Tomasz Augustyn
Współczynnik Giniego wynosi 0,299 w miastach i 0,307 na wsi. Różnica pozostaje niewielka. Znacznie większe nierówności ujawniają się wewnątrz poszczególnych grup społeczno-ekonomicznych.
Od 1957 r. Główny Urząd Statystyczny realizuje badanie budżetów gospodarstw domowych. Jego wyniki, prezentowane corocznie w opracowaniach statystycznych, pozwalają na analizę warunków życia ludności oraz ocenę wpływu różnych czynników na kształtowanie się poziomu i zróżnicowania sytuacji materialnej podstawowych grup gospodarstw domowych. Stanowią również podstawowe źródło informacji o rozchodach, ilościowym spożyciu żywności, przychodach oraz innych aspektach warunków życia określonych grup ludności. GUS zaprezentował właśnie kolejną edycję publikacji z wynikami badania przeprowadzonego w 2025 r.
Dane o współczynniku Giniego dla dochodu rozporządzalnego na osobę pokazują, że w Polsce w ciągu dwóch ostatnich dekad nastąpiło wyraźne ograniczenie nierówności dochodowych, ale proces ten nie miał charakteru liniowego i w ostatnich latach coraz silniej różnicuje się pomiędzy poszczególnymi grupami gospodarstw domowych. Dla ogółu gospodarstw współczynnik obniżył się z 0,345 w 2005 r. do 0,307 w 2025 r., czyli o 0,038. Najsilniejsze zmniejszenie nierówności nastąpiło do drugiej połowy poprzedniej dekady: wartość wskaźnika spadła do 0,298 w 2017 r. Później nastąpiło odwrócenie tego trendu – wzrost do 0,319 w 2021 r. – a następnie ponowne obniżenie do 0,300 w 2024 r. i niewielkie odbicie do 0,307 w 2025 r. Oznacza to, że zasadnicza redukcja nierówności dokonała się wcześniej, natomiast po 2017 r. sytuację lepiej opisywać jako okres wahań wokół względnie stabilnego poziomu niż jako kontynuację trwałego trendu wyrównywania dochodów.
Najbardziej wyraźny spadek nierówności wystąpił w gospodarstwach pracowników. Współczynnik Giniego obniżył się z 0,371 w 2005 r. do 0,297 w 2025 r., a więc aż o 0,074. Minimum osiągnięto w 2024 r. na poziomie 0,291. W długiej perspektywie oznacza to istotne zmniejszenie wewnętrznego zróżnicowania dochodowego w największej grupie gospodarstw domowych. Jednocześnie po 2017 r. widoczna była przejściowa tendencja wzrostowa, kulminująca w 2021 r. wartością 0,320, po której ponownie nastąpił spadek. W 2025 r. nierówności wśród pracowników były nadal znacznie niższe niż dwadzieścia lat wcześniej i również niższe niż średnio w gospodarstwach ogółem. Odmienny obraz przedstawiają gospodarstwa osób pracujących na własny rachunek. Tutaj współczynnik zmniejszył się z 0,397 w 2005 r. do 0,376 w 2025 r., czyli tylko o 0,021. Po bardzo wyraźnym spadku do 0,340 w 2017 r. ponownie wzrastał, osiągając 0,395 w 2023 r. W latach 2024–2025 nastąpiło pewne obniżenie, ale grupa ta pozostaje zdecydowanie bardziej zróżnicowana dochodowo niż gospodarstwa pracowników, emerytów czy rencistów. Jest to zgodne ze specyfiką samozatrudnienia i działalności gospodarczej, gdzie w jednej kategorii mieszczą się gospodarstwa o bardzo różnej skali aktywności, dochodach i ekspozycji na ryzyko rynkowe.
Najbardziej uderzająca jest sytuacja gospodarstw rolników. Jest to jedyna grupa, w której nierówności w analizowanym okresie nie tylko nie spadły, ale wyraźnie wzrosły. Współczynnik Giniego zwiększył się z 0,497 w 2005 r. do 0,621 w 2025 r., czyli o 0,124. Już w punkcie wyjścia była to grupa zdecydowanie najbardziej zróżnicowana, ale dystans do pozostałych kategorii jeszcze się zwiększył. Poziom 0,621 w 2025 r. jest najwyższą wartością w całym szeregu czasowym i wyraźnie przewyższa zarówno gospodarstwa pracujących na własny rachunek, jak i średnią krajową. Szczególnie silny wzrost nastąpił pomiędzy 2024 a 2025 r. – z 0,559 do 0,621, czyli o 0,062 w ciągu jednego roku. Tę zmianę należy traktować jako bardzo istotną i wymagającą pogłębionej interpretacji, zwłaszcza że współczynnik w tej grupie od wielu lat utrzymuje się na poziomie znacznie wyższym niż w pozostałych kategoriach. Dane pokazują więc, że wieś jako całość i gospodarstwa rolników nie są pojęciami tożsamymi. Współczynnik Giniego dla wszystkich gospodarstw wiejskich wyniósł w 2025 r. 0,307, czyli dokładnie tyle samo co średnio w Polsce, podczas gdy dla gospodarstw rolników osiągnął 0,621. To bardzo ważne rozróżnienie. Współczesna wieś jest społecznie i ekonomicznie znacznie bardziej zróżnicowana niż sektor rolniczy, a większość mieszkańców wsi nie utrzymuje się wyłącznie z rolnictwa. Wysokie nierówności w grupie rolników są zatem zjawiskiem sektorowym, a nie prostą cechą obszarów wiejskich jako takich.
Różnice pomiędzy miastem i wsią pozostają natomiast relatywnie niewielkie. W 2005 r. współczynnik wynosił odpowiednio 0,333 w miastach i 0,336 na wsi. W 2025 r. wartości te wynosiły 0,299 i 0,307. Przez większość analizowanego okresu nierówności były nieco wyższe na wsi, choć w 2024 r. sytuacja odwróciła się – wskaźnik wynosił 0,296 w miastach i 0,292 na wsi. W 2025 r. ponownie wzrósł na wsi, i to wyraźniej niż w miastach. Różnica między oboma typami obszarów pozostaje jednak mała w porównaniu z różnicami pomiędzy grupami społeczno-ekonomicznymi gospodarstw.
Najmniejsze nierówności występują w gospodarstwach emerytów. W 2025 r. współczynnik Giniego wynosił 0,235. W całym okresie pozostawał on wyraźnie poniżej średniej krajowej. Stabilność tej grupy jest przy tym duża: w 2005 r. wskaźnik wynosił 0,241, a więc przez dwadzieścia lat zmienił się jedynie nieznacznie. Wyjątkiem był 2021 r., kiedy nastąpił skok do 0,270, ale w kolejnych latach wskaźnik ponownie obniżył się. Relatywnie niski poziom nierówności wśród emerytów pokazuje, że system świadczeń emerytalnych działa jako mechanizm znacznie silniej ograniczający zróżnicowanie dochodów niż dochody uzyskiwane z rynku pracy lub działalności gospodarczej. Podobny, choć nieco mniej wyraźny, obraz dotyczy gospodarstw rencistów. Wskaźnik obniżył się z 0,281 w 2005 r. do 0,261 w 2025 r. Najniższą wartość osiągnął w 2018 r. – 0,247. W kolejnych latach nie nastąpiła trwała zmiana strukturalna; wskaźnik oscylował wokół 0,26–0,28. Również tutaj transferowy charakter głównego źródła dochodu sprzyja znacznie mniejszemu zróżnicowaniu niż w grupach zależnych od dochodów rynkowych.
Cały zbiór danych pokazuje więc bardzo wyraźną prawidłowość: nierówności dochodowe w Polsce są dziś w większym stopniu różnicowane przez typ źródła utrzymania gospodarstwa niż przez prosty podział przestrzenny na miasto i wieś. W 2025 r. rozpiętość pomiędzy gospodarstwami o najwyższej i najniższej nierówności była ogromna: od 0,235 wśród emerytów do 0,621 wśród rolników. Różnica wynosiła 0,386, podczas gdy różnica między miastem i wsią zaledwie 0,008. Oznacza to, że analiza nierówności prowadzona wyłącznie w układzie terytorialnym może ukrywać znacznie silniejsze podziały wynikające ze struktury ekonomicznej gospodarstw. W dłuższej perspektywie można wyróżnić trzy zasadnicze tendencje. Po pierwsze, w Polsce nastąpiła trwała redukcja nierówności względem początku XXI wieku, szczególnie w gospodarstwach pracowniczych. Po drugie, od około 2017–2018 r. proces wyrównywania wyhamował i został zastąpiony wahaniami, które w poszczególnych latach mogą być dość silne. Po trzecie, wzrosła heterogeniczność pomiędzy grupami społeczno-ekonomicznymi. Szczególnie wyraźnie od reszty populacji oddalają się gospodarstwa rolników, podczas gdy gospodarstwa emerytów i rencistów pozostają relatywnie egalitarne. Warto również ostrożnie interpretować sam wskaźnik. Dane odnoszą się do dochodu rozporządzalnego na osobę w gospodarstwie, a gospodarstwom o dochodzie ujemnym przypisano wartość zero. Współczynnik Giniego opisuje rozkład dochodów wewnątrz danej zbiorowości, ale nie informuje o przeciętnym poziomie tych dochodów. Niski współczynnik nie oznacza więc automatycznie wysokiego poziomu dobrobytu, a wysoki nie musi oznaczać powszechnego ubóstwa. Wysoka wartość wśród rolników mówi przede wszystkim o bardzo dużym zróżnicowaniu sytuacji dochodowej wewnątrz tej grupy. Analogicznie niski poziom wśród emerytów oznacza większą jednorodność rozkładu, nie zaś automatycznie wysokie dochody.
Najważniejszy wniosek z danych ma zatem charakter strukturalny. Polska stała się w ciągu dwóch dekad krajem o niższych nierównościach dochodowych niż w połowie pierwszej dekady XXI wieku, ale za średnią krajową kryją się coraz bardziej odmienne modele rozkładu dochodów w poszczególnych grupach gospodarstw. Szczególnym przypadkiem pozostaje rolnictwo, gdzie nierówności są ponad dwukrotnie wyższe niż w gospodarstwach emerytów i wyraźnie wyższe niż w jakiejkolwiek innej analizowanej grupie. Z perspektywy polityki publicznej oznacza to, że problem nierówności coraz mniej daje się opisywać jednym wskaźnikiem ogólnopolskim. Kluczowe staje się rozpoznawanie ich źródeł wewnątrz poszczególnych segmentów społeczeństwa i gospodarki.
