Tomasz Augustyn
Jaką drogę przeszło polskie bezrobocie w ciągu ostatnich czterech lat?
Stopa bezrobocia rejestrowanego w Polsce wyniosła w czerwcu 2026 roku 5,8%, a więc dokładnie tyle samo co w marcu 2022 roku. Między marcem 2022 a czerwcem 2026 roku stopa bezrobocia przez 45 spośród 52 miesięcy pozostawała poniżej 5,8%, dwukrotnie osiągając historycznie niską wartość 4,9%. Obecny poziom jest zatem końcem długiego okresu poprawy i stabilizacji, ale nie musi oznaczać prostego odwrócenia wszystkich osiągnięć rynku pracy.
Stopa bezrobocia w Polsce (III 2022 – V 2026)

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Marzec 2022 roku był momentem szczególnym. Polska gospodarka wychodziła z pandemicznych ograniczeń, a liczba zarejestrowanych bezrobotnych wynosiła około 902 tys. osób. Jednocześnie rozpoczęta 24 lutego rosyjska inwazja na Ukrainę uruchomiła gwałtowny napływ uchodźców, wzrost cen energii, zaburzenia w handlu i radykalne pogorszenie poczucia bezpieczeństwa gospodarczego. Mimo tego stopa bezrobocia nie wzrosła. Przeciwnie, od marca do września 2022 roku obniżyła się z 5,8 do 5,1%, utrzymując ten poziom do listopada. Liczba zarejestrowanych bezrobotnych spadła w tym czasie z około 902 tys. w marcu do niespełna 802 tys. we wrześniu. Rynek pracy korzystał jeszcze z wysokiej dynamiki gospodarczej po odbiciu pandemicznym – według skorygowanych danych PKB wzrósł w 2022 roku realnie o 5,3%. Rok 2022 pokazał przy tym wyjątkową chłonność polskiego rynku pracy. Napływ ludności z Ukrainy nie doprowadził do wzrostu bezrobocia Polaków, lecz w znacznym stopniu zwiększył podaż pracowników w gospodarce cierpiącej na niedobory kadrowe. Uchodźcy i wcześniejsi migranci z Ukrainy podejmowali zatrudnienie, uzupełniając braki między innymi w usługach, logistyce, handlu, przemyśle, budownictwie i opiece. Późniejsze badania wskazywały na wysoką aktywność zawodową tej grupy, a wzrost jej zatrudnienia nie przełożył się na wzrost bezrobocia ani spadek płac wśród pracowników polskich.
Na początku 2023 roku wystąpił typowy sezonowy wzrost bezrobocia – do 5,5% w styczniu i 5,6% w lutym – po czym wskaźnik ponownie zaczął spadać. Od lipca do listopada wynosił 5,0%, a rok zakończył się poziomem 5,1%. Była to wyjątkowo silna odporność rynku pracy, ponieważ gospodarka znajdowała się pod wpływem bardzo wysokiej inflacji, podwyższonych stóp procentowych, osłabienia konsumpcji i spowolnienia popytu zagranicznego. Wzrost PKB w 2023 roku praktycznie zanikł, osiągając około 0,2% według wstępnego szacunku, wobec ponad 5% rok wcześniej. Średnioroczna inflacja wyniosła 11,4%, po 14,4% w 2022 roku. Mimo niemal stagnacyjnej gospodarki przedsiębiorstwa nie przeprowadzały masowych zwolnień. To zachowanie firm można częściowo wyjaśnić zjawiskiem gromadzenia pracy. Pracodawcy, którzy przez wcześniejsze lata mieli trudności z pozyskaniem wykwalifikowanych pracowników, byli skłonni utrzymywać zatrudnienie mimo przejściowego osłabienia zamówień. Koszt ponownej rekrutacji i szkolenia kadr był postrzegany jako wyższy niż koszt czasowego zachowania niewykorzystanych zasobów pracy. Znaczenie miały również niekorzystne procesy demograficzne. Kurcząca się liczba ludności w wieku produkcyjnym ograniczała ryzyko powstania bezrobocia masowego, choć równocześnie utrudniała przedsiębiorstwom rozwój i zwiększała niedopasowanie kwalifikacyjne.
