Sławomir Doburzyński

Inwestycje rosną, ale nie wszędzie oznaczają to samo. Pomorze Zachodnie z silnym sektorem publicznym i wciąż zbyt słabym prywatnym

Nakłady inwestycyjne na jednego mieszkańca są jednym z bardziej użytecznych wskaźników pozwalających oceniać rzeczywistą dynamikę gospodarki regionalnej. Nie pokazują oczywiście całego procesu rozwojowego – nie mówią bezpośrednio o jakości inwestycji, ich produktywności, strukturze technologicznej czy zdolności do generowania trwałego wzrostu – ale pozwalają zobaczyć, gdzie w gospodarce powstaje nowy majątek trwały i jaka jest relacja pomiędzy aktywnością inwestycyjną sektora publicznego i prywatnego. Zestawienie danych za lata 2014 i 2024 jest pod tym względem szczególnie interesujące, ponieważ obejmuje dekadę bardzo intensywnej modernizacji infrastrukturalnej Polski, kolejnych perspektyw finansowych Unii Europejskiej, okres wyjątkowo niskich stóp procentowych, pandemię, kryzys energetyczny, silną inflację oraz zasadniczą zmianę warunków geopolitycznych. Trzeba przy tym od razu zaznaczyć, że przedstawione wartości są wartościami nominalnymi. Wzrost nakładów pomiędzy 2014 a 2024 rokiem nie może być zatem utożsamiany ze wzrostem realnego wolumenu inwestycji o podany procent. W ciągu dekady znacząco wzrosły ceny robót budowlanych, urządzeń, materiałów i pracy. Dane są natomiast bardzo wartościowe dla analizy relatywnej pozycji województw oraz struktury finansowania inwestycji, a w tym ujęciu sytuacja województwa zachodniopomorskiego okazuje się szczególnie charakterystyczna.

W 2024 roku nakłady inwestycyjne na jednego mieszkańca w województwie zachodniopomorskim wyniosły 11 426 zł, wobec 6 091 zł w 2014 roku. Nominalny wzrost osiągnął zatem 87,6 proc. Był wyższy od średniej krajowej, która zwiększyła się o 80,9 proc., z 6 516 do 11 785 zł. Dzięki temu województwo zachodniopomorskie niemal zrównało się ze średnią dla Polski: w 2014 roku osiągało około 93,5 proc. średniej krajowej, natomiast w 2024 roku już około 97 proc. Co więcej, z poziomem 11 426 zł znalazło się na piątym miejscu wśród województw, za województwem mazowieckim, pomorskim, dolnośląskim i przed opolskim. Na pierwszy rzut oka jest to bardzo dobry rezultat. Region, który pod względem wielu podstawowych parametrów gospodarczych nie należy do krajowej czołówki, znalazł się wysoko w rankingu intensywności inwestowania.

Nakłady inwestycyjne na 1 mieszkańca 2014 vs 2024

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

Problem zaczyna być widoczny dopiero wtedy, gdy ogólną wartość nakładów rozłożymy na dwa podstawowe komponenty. W województwie zachodniopomorskim inwestycje sektora publicznego wyniosły w 2024 roku 6 759 zł na mieszkańca, natomiast sektora prywatnego 4 667 zł. W całej Polsce proporcja jest dokładnie odwrotna: sektor publiczny odpowiadał za 4 364 zł, a prywatny za 7 421 zł na mieszkańca. Oznacza to, że wysoka pozycja województwa zachodniopomorskiego w rankingu inwestycji ogółem jest budowana przede wszystkim przez ponadprzeciętną aktywność inwestycyjną sektora publicznego, podczas gdy inwestycje prywatne pozostają wyraźnie poniżej średniej krajowej. Różnica jest duża. Nakłady publiczne na mieszkańca w województwie zachodniopomorskim są o około 55 proc. wyższe od średniej krajowej, podczas gdy nakłady prywatne osiągają jedynie około 63 proc. średniej dla Polski. Co jeszcze bardziej wymowne, w 2024 roku sektor publiczny odpowiadał za około 59 proc. wszystkich nakładów inwestycyjnych w województwie zachodniopomorskim, podczas gdy w skali kraju jego udział wynosił około 37 proc. Na sektor prywatny przypadało więc na Pomorzu Zachodnim około 41 proc. inwestycji, wobec około 63 proc. przeciętnie w Polsce. Nie jest to niewielka różnica strukturalna. Mamy do czynienia z dwoma odmiennymi modelami tworzenia kapitału.

