Tekst został opublikowany w portalu German Marshall Fund: https://www.gmfus.org/news/baltic-countries-want-time-and-stability-washington

Justinas Mickus

Estonia, Łotwa i Litwa z niepokojem oczekują wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych.

Estonia, Łotwa i Litwa z niepokojem oczekują wyborów prezydenckich w Stanach Zjednoczonych. Wraz z upolitycznieniem wsparcia USA dla Ukrainy i kwestionowaniem przez Donalda Trumpa obowiązku wzajemnej obrony NATO, przyszłość europejskiego i transatlantyckiego bezpieczeństwa wydaje się być zagrożona dla trzech krajów bałtyckich.

Granicząc z Rosją i nieustannie narażeni na jej groźby, niewielu członków sojuszu jest tak narażonych na konsekwencje transatlantyckiego rozłamu jak Estonia, Łotwa i Litwa. Ich zależność od Stanów Zjednoczonych w kwestiach bezpieczeństwa kształtuje ich myślenie o wyborach. Podczas gdy niektóre inne kraje zastanawiają się, jak „uodpornić” NATO na Trumpa,  podkreślają swoje  zaangażowanie we współpracę z każdym, kto zostanie wybrany.

Trzy kraje bałtyckie uznają, że rola Stanów Zjednoczonych w Europie zmienia się i będzie się zmieniać niezależnie od wyniku, ze względu na nasilającą się rywalizację systemową z Chinami i rosnącą koncentrację na Indo-Pacyfiku. Jednocześnie większość bałtyckich urzędników ma nadzieję, że demokratyczne instytucje kraju i biurokracja rządowa powstrzymają kolejnego prezydenta przed wprowadzeniem radykalnych zmian w polityce.

Dla nich kluczowym wpływem będzie ewolucja trwającej zmiany w stosunkach transatlantyckich i sposób, w jaki jest ona zarządzana w Waszyngtonie. Krytycznym testem będzie Ukraina. Podczas gdy wczesne przywództwo prezydenta Joe Bidena w odpowiedzi na inwazję Rosji potwierdziło, że Stany Zjednoczone są niezbędne, ostatecznie uznali jego niechęć do ryzyka za rozczarowujące. Byli i obecni urzędnicy państw bałtyckich podpisali niedawno  otwarty list, w którym wzywają Bidena, aby „nie niszczył swojego dziedzictwa” poprzez ograniczenie użycia zachodniej broni przeciwko celom w Rosji i poprzez zaniechanie dostarczania Kijowowi dodatkowej broni.

Jeśli chodzi o Ukrainę, kraje bałtyckie chcą nie tylko „utrzymać Amerykanów w kraju”, ale także zobaczyć, jak zmienia się ona w kierunku poszukiwania „pokoju poprzez siłę”. Nie jest pewne, czy którykolwiek z kandydatów by to zrobił. Kamala Harris powtórzyła obietnicę administracji, której jest częścią, że będzie stać po stronie Ukrainy „tak długo, jak będzie trzeba” i skrytykowała Donalda Trumpa za gotowość wywierania presji na Kijów, aby negocjował z Moskwą. Jednak jej kampania była niejasna w kwestii strategii wobec Ukrainy. Prawdopodobni członkowie jej administracji, tacy jak  Phil Gordon , również powinni opowiadać się za ostrożnym, pragmatycznym podejściem.

Natomiast niektórzy w krajach bałtyckich uważają, że agresywne podejście Trumpa do zawierania umów oznacza, że ​​jego administracja może zwiększyć presję na Rosję, aby dążyć do szybkiego zakończenia wojny, o której mówił. Jednakże zakłada się, że w jego administracji są urzędnicy o takich poglądach — na przykład Mike Pompeo i  Robert O’Brien — i ignoruje obawy dotyczące zdolności Trumpa do realizacji działań po nieuchronnym zawarciu pokoju. Bardziej fundamentalnie opiera się to na wierze w zaangażowanie Trumpa w sojuszników USA — lub w jego własne słowa. Bardziej prawdopodobnym scenariuszem jest to, że Ukraina po prostu zostałaby poddana presji, a nie wzmocniona.

Jeśli chodzi o bezpieczeństwo europejskie, kraje bałtyckie starają się „utrzymać Amerykanów w” przy jednoczesnym uznaniu zmieniających się priorytetów. Robią to, wspierając je w ramach NATO i poza nim. W ramach sojuszu  wzmacniają żądania Waszyngtonu, aby europejscy członkowie wnosili większy wkład, i podkreślają, że ich wydatki na obronę znacznie przekraczają wymagane 2% PKB i że przyczyniają się  najbardziej do wsparcia Ukrainy w stosunku do wielkości swoich gospodarek. Planują również rozwijać istniejące mechanizmy współpracy regionalnej, takie jak  Baltic Security Initiative Act , i wykorzystywać swoje powiązania z większymi europejskimi sojusznikami. Tak jest w przypadku  zamiaru Litwy ustanowienia ram 2+1 z Niemcami i Stanami Zjednoczonymi, biorąc pod uwagę planowane rozmieszczenie niemieckiej brygady w kraju.

