Andrzej Pieśla
Liczba osób korzystających ze środowiskowej pomocy społecznej wyraźnie spadła. Poprawa objęła niemal cały region, lecz nie zlikwidowała głębokich różnic między dynamicznymi obszarami metropolitalnymi a gminami peryferyjnymi.
Analiza zmiany wielkości populacji beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej pokazuje jedną z najważniejszych przemian społecznych zachodzących w województwie zachodniopomorskim w ostatnich piętnastu latach. W niemal wszystkich gminach znacząco się ona obniżyła, co można wiązać z poprawą sytuacji na rynku pracy, wzrostem dochodów gospodarstw domowych, zmianą systemu świadczeń oraz stopniowym ograniczaniem skali ubóstwa rejestrowanego przez instytucje pomocy społecznej. Nie oznacza to jednak, że problemy społeczne zostały rozwiązane w sposób równomierny. W 2024 r. między poszczególnymi jednostkami nadal występowały wielokrotne różnice, a najwyższe wartości koncentrowały się przede wszystkim w mniejszych, słabiej skomunikowanych i gospodarczo peryferyjnych gminach. Analiza danych prowadzi zatem do wniosku, że region przeszedł od zjawiska masowego korzystania z pomocy społecznej do modelu bardziej skoncentrowanego terytorialnie, w którym trudności dotyczą mniejszej liczby mieszkańców, ale mają często bardziej trwały i złożony charakter.
W latach 2010–2024 we wszystkich albo niemal wszystkich analizowanych jednostkach samorządu terytorialnego nastąpił głęboki spadek populacji beneficjentów wsparcia. Zmiana ta ma charakter długookresowy, powszechny i strukturalny, ale jednocześnie nie doprowadziła do zatarcia różnic między poszczególnymi częściami województwa. Przeciwnie, dane ujawniają utrzymywanie się wyraźnej geografii problemów społecznych, w której relatywnie wysokie natężenie korzystania z pomocy społecznej nadal koncentruje się przede wszystkim w mniejszych gminach położonych poza głównymi ośrodkami wzrostu, zwłaszcza na obszarach o słabszej dostępności transportowej, ograniczonej liczbie miejsc pracy, niekorzystnej strukturze demograficznej i historycznym dziedzictwie gospodarki uspołecznionej.
Liczba beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej na 10 tys. ludności w wybranych gminach (2010 – 2024)

Źródło: opracowanie własne na podstawie danych GUS
Wskaźnik beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej na 10 tys. ludności należy interpretować jako miarę skali instytucjonalnie rejestrowanego zapotrzebowania na wsparcie społeczne. Nie jest to jednak bezpośredni wskaźnik ubóstwa ani pełna miara rzeczywistej deprywacji społecznej. Na jego poziom wpływa nie tylko materialna sytuacja mieszkańców, lecz również ustawowy zakres świadczeń, kryteria dochodowe, konstrukcja systemu pomocy społecznej, aktywność lokalnych ośrodków pomocy, dostępność innych instrumentów wsparcia, struktura gospodarstw domowych oraz gotowość mieszkańców do ubiegania się o pomoc. Spadek wskaźnika może więc odzwierciedlać rzeczywistą poprawę sytuacji dochodowej i zatrudnieniowej, ale może być także częściowo skutkiem przesuwania pomocy rodzinom do innych systemów świadczeń, zmian administracyjnych, migracji ludności lub zmniejszania się liczebności grup spełniających formalne kryteria. Zastrzeżenie to nie podważa jednak znaczenia obserwowanego trendu, ponieważ jego skala, długość oraz powszechność wskazują, że województwo doświadczyło rzeczywistej redukcji liczby osób zależnych od środowiskowej pomocy społecznej.