Jeszcze ciekawsze jest to, że taka specyfika Pomorza Zachodniego nie powstała w ostatnich latach. Była widoczna już w 2014 roku. Wówczas nakłady publiczne wynosiły 3 424 zł na mieszkańca i były wyższe od nakładów prywatnych wynoszących 2 668 zł. Sektor publiczny odpowiadał więc już wtedy za około 56 proc. regionalnej aktywności inwestycyjnej. W ciągu dekady proporcja nie została odwrócona – przeciwnie, przewaga inwestycji publicznych nieznacznie się zwiększyła. Nakłady publiczne wzrosły nominalnie o 97,4 proc., podczas gdy prywatne o 74,9 proc. Oznacza to, że Pomorze Zachodnie nie tylko pozostaje regionem o wysokiej roli inwestora publicznego, ale w analizowanym okresie jego profil inwestycyjny przesunął się jeszcze trochę w tym kierunku. Jest to prawdopodobnie najważniejszy wniosek płynący z całego zestawienia. Problemem województwa zachodniopomorskiego nie jest obecnie niski poziom inwestycji ogółem. Problemem jest ich struktura. Region potrafi mobilizować bardzo znaczące zasoby inwestycyjne, ale w nieproporcjonalnie dużej części robi to sektor publiczny. Jest to zasadniczo inna sytuacja niż w województwie mazowieckim, dolnośląskim, wielkopolskim czy śląskim, gdzie prywatny komponent inwestycji jest zdecydowanie silniejszy.

Najbardziej kontrastowe jest zestawienie z województwem mazowieckim. W 2024 roku inwestycje ogółem osiągnęły tam aż 20 911 zł na mieszkańca, czyli niemal dwukrotnie więcej niż na Pomorzu Zachodnim. Nakłady publiczne wynosiły 5 483 zł – a więc były niższe niż w województwie zachodniopomorskim – natomiast inwestycje prywatne sięgały 15 428 zł na mieszkańca, ponad trzykrotnie więcej niż na Pomorzu Zachodnim. W efekcie przewaga województwa mazowieckiego nie wynika z większej skali inwestycji publicznych. Wynika z ogromnej różnicy w zdolności gospodarki prywatnej do akumulacji i inwestowania kapitału. To bardzo ważne rozróżnienie. Dwa regiony mogą posiadać podobnie intensywną działalność inwestycyjną państwa i samorządu, a mimo tego rozwijać się według zupełnie różnych trajektorii ze względu na skalę inwestycji przedsiębiorstw. Podobny mechanizm, choć w mniejszej skali, widoczny jest w województwie dolnośląskim. Ogólne nakłady inwestycyjne wynosiły tam 11 637 zł na mieszkańca, a więc były tylko nieznacznie wyższe niż w województwie zachodniopomorskim. Ich struktura była jednak zupełnie inna. Sektor publiczny inwestował 3 463 zł na mieszkańca, a sektor prywatny 8 174 zł. Województwo dolnośląskie osiąga zatem prawie identyczną skalę inwestycji ogółem jak Pomorze Zachodnie, ale ponad 70 proc. nakładów pochodzi z sektora prywatnego. Jest to fundamentalna różnica jakościowa z punktu widzenia mechanizmu rozwoju regionalnego.

