Tekst został opublikowany w portalu indyjskiego Manohar Parrikar Institute for Defence Studies and Analyses (MP-IDSA): https://www.idsa.in/publisher/issuebrief/trumps-outreach-to-putin-has-implications-for-the-baltics/
Anshu Kumar
Indyjski analityk rysuje interesujący dla europejskiego obserwatora obraz sytuacji państw bałtyckich w geopolitycznej rozgrywce.
Od początku rosyjskiej inwazji na Ukrainę państwa bałtyckie są na czele wysiłków wspierających działania wojenne Ukrainy. Trump obiecujący szybkie zakończenie konfliktu i USA stające się mniej obiecujące w kwestii zapewnień bezpieczeństwa dla Europy komplikują sytuację bezpieczeństwa tych małych państw.
Trzy państwa bałtyckie — Litwa, Łotwa i Estonia — były najbardziej zagorzałymi zwolennikami Ukrainy w obronie jej terytorium przed rosyjską inwazją. Pomimo ich niewielkiej gospodarki, przyczyniły się one wyższymi procentami swojego produktu krajowego brutto (PKB) niż inni członkowie Organizacji Traktatu Północnoatlantyckiego (NATO), z wyjątkiem Danii. Od stycznia 2022 r. do grudnia 2024 r. Estonia przeznaczyła ponad dwa i pół procent swojego PKB, podczas gdy Litwa i Łotwa przeznaczyły około dwóch procent każde, w tym pomoc dwustronną, jak i wielostronną. W tym samym okresie pomoc wojskowa udzielona Ukrainie przez Estonię, Łotwę i Litwę wyniosła odpowiednio 0,7, 0,5 i 0,91 miliarda euro.
Estonia przekazała pociski do przeciwpancernego systemu rakietowego Javelin, haubice, miny przeciwpancerne, granatniki przeciwpancerne, moździerze, pojazdy, sprzęt łączności, środki medyczne, sprzęt ochrony osobistej, karabiny maszynowe, amunicję do broni lekkiej, różne pojazdy i statki, sprzęt do nurkowania, mundury zimowe, kombinezony maskujące, paczki z suchą żywnością i mobilne szpitale polowe. Zapewniała również szkolenia żołnierzom ukraińskim.
Litwa dostarczyła przede wszystkim pojazdy opancerzone, ciężką amunicję, systemy przeciwdronowe, nowoczesne systemy inicjacji, ciężarówki, celowniki termowizyjne i przenośne zestawy obrony powietrznej krótkiego zasięgu. Łotwa przekazała rakiety przeciwlotnicze, śmigłowce, haubice, drony, broń i wyposażenie osobiste, racje żywnościowe, amunicję i broń przeciwpancerną. Oprócz wsparcia finansowego i militarnego państwa bałtyckie przyjęły również dużą liczbę ukraińskich uchodźców i inwestowała znaczne środki w programy edukacyjne, językowe i dotyczące zatrudnienia.
Wsparcie państw bałtyckich dla Ukrainy w początkowej fazie wojny, kiedy większe państwa, takie jak Francja i Niemcy, były ostrożne w wysyłaniu wsparcia na Ukrainę, można zawdzięczać ich historii. XX – wieczne prześladowania ze strony Sowietów i Niemiec zaostrzyły obawy dotyczące bezpieczeństwa i terytorium tych państw. Kaja Kallas, była premier Estonii i obecna Wysoka Przedstawiciel Unii Europejskiej ds. Polityki Zagranicznej i Bezpieczeństwa, była na pierwszej linii wsparcia dla Ukrainy i wzmacniania jedności europejskiej przeciwko rosyjskiej agresji.
