Tomasz Augustyn

Przekazanie odpowiedzialności za obronę Estonii i Łotwy korpusowi niemiecko-holenderskiemu miałoby usprawnić szybkie reagowanie na zagrożenie ze strony Rosji.

Agencja Reutera poinformowała w czwartek, że w NATO rozważana jest reorganizacja systemu obrony państw bałtyckich na wypadek konfliktu z Rosją. Planowane zmiany miałyby objąć przede wszystkim Estonię i Łotwę. Zgodnie z proponowanym rozwiązaniem dowodzenie siłami Sojuszu w tej części północno-wschodniej Europy przejąłby korpus niemiecko-holenderski.

Obecnie koordynacja działań wojsk NATO rozmieszczonych w krajach bałtyckich oraz na północy Polski prowadzona jest głównie z dowództwa w Szczecinie. Po wdrożeniu nowych rozwiązań odpowiedzialność za obronę Estonii i Łotwy zostałaby przeniesiona do nowej struktury dowódczej ulokowanej w niemieckim Münster. Tego rodzaju korpus operacyjny liczy zazwyczaj od 40 do 60 tys. żołnierzy i obejmuje komponenty lądowe, lotnicze, a także zaplecze logistyczne i inżynieryjne. Źródła Reutersa wskazują, że celem NATO jest stworzenie możliwości błyskawicznego skierowania znaczących sił wojskowych do państw bałtyckich w razie agresji zbrojnej. Podkreśla się przy tym strategiczne i szczególnie wrażliwe położenie tych państw – znajdują się one pomiędzy rosyjskim obwodem królewieckim a zasadniczym terytorium Federacji Rosyjskiej.

Rozmowy dotyczące zmian w planach obronnych dla regionu bałtyckiego prowadzone są od kilku lat. Jednym z powodów jest ewolucja polityki Stanów Zjednoczonych, w tym dążenie Waszyngtonu do ograniczenia obecności wojsk amerykańskich w Europie. Estoński nadawca ERR zaznaczył jednak, że nie ujawniono dotąd ani szczegółowego harmonogramu, ani pełnego zakresu reform przygotowywanych przez Sojusz Północnoatlantycki. ERR przypomniał również, że już latem poprzedniego roku estońskie władze deklarowały gotowość do wsparcia nowego modelu obrony regionu. W przypadku decyzji NATO o przekazaniu odpowiedzialności niemiecko-holenderskim jednostkom Estonia mogłaby udostępnić im teren w Parnawie, położonej niedaleko granicy z Łotwą. Estoński minister obrony Hanno Pevkur zapewnił, że państwo posiada zabezpieczone środki finansowe na ten cel. Jak podkreślił, po podjęciu formalnej decyzji Estonia będzie mogła rozpocząć działania natychmiast. Zdaniem byłego dowódcy estońskich sił zbrojnych Martin Herem, który kierował armią w latach 2018–2024, szybkie zatwierdzenie nowego modelu dowodzenia byłoby korzystne, ponieważ obecny okres przejściowy osłabia zdolności dowódcze regionu. Estoński nadawca zwrócił uwagę, że Polska i państwa bałtyckie mają podobne doświadczenia historyczne i zbliżoną ocenę zagrożenia ze strony Rosji. W związku z tym pojawiają się pytania, czy Niemcy i Holandia będą postrzegały ryzyko płynące ze wschodu w równie zdecydowany sposób.

Generał dywizji w stanie spoczynku Neeme Vali, były przedstawiciel wojskowy Estonii przy NATO i UE, ocenił jednak, że proponowane zmiany mają przede wszystkim dostosować istniejący system dowodzenia do aktualnej sytuacji bezpieczeństwa. Według niego nie wpłyną one negatywnie na zdolność Sojuszu do reagowania w sytuacjach kryzysowych. Vali podkreślił również, że decyzje o użyciu sił NATO zapadają politycznie i wymagają konsensusu państw członkowskich. Dodał przy tym, że nowa niemiecka strategia bezpieczeństwa znacznie wyraźniej niż wcześniej identyfikuje zagrożenie ze strony Rosji.