Tomasz Augustyn
Utworzenie nowego rządu w rozdrobnionym parlamencie będzie trudne. Inicjatywę mają socjaldemokraci z urzędującą premier.
Od 2022 r. Danią rządziła koalicja socjaldemokratów, Partii Liberalnej oraz Umiarkowanych. Premier Mette Frederiksen ogłosiła przedterminowe głosowanie miesiąc temu po tym, jak jej poparcie w sondażach wzrosło po starciu z Donaldem Trumpem, gdy Kopenhaga odparła próbę przejęcia kontroli nad Grenlandią przez prezydenta USA. Miała nadzieję, że obrona Grenlandii pomoże jej zapewnić sobie przedłużenie rządów. Ta decyzja przyniosła socjaldemokratom najsłabszy wynik od ponad wieku, ale i tak umożliwiła jej ubieganie się o trzecią kadencję na stanowisku premiera Danii. Frederiksen, który sprawuje władzę od 2019 r., wyszła z trudnych wyborów krajowych poobijana i osłabiona, ale ma przed sobą realną drogę do utrzymania władzy w Kopenhadze. Należy do grona najdłużej urzędujących przywódców Europy, obok Emmanuela Macrona, Viktora Orbána, Andreja Plenkovicia i Pedro Sáncheza.
Rozproszenie głosów doprowadziło do powstania bardzo rozdrobnionego parlamentu, bez jasnej drogi do uzyskania większości rządzącej. Blok partii lewicowych może liczyć na 83 mandaty, a partie prawicowe zgromadziły łącznie 78 mandatów. Rząd, aby mieć większość, potrzebuje 90 mandatów w 179-osobowym parlamencie. Negocjacje mogą potrwać tygodnie, a nawet miesiące. Po ostatnich wyborach parlamentarnych w Danii w 2022 r. utworzenie rządu zajęło 42 dni, a wyniki okazały się o wiele bardziej jednoznaczne, niż te uzyskane we wtorkowym głosowaniu. W latach 70. wybory w Danii odbywały się co dwa lata, a nowe rządy przechodziły kolejne kryzysy.
Socjaldemokraci pod wodzą Mette Frederiksen zdobyli 21,9% głosów. To najsłabszy wynik od 1904 roku, ale wciąż prawie dwukrotnie lepszy od rywali. Drugie miejsce zajęła Socjalistyczna Partia Ludowa, uzyskując 11,4 proc. głosów. Trzeci wynik osiągnął libertariański Sojusz Liberalny – 10,5 proc., a dopiero czwarte miejsce zajęła Partia Liberalna, z wynikiem 9,3 proc. Dziesięć innych partii uzyskało 10% lub mniej głosów. Wszystkie 12 partii przekroczyło próg wyborczy wynoszący 2 proc. i wezmą one udział w podziale mandatów.
W Danii potencjalnego kandydata na premiera wskazuje król, tradycyjnie jest to zazwyczaj lider ugrupowania, które zdobyło najwięcej głosów, czyli socjaldemokraci. Wówczas polityk otrzymuje określony czas na prowadzenie negocjacji. Jeśli mu się nie powiedzie, takie prawo może otrzymać inny polityk. „Jestem gotowa przyjąć na siebie odpowiedzialność pełnienia dalej funkcji premiera kraju” – powiedziała Frederiksen po przybyciu do Pałacu Christiansborg we wtorek późnym wieczorem, przyznając jednocześnie, że rozmowy koalicyjne będą trudne. Dla socjaldemokratów utrzymanie władzy pozostaje nadrzędnym celem. We wszystkich potencjalnych opcjach już na początku występują różnice i trudności negocjacyjne. W pierwszej kolejności Frederiksen ma nadzieję na utworzenie rządu w oparciu o ugrupowania lewicowe z pomocą Umiarkowanych. Ale w tym rozwiązaniu Umiarkowani nie będą chętni zaakceptować skrajnej lewicy. Z kolei przy próbie powołania większościowego gabinetu w oparciu o partie prawicy problemem będą trudne relacje Rasmussena i jego Umiarkowanych ze skrajnie prawicową Duńską Partią Ludową. Ugrupowanie to uważa doświadczonego Rasmussena za establishment szkodzący Danii niemal na równi z Frederiksen.
Mimo że Umiarkowani również tracą mandaty, ich lider Lars Løkke Rasmussen – dotychczasowy minister spraw zagranicznych – wyrósł na potencjalnego kluczowego gracza, mającego wpływ na to, czy Frederiksen zdecyduje się rządzić z partiami lewicowymi, czy prawicowymi. Rasmussen prawdopodobnie będzie twardo negocjował, potencjalnie ubiegając się o teki ministerialne w rządzie w zamian za poparcie dla lewicowej koalicji. Umiarkowani mają wystarczająco dużo mandatów, by oddać władzę Frederiksenowi lub Troelsowi Lundowi Poulsenowi z Venstre, stojącemu na czele bloku niebieskiego. Rasmussen wezwał zarówno Poulsena, jak i Frederiksen do „porzucenia wojny okopowej”, po tym, jak przez większość kampanii atakowali się nawzajem, mimo że razem służyli w koalicji rządowej. „Chodźcie i dołączcie do nas. Stoicie przy narożnych flagach; my jesteśmy w środku. Chodźcie i bawcie się z nami” – powiedział we wtorek wieczorem. Lars Løkke Rasmussen w przeszłości już dwukrotnie sprawował tę funkcję w latach 2009-11 oraz 2015-19, wówczas jednak jako szef Partii Liberalnej.