Rok 2024 był najlepszym okresem w całej analizowanej sekwencji. Stopa bezrobocia spadła do 4,9% w czerwcu, powróciła na ten poziom w październiku, a przez większość roku oscylowała między 4,9 a 5,1%. W czerwcu 2024 roku w rejestrach pozostawało około 762 tys. osób, czyli o około 140 tys. mniej niż w marcu 2022 roku. Był to najniższy punkt nie tylko analizowanego okresu, ale także jeden z najniższych poziomów bezrobocia rejestrowanego w historii współczesnego polskiego rynku pracy. Jednocześnie gospodarka zaczęła ponownie przyspieszać – PKB wzrósł realnie o około 2,9–3,0%, przede wszystkim dzięki odbudowie popytu krajowego. Osiągnięcie poziomu 4,9% nie oznaczało jednak, że polski rynek pracy był pozbawiony problemów. Niska stopa bezrobocia współistniała z głębokimi różnicami terytorialnymi, niedoborem pracowników w części branż i nadwyżką osób poszukujących pracy w innych, trudnościami w aktywizacji osób długotrwale bezrobotnych oraz rosnącym znaczeniem bierności zawodowej. Coraz większa część problemu nie polegała na braku miejsc pracy w skali kraju, lecz na ich niedopasowaniu do miejsca zamieszkania, kwalifikacji, wieku, stanu zdrowia i możliwości transportowych konkretnych osób. Wskaźnik krajowy opisywał więc coraz bardziej zróżnicowaną rzeczywistość lokalnych rynków pracy.
Pierwsza połowa 2025 roku nadal wyglądała stabilnie. Stopa bezrobocia wyniosła 5,4% w styczniu, 5,5% w lutym, a następnie spadła do 5,1% w maju i czerwcu. Wyraźna zmiana nastąpiła w lipcu, kiedy wskaźnik wzrósł do 5,4%, mimo że w normalnym cyklu sezonowym lato jest okresem spadku albo stabilizacji bezrobocia. Do końca roku stopa rosła stopniowo, osiągając 5,7% w grudniu. Nie był to jednak wyłącznie efekt pogarszania się koniunktury. Od 1 czerwca 2025 roku obowiązywała nowa ustawa o rynku pracy i służbach zatrudnienia, która zmieniła warunki pozostawania w rejestrze bezrobotnych. Nowe przepisy zniosły między innymi obowiązek okresowego potwierdzania gotowości do podjęcia pracy oraz sankcję automatycznego wykreślenia za nieprzyjęcie oferty. Uelastyczniono również warunki uzyskania statusu bezrobotnego. W rezultacie wyraźnie spadła liczba osób usuwanych z rejestrów, nawet jeśli nie wzrósł równie mocno napływ nowych bezrobotnych. Ministerstwo wskazywało ponadto na mniejszą liczbę osób rozpoczynających staże, prace interwencyjne i roboty publiczne, a także na spadek liczby ofert pracy i większą ostrożność rekrutacyjną przedsiębiorstw. Lipcowy wzrost był więc jednocześnie sygnałem osłabienia popytu na pracę i rezultatem zmiany administracyjnych zasad pomiaru.
To rozróżnienie ma zasadnicze znaczenie. Stopa bezrobocia rejestrowanego nie jest czystym pomiarem liczby osób faktycznie pozostających bez pracy i aktywnie jej poszukujących. Jest również rezultatem regulacji określających, kto może się zarejestrować, jak długo pozostaje w rejestrze i z jakich powodów może zostać z niego wykreślony. Jeżeli system zatrzymuje w rejestrze więcej osób niż wcześniej, wskaźnik może rosnąć nawet bez proporcjonalnego pogorszenia zatrudnienia w gospodarce. Z tego względu wartości z 2022 i 2026 roku są formalnie porównywalne jako oficjalna stopa bezrobocia rejestrowanego, ale nie opisują identycznego zachowania systemu rejestracji.