Państwa bałtyckie, które przewyższają swoją wagę w zabezpieczaniu granic europejskich po inwazji Rosji na Ukrainę, są teraz w konfrontacji z polityką prezydenta Donalda Trumpa wobec Ukrainy. Podczas kampanii wyborczej w USA Trump obiecał zakończyć wojnę na Ukrainie w ciągu 24 godzin od zaprzysiężenia. Ostatnia rozmowa telefoniczna Trumpa z prezydentem Rosji Putinem na temat zakończenia wojny była jak zdrada Europy i Ukrainy, z którymi nie konsultowano się a priori. Aby pogłębić nieszczęścia, sekretarz obrony USA Pete Hegseth skomentował w Brukseli, że żadne amerykańskie siły pokojowe nie zostaną wysłane na Ukrainę i jest mało prawdopodobne, aby Ukraina powróciła do granic sprzed 2014 r. lub została przyjęta do NATO po zakończeniu wojny. Później bronił swoich komentarzy, twierdząc, że nieuznanie granicy Ukrainy sprzed 2014 r. w obliczu „twardych realiów na miejscu” nie jest ustępstwem na rzecz Putina.
Głównym zmartwieniem Trumpa jest zakończenie kosztownej i krwawej wojny, a nawet ponowne włączenie Rosji do G7, aby zapobiec temu, by stała się ona „młodszym partnerem” Chin. Wiceprezydent USA JD Vance chce ożywić stosunki USA–Rosja i skomentował to następująco: „Putin nie jest zainteresowany rolą młodszego brata w koalicji z Chinami”. Co więcej, pogłębiając europejskie problemy, Vance, przemawiając na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa, podkreślił, że domniemana ingerencja Rosji w zachodnią demokrację jest przesadzona, a odmowa ograniczenia migracji w Europie stanowi „znacznie większe zagrożenie dla demokracji niż ingerencja Moskwy w wybory”. Dla Kallasa, szefa unijnej dyplomacji, przemówienie Vance’a wywołało wrażenie, że USA kłócą się z Europą.
Hegseth w Brukseli potwierdził również, że „ochrona bezpieczeństwa europejskiego musi być priorytetem dla europejskich członków NATO”. Debata na temat „Europejskiego bezpieczeństwa Europejczyków” trwa od dziesięcioleci. Administracja Trumpa po prostu akcentuje strategiczne odsunięcie się od Europy. Podczas gdy Europa może podzielać niepewność co do przyszłego zaangażowania Ameryki w zagwarantowanie jej bezpieczeństwa, kraje bałtyckie mogą być jeszcze mniej pewne zjednoczonej i spójnej strategii europejskiej w zapewnianiu bezpieczeństwa krajów bałtyckich. Nawet w erze przed Trumpem toczyły się debaty na temat tego, czy USA zaryzykowałyby wojnę nuklearną z Rosją w obronie „maleńkich” krajów bałtyckich, gdzie interesy amerykańskie są nieistotne. Nie jest zaskakujące, że w świecie realpolitik Trumpa mniejsze państwa muszą same zadbać o swoje bezpieczeństwo.
Nic dziwnego, że od początku wojny na Ukrainie małe państwa bałtyckie robiły wszystko, aby uspołecznić szerszą Europę na temat zjednoczonej perspektywy bezpieczeństwa. Państwa te nie tylko zwiększyły swoje wydatki na obronę ponad wymagane przez NATO 2 procent całkowitego PKB, ale także podjęły „bezprecedensowy poziom regionalnej współpracy w zakresie bezpieczeństwa”, w tym dwustronne umowy o współpracy obronnej z innymi członkami NATO, takimi jak Polska i państwa nordyckie. Co więcej, państwa te wykazały się szerszym poparciem ze strony Europy, podejmując aktywne działania mające na celu całkowite uzależnienie kraju od rosyjskiego gazu do 2022 roku.
Ponieważ Trump obiecał szybkie zakończenie konfliktu, a USA stają się mniej obiecujące w kwestii zapewnienia bezpieczeństwa Europie, zadanie państw bałtyckich, aby przekonać szerszą Europę, w nadchodzących dekadach, że bezpieczeństwo tych pierwszych wpłynie również na bezpieczeństwo tych drugich, staje się jeszcze trudniejsze. Istnieją już oznaki niezgody wśród państw europejskich w kwestii postępowania z powojenną Ukrainą po tym, jak Trump odsunął je na boczny tor w procesie przednegocjacyjnym.
