Tomasz Augustyn
Rolnictwo nie da sobie rady bez wsi, ale także bez miast w jego otoczeniu, zwłaszcza na Pomorzu Zachodnim
Polskie rolnictwo wciąż zmaga się z poważnym niedoborem inwestycji, którego skala – według szacunków przedstawianych w środowisku finansowym – sięga około 140 mld zł. Luka ta dotyczy wielu segmentów produkcji rolnej i przetwórstwa żywności, a jej utrzymywanie się w dłuższym okresie może osłabić konkurencyjność krajowego agrobiznesu na rynkach międzynarodowych. Wskazuje się, że jednym z kluczowych warunków jej ograniczenia są zmiany strukturalne w rolnictwie oraz szersze otwarcie sektora na finansowanie zewnętrzne. W tym kontekście istotną rolę odgrywa system bankowy, który obsługuje obecnie około 1,3 mln gospodarstw rolnych oraz blisko 70 tys. przedsiębiorstw działających w sektorze agrobiznesu. Ponad 250 tys. rolników korzysta aktywnie z kredytów, a wartość portfela kredytowego przeznaczonego dla rolnictwa przekracza 30 mld zł. Każdego roku rolnicy i przedsiębiorstwa rolno-spożywcze otrzymują około 20 mld zł w postaci kredytów i leasingu, a w ciągu ostatnich trzech dekad banki – we współpracy z instytucjami publicznymi – udzieliły branży około 6 mln kredytów preferencyjnych o łącznej wartości 143 mld zł.
Mimo tych instrumentów finansowych sektor rolny w Polsce pozostaje pod presją wielu czynników strukturalnych: rosnących kosztów produkcji, coraz bardziej restrykcyjnych wymagań jakościowych i sanitarnych, niskich dochodów ludności wiejskiej, niekorzystnych trendów demograficznych oraz wysokiego poziomu biurokracji. Jednocześnie trwają przygotowania do nowej perspektywy Wspólnej Polityki Rolnej na lata 2028–2034, w ramach której Polska może otrzymać ponad 200 mld zł, czyli około 48 mld euro. Skala tych środków sprawia, że kluczowym wyzwaniem staje się ich efektywne wykorzystanie, zwłaszcza w kontekście stopniowej utraty dotychczasowych przewag konkurencyjnych polskiego rolnictwa. W debacie publicznej coraz częściej podkreśla się potrzebę kierowania wsparcia przede wszystkim do aktywnych gospodarstw oraz zwiększenia dostępu do nowoczesnych technologii produkcji.
Na tle krajowych uwarunkowań szczególnie interesująca jest sytuacja województwa zachodniopomorskiego, które w wielu aspektach wyróżnia się odmienną strukturą agrarną. Region ten charakteryzuje się stosunkowo dużą powierzchnią gospodarstw oraz znaczącym udziałem produkcji towarowej, jednak równocześnie zmaga się z wyraźnymi problemami demograficznymi i odpływem ludności z obszarów wiejskich. Proces depopulacji powoduje stopniowe zawężanie lokalnej bazy podatkowej oraz ogranicza potencjał rozwojowy wielu gmin wiejskich. Towarzyszy temu zjawisko dekapitalizacji części infrastruktury rolniczej oraz niedostatecznej skali nowych inwestycji, które mogłyby wzmocnić konkurencyjność sektora rolno-spożywczego w regionie. W efekcie rolnictwo Pomorza Zachodniego funkcjonuje w warunkach podwójnej presji – z jednej strony wynikającej z ogólnokrajowej luki inwestycyjnej, z drugiej z lokalnych uwarunkowań demograficznych i strukturalnych.
Istotnym elementem tej sytuacji jest również rynek ziemi rolnej. Z najnowszych danych publikowanych przez ARiMR i GUS wynika, że od 9 marca 2026 r. obowiązują nowe średnie ceny gruntów rolnych oparte na transakcjach z pierwszego półrocza 2025 r. Średnia cena hektara gruntów ornych w Polsce wynosi obecnie 69 752 zł, jednak różnice regionalne są bardzo duże. W najdroższych regionach hektar ziemi kosztuje niemal 100 tys. zł, a w przypadku najlepszych gleb nawet ponad 120 tys. zł. Najwyższe ceny notowane są w Wielkopolsce, gdzie średnia wartość hektara gruntów ornych wynosi 97 394 zł, a dla gleb najwyższej klasy (I–IIIa) aż 123 333 zł. Wysokie ceny ziemi obserwuje się również w województwie kujawsko-pomorskim – 82 704 zł/ha, podlaskim – 79 168 zł/ha, mazowieckim – 72 418 zł/ha oraz łódzkim – 72 129 zł/ha. W skali kraju średnia cena gruntów dobrej jakości wynosi 83 177 zł/ha, gruntów średnich 70 859 zł/ha, natomiast gleb słabszych 57 092 zł/ha. Na tym tle województwo zachodniopomorskie znajduje się na przeciwnym biegunie rynku. Średnia cena hektara gruntów ornych wynosi tu zaledwie 43 600 zł, co czyni region najtańszym w kraju pod względem wartości ziemi rolnej. Podobnie relatywnie niskie ceny występują jedynie w województwie lubuskim – 45 503 zł/ha oraz w podkarpackim – 48 225 zł/ha. Różnica między najdroższymi a najtańszymi regionami przekracza więc 50 tys. zł na hektar.