Na początku badanego okresu sytuacja wielu zachodniopomorskich gmin była bardzo trudna. W 2010 r. wartości przekraczające 2 000 beneficjentów na 10 tys. mieszkańców, a więc odpowiadające ponad jednej piątej lokalnej populacji, występowały w wielu gminach wiejskich i miejsko-wiejskich. W Kozielicach wskaźnik wynosił aż 4 363, w Brzeżnie 3 715, w gminie wiejskiej Świdwin 3 081, w Szczecinku 2 885, Sławoborzu 2 813, Suchaniu 2 789, Brojcach 2 722, a w gminie wiejskiej Darłowo 2 717. Skala tych wartości wskazuje, że pomoc społeczna nie pełniła tam wyłącznie funkcji interwencyjnej wobec niewielkiej grupy mieszkańców znajdujących się czasowo w trudnej sytuacji. W wielu jednostkach była jednym z podstawowych elementów lokalnego systemu utrzymania ludności, kompensując trwały niedobór dochodów, miejsc pracy, usług oraz możliwości awansu społecznego.
Do 2024 r. sytuacja zasadniczo się poprawiła. W Kozielicach wskaźnik spadł z 4 363 do 862, a więc o ponad 80%. W Brzeżnie zmniejszył się z 3 715 do 793, w gminie wiejskiej Świdwin z 3 081 do 769, w Sławoborzu z 2 813 do 628, w gminie wiejskiej Szczecinek z 2 885 do 511, a w gminie wiejskiej Darłowo z 2 717 do zaledwie 249. W Postominie nastąpił spadek z 2 851 do 441, natomiast w Manowie z 991 do 121. Tak duża skala zmian oznacza, że w wielu gminach system pomocy społecznej przestał obejmować znaczącą część mieszkańców i w większym stopniu powrócił do roli instrumentu kierowanego do stosunkowo węższych grup wymagających szczególnego wsparcia. Nie oznacza to oczywiście zaniku lokalnych problemów społecznych. Część ubóstwa mogła zmienić charakter, przesunąć się do grup pozostających poza systemem pomocy albo zostać złagodzona przez inne transfery publiczne. Niemniej trend jest na tyle konsekwentny, że należy mówić o głębokiej zmianie warunków społeczno-ekonomicznych.
Ważnym punktem zwrotnym wydaje się druga połowa poprzedniej dekady. W wielu gminach spadki przyspieszyły po 2014–2016 r. Można to wiązać z kumulacją kilku procesów. Poprawa sytuacji na rynku pracy, rosnące wynagrodzenia, wzrost płacy minimalnej, emigracja części osób bezrobotnych, stopniowe wyczerpywanie się zasobów pracy oraz rosnący popyt na pracowników ograniczały bezrobocie i zwiększały dochody gospodarstw domowych. Istotną rolę mogło odegrać również wprowadzenie nowych świadczeń rodzinnych, zwłaszcza programu „Rodzina 500+”, który poprawił sytuację dochodową części rodzin, ale jednocześnie częściowo przesunął wsparcie z klasycznego systemu pomocy społecznej do systemu świadczeń powszechnych lub quasi-powszechnych. Z punktu widzenia statystyki oznaczało to możliwość zmniejszenia liczby beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej, nawet jeśli gospodarstwa te nadal pozostawały zależne od transferów publicznych. Z tego powodu dane należy czytać nie tylko jako opowieść o poprawie samodzielności ekonomicznej mieszkańców, lecz również jako zapis transformacji modelu polityki społecznej.
Mimo niemal powszechnego spadku w 2024 r. nadal widoczna jest grupa gmin o bardzo wysokim natężeniu korzystania z pomocy społecznej. Najwyższą wartość odnotowano w Suchaniu, gdzie wskaźnik wyniósł 1 401 beneficjentów na 10 tys. mieszkańców, co odpowiada około 14% populacji. Kolejne miejsca zajmowały Brojce z wynikiem 1 189, Tychowo z wartością 1 112 oraz Biały Bór, w którym wskaźnik wynosił 998. Stosunkowo wysokie poziomy utrzymywały się także w Kozielicach, Osinie, Brzeżnie, Barwicach, Drawnie oraz gminie wiejskiej Świdwin. W części tych jednostek wartości spadły w ciągu piętnastu lat o połowę albo znacznie więcej, ale ich pozycja względem pozostałych gmin nie uległa zasadniczej zmianie. Świadczy to o względnej trwałości przestrzennego układu problemów społecznych. Poprawa objęła całe województwo, jednak gminy rozpoczynające okres analizy z najtrudniejszej pozycji często nadal pozostają w grupie jednostek o najwyższym udziale beneficjentów.