Liberalna partia Venstre wykluczyła jednak powrót do rządzenia z socjaldemokratami. Słaby wynik liberałów to porażka lidera tego ugrupowania, obecnego ministra obrony Troelsa Lund Poulsena. Stwierdził on, że bycie w rządzie z socjaldemokratami mocno odbiło się na Venstre. Umiarkowani mogliby jednak sprzymierzyć się z Venstre, tworząc centroprawicową większość, albo partia przeszłaby do opozycji. Poulsen zwrócił się do Rasmussena z prośbą o pomoc w utworzeniu rządu konserwatywnego. Taki scenariusz wydaje się mało prawdopodobny. Zwiększa to prawdopodobieństwo powstania koalicji lewicowej podobnej do tej, z którą rządziła po raz pierwszy w latach 2019–2022. W 2019 roku Mette Frederiksen po raz pierwszy doszła do władzy, kiedy to ponownie wprowadziła socjaldemokratów do rządu i obaliła administrację Venstre, kierowaną wówczas przez Rasmussena. Po wygraniu reelekcji w 2022 roku utworzyła szeroki, ponadpartyjny rząd z udziałem Venstre i oderwanego od partii centrowej ugrupowania Rasmussena – Umiarkowanych.
Komplikując negocjacje, Sojusz Czerwono-Zielonych – część czerwonego bloku rządu Frederiksen – oświadczył, że nie przyłączy się do żadnego rządu, chyba że będzie on ściśle lewicowy, co może oznaczać wykluczenie Rasmussena i Umiarkowanych. „Jeśli chce skorzystać z naszych mandatów, musi zaproponować czerwony rząd” – powiedział we wtorek Pelle Dragsted, lider partii, która zdobyła 6,3% głosów. Pia Olsen Dyhr, liderka Zielonej Lewicy w bloku czerwonym, która zajęła drugie miejsce z wynikiem 11,6 procent, oceniła, że wszystkie opcje — rząd czerwony, niebieski lub szeroki — pozostają aktualne, dodając, że rozmowy koalicyjne „będą trudne”.
Skrajnie prawicowa Duńska Partia Ludowa z liderem Mortenem Messerschmidtem odnotowała największy wzrost mandatów i wykluczyła współpracę z centrystami Rasmussena. Wzywa ona centroprawicę do utworzenia zjednoczonej opozycji, argumentując, że może to stanowić wiarygodną alternatywę dla socjaldemokratów i partii Rasmussena. Słaby wynik liberałów oznacza zmianę lidera na prawicy, którym będzie 34-letni Alex Vanopslagh. Polityk w kampanii przyznał się do zażywania w przeszłości kokainy.
Grenlandia ledwo pojawiła się w kampanii, Duńskie partie nie różniły się w tej sprawie między sobą. Wyborcy skupili się na innych kwestiach, od jakości wody pitnej, przez dobrostan prosiąt , po kokainowe ekscesy Vanopslagha. Frederiksen prawdopodobnie zbyt późno odeszła od geopolityki na rzecz bardziej lewicowego, krajowego programu. Jej dwaj koalicjanci również stracili poparcie. Jeśli ktokolwiek skorzystał na grenlandzkiej dywidendzie, to Umiarkowani.
Duńska premier znana jest ze swojego twardego stanowiska w sprawie imigracji, przy jednoczesnym zachowaniu typowo socjaldemokratycznego programu w kwestiach gospodarki i opieki społecznej. Okres urzędowania Frederiksen naznaczony był również kontrowersjami, zwłaszcza skandalem związanym z odstrzałem norek w 2020 r., w trakcie którego jej rząd spotkał się z ostrą krytyką za wydanie rozkazu masowego zabijania norek bez odpowiednich przepisów prawnych, ponieważ podejrzewano, że zwierzęta te były nosicielami wirusa Covid-19 w czasie pandemii.
Bez względu na to, kto ostatecznie będzie rządził Danią, linia odchodzącego rządu, polegająca na utrzymywaniu związków z Grenlandią i łagodzeniem konfliktu z USA po roszczeniach prezydenta Donalda Trumpa, będzie kontynuowana. Inną kwestią jest międzynarodowa pozycja premierki Mette Frederiksen i pytanie, czy będzie kontynuacja. Przedłużające się negocjacje przy tworzeniu koalicji rządowej mogą w pewnym stopniu zaszkodzić rozmowom z USA na temat Grenlandii. Formalnie za politykę zagraniczną wciąż odpowiadać będzie odchodzący rząd, ale nie będzie działać tak swobodnie, jak teraz. Innym skutkiem wyborów jest zdobycie na Grenlandii jednego z dwóch mandatów do parlamentu Danii przez przedstawiciela partii niepodległościowej Naleraq, opowiadającej się za współpracą z USA. Według ekspertów nie ulegnie zmianie duńskie podejście do nakładów na zbrojenia, a także wparcie Ukrainy. Jedynie skrajnie prawicowa Duńska Partia Ludowa krytykowała koszty pomocy dla Ukrainy, ale w tej kampanii już o tym nie mówiono.
Wyniki wyborów w Danii odzwierciedlają również szerszy trend w całej Europie, gdzie centrolewica pokazuje nową siłę. W ostatnich głosowaniach, od Kastylii i León w Hiszpanii, przez Marsylię i Paryż, po Słowenię, a teraz także Danię, widać oznaki, że przeciwstawianie się polityce w stylu Trumpa, a nawet sprzeciwianie się samemu Trumpowi, może być strategią przynoszącą zwycięstwo.
