Tomasz Augustyn

Pomorze Gdańskie i Pomorze Zachodnie inaczej kształtują ścieżki rozwojowe, ale w poszukiwaniu wykorzystania pełni potencjału są na siebie skazane.

Relacje pomiędzy województwem pomorskim a zachodniopomorskim należą do najciekawszych, a zarazem najmniej systematycznie analizowanych układów regionalnych w Polsce. Oba regiony są naturalnymi filarami polskiej obecności nad Bałtykiem, współtworzą zasadniczą część potencjału gospodarki morskiej kraju oraz odgrywają coraz większą rolę w procesach transformacji energetycznej i infrastrukturalnej. Jednocześnie ich relacje pozostają złożone i wielowymiarowe – łączą elementy współpracy, komplementarności oraz konkurencji. W wielu aspektach są to regiony o zbliżonym profilu funkcjonalnym: posiadają duże porty morskie, rozwinięte zaplecze logistyczne, przemysł stoczniowy oraz rosnące znaczenie w systemie transportowym i energetycznym Europy Północnej. Jednak równocześnie różnią się historią gospodarczą, strukturą metropolitalną, orientacją przestrzenną oraz sposobem akumulacji kapitału gospodarczego. Temu zagadnieniu poświęcona jest nowa analiza Instytutu Studiów Regionalnych – „Dwa Pomorza: kuzyni o różnych temperamentach”.

Wychodzimy z założenia, że przyszłość polskiej obecności nad Bałtykiem będzie w coraz większym stopniu zależeć od zdolności do równoczesnego prowadzenia obu tych procesów – budowania strategicznej współpracy tam, gdzie jest ona konieczna, oraz utrzymywania zdrowej rywalizacji tam, gdzie sprzyja ona dynamice rozwojowej. Pod tym katem patrzymy na uwarunkowania przestrzenne, ekonomiczne, transportowe, społeczne i mentalne. Zastanawiamy się, czy oba regiony więcej dzieli niż łączy, bo samodzielnie nie są w stanie zarówno wykorzystać nowych szans rozwojowych, jak i sprostać takim wyzwaniom, jak zapewnienie dynamiki rozwoju Pomorza Środkowego.

Analiza dostępna jest TUTAJ.