Tomasz Augustyn

Strukturę sieci handlowej w regionie cechuje sezonowość popytu, znaczenie strefy nadmorskiej i przygranicznej oraz rosnąca przewaga dużych formatów nad handlem drobnym

Polski handel detaliczny w ostatnich latach przechodzi wyraźną transformację strukturalną, której istotą jest postępująca koncentracja kapitałowa i formatowa. W 2024 r. funkcjonowało ok. 318 tys. sklepów, czyli o 2,5% mniej niż rok wcześniej, przy jednoczesnym wzroście łącznej powierzchni sprzedażowej do 39 650,7 tys. m² (+1,4%). Oznacza to przyspieszoną eliminację najmniejszych podmiotów oraz ekspansję większych formatów. Rynek nie kurczy się w sensie potencjału sprzedażowego, lecz ulega konsolidacji – maleje liczba punktów, rośnie ich przeciętna skala działania. W ujęciu ekonomicznym jest to przejaw wzrostu produktywności powierzchni handlowej, rosnących efektów skali i przewagi organizacyjnej sieci nad handlem rozproszonym.

Zmiany te mają charakter selektywny. Wzrost powierzchni dotyczył wyłącznie sklepów powyżej 100 m², przy czym najszybciej rozwijał się segment 400–999 m² (+6,4% zarówno pod względem powierzchni, jak i liczby placówek), a także obiekty powyżej 1000 m² (+2,9% powierzchni). Jednocześnie najmniejsze sklepy (do 99 m²) zmniejszyły swój zasób powierzchni o 2,9%. Oznacza to trwałe przesunięcie strukturalne w stronę supermarketów i hipermarketów, które coraz silniej dominują w generowaniu obrotów (udział w sprzedaży detalicznej wzrósł do 29,9%). W konsekwencji poprawia się dostępność dużych formatów – liczba mieszkańców przypadających na jeden supermarket lub hipermarket spadła do 3350 osób – lecz równocześnie pogarsza się gęstość tradycyjnej sieci drobnych sklepów.

Wskaźnik liczby ludności przypadającej na jeden sklep potwierdza trend koncentracyjny. W skali kraju wzrósł on z 111 osób w 2010 r. do 119 w 2020 r., a w 2024 r. wyniósł 118 osób. Oznacza to mniejszą dostępność punktową handlu niż dekadę temu, mimo że nieznacznie poprawiła się sytuacja względem 2020 r. Zróżnicowania regionalne są jednak bardzo wyraźne i wskazują na odmienne trajektorie restrukturyzacji. W 2024 r. najwyższe obciążenie jednego sklepu ludnością występowało w województwie opolskim (168 osób), co może świadczyć o silnej redukcji sieci handlowej i wysokiej koncentracji podaży. Wysokie wartości notowano również w podkarpackim (141) oraz warmińsko-mazurskim (127). Z kolei relatywnie najlepszą dostępność utrzymywało województwo łódzkie (106 osób na sklep), a także kujawsko-pomorskie (109) i świętokrzyskie (110).

Liczba mieszkańców przypadających na 1 sklep w odniesieniu do gęstości zaludnienia (2024) 

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

W ujęciu dynamicznym 2010–2024 widoczne są odmienne modele przekształceń. W regionach takich jak małopolskie (wzrost z 110 do 122) czy mazowieckie (z 107 do 122) nastąpił wyraźny wzrost koncentracji, co można wiązać z ekspansją sieci wielkopowierzchniowych oraz presją konkurencyjną w obszarach metropolitalnych. W opolskim skala zmiany jest skokowa (z 118 do 168), co może wskazywać na silne procesy demograficzne i zamykanie placówek w mniejszych ośrodkach. Odmienną ścieżkę przeszły województwa wschodnie, np. lubelskie (spadek z 132 do 111) czy świętokrzyskie (z 115 do 110), gdzie relatywna dostępność sklepów poprawiła się w dłuższym okresie, co może być efektem zarówno zmian demograficznych, jak i rozwoju sieci dyskontowych.

Na tym tle sytuacja województwa zachodniopomorskiego ma charakter specyficzny i niestabilny, co wynika zarówno z uwarunkowań demograficznych, jak i z przestrzenno-funkcjonalnej struktury regionu. W 2010 r. na jeden sklep przypadały 122 osoby, co oznaczało relatywnie niższą dostępność handlu w porównaniu ze średnią krajową (111 osób). Był to efekt m.in. rozproszonej sieci osadniczej, dużych odległości między ośrodkami lokalnymi oraz relatywnie słabszej bazy ludnościowej w części obszarów peryferyjnych. Region charakteryzuje się bowiem niską gęstością zaludnienia poza głównymi centrami – Szczecinem i Koszalinem – oraz silną koncentracją ludności w kilku węzłach miejskich i w pasie nadmorskim. W takich warunkach utrzymanie gęstej, równomiernie rozmieszczonej sieci małych placówek jest ekonomicznie trudne, co w pierwszej dekadzie analizowanego okresu przekładało się na wyższy wskaźnik liczby mieszkańców przypadających na jeden sklep. Do 2020 r. wartość wskaźnika spadła jednak do 104 osób i stała się jedną z najniższych w kraju. Tak wyraźna poprawa dostępności była rezultatem kilku nakładających się procesów. Region w tym okresie korzystał z relatywnie dobrej koniunktury makroekonomicznej, wzrostu dochodów rozporządzalnych gospodarstw domowych oraz poprawy sytuacji na rynku pracy, co zwiększało chłonność lokalnego rynku detalicznego. Szczególne znaczenie miała funkcja turystyczna – sezonowy napływ ludności do miejscowości nadmorskich generuje dodatkowy popyt, który uzasadnia utrzymywanie większej liczby punktów sprzedaży, często o charakterze sezonowym lub półsezonowym. Bliskość granicy z Niemcami sprzyjała rozwojowi handlu w strefie przygranicznej, zarówno w formie zakupów transgranicznych, jak i lokalizacji placówek sieciowych wykorzystujących efekt przyciągania klientów zagranicznych. Wreszcie, w największych ośrodkach miejskich nasilała się konkurencja pomiędzy dyskontami, supermarketami i mniejszymi formatami osiedlowymi, co prowadziło do zagęszczenia sieci sprzedaży i krótkookresowego wzrostu liczby sklepów w relacji do liczby mieszkańców.