Ze względu na ogromne koszty ludzkie, ekonomiczne i militarne związane z wojną na wyniszczenie na Ukrainie, Rosja może nie być w stanie natychmiast rzucić wyzwania militarnego krajom bałtyckim. Jednak nie można wykluczyć takiej możliwości w nadchodzących dekadach. Klątwa geografii zmusiłaby Rosję do podjęcia działań militarnych w regionie Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego. Przy stosunkowo niewielkich inwestycjach na Dalekim Wschodzie i krótkoterminowej niewykonalności transportu na Dalekiej Północy, Rosja w dużym stopniu polega na portach Morza Czarnego i Morza Bałtyckiego w zakresie eksportu na świat. Ze względu na wojnę na Ukrainie Rosja nadal inwestowała jeszcze bardziej w region Morza Bałtyckiego w zakresie eksportu. Rosja zainaugurowała dwa główne porty, Vysotsky i Ługaport, w pobliżu Petersburga, aby zwiększyć eksport poprzez swój najbardziej wysunięty na zachód region.
W miarę jak Rosja odbudowuje swoją gospodarkę po wojnie na Ukrainie, jej większe interesy geoekonomiczne zmuszą ją do posiadania obecności wojskowej w regionie Morza Bałtyckiego i Morza Czarnego. Dominacja militarna pomogłaby Rosji chronić jej kluczowe morskie linie komunikacyjne i większe interesy geoekonomiczne. Rosja posiada już rozległą wyłączną strefę ekonomiczną (EEZ) na Morzu Czarnym, ponieważ zajmuje około jednej piątej terytorium Ukrainy. Nowy głębokomorski port Rosji w Anaklii pogłębia rosyjską dominację wojskową w regionie.
Tymczasem nie można lekceważyć rosyjskich możliwości w zakresie A2/AD (Anti-Access/Area-Denial) w Kaliningradzie. Rosja z powodzeniem pokazała swoje możliwości A2/AD podczas wojny w Syrii w 2015 r. Kaliningrad zapewnia, że Morze Bałtyckie jest dalekie od „jeziora NATO”, pomimo przystąpienia Finlandii i Szwecji do NATO. Sankcje gospodarcze i niedobór zasobów ludzkich prawdopodobnie nie powstrzymają Rosji przed kontynuowaniem jej doktryny morskiej w nadchodzących latach, o czym świadczą ciągłe hybrydowe „przygody” Rosji na Morzu Bałtyckim. Dotyczą one działania rosyjskich „flot cieni”, które „umyślnie” prowadzą niebezpieczne operacje, unikają wszelkich komercyjnych kontroli lub inspekcji, a nawet angażują się w blackouty lub podszywanie się pod system automatycznej identyfikacji (AIS). W przeciwieństwie do dużego terytorium Ukrainy, nizinne tereny państw bałtyckich i ich niewielka powierzchnia (około jednej piątej powierzchni Ukrainy) nie stwarzają możliwości strategicznego odwrotu.
Rosyjska polityka zagraniczna i bezpieczeństwa ma wpływ na historię i tożsamość „wielkiej potęgi”. Putin słynnie podkreślał, że upadek Związku Radzieckiego był „największą katastrofą geopolityczną stulecia”. Rosja widzi swoje bezpieczeństwo negatywnie dotknięte, jeśli nie będzie kontrolować krytycznych granic geograficznych. Ponieważ Arktyka pozostaje zamarznięta przez większą część roku, a transport z Europy do portów Dalekiego Wschodu drogą lądową wymaga wyższych kosztów i czasu, rosyjskie bezpieczeństwo wymaga, aby kraje w regionie Morza Czarnego i Bałtyckiego i wokół niego nie znalazły się pod kontrolą Ameryki, ponieważ mogłoby to udusić rosyjską linię życia gospodarczego. Putin zawsze czuł się nieswojo dzieląc europejski krajobraz z Amerykanami. Nie trzeba dodawać, że niezmiennie podniósł pochodnię świata wielobiegunowego. Przemawiając na Monachijskiej Konferencji Bezpieczeństwa około 18 lat temu, zaatakował USA za świat jednobiegunowy i zasygnalizował swój zamiar posiadania „konfrontacyjnego podejścia” do zbiorowego Zachodu.