Kraje bałtyckie starają się „utrzymać Amerykanów w kraju”, jednocześnie zdając sobie sprawę ze zmieniających się priorytetów.

Rządy krajów bałtyckich starają się również utrzymać uwagę Stanów Zjednoczonych na ich potrzebach, wspierając je w ograniczaniu globalnej asertywności Chin. Podczas gdy Litwa była w tym najbardziej aktywna, dążąc do bliskich więzi z Tajwanem i czasami do twardej  agendy odłączenia , wszystkie trzy kraje podjęły środki w celu rozwiązania problemu zależności gospodarczej i  ryzyka technologicznego w odniesieniu do Chin. Naciskały również na resztę UE, aby zrobiła to samo; na przykład wycofując się z formatu współpracy 17+1 z Chinami i  głosując za taryfami na chińskie pojazdy elektryczne. Pokazanie ich powiązania ze Stanami Zjednoczonymi nie jest jedynym powodem takiego stanowiska (na przykład wsparcie Pekinu dla Rosji jest krytycznym  źródłem napięć ), ale ta uwaga jest mniej lub bardziej wyraźna w ich procesie decyzyjnym.

Estonia, Łotwa i Litwa mają nadzieję, że takie podejście zapewni im przychylność dowolnej administracji USA. Jednak, choć mogą dostosować się do transakcjonizmu Trumpa, z pewnością będzie on próbował ponownie wywierać presję na kraje europejskie w kwestii podziału obciążeń i prowadzić agresywną politykę handlową wobec UE, co byłoby dla nich wysoce problematyczne. Z drugiej strony oczekują, że Harris spełni swoją obietnicę ciągłości zaangażowania w NATO i zaangażowanie w Europie.

Możliwość przedstawienia swoich racji przez kraje bałtyckie zależy również od dotarcia do właściwej publiczności w Waszyngtonie. Są one zaznajomione i cieszą się bliskimi relacjami z transatlantyckimi i neokonserwatywnymi sieciami tam, ale poczyniły ograniczone postępy w bardziej izolacjonistycznych elementach koalicji Trumpa lub z „pragmatycznymi internacjonalistami” w orbicie Harrisa. Postaci bałtyckie zajmujące wysokie stanowiska w UE — Kaja Kallas jako czołowa dyplomatka UE, Andrius Kubilius jako komisarz obrony i Jovita Neliupšienė jako ambasador UE w Stanach Zjednoczonych — mogą pomóc w tym względzie.

Chociaż zgadzają się z Waszyngtonem co do ograniczenia ryzyka w relacjach gospodarczych z geopolitycznymi przeciwnikami, takimi jak Chiny, kraje bałtyckie obawiają się również zwrotu w stronę protekcjonizmu w Stanach Zjednoczonych, nie w ostatniej kolejności dlatego, że może to ośmielić protekcjonistów w UE. Jednocześnie niektórzy mają nadzieję, że te trzy kraje mogłyby skorzystać z nacisku Waszyngtonu na nearshoring, ale istnieją obawy co do tego, jak atrakcyjne byłyby dla amerykańskich inwestorów. Ich preferowanym rozwiązaniem byłby transatlantycki obszar wolnego handlu, ale pozostałby on poza zasięgiem za Harris lub Trumpa. Ich pozycją zapasową było wspieranie ram, które pomagają stabilizować i koordynować stanowiska UE i USA, takich jak Rada ds. Handlu i Technologii uruchomiona w 2021 r. Tutaj konstruktywna współpraca byłaby znacznie bardziej prawdopodobna za Harris niż za Trumpa, biorąc pod uwagę groźby tego ostatniego dotyczące nałożenia globalnej taryfy celnej i skłonność do wywierania presji gospodarczej na UE.

Podsumowując, rządy państw bałtyckich wolałyby starannie zarządzany proces ewolucji stosunków transatlantyckich, który da krajom europejskim czas na zbudowanie zdolności obronnych i nie zakłóci korzystnej dla obu stron współpracy. Może to również wyjaśniać wyraźną preferencję dla Harris wśród opinii  publicznej państw bałtyckich , która uważa, że ​​byłaby lepsza dla globalnych wpływów Stanów Zjednoczonych. Te dwa czynniki sugerują, że stolice państw bałtyckich liczą na zwycięstwo Harris, nawet jeśli będą dążyć do produktywnej współpracy z każdym ze zwycięzców i nie będą postrzegać żadnego z nich jako panaceum.

Justinas Mickus jest  stypendystą ReThink.CEE Fellow 2022 w ramach German Marshall Fund of the United States.

Niniejszy artykuł jest częścią serii, w której eksperci GMF z Europy Środkowo-Wschodniej przedstawiają konsekwencje zwycięstwa Harris lub Trumpa w wyborach prezydenckich w USA dla krajów regionu.