Zmiana procentowa liczby ludności przypadającej na 1 sklep w okresie 2010 – 2024 

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

Wzrost wskaźnika do 115 osób na jeden sklep w 2024 r. oznacza jednak wyraźną korektę tego modelu rozwoju. Częściowe odwrócenie trendu można wiązać z postępującą konsolidacją rynku i eliminacją najmniej rentownych placówek, zwłaszcza małych sklepów o ograniczonej skali działania, które nie były w stanie konkurować cenowo z sieciami dyskontowymi ani kosztowo w warunkach rosnących cen energii, pracy i logistyki. W regionie o znacznym udziale małych i średnich miast oraz obszarów wiejskich skutki tej presji są szczególnie widoczne – redukcja punktów sprzedaży koncentruje się poza głównymi centrami, pogłębiając dysproporcje przestrzenne w dostępie do handlu. Jednocześnie obserwowany wzrost wskaźnika nie musi oznaczać spadku potencjału sprzedażowego, lecz raczej przejście w kierunku większych, bardziej efektywnych formatów, zlokalizowanych w węzłach osadniczych o najwyższej sile nabywczej i najlepszej dostępności komunikacyjnej. W praktyce oznacza to koncentrację handlu w Szczecinie, jego obszarze funkcjonalnym oraz w pasie nadmorskim, przy jednoczesnym względnym osłabieniu funkcji handlowych w mniejszych ośrodkach śródlądowych. Specyfika zachodniopomorskiego polega zatem na silnej zależności sektora handlu od czynników zewnętrznych – sezonowości popytu, ruchu transgranicznego, wahań koniunktury – oraz na przestrzennej polaryzacji sieci osadniczej. W krótkim okresie możliwe jest szybkie zagęszczenie placówek, gdy sprzyjają temu warunki popytowe, jednak w dłuższej perspektywie rynek ulega dostosowaniu do realnej, stałej bazy ludnościowej. Wzrost liczby mieszkańców przypadających na jeden sklep po 2020 r. można więc interpretować jako etap racjonalizacji struktury podaży i przechodzenia od modelu ekstensywnego (więcej punktów) do modelu intensywnego (większa skala pojedynczych placówek). Skutkiem tego procesu może być dalsza koncentracja kapitałowa i przestrzenna, wzrost roli podmiotów sieciowych oraz pogłębianie różnic w dostępności handlu między strefą metropolitalno-turystyczną a peryferyjnymi obszarami regionu.

Taka zmienność sugeruje, że rynek regionalny wszedł w fazę korekty po okresie nadpodaży. Możliwe przejawy tego procesu to zamykanie najmniej rentownych punktów, szczególnie w mniejszych miejscowościach i poza głównymi korytarzami turystycznymi, oraz dalsza koncentracja sprzedaży w większych obiektach. W efekcie poprawa dostępności z lat 2010–2020 okazała się krótkotrwała, a obecna struktura bardziej zbliża się do średniej krajowej. Wzrost liczby mieszkańców przypadających na sklep między 2020 a 2024 r. może oznaczać ograniczenie drobnej przedsiębiorczości handlowej i wzmocnienie pozycji podmiotów o większej skali działania, w tym z kapitałem zagranicznym, których liczba i powierzchnia sprzedażowa rośnie najszybciej w segmencie firm zatrudniających powyżej 9 osób. Konsekwencje tych procesów są wielowymiarowe. Po pierwsze, rośnie efektywność kosztowa i logistyczna sektora, ale kosztem spadku lokalnej dostępności w mniejszych ośrodkach. Zmniejsza się liczba mikroprzedsiębiorstw prowadzących do dwóch sklepów, co ogranicza rolę handlu jako stabilizatora lokalnych rynków pracy. Zwiększa się przy tym zależność rynku od sieci i kapitału zagranicznego, co wzmacnia integrację z międzynarodowymi łańcuchami dostaw, ale jednocześnie osłabia zakorzenienie ekonomiczne części obrotu w regionach. W województwie zachodniopomorskim może to prowadzić do dalszej polaryzacji przestrzennej – koncentracji handlu w Szczecinie i strefie nadmorskiej oraz relatywnego wycofywania się mniejszych placówek z obszarów peryferyjnych.