Podobnie wygląda województwo wielkopolskie. Przy inwestycjach ogółem wynoszących 10 870 zł na mieszkańca, czyli nawet nieco niższych niż w województwie zachodniopomorskim, sektor prywatny generuje 7 461 zł, a publiczny 3 409 zł. Pomorze Zachodnie ma więc większe inwestycje ogółem niż województwo wielkopolskie, lecz dzieje się tak wyłącznie dzięki znacznie wyższym inwestycjom publicznym. Prywatne nakłady w województwie wielkopolskim są o około 60 proc. wyższe niż w województwie zachodniopomorskim. Jeżeli inwestycje potraktujemy jako jeden z mierników zdolności gospodarki do tworzenia przyszłego potencjału produkcyjnego, różnica ta jest istotniejsza niż sama pozycja w rankingu nakładów ogółem. Bardzo interesująca jest pod tym względem również sytuacja  województwa pomorskiego. W 2024 roku osiągnęło ono poziom 12 336 zł inwestycji na mieszkańca, w tym 5 496 zł publicznych oraz 6 840 zł prywatnych. Oba województwa nadmorskie charakteryzują się więc stosunkowo wysoką aktywnością sektora publicznego, co można wiązać z dużą skalą infrastruktury transportowej, portowej, komunalnej i innych inwestycji wymagających zaangażowania państwa i samorządu. Różnica polega jednak na tym, że w województwie pomorskim sektor prywatny jest już większym inwestorem niż publiczny, podczas gdy na Pomorzu Zachodnim nadal jest odwrotnie. W rezultacie inwestycje prywatne na mieszkańca w województwie pomorskim są o prawie połowę wyższe niż w województwie zachodniopomorskim.

Warto również przyjrzeć się województwu lubuskiemu, ponieważ pokazuje ono, że dynamika nie zawsze pokrywa się z poziomem. Między 2014 a 2024 rokiem nakłady inwestycyjne na mieszkańca wzrosły tam aż o 120,8 proc., najwięcej spośród wszystkich województw. Szczególnie dynamicznie zwiększyły się inwestycje prywatne – o 134,1 proc., do 6 437 zł na mieszkańca. W rezultacie województwo lubuskie, które w 2014 roku miało prywatne nakłady na mieszkańca niemal identyczne jak Pomorze Zachodnie – 2 750 wobec 2 668 zł – dziesięć lat później osiągnęło 6 437 zł wobec zachodniopomorskich 4 667 zł. To bardzo interesujący przykład rozejścia się trajektorii dwóch sąsiednich regionów zachodniej Polski. W punkcie wyjścia ich prywatna aktywność inwestycyjna była podobna. Po dekadzie przewaga województwa lubuskiego wynosi już około 38 proc. Odmienny przykład stanowi Podlasie. Nakłady inwestycyjne ogółem osiągnęły tam 10 553 zł na mieszkańca, przy czym inwestycje publiczne wyniosły aż 6 170 zł, a prywatne 4 383 zł. Struktura jest więc podobna do Pomorza Zachodniego: bardzo silny sektor publiczny kompensuje słabszą aktywność prywatną. Również dynamika inwestycji publicznych była bardzo wysoka – 113,9 proc.

Jest to istotne porównanie, ponieważ pokazuje, że wysoka pozycja w rankingu inwestycji ogółem może wynikać z różnych mechanizmów. Województwo zachodniopomorskie i Podlasie osiągają stosunkowo wysokie wartości przede wszystkim dzięki inwestycjom publicznym, podczas gdy województwo dolnośląskie czy województwo wielkopolskie opierają swój potencjał inwestycyjny znacznie silniej na sektorze prywatnym. Nie oznacza to oczywiście, że inwestycje publiczne są mniej wartościowe. W przypadku Pomorza Zachodniego ich wysoka skala może być wręcz jednym z największych atutów minionej dekady. Region wymagał i nadal wymaga modernizacji infrastruktury transportowej, portowej, energetycznej, komunalnej i społecznej. Duże inwestycje publiczne mogą usuwać bariery, które przez dziesięciolecia ograniczały rozwój gospodarczy. Drogi ekspresowe, kolej, infrastruktura portowa, sieci energetyczne, infrastruktura miejska czy inwestycje środowiskowe tworzą kapitał publiczny, z którego korzystają przedsiębiorstwa i mieszkańcy. W regionie o stosunkowo niewielkiej gęstości zaludnienia i rozproszonej sieci osadniczej utrzymanie odpowiedniego standardu infrastruktury wymaga ponadto relatywnie wysokich nakładów przypadających na mieszkańca. Problem polega na czym innym. Inwestycja publiczna powinna w długim okresie zwiększać zdolność gospodarki prywatnej do inwestowania. Jeżeli budujemy drogę, port, linię kolejową, sieć energetyczną, uzbrajamy tereny inwestycyjne, rozwijamy uczelnie i poprawiamy jakość przestrzeni miejskiej, oczekiwanym efektem nie jest wyłącznie powstanie nowego majątku publicznego. Powinno nim być również uruchomienie inwestycji przedsiębiorstw, zwiększenie produktywności, napływ kapitału, powstawanie nowych zakładów, rozwój istniejących firm oraz wzrost wartości dodanej. Z tego punktu widzenia dane dotyczące województwa zachodniopomorskiego każą postawić istotne pytanie o efekt mnożnikowy dekady modernizacji publicznej. Nakłady sektora publicznego wzrosły niemal dwukrotnie nominalnie i osiągnęły najwyższy poziom w kraju – 6 759 zł na mieszkańca, więcej niż na Podlasiu, w województwie pomorskim czy województwie mazowieckim. Jednocześnie prywatne nakłady wynoszą tylko 4 667 zł, co plasuje region w dolnej części krajowego zestawienia. Niższe wartości występują na Podlasiu, w województwie świętokrzyskim, warmińsko-mazurskim i lubelskim. Dla regionu portowego, przygranicznego, posiadającego dostęp do rynku niemieckiego, rozwiniętą infrastrukturę transportową i duże możliwości rozwoju energetyki oraz gospodarki morskiej jest to wynik wymagający szczególnej uwagi.