Szczególnej uwagi wymaga Suchań, który pomimo spadku z 2 789 w 2010 r. do 1 401 w 2024 r. pozostaje wyraźnym regionalnym liderem pod względem skali korzystania z pomocy społecznej. Redukcja wskaźnika o niemal połowę jest znacząca, ale na tle innych gmin relatywnie niewystarczająca. W Kozielicach, Brzeżnie, Sławoborzu czy gminie wiejskiej Szczecinek spadek był bowiem wyraźnie głębszy. Może to oznaczać, że lokalne problemy w Suchaniu mają bardziej trwały charakter i są silniej powiązane ze strukturą rynku pracy, poziomem aktywności zawodowej, dostępnością komunikacyjną, strukturą demograficzną lub koncentracją gospodarstw domowych wymagających długotrwałego wsparcia. Wysoka wartość wskaźnika nie musi świadczyć o nieskuteczności lokalnego ośrodka pomocy społecznej; paradoksalnie może częściowo wynikać z wysokiej skuteczności identyfikowania osób potrzebujących. Niemniej utrzymywanie się tak dużej różnicy względem większości gmin wskazuje na potrzebę pogłębionej diagnozy, która wykraczałaby poza dane administracyjne i obejmowała strukturę przyczyn przyznawania świadczeń, długość pozostawania w systemie oraz aktywność zawodową beneficjentów.
Przestrzenny rozkład wartości z 2024 r. pokazuje wyraźny podział pomiędzy gminami położonymi w strefach wzrostu a jednostkami peryferyjnymi. Najniższe poziomy występowały w Dobrej Szczecińskiej, gdzie odnotowano 102 beneficjentów na 10 tys. mieszkańców, w Manowie – 121, Goleniowie – 157, Kobylance – 169, Szczecinie – 174, Kołbaskowie – 205 oraz w szeregu innych gmin położonych w otoczeniu dużych miast lub związanych z silnymi lokalnymi rynkami pracy. Dobra Szczecińska i Kobylanka są klasycznymi przykładami gmin suburbanizacyjnych, przyciągających ludność relatywnie młodą, aktywną zawodowo i osiągającą przeciętnie wyższe dochody. Niski udział beneficjentów pomocy społecznej jest tam konsekwencją nie tylko bliskości Szczecina i Stargardu, lecz również selektywnego charakteru migracji osiedleńczej. Do gmin podmiejskich przenoszą się przede wszystkim gospodarstwa domowe dysponujące kapitałem pozwalającym na zakup lub budowę mieszkania, często utrzymujące zatrudnienie w mieście centralnym. Napływ takiej ludności obniża wskaźnik korzystania z pomocy społecznej również poprzez zmianę struktury całej populacji.
Podobny mechanizm, choć oparty na nieco innych podstawach, można dostrzec w Goleniowie. Niska wartość wskaźnika wynika prawdopodobnie ze stosunkowo korzystnej sytuacji gospodarczej, obecności dużych zakładów pracy, rozwoju stref aktywności gospodarczej, bliskości portu lotniczego i dobrego powiązania ze szczecińskim obszarem metropolitalnym. W tym przypadku decydujące znaczenie ma nie tylko suburbanizacja, lecz również lokalna baza gospodarcza zapewniająca zatrudnienie mieszkańcom gminy i jej otoczenia. Z kolei bardzo niski poziom w Manowie może być związany z funkcjonalnym powiązaniem z Koszalinem oraz zmianami struktury ludności, choć tak niskie wartości w małych gminach powinny być analizowane ostrożnie, ponieważ nawet niewielkie zmiany liczby beneficjentów mogą powodować znaczne wahania wskaźnika.