Chociaż rosyjska Flota Czarnomorska poniosła straty podczas wojny na Ukrainie (od czerwca 2024 r. uszkodzeniu lub zniszczeniu uległo pięć średniej wielkości okrętów desantowych i 21 korwet lub większych okrętów bojowych, w tym krążownik Moskwa) ogólny potencjał Marynarki Wojennej Federacji Rosyjskiej pozostaje niezmieniony. Rosyjska obecność wojskowa w Kaliningradzie i wąska Przełęcz Suwalska, oddzielająca trzy państwa bałtyckie od reszty Europy, utrudnia udzielanie pomocy w zakresie bezpieczeństwa krajom bałtyckim w przypadku wojny konwencjonalnej.
W eksklawie kaliningradzkiej znajdują się ulepszone systemy walki elektronicznej, zintegrowane systemy przeciwlotnicze/rakietowe, możliwości precyzyjnego uderzenia, w tym nadbrzeżne kompleksy rakietowe i systemy rakiet balistycznych krótkiego zasięgu oraz rakiety Iskander mające na celu uzyskanie A2/AD. Przede wszystkim w eksklawie stacjonuje Flota Bałtycka, 11. Korpus Armijny i kilka eskadr składających się z mieszanki Su-30SM, Su-24 i Su-27. W maju 2022 r. Rosja przeprowadziła symulowany atak rakietowy z tej eksklawy.
Jest również urojeniem wierzyć, że sama obecność sił blokujących zapewniłaby „odstraszanie przez zaprzeczanie” NATO w krajach bałtyckich w momencie, gdy infrastruktura kolejowa państw bałtyckich, która ma kluczowe znaczenie dla logistyki podczas każdej konwencjonalnej wojny, pozostaje bardziej zintegrowana z Białorusią i Rosją niż z resztą Europy.
Styl Trumpa radzenia sobie z kryzysem na Ukrainie ma zatem implikacje bezpieczeństwa dla Europy i krajów bałtyckich. Bezpieczeństwo europejskie bez amerykańskiego zaangażowania podnosi alarmy w Europie i zmusza ją do ponownego rozważenia idei niezależnej europejskiej strategii bezpieczeństwa. Po przedłużającej się wojnie USA będą musiały poradzić sobie z osłabioną Rosją, podczas gdy Moskwa, pomimo utraty znacznych sił i zasobów, nie straciłaby zaanektowanego terytorium, jeśli propozycja Trumpa zostanie zrealizowana w planie negocjacyjnym. Kirill Dmitriev, bliski doradca Putina, zasugerował, że redukcja sankcji będzie kluczowym celem negocjacji Rosji z USA w sprawie zakończenia wojny. Co bardziej zaskakujące, Trump wysłał Scotta Bessenta, sekretarza skarbu, na Ukrainę, aby zbadał możliwość zawarcia umowy na dostawę ukraińskich pierwiastków ziem rzadkich i minerałów krytycznych w zamian za dalszą pomoc wojskową ze strony USA.
W scenariuszu, w którym Ukrainie odmówiono by jej terytorium sprzed 2014 r. i członkostwa w NATO, a Rosja powróciłaby do G7, prawdziwymi przegranymi byłaby Ukraina, która walczyła przez około trzy lata, aby bronić swojego terytorium, oraz kraje bałtyckie i szersza Europa, które zainwestowały znacząco, aby wesprzeć wysiłek wojenny Ukrainy. W przyszłości, przy jeszcze mniejszym zaangażowaniu Ameryki w sprawy bezpieczeństwa europejskiego, kraje bałtyckie będą mieć nadzieję, że ich europejscy odpowiednicy zjednoczą się, aby stworzyć zjednoczoną europejską strategię bezpieczeństwa.
Anshu Kumar jest pracownikiem naukowym w Centrum Studiów Rosyjskich i Azji Środkowej, School of International Studies, Jawaharlal Nehru University w Nowym Delhi.
