Sławomir Doburzyński

Polska debata publiczna wciąż zbyt często buduje wspólnotę poprzez symboliczne odróżnianie się od innych, podczas gdy współczesna Europa wymaga zdolności współpracy, instytucjonalnej dojrzałości i świadomego poruszania się między różnymi poziomami identyfikacji.

Jednym z istotnych problemów polskiego życia publicznego pozostaje sposób posługiwania się symbolami wspólnotowymi oraz mechanizm budowania tożsamości poprzez odróżnianie się „przeciwko” komuś, a nie „dla” realizacji określonego dobra wspólnego. W polskiej kulturze politycznej i społecznej nadzwyczaj często symbole, flagi, emblematy czy język identyfikacji zbiorowej stają się narzędziem manifestowania odrębności w sposób konfrontacyjny. Zamiast służyć budowaniu podmiotowości, godności i sprawczości określonej wspólnoty, bywają wykorzystywane do obniżania rangi innych wspólnot, instytucji lub poziomów identyfikacji. To niezwykle ważna diagnoza w kontekście myślenia o przyszłości polskiej obecności w Europie oraz budowania dojrzałego modelu uczestnictwa we wspólnotach ponadlokalnych, ponadregionalnych i ponadnarodowych.

Problem ten wynika częściowo ze specyfiki polskich doświadczeń historycznych, w których zbiorowa tożsamość narodowa przez długie okresy kształtowała się nie w warunkach stabilnego państwa, lecz pod presją zagrożenia, utraty suwerenności lub konieczności obrony własnej odrębności kulturowej i politycznej. Okres zaborów, doświadczenie okupacji, a następnie funkcjonowanie państwa niesuwerennego w okresie komunizmu sprawiły, że symbole narodowe nabrały wyjątkowo silnego znaczenia emocjonalnego i politycznego. Flaga, hymn czy inne znaki wspólnotowe były nie tylko elementami identyfikacji państwowej, ale przede wszystkim narzędziami podtrzymywania wspólnoty w sytuacji zagrożenia jej istnienia. Symbolika narodowa pełniła funkcję mobilizacyjną, obronną i integrującą wobec zewnętrznej presji, a sam akt manifestowania przywiązania do niej bywał często formą politycznego oporu. W konsekwencji w polskiej kulturze publicznej utrwalił się model myślenia o wspólnocie oparty bardziej na logice obrony i odróżniania się niż na logice współpracy i wielopoziomowej integracji. Tożsamość zbiorowa była definiowana poprzez wyraźne wskazywanie granicy między „nami” i „nimi”, co historycznie miało swoje uzasadnienie, lecz współcześnie nie zawsze odpowiada realiom funkcjonowania demokratycznego państwa w zintegrowanej Europie. Dziedzictwo tego sposobu myślenia widoczne jest również dziś – w skłonności do traktowania różnych poziomów identyfikacji jako potencjalnie konkurencyjnych wobec siebie oraz w tendencji do nadmiernego symbolicznego akcentowania odrębności. W efekcie symbole bywają używane bardziej jako narzędzie sporu, demonstracji przewagi lub podkreślania dystansu wobec innych wspólnot czy instytucji niż jako element budowania wspólnej podmiotowości.

Tymczasem współczesne państwo demokratyczne funkcjonujące w ramach Unii Europejskiej wymaga odmiennego typu kultury publicznej – bardziej złożonej, wielopoziomowej i zdolnej do harmonijnego łączenia różnych porządków identyfikacji. Dojrzałość wspólnoty politycznej nie polega dziś na nieustannym podkreślaniu własnej odrębności wobec innych, lecz na umiejętności świadomego określenia własnego miejsca w sieci współpracy, współzależności i wspólnych interesów. Państwo narodowe nie traci swojej rangi dlatego, że uczestniczy w szerszych strukturach współpracy europejskiej, podobnie jak region nie osłabia państwa przez rozwijanie własnej podmiotowości kulturowej czy gospodarczej. Nowoczesna kultura polityczna wymaga zdolności jednoczesnego funkcjonowania w wielu wspólnotach i rozumienia, że różne poziomy identyfikacji mogą się wzajemnie wzmacniać, o ile zachowane zostaje poczucie proporcji, stosowności i instytucjonalnego porządku.