Z jednej strony relatywnie niskie ceny gruntów mogą stanowić potencjalny atut inwestycyjny, ponieważ obniżają barierę wejścia dla nowych inwestorów i ułatwiają powiększanie gospodarstw. Z drugiej strony są one również pośrednim wskaźnikiem słabszej presji inwestycyjnej oraz ograniczonego popytu na ziemię rolną w regionie. W kontekście województwa zachodniopomorskiego rynek ziemi nabiera szczególnego znaczenia także dlatego, że dane te są wykorzystywane przez banki przy udzielaniu kredytów preferencyjnych dla gospodarstw rolnych. Dotyczy to między innymi kredytów inwestycyjnych dla rolnictwa i rybactwa śródlądowego (linia RR), kredytów na zakup użytków rolnych (linia Z) czy kredytów z częściową spłatą kapitału przeznaczonych dla młodych rolników (linia MRcsk). Niższe ceny gruntów mogą więc zwiększać dostępność finansowania inwestycji w regionie, ale jednocześnie wskazują na potrzebę silniejszego impulsu modernizacyjnego.
W dłuższej perspektywie rozwój rolnictwa w województwie zachodniopomorskim zależeć będzie od zdolności do wykorzystania kilku równoległych procesów. Pierwszym z nich jest napływ środków europejskich w ramach nowej Wspólnej Polityki Rolnej, drugim – zwiększenie zaangażowania sektora finansowego w inwestycje modernizacyjne, a trzecim – zahamowanie procesów depopulacji i poprawa atrakcyjności życia na obszarach wiejskich. Bez rozwiązania tych problemów region może pozostać obszarem relatywnie taniej ziemi rolnej i umiarkowanej aktywności inwestycyjnej, mimo znaczącego potencjału produkcyjnego. Właśnie dlatego dyskusja o przyszłości rolnictwa coraz częściej koncentruje się nie tylko na wielkości dostępnych środków finansowych, lecz przede wszystkim na ich efektywnym wykorzystaniu oraz zdolności do przełamania strukturalnych barier rozwojowych w regionach takich jak Pomorze Zachodnie.
W dłuższej perspektywie rozwój rolnictwa w województwie zachodniopomorskim zależeć będzie od zdolności do wykorzystania kilku równoległych procesów gospodarczych, demograficznych i instytucjonalnych, które w coraz większym stopniu będą się wzajemnie warunkować. W ostatnich latach kluczowym czynnikiem modernizacyjnym był napływ środków europejskich w ramach Wspólnej Polityki Rolnej, które pozwoliły części gospodarstw na poprawę wyposażenia technicznego, modernizację zaplecza produkcyjnego oraz stabilizację dochodów w warunkach rosnącej zmienności rynków rolnych. Ten etap rozwoju stopniowo jednak się wyczerpuje jako podstawowy motor zmian. W kolejnych latach coraz większego znaczenia nabierać będzie zdolność do mobilizowania kapitału prywatnego i zwiększania zaangażowania sektora finansowego w finansowanie inwestycji modernizacyjnych w rolnictwie i szerzej – w całym sektorze gospodarki żywnościowej. W regionie takim jak Pomorze Zachodnie oznacza to potrzebę budowania stabilnych relacji między gospodarstwami rolnymi, przetwórstwem, instytucjami finansowymi oraz zapleczem usługowym, które pozwolą przejść od modelu funkcjonowania opartego głównie na transferach publicznych do modelu inwestycyjnego, opartego na długofalowej akumulacji kapitału.