Duże miasta województwa również charakteryzują się relatywnie niskim udziałem beneficjentów. W Szczecinie wskaźnik spadł z 497 w 2010 r. do 174 w 2024 r., a więc o około 65%. W Koszalinie zmniejszył się z 496 do 209, w Świnoujściu z 546 do 237, w Stargardzie z 760 do 256, natomiast w Kołobrzegu z 437 do 291. Z jednej strony miasta oferują bardziej zróżnicowany rynek pracy, większą liczbę instytucji publicznych, lepszy dostęp do edukacji, transportu i usług oraz większe możliwości aktywizacji zawodowej. Z drugiej strony należy pamiętać, że niskie wartości średnie mogą maskować silne zróżnicowanie wewnątrzmiejskie. W Szczecinie czy Koszalinie mogą istnieć osiedla i grupy społeczne o znacznie wyższym poziomie zależności od pomocy społecznej niż wynikałoby to z przeciętnej dla całego miasta. Wskaźnik gminny nie pokazuje koncentracji problemów w konkretnych dzielnicach, kwartałach zabudowy komunalnej lub środowiskach dotkniętych długotrwałym bezrobociem, uzależnieniami, niepełnosprawnością czy bezdomnością.
Na tle pozostałych miast powiatowych stosunkowo wysoki wskaźnik w Kołobrzegu może wydawać się zaskakujący, ponieważ miasto dysponuje silną gospodarką turystyczną, uzdrowiskową i usługową. W 2024 r. wartość 291 była wyższa niż w Szczecinie, Koszalinie, Świnoujściu, Stargardzie czy Wałczu. Może to być związane ze specyfiką lokalnego rynku pracy, jego sezonowością, wysokimi kosztami mieszkań i utrzymania, starzeniem się populacji oraz obecnością osób, które mimo funkcjonowania w relatywnie zamożnym mieście nie uczestniczą bezpośrednio w korzyściach generowanych przez turystykę. Przykład Kołobrzegu pokazuje, że wysoki poziom rozwoju gospodarczego nie musi automatycznie prowadzić do proporcjonalnie niskiego zapotrzebowania na pomoc społeczną, zwłaszcza jeśli wzrostowi towarzyszą wysokie koszty życia, nierówności dochodowe i segmentacja rynku pracy.
Dane ujawniają również interesujące różnice między miastami a otaczającymi je gminami wiejskimi. W 2024 r. w mieście Białogard wskaźnik wynosił 636, podczas gdy w gminie wiejskiej Białogard 424. W mieście Świdwin odnotowano 413, natomiast w gminie wiejskiej aż 769. W mieście Szczecinek wartość wyniosła 353, podczas gdy w gminie wiejskiej Szczecinek 511. W przypadku Darłowa relacja była odwrotna niż na początku badanego okresu: miasto osiągnęło 388 beneficjentów na 10 tys. mieszkańców, a gmina wiejska jedynie 249, mimo że w 2010 r. wskaźnik w gminie wiejskiej wynosił aż 2 717. Pokazuje to, że prosty podział na zamożniejsze miasta i uboższe obszary wiejskie nie zawsze pozostaje aktualny. Część gmin wiejskich korzysta z turystyki, suburbanizacji, rozwoju przedsiębiorczości lub zmian demograficznych, podczas gdy miasta centralne przejmują większą część problemów społecznych związanych z zasobem komunalnym, bezdomnością, samotnością osób starszych czy migracją osób o niskich dochodach.
Najgłębsze spadki występowały niejednokrotnie właśnie w gminach, które w 2010 r. miały bardzo niekorzystną sytuację. Gmina wiejska Darłowo zmniejszyła wskaźnik o ponad 90%, Manowo o blisko 88%, Postomino o około 85%, gmina wiejska Szczecinek o ponad 82%, Goleniów o około 83%, a Dobra Szczecińska o ponad 80%. Może to wskazywać na częściową konwergencję, czyli szybszą poprawę w jednostkach rozpoczynających okres z wysokiego poziomu zależności od pomocy społecznej. Nie jest to jednak proces pełny. Suchań, Brojce, Tychowo czy Biały Bór również odnotowały wyraźny spadek, ale wolniejszy niż wiele innych gmin, przez co nadal znajdują się na szczycie zestawienia. W rezultacie województwo nie dzieli się już tak wyraźnie na gminy, w których z pomocy korzysta jedna czwarta lub jedna trzecia mieszkańców, oraz jednostki o niskich wartościach. Nadal jednak występuje bardzo duża różnica między gminami, w których wskaźnik przekracza 1 000, a najbardziej dynamicznymi obszarami metropolitalnymi, gdzie wynosi około 100–200.
