Trudno przecenić ewentualne konsekwencje takiej zmiany, w szczególności dla regionu Morza Bałtyckiego.
Premier Islandii Kristrun Frostadottir