferą wpływów Rosji, Dania i Szwecja będą dążyć do wypracowania szerokich, ponadpartyjnych porozumień w kwestii zbrojeń i modernizacji armii. Ten strategiczny konsensus w sprawach zagranicznych będzie stanowił paradoksalną przeciwwagę dla brutalnych sporów w polityce wewnętrznej, wymuszając na skandynawskich elitach pragmatyczną współpracę w obszarach kluczowych dla bezpieczeństwa narodowego, nawet przy głębokich podziałach.
Sytuacja jest dynamiczna, a „zmęczenie materiału” w Danii oraz duża przewaga Andersson w Szwecji sugerują, że rok 2026 może przynieść korektę kursu w obu stolicach, ze szczególnym uwzględnieniem powrotu silniejszej roli państwa w gospodarce i usługach publicznych. Kampania wyborcza de facto już się rozpoczęła, a opozycyjne partie lewicowe (w Szwecji Socjaldemokraci pod wodzą Magdaleny Andersson, w Danii m.in. Socjalistyczna Partia Ludowa) zyskują w sondażach, budując kapitał na krytyce obecnych, trudnych reform. Najbliższe miesiące przyniosą zatem w Skandynawii czas politycznego pragmatyzmu, w którym ideologia ustępuje miejsca zarządzaniu kryzysowemu, a tradycyjny model nordycki przechodzi bolesną, ale konieczną modernizację.