Warto zwrócić uwagę także na zahamowanie spadków i lokalne wzrosty obserwowane w ostatnich latach. W części gmin wartości z 2024 r. były wyższe niż w 2023 r. Przykładowo w Tychowie wskaźnik wzrósł z 1 088 do 1 112, w gminie wiejskiej Świdwin z 766 do 769, w Radowie Małym z 628 do 689, w Cedyni z 639 do 673, w Płotach z 504 do 548, w Lipianach z 491 do 527, w Golczewie z 320 do 392, w Przybiernowie z 241 do 334, a w Trzcińsku-Zdroju z 304 do 325. Nie świadczy to jeszcze o odwróceniu długookresowego trendu. W małych gminach roczne wahania mogą być wynikiem niewielkich zmian liczby osób korzystających ze wsparcia, zmian ludnościowego mianownika, aktualizacji danych lub okresowego wzrostu potrzeb społecznych. Zjawisko to powinno być jednak monitorowane, zwłaszcza że lata 2022–2024 przyniosły wysoką inflację, wzrost kosztów energii, żywności i mieszkań oraz pogorszenie realnej sytuacji części gospodarstw domowych. Stabilizacja lub wzrost liczby beneficjentów może być pierwszym sygnałem, że wcześniejszy, stosunkowo łatwy etap redukcji skali pomocy społecznej dobiega końca, a pozostała grupa beneficjentów charakteryzuje się bardziej złożonymi i trwałymi problemami.
Istotnym czynnikiem interpretacyjnym pozostaje depopulacja. Wiele gmin o wysokiej historycznie liczbie beneficjentów jednocześnie traci mieszkańców. Spadek wskaźnika przeliczanego na 10 tys. ludności oznacza, że liczba korzystających z pomocy społecznej malała szybciej niż ogólna liczba mieszkańców, a więc nie może być wyjaśniany samą depopulacją. Jednocześnie odpływ migracyjny może wpływać na strukturę pozostającej populacji. Jeśli wyjeżdżają przede wszystkim osoby młode i aktywne zawodowo, relatywny udział grup wymagających wsparcia może pozostawać wysoki. Z drugiej strony migracja osób pozostających bez pracy, poprawa dojazdów do większych ośrodków lub wzrost zatrudnienia poza gminą mogą obniżać wskaźnik bez zasadniczej zmiany lokalnej bazy gospodarczej. Z tego względu dane o pomocy społecznej powinny być analizowane łącznie ze stopą bezrobocia, dochodami mieszkańców, strukturą wieku, saldem migracji, dostępnością transportową i liczbą miejsc pracy.
Długookresowy spadek wskaźnika nie powinien zatem prowadzić do prostego wniosku, że problem ubóstwa w województwie zachodniopomorskim został rozwiązany. Zmniejszyła się przede wszystkim skala ubóstwa i deprywacji rejestrowanych przez klasyczny system pomocy społecznej. Jednocześnie zmieniła się struktura ryzyk społecznych. Coraz większego znaczenia nabierają samotność i ubóstwo osób starszych, koszty mieszkania i energii, niepełnosprawność, kryzysy zdrowia psychicznego, niestabilność zatrudnienia, zadłużenie gospodarstw domowych oraz ograniczona dostępność usług. Część osób pracujących może osiągać dochody nieznacznie przekraczające kryteria pomocy społecznej, pozostając jednocześnie w trudnej sytuacji materialnej. Wskaźnik nie obejmuje więc całego spektrum współczesnej wrażliwości społecznej i nie powinien być traktowany jako jedyna miara skuteczności polityki społecznej.