Właśnie dlatego nie należy interpretować wysokiego czwartego miejsca Pomorza Zachodniego w zestawieniu wartości inwestycji ogółem jako jednoznacznego dowodu wysokiej dynamiki gospodarczej. Można raczej mówić o silnej modernizacji publicznej przy niewystarczającej odpowiedzi inwestycyjnej sektora prywatnego. Państwo i samorządy tworzą w regionie znaczną część nowego majątku, ale przedsiębiorstwa robią to ze znacznie mniejszą intensywnością niż w najbardziej dynamicznych gospodarczo częściach kraju. Ma to również znaczenie dla przyszłości polityki regionalnej. W okresie silnego napływu funduszy europejskich model oparty na dużych inwestycjach publicznych mógł być trwały przez wiele lat. Samorządy, państwowe przedsiębiorstwa infrastrukturalne i instytucje publiczne realizowały kolejne projekty, które podnosiły całkowity poziom nakładów. W perspektywie stopniowego ograniczania skali europejskiej polityki spójności oraz zmiany jej priorytetów taki model może stać się znacznie trudniejszy do utrzymania. Region, który nie zbuduje odpowiednio silnego prywatnego komponentu inwestycyjnego, może po zakończeniu największej fazy infrastrukturalnej modernizacji doświadczyć wyraźnego spowolnienia akumulacji kapitału.

Dane można więc potraktować jako sygnał konieczności przejścia Pomorza Zachodniego z modelu modernizacji infrastrukturalnej do modelu kapitalizacji infrastruktury. Pierwszy etap polegał na poprawianiu dostępności, infrastruktury komunalnej, portów, przestrzeni publicznej, energetyki i wyposażenia instytucji. Drugi powinien polegać na wykorzystaniu tych aktywów do generowania inwestycji prywatnych. Wybudowana droga powinna prowadzić do nowej działalności gospodarczej. Rozbudowany port powinien zwiększać liczbę przedsiębiorstw logistycznych, produkcyjnych i usługowych. Nowa infrastruktura energetyczna powinna przyciągać przemysł. Uczelnia powinna generować firmy technologiczne i kadry dla gospodarki. Teren inwestycyjny powinien przestać być jedynie pozycją w ofercie samorządu i zostać rzeczywiście zagospodarowany. W tym kontekście szczególnego znaczenia nabierają nowe sektory rozwojowe województwa zachodniopomorskiego. Energetyka morska, porty, przemysł stoczniowy, gospodarka morska, logistyka, technologie autonomiczne i dual-use, przemysł związany z bezpieczeństwem oraz transformacja energetyczna mogą stać się mechanizmem zwiększania prywatnej aktywności inwestycyjnej. Warunkiem jest jednak przechwytywanie przez regionalną gospodarkę możliwie dużej części powstających łańcuchów wartości. Samo zlokalizowanie dużej inwestycji infrastrukturalnej na terenie województwa nie wystarczy, jeżeli większość urządzeń, technologii, usług projektowych i kapitału pochodzi spoza regionu, a lokalnym efektem pozostają przede wszystkim prace budowlane i obsługa. Dlatego w kolejnej dekadzie szczególnie istotny będzie local content rozumiany nie administracyjnie, lecz ekonomicznie. Chodzi o zdolność zachodniopomorskich przedsiębiorstw do wejścia w łańcuchy dostaw energetyki morskiej, przemysłu obronnego, portów, stoczni, transportu i nowych technologii. Właśnie poprzez takie procesy inwestycje publiczne i wielkie przedsięwzięcia infrastrukturalne mogą uruchamiać kolejne fale prywatnych nakładów. Bez tego istnieje ryzyko, że Pomorze Zachodnie pozostanie miejscem lokalizacji dużych projektów, ale nie stanie się miejscem odpowiednio intensywnej akumulacji prywatnego kapitału.

