Andrzej Pieśla

Reforma finansowania samorządów przyniosła największe korzyści małym i wyludniającym się gminom, co może pomóc w łagodzeniu finansowych skutków trwającej depopulacji.

Od stycznia 2025 roku obowiązuje nowy system finansowania jednostek samorządu terytorialnego, którego celem było zagwarantowanie gminom wystarczających funduszy do świadczenia usług publicznych. Polski Instytut Ekonomiczny analizuje konsekwencje tego stanu rzeczy (Tygodnik PIE, https://pie.net.pl/tygodnik-gospodarczy-18-2026-7-maja-2026-r/). Wcześniej finanse lokalne ucierpiały między innymi na skutek modyfikacji systemu podatkowego z 2022 roku. Zgodnie ze starym modelem, samorządy otrzymywały określony procent z rzeczywiście wpłaconego podatku dochodowego od osób fizycznych. Wprowadzenie wyższej kwoty wolnej oraz redukcja stawki podatku PIT z poziomu 17 proc. do 12 proc. spowodowały zmniejszenie nie tylko dochodów centralnego budżetu, ale również środków trafiających do samorządów. Straty te były kompensowane przez ad hoc przekazywane dotacje, co osłabiało autonomię finansową gmin i zwiększało dowolność w dystrybucji funduszy.

Reforma zmieniła mechanizm zasilania budżetów gminnych. Pierwsza nowość to odmienny sposób określania udziału w podatku dochodowym: samorządy dostają ustalony procent od dochodów osób zamieszkujących ich teren, a nie od wpłaconego podatku jak poprzednio. Takie rozwiązanie utrudnia przenoszenie na gminy konsekwencji podatkowych decyzji parlamentu. Druga, jeszcze istotniejsza modyfikacja, polega na włączeniu do systemu finansowania zróżnicowanych kosztów świadczenia usług. Realizuje to mechanizm opierający się na przeliczeniowej liczbie mieszkańców, który ma precyzyjniej oddawać rzeczywiste potrzeby finansowe gmin. Koszty świadczeń są przecież większe w przeliczeniu na osobę w gminach górskich czy wyludniających się niż w dużych, zagęszczonych miastach. Dotychczasowy system traktował jednostki o porównywalnej populacji w zasadzie identycznie.

Relacja miedzy zmianami demograficznymi a dochodami JST

Źródło: PIE

Najsilniejszy wzrost przychodów zaobserwowano w gminach najmniejszych pod względem liczby ludności. Analogiczną prawidłowość zauważono w miastach mających status powiatów – największe zyski z reformy osiągnęły te liczące poniżej 100 tysięcy mieszkańców. Nowy model wspomógł także jednostki biedniejsze: w roku 2025 przyrost dochodów był wyraźniejszy w kategorii samorządów o niższych przychodach, dotyczyło to zarówno gmin, jak i miast na prawach powiatu. Z analizy Polskiego Instytutu Ekonomicznego wynika ponadto, że największe przyrosty dochodów zanotowały gminy, którym według szacunków GUS grozi najsilniejszy odpływ ludności. Środkowa wartość wzrostu dochodów w gminach z największą prognozowaną utratą mieszkańców była wyższa o 3,5 punktu procentowego względem gmin, w których przewiduje się wzrost populacji. Ta zależność dotyczy zarówno zwykłych gmin, jak i miast ze statusem powiatu, aczkolwiek w tej drugiej kategorii same wzrosty dochodów są zauważalnie mniejsze. To fundamentalne spostrzeżenie w świetle trwających przemian demograficznych. W ciągu ostatnich dwudziestu lat zanotowano ubytek ludności w 91 procent miast na prawach powiatu oraz niemal 70 procent innych gmin, a przewidywania Głównego Urzędu Statystycznego sugerują, że proces ten będzie się nasilał do roku 2040. Świadczy to o tym, że reforma – bez względu na pierwotne zamierzenia – może w pewnym stopniu kompensować finansowe skutki ubytku ludności. Ma to znaczenie, gdyż zjawisko depopulacji stało się stałym elementem rzeczywistości samorządowej. Jednostki tracące mieszkańców borykają się równocześnie z węższą podstawą dochodową oraz wyższymi nakładami na usługi publiczne. W takich okolicznościach nawet niewielkie różnice w tempie wzrostu dochodów mają istotne znaczenie. Pogłębioną analizę finansowych efektów depopulacji przedstawi raport Polskiego Instytutu Ekonomicznego, którego publikacja planowana jest w drugiej połowie bieżącego roku.