Z punktu widzenia polityki regionalnej najważniejszy wniosek polega na tym, że ogólna poprawa nie zlikwidowała terytorialnej koncentracji problemów. Gminy takie jak Suchań, Brojce, Tychowo czy Biały Bór nadal wymagają działań bardziej kompleksowych niż samo finansowanie świadczeń. Potrzebne są instrumenty zwiększające dostęp do zatrudnienia, transportu publicznego, edukacji, opieki zdrowotnej, usług społecznych i mieszkań. W wielu przypadkach indywidualna aktywizacja beneficjentów nie przyniesie trwałych rezultatów, jeśli lokalny rynek pracy pozostaje płytki, dojazd do większych ośrodków jest utrudniony, a oferta usług społecznych ograniczona. Wysoki udział beneficjentów jest często nie tylko cechą gospodarstw domowych, lecz również rezultatem strukturalnej słabości miejsca, w którym mieszkają.
Oznacza to konieczność odejścia od postrzegania pomocy społecznej wyłącznie jako polityki socjalnej i silniejszego powiązania jej z polityką rozwoju terytorialnego. W gminach peryferyjnych kluczowe znaczenie może mieć zapewnienie regularnego transportu do lokalnych centrów zatrudnienia, rozwój usług opiekuńczych umożliwiających podejmowanie pracy przez członków rodzin, poprawa jakości edukacji, wsparcie ekonomii społecznej i tworzenie lokalnych miejsc pracy. W gminach miejskich potrzebne są natomiast działania skoncentrowane na przestrzennej koncentracji problemów, mieszkalnictwie komunalnym, bezdomności, integracji społecznej i dostępie do usług specjalistycznych. Gminy suburbanizacyjne, mimo bardzo niskich wskaźników, również nie powinny rezygnować z rozwijania systemu pomocy, ponieważ szybki napływ ludności może w przyszłości generować nowe potrzeby związane ze starzeniem się mieszkańców, kryzysami rodzinnymi i niedostosowaniem usług do rosnącej populacji.
Cały analizowany okres można zatem interpretować jako przejście od masowego do bardziej skoncentrowanego i zróżnicowanego zapotrzebowania na pomoc społeczną. W 2010 r. w części gmin system obejmował tak dużą część mieszkańców, że pełnił funkcję strukturalnej osłony społecznej dla obszarów słabego rynku pracy. W 2024 r. skala ta jest zdecydowanie mniejsza, ale osoby pozostające w systemie mogą wymagać bardziej intensywnego, długotrwałego i wielowymiarowego wsparcia. Im niższa staje się ogólna liczba beneficjentów, tym większe znaczenie zyskuje jakość diagnozy indywidualnych i środowiskowych przyczyn korzystania z pomocy.
Bilans lat 2010–2024 jest więc jednoznacznie pozytywny, lecz niejednorodny. Województwo zachodniopomorskie doświadczyło bardzo głębokiego ograniczenia liczby beneficjentów środowiskowej pomocy społecznej, a poprawa objęła zarówno duże miasta, gminy podmiejskie, jak i wiele jednostek wcześniej należących do najbardziej problemowych. Jednocześnie zachowana została wyraźna hierarchia przestrzenna. Najlepsza sytuacja występuje przeważnie w Szczecinie, jego strefie podmiejskiej, gminach związanych z silnymi rynkami pracy oraz w części obszarów turystycznych i gospodarczo dynamicznych. Najwyższe wartości nadal dotyczą natomiast mniejszych gmin wewnętrznych, często oddalonych od głównych ośrodków zatrudnienia i obciążonych historycznymi problemami strukturalnymi. Ostatecznym wyzwaniem nie jest już zatem jedynie dalsze obniżanie wojewódzkiej średniej, lecz przeciwdziałanie utrwalaniu się enklaw zależności od pomocy społecznej. Bez terytorialnie ukierunkowanej polityki rynku pracy, transportu, usług publicznych i rozwoju lokalnego ogólna poprawa może współistnieć z trwałym pozostawaniem części gmin poza głównym nurtem przemian społeczno-gospodarczych regionu.