Równolegle z tym procesem pojawia się jednak problem o charakterze strukturalnym, który w wielu obszarach wiejskich regionu zaczyna mieć znaczenie równie istotne jak dostęp do finansowania. Chodzi o postępującą depopulację wsi oraz starzenie się lokalnych społeczności, które w dłuższej perspektywie mogą ograniczyć zarówno zdolność gospodarstw do rozwoju, jak i możliwości utrzymania podstawowych funkcji społecznych i gospodarczych na terenach wiejskich. Odpowiedź na to wyzwanie nie może ograniczać się wyłącznie do samego sektora rolniczego. Samo rolnictwo – nawet nowoczesne i konkurencyjne – nie jest w stanie utrzymać struktury społecznej wsi. Kluczowe staje się więc utrzymanie szerzej rozumianej infrastruktury życia społecznego: dostępu do usług publicznych, edukacji, opieki zdrowotnej, transportu oraz stabilnych powiązań funkcjonalnych między obszarami wiejskimi a miastami regionalnymi i subregionalnymi, które stanowią dla nich zaplecze usługowe, edukacyjne i gospodarcze. Bez zachowania tej funkcjonalnej łączności wieś stopniowo traci zdolność do przyciągania młodszych pokoleń, a rolnictwo zaczyna funkcjonować w coraz bardziej ograniczonym środowisku społecznym. Jeżeli te procesy nie zostaną odwrócone, województwo zachodniopomorskie może w dłuższej perspektywie utrwalić swoją pozycję jako obszar relatywnie taniej ziemi rolnej i umiarkowanej aktywności inwestycyjnej. Już dziś średnie ceny gruntów należą tu do najniższych w kraju, co z jednej strony zwiększa dostępność ziemi dla inwestorów i sprzyja powiększaniu areału gospodarstw, z drugiej jednak bywa sygnałem słabszej presji inwestycyjnej oraz mniejszej dynamiki modernizacyjnej w porównaniu z regionami o silniej rozwiniętej strukturze agrarnej i przetwórczej. W rezultacie region dysponujący znacznym potencjałem produkcyjnym – dużymi areałami gospodarstw, stosunkowo korzystną strukturą przestrzenną gruntów oraz dostępem do infrastruktury portowej i rynków międzynarodowych – nie wykorzystuje w pełni swoich możliwości rozwojowych.
Dlatego właśnie dyskusja o przyszłości rolnictwa coraz częściej przesuwa się z poziomu prostego pytania o wielkość dostępnych środków finansowych na poziom znacznie bardziej złożony – dotyczący sposobu ich wykorzystania oraz zdolności do przełamania utrwalonych barier strukturalnych. W przypadku Pomorza Zachodniego chodzi przede wszystkim o powiązanie inwestycji rolniczych z rozwojem lokalnego przetwórstwa, logistyki żywnościowej, energetyki odnawialnej czy gospodarki obiegu zamkniętego. Dopiero takie powiązanie pozwala budować trwałą wartość dodaną w regionie, zamiast ograniczać się do produkcji surowcowej o stosunkowo niskiej marży.
W szerszym ujęciu jesteśmy dziś w trakcie kształtowania się nowego modelu ekonomicznego i społecznego dla znacznych obszarów kraju, które znajdują się pod coraz silniejszym wpływem globalnych i europejskich wzorców przepływu kapitału, stylów życia oraz podejścia do środowiska naturalnego. Wieś zachodniopomorska funkcjonuje w tym układzie w zupełnie innych warunkach niż wieś wschodniej czy południowej Polski. Charakteryzuje ją duża skala gospodarstw, silniejsze powiązanie z rynkami międzynarodowymi, a także większa otwartość na napływ kapitału i nowych mieszkańców z zewnątrz. Jednocześnie jest to przestrzeń znacznie bardziej rozproszona osadniczo, słabiej zakorzeniona w tradycyjnych strukturach społecznych i bardziej podatna na zmiany demograficzne. Właśnie dlatego przyszłość rolnictwa w regionie nie rozstrzygnie się wyłącznie w gospodarstwach rolnych ani nawet w sektorze rolno-spożywczym jako takim. Będzie ona w dużej mierze zależeć od tego, czy Pomorze Zachodnie zdoła stworzyć spójny model rozwoju obszarów wiejskich – łączący produkcję rolną, przetwórstwo, funkcje środowiskowe oraz wysoką jakość życia. Jeśli ten model się utrwali, relatywnie tania dziś ziemia rolna może stać się jednym z najważniejszych atutów rozwojowych regionu. Jeśli jednak zabraknie inwestycji, infrastruktury i kapitału społecznego, pozostanie jedynie wskaźnikiem niewykorzystanego potencjału.