Trzeba również zwrócić uwagę na problem przedsiębiorstw już działających w regionie. Wzrost prywatnych inwestycji nie musi wynikać przede wszystkim z pozyskiwania wielkich inwestorów zagranicznych. W długim okresie równie ważna jest zdolność lokalnych firm do zwiększania skali, automatyzacji, cyfryzacji, ekspansji zagranicznej i przechodzenia do bardziej zaawansowanych technologicznie części łańcucha wartości. Region posiadający wiele małych przedsiębiorstw może charakteryzować się wysoką przedsiębiorczością mierzoną liczbą podmiotów, a jednocześnie niską intensywnością inwestycyjną, ponieważ pojedyncze przedsiębiorstwa dysponują ograniczonym kapitałem. W takim przypadku podstawowym problemem polityki rozwoju staje się nie samo tworzenie nowych firm, ale skalowanie istniejących. Zachodniopomorska gospodarka potrzebuje zatem większej liczby przedsiębiorstw zdolnych inwestować dziesiątki i setki milionów złotych, rozwijać własne produkty, budować zakłady, prowadzić badania i rozwój, przejmować mniejsze podmioty oraz wchodzić na rynki zagraniczne. Bez takiej warstwy średnich i dużych firm trudno zbudować prywatną bazę inwestycyjną porównywalną z województwem wielkopolskim, dolnośląskim czy pomorskim.

Warto przy tym spojrzeć na przeciwległy biegun zestawienia. Województwo łódzkie zwiększyło inwestycje ogółem jedynie o 41,3 proc., najmniej spośród wszystkich województw. Prywatne nakłady wzrosły tam o zaledwie 38,3 proc., a publiczne o 46,9 proc. Województwo dolnośląskie, mimo bardzo wysokiego poziomu inwestycji, odnotowało również stosunkowo niską dynamikę – 53,1 proc. Pokazuje to, że interpretując zmianę procentową, trzeba uwzględniać punkt wyjścia. Regiony rozpoczynające dekadę z wysokiego poziomu mogą rosnąć wolniej, a mimo to utrzymywać silną pozycję. Dlatego zachodniopomorski wzrost o 87,6 proc. jest korzystny, ale sam w sobie nie wystarcza do oceny sukcesu. Podobnie bardzo wysoka dynamika województwa świętokrzyskiego – 103,6 proc. – nie zmienia faktu, że w 2024 roku jego nakłady ogółem wynosiły 7 967 zł na mieszkańca i pozostawały jednymi z najniższych w kraju. W przypadku województwa lubuskiego sytuacja jest inna: bardzo wysoka dynamika doprowadziła już do istotnego przesunięcia poziomu inwestycji, szczególnie prywatnych. To właśnie połączenie wysokiej dynamiki z realnym awansem względem innych regionów powinno być traktowane jako szczególnie ważny sygnał.