Szczególnie wyraźnie widać to w myśleniu o przyszłości Polski w regionie Morza Bałtyckiego oraz w szerzej rozumianym wymiarze północnym Europy. Coraz większego znaczenia nabiera świadomość wspólnych interesów, wyzwań infrastrukturalnych, bezpieczeństwa energetycznego, polityki morskiej, logistyki, transformacji energetycznej czy współpracy gospodarczej i naukowej w obszarze bałtyckim. Budowanie silniejszego wymiaru bałtycko-północnego jest dziś jednym z ważnych kierunków wzmacniania pozycji Polski w Europie. Jednocześnie intuicyjnie rozumiemy, że tego rodzaju współpraca nie wymaga tworzenia odrębnej symboliki politycznej ani konstruowania alternatywnych wobec istniejących wspólnot poziomów identyfikacji. Nikomu nie przychodzi do głowy projektowanie „flagi bałtyckiej”, ponieważ naturalnie wyczuwamy charakter tego rodzaju aliansu i jego miejsce w szerszym porządku politycznym. Współpraca bałtycka ma sens właśnie dlatego, że nie stanowi projektu konkurencyjnego wobec Unii Europejskiej, lecz jeden z mechanizmów wzmacniania integracji europejskiej poprzez pogłębioną współpracę państw i regionów posiadających zbieżne interesy oraz podobną diagnozę strategiczną. Jest to współpraca funkcjonalna, operacyjna i instytucjonalna, a nie projekt budowania nowej wspólnoty politycznej o własnej symbolice czy aspiracjach quasi-państwowych. W tym sensie flaga europejska powinna wręcz symbolicznie „powiewać” nad współpracą bałtycką, ponieważ to właśnie w ramach integracji europejskiej współpraca ta znajduje swoją legitymację, bezpieczeństwo i polityczny sens.

Analogiczny mechanizm dotyczy współczesnych modeli współpracy subregionalnej i ponadlokalnej. Coraz częściej skuteczne zarządzanie rozwojem wymaga działania przekraczającego granice pojedynczych gmin czy nawet regionów administracyjnych. Powstają partnerstwa funkcjonalne, obszary metropolitalne, związki samorządowe, porozumienia infrastrukturalne czy sieci współpracy sektorowej. Ich skuteczność zależy jednak przede wszystkim od jakości instytucji, zdolności koordynacji działań, kultury współpracy oraz umiejętności definiowania wspólnych interesów. Nie wymagają one natomiast rozbudowanej symboliki ani tworzenia nowych emocjonalnych porządków identyfikacyjnych. Współpraca funkcjonalna nie musi każdorazowo generować nowej „tożsamości politycznej”, własnych herbów, flag czy rytuałów symbolicznych. To bardzo ważne rozróżnienie, ponieważ współczesne państwo i nowoczesne społeczeństwo potrzebują przede wszystkim zdolności działania w wielu równoległych układach współpracy. Potrzebują instrumentów, procedur, kompetencji instytucjonalnych oraz kultury kooperacji. Nadmierna symbolizacja każdej formy współdziałania prowadzi często do inflacji znaczeń, chaosu aksjologicznego i niepotrzebnych napięć dotyczących rangi poszczególnych wspólnot czy instytucji. Nie każda forma współpracy wymaga odrębnej identyfikacji symbolicznej. Często znacznie ważniejsze są skuteczność działania, trwałość instytucji i zdolność realizacji celów publicznych.

W tym sensie jednym z najważniejszych wyzwań współczesnego życia publicznego w Polsce pozostaje budowanie dojrzałości instytucjonalnej i kultury stosowności. Chodzi o umiejętność rozpoznawania rangi poszczególnych poziomów wspólnotowości oraz adekwatnego przypisywania im symboli, kompetencji i znaczeń. Państwo, region, wspólnota lokalna, partnerstwo funkcjonalne czy europejska sieć współpracy pełnią odmienne role i wymagają różnych instrumentów działania. Dojrzałość polega na zdolności harmonijnego poruszania się między tymi poziomami bez potrzeby nieustannego antagonizowania ich wobec siebie. Nie może być w tym cynizmu ani instrumentalnego traktowania wspólnotowych emocji. Potrzebna jest natomiast głęboka świadomość znaczenia instytucji publicznych, ich funkcji i odpowiedzialności. Instytucje istnieją nie po to, by budować symboliczną konkurencję między poziomami identyfikacji, lecz po to, by skutecznie organizować życie zbiorowe, wzmacniać wspólnotę polityczną oraz tworzyć warunki dla rozwoju społecznego i gospodarczego. Siła państwa nie polega wyłącznie na sile formalnych kompetencji, lecz także na zdolności tworzenia uporządkowanego systemu współpracy, w którym różne poziomy wspólnotowości wzajemnie się wzmacniają zamiast osłabiać.

Ważne jest dziś budowanie kultury publicznej opartej na odpowiedzialności, adekwatności i świadomości hierarchii instytucjonalnej. Polska potrzebuje umiejętności „gry na wielu instrumentach” jednocześnie – narodowym, europejskim, regionalnym i lokalnym – bez popadania ani w centralistyczną jednolitość, ani w rozproszony partykularyzm. Dopiero taka dojrzałość pozwala tworzyć nowoczesne państwo zdolne skutecznie funkcjonować zarówno wewnętrznie, jak i w szerszej przestrzeni europejskiej.