Tomasz Augustyn

Zachodniopomorska gastronomia nadrabia latem, traci poza sezonem.

Rozkład przychodów z działalności gastronomicznej w układzie regionalnym w Polsce ujawnia bardzo silną koncentrację w największych i najbardziej dynamicznych ośrodkach metropolitalnych oraz regionach o rozwiniętej funkcji turystycznej i usługowej. Bezsprzecznym liderem pozostaje województwo mazowieckie (ponad 30,5 milionów w przeliczeniu na 10 tysięcy mieszkańców), które wyraźnie dystansuje wszystkie pozostałe regiony. Skala ta wynika przede wszystkim z dominującej roli Warszawy jako największego rynku konsumpcyjnego w kraju, o wysokiej sile nabywczej ludności, dużej liczbie turystów biznesowych oraz silnie rozwiniętym sektorze usług wyższego rzędu. Na drugim biegunie znajduje się województwo dolnośląskie (ok. 28 milionów), gdzie kluczową rolę odgrywa Wrocław – dynamiczny ośrodek akademicki, technologiczny i turystyczny, przyciągający zarówno kapitał, jak i mobilnych konsumentów. Kolejne miejsca zajmują regiony o silnej funkcji turystycznej i kulturowej – małopolskie oraz pomorskie – gdzie popyt generowany jest przez ruch turystyczny (Kraków, Trójmiasto) oraz intensywne życie miejskie.

Przychody z działalności gastronomicznej w tys. złotych w przeliczeniu na 10 tysięcy mieszkańców 

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

Na tym tle województwo zachodniopomorskie (ok. 10,9 milionów) plasuje się powyżej wielu regionów o słabszej bazie miejskiej, ale wyraźnie poniżej średniej krajowej (14 milionów) oraz liderów. Jego pozycja jest wypadkową kilku nakładających się czynników. Z jednej strony istotną rolę odgrywa sezonowy potencjał turystyczny związany z pasem nadmorskim, który generuje wysokie, lecz silnie skoncentrowane w czasie przychody. Z drugiej strony ograniczeniem pozostaje relatywnie słabsza siła nabywcza mieszkańców oraz brak dużego, całorocznego rynku metropolitalnego o skali porównywalnej z Warszawą czy Wrocławiem. Szczecin, choć pełni funkcję regionalnego centrum, nie generuje wystarczającego wolumenu popytu, aby znacząco podnieść średni poziom przychodów. Istotnym uwarunkowaniem jest także struktura ruchu turystycznego – w przeciwieństwie do Krakowa czy Warszawy, gdzie dominuje turystyka całoroczna, na Pomorzu Zachodnim mamy do czynienia z wyraźną sezonowością, co ogranicza stabilność i skalę przychodów. Dodatkowo, relatywnie słabsze powiązania z segmentem turystyki biznesowej oraz niższa obecność segmentu premium w gastronomii wpływają na niższą wartość generowanych obrotów.

Jednocześnie potencjał regionu nie jest w pełni wykorzystany. Bliskość Berlina oraz rosnąca mobilność konsumentów mogą w przyszłości wzmacniać popyt, szczególnie w segmencie usług wyższej jakości i turystyki weekendowej. Warunkiem jest jednak wydłużenie sezonu, dywersyfikacja oferty gastronomicznej oraz lepsze włączenie regionu w transgraniczne przepływy konsumenckie. W obecnym układzie Zachodniopomorskie pozostaje więc regionem o umiarkowanym potencjale dochodowym – wyższym niż w Polsce Wschodniej, lecz wyraźnie niedomagającym względem głównych biegunów wzrostu.