Dane pokazują wreszcie, że polska mapa inwestycji nie pokrywa się już w prosty sposób z tradycyjnym podziałem na rozwinięty zachód i słabszy wschód. Podlasie ma większe inwestycje na mieszkańca niż województwo małopolskie, podkarpackie, łódzkie czy województwo kujawsko-pomorskie. Wynika to jednak z wyjątkowo wysokiej aktywności sektora publicznego. Województwo podkarpackie osiąga niemal 9,5 tys. zł, ale również tam sektor publiczny zwiększył nakłady dwukrotnie. Województwo lubuskie dokonało natomiast znaczącego skoku przede wszystkim dzięki inwestycjom prywatnym. Mapa rozwoju staje się więc bardziej złożona i coraz bardziej potrzebujemy analizy mechanizmu powstawania inwestycji, a nie jedynie ich sumy. Dla Pomorza Zachodniego jest to szczególnie ważne również z powodu demografii. Wskaźnik liczony na mieszkańca może rosnąć nie tylko dlatego, że zwiększają się inwestycje, lecz także dlatego, że zmniejsza się liczba ludności. W regionach doświadczających depopulacji należy więc zachować dodatkową ostrożność przy interpretowaniu poprawy wartości per capita. Jednocześnie proces demograficzny zwiększa znaczenie inwestycji podnoszących produktywność. Jeżeli liczba osób w wieku produkcyjnym będzie spadała, wzrost gospodarczy będzie musiał w coraz większym stopniu pochodzić z większej wartości wytwarzanej przez jednego pracownika. To z kolei wymaga kapitału, automatyzacji, technologii i inwestycji przedsiębiorstw.

Relatywnie niski poziom prywatnych nakładów inwestycyjnych jest wobec tego dla województwa zachodniopomorskiego problemem bardziej strategicznym, niż mogłoby wynikać z samej analizy danych. W warunkach kurczących się zasobów pracy nie wystarczy utrzymywać istniejącej gospodarki. Musi ona stawać się bardziej kapitałochłonna i produktywna. Przedsiębiorstwa będą potrzebowały automatyzacji, robotyzacji, cyfryzacji oraz nowych technologii pozwalających produkować więcej przy mniejszym zatrudnieniu. Demografia sprawia więc, że zwiększenie prywatnej intensywności inwestycyjnej przestaje być wyłącznie celem gospodarczym, a staje się warunkiem utrzymania regionalnego potencjału rozwojowego.

Z przedstawionych danych wyłania się zatem obraz Pomorza Zachodniego jako regionu znajdującego się w interesującym momencie przejściowym. Pierwsza faza transformacji rozwojowej została w dużej mierze oparta na inwestycjach publicznych. Ich poziom jest dzisiaj wyjątkowo wysoki i dzięki nim całkowite nakłady inwestycyjne na mieszkańca należą do najwyższych w kraju. Jest to rzeczywisty atut, a nie słabość. Region posiada coraz lepszą infrastrukturę, porty, dostępność transportową i rozwijający się system energetyczny. Jednak sukces tego modelu stworzył zarazem nowe wyzwanie. Pytanie na kolejną dekadę nie brzmi już przede wszystkim: ile jeszcze może zainwestować sektor publiczny? Pytanie brzmi: ile prywatnych inwestycji potrafi uruchomić kapitał publiczny, który już został zainwestowany? Jeżeli w kolejnych latach udział sektora prywatnego zacznie szybko rosnąć, dzisiejszą wysoką aktywność publiczną będzie można traktować jako etap budowania fundamentów pod nowy model gospodarczy. Jeżeli natomiast struktura pozostanie podobna – około 60 proc. inwestycji publicznych i 40 proc. prywatnych – będzie to oznaczało, że Pomorze Zachodnie pozostaje w znacznym stopniu gospodarką modernizowaną przez sektor publiczny, lecz niewystarczająco intensywnie kapitalizowaną przez przedsiębiorstwa.

Właśnie ta relacja, a nie samo czwarte miejsce w rankingu nakładów inwestycyjnych na mieszkańca, jest najważniejszą informacją płynąca z analizy. Pomorze Zachodnie nie cierpi dziś na niedostatek inwestowania jako takiego. Stoi natomiast przed ogromnym, wciąż nie w pełni rozwiązanym wyzwaniem: jak przekształcić bardzo wysoką intensywność inwestycji publicznych w równie wysoką skłonność do inwestowania prywatnego? Od odpowiedzi na to pytanie będzie zależało, czy dekada modernizacji infrastruktury okaże się końcem pewnego modelu rozwoju, czy początkiem następnego – opartego już nie przede wszystkim na budowaniu publicznych aktywów, lecz na ich produktywnym wykorzystaniu przez gospodarkę.