Tomasz Augustyn

Szczecin zostaje za peletonem metropolii w wyścigu dotyczącym dostępności opieki przedszkolnej.

Z roku na rok trudniej utrzymać placówki edukacyjne, do których uczęszcza coraz mniej uczniów. Pojawiają się decyzje o zamykaniu lub przekształcaniu szkół i przedszkoli. W ubiegłym roku kuratoria oświaty w całym kraju wydały niemal 300 pozytywnych opinii w takich sprawach. Kuratorium Oświaty w Szczecinie w tym roku szkolnym otrzymało informacje o zamiarze likwidacji: trzech oddziałów przedszkolnych, trzech podstawówek, dwóch szkół branżowych I stopnia, jednego technikum, jednego liceum dla dorosłych i czterech szkół policealnych. Kurator wydał trzy pozytywne opinie dotyczące likwidacji szkół podstawowych, w tym jedna dotyczyła likwidacji filii, w której już nie było uczniów. Według danych demograficznych, którymi dysponuje Urząd Miasta Szczecin, w tym roku do szczecińskich przedszkoli trafi około tysiąca dzieci mniej – w porównaniu do liczby miejsc w nich dostępnych.

Jak wygląda dostępność przedszkoli w największych polskich miastach? W liczbach bezwzględnych dominują największe metropolie. Warszawa, z liczbą 872 przedszkoli w roku 2024, zdecydowanie przewyższa pozostałe miasta, co wynika z jej skali demograficznej i funkcji stołecznych. Kolejne miejsca – uwzględniono stolice województw – zajmują Kraków (442), Poznań (254), Wrocław (238) oraz Łódź (224). Jednak sama liczba placówek nie oddaje realnej dostępności usług – znacznie bardziej miarodajny jest wskaźnik przedszkoli na 10 tys. mieszkańców, który ujawnia zupełnie inny obraz. Pod względem dostępności liderem jest Kraków (5,46 przedszkoli na 10 000 mieszkańców), a następnie Lublin (5,03) i Rzeszów (4,99). Są to miasta, które osiągają bardzo wysoki poziom nasycenia usługami przedszkolnymi, co może świadczyć o świadomej polityce lokalnej ukierunkowanej na rozwój infrastruktury społecznej lub o korzystnej strukturze demograficznej. Wysokie wartości notują także Katowice, Olsztyn, Poznań czy Warszawa, co wskazuje na relatywnie dobrą dostępność w większości dużych ośrodków miejskich.

Na drugim biegunie znajduje się Szczecin, który z wynikiem 2,79 przedszkoli na 10 000 mieszkańców wyraźnie odstaje od reszty analizowanych miast. Jest to wartość znacząco poniżej średniej dla dużych ośrodków i wskazuje na potencjalne niedobory infrastrukturalne lub specyficzne uwarunkowania demograficzne i przestrzenne. Niskie wartości notują również Toruń (3,36), Gorzów Wielkopolski (3,40), Łódź (3,47) czy Wrocław (3,54), co może sugerować presję popytową przewyższającą tempo rozwoju sieci przedszkoli. Interesującym zjawiskiem jest relatywnie dobra pozycja mniejszych miast wojewódzkich, takich jak Opole (4,62), Zielona Góra (4,03) czy Białystok (4,65). W ich przypadku mniejsza liczba ludności sprzyja osiąganiu wyższych wskaźników dostępności przy relatywnie niższej liczbie placówek. Może to również oznaczać bardziej zrównoważony rozwój infrastruktury w stosunku do skali potrzeb.

Przedszkola na 10 000 mieszkańców w stolicach województw (2024)

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS

Zróżnicowanie to warunkowane jest dynamiką demograficzną – miasta o rosnącej liczbie mieszkańców, zwłaszcza młodych rodzin, mogą doświadczać niedoborów infrastruktury, jeśli rozwój przedszkoli nie nadąża za wzrostem populacji. Znaczenie ma też polityka lokalna i priorytety inwestycyjne samorządów, które różnią się podejściem do rozwoju usług społecznych. Wpływ mają również uwarunkowania przestrzenne – rozproszenie zabudowy czy struktura urbanistyczna mogą utrudniać efektywne rozmieszczenie placówek. To z pewnością wpływa na sytuację w Szczecinie. W szerszej perspektywie dane te wskazują na brak jednolitego modelu rozwoju infrastruktury przedszkolnej w Polsce. System ma charakter silnie zdecentralizowany, a jego efektywność zależy w dużej mierze od lokalnych decyzji i zdolności inwestycyjnych. W efekcie powstaje mozaika miast o wysokiej i niskiej dostępności usług, co może przekładać się na nierówności w dostępie do edukacji przedszkolnej oraz różnice w jakości życia mieszkańców. Szczególnie przypadek Szczecina pokazuje, że nawet duże ośrodki mogą pozostawać w tyle, co w dłuższej perspektywie może wpływać na ich atrakcyjność osiedleńczą i rozwój społeczny.