Co istotne, wzrost bezrobocia w drugiej połowie 2025 roku nastąpił równolegle z przyspieszeniem gospodarki. Według wstępnego szacunku PKB zwiększył się w 2025 roku realnie o 3,6%, wobec około 3% rok wcześniej. Nie mieliśmy więc do czynienia z klasyczną recesją prowadzącą do masowych zwolnień. Bardziej trafne jest mówienie o ochłodzeniu części rynku pracy, mniejszej liczbie nowych rekrutacji, zmianie zachowań pracodawców oraz administracyjnym poszerzeniu rejestru.
Na początku 2026 roku na te procesy nałożyła się sezonowość. Stopa wzrosła do 6,0% w styczniu oraz 6,1% w lutym i marcu. Były to najwyższe wartości w całej analizowanej sekwencji. Wiosną rozpoczął się typowy spadek: do 6,0% w kwietniu, 5,9% w maju i 5,8% w czerwcu. Tym samym oficjalny wskaźnik wrócił dokładnie do poziomu z marca 2022 roku. W stosunku do minimum z czerwca i października 2024 roku wzrósł jednak o 0,9 punktu procentowego, a wobec czerwca 2025 roku o 0,7 punktu.
Najkrótsza historia tych czterech lat wygląda zatem następująco: w 2022 roku rynek pracy kontynuował popandemiczne odbicie mimo wojny i szoku migracyjno-energetycznego; w 2023 roku wykazał wyjątkową odporność na stagnację i wysoką inflację; w 2024 roku osiągnął historyczne minimum; w pierwszej połowie 2025 roku pozostawał stabilny, po czym zaczął się stopniowo pogarszać, częściowo z powodu słabszego popytu na pracę, a częściowo wskutek zmiany zasad rejestracji; na początku 2026 roku sezonowy wzrost podniósł stopę ponad 6%, po czym wiosenne ożywienie sprowadziło ją do 5,8%. Powrót do poziomu z marca 2022 roku nie oznacza więc, że polski rynek pracy stracił wszystko, co osiągnął w międzyczasie. Oznacza jednak, że okres niemal automatycznego spadku bezrobocia prawdopodobnie się zakończył. W 2022 roku dominującym problemem przedsiębiorstw był brak pracowników. W 2026 roku coraz częściej widoczna jest większa ostrożność rekrutacyjna, mniejsza liczba ofert, słabsza rotacja i utrzymywanie większej liczby osób w rejestrach. Jednocześnie procesy demograficzne nadal ograniczają możliwość powrotu bezrobocia masowego. Powstaje więc rynek pracy mniej dynamiczny: z jednej strony pozbawiony dużych nadwyżek pracowników, z drugiej – oferujący mniej nowych możliwości wejścia i zmiany zatrudnienia.
Wartość 5,8% powinna być traktowana jako sygnał ostrzegawczy, ale nie jako zapowiedź kryzysu na miarę początku transformacji czy globalnego załamania gospodarczego. Znacznie ważniejsze od samego poziomu stopy będzie to, czy w kolejnych miesiącach pojawi się normalny sezonowy spadek, czy jesienią bezrobocie ponownie zacznie rosnąć z poziomu wyższego niż rok wcześniej. Należy również obserwować liczbę ofert pracy, skalę zwolnień grupowych, przepływy między zatrudnieniem i bezrobociem, aktywność zawodową oraz dane BAEL, które nie zależą bezpośrednio od zasad rejestracji w urzędach pracy. Wróciliśmy więc do wartości z marca 2022 roku, ale nie do tego samego rynku pracy. Wtedy 5,8% było punktem na szybko opadającej krzywej bezrobocia. Dziś jest wynikiem zejścia z pierwszego od lat wyraźnego wzrostu. W 2022 roku rynek pracy przyspieszał mimo nadchodzących zagrożeń. W 2026 roku pozostaje względnie stabilny, lecz ma mniej dynamiki, słabszy napływ ofert i szerszy administracyjnie rejestr. Ta sama wartość opisuje zatem dwa odmienne momenty: początek okresu rekordowej odporności oraz możliwy koniec epoki systematycznego bicia kolejnych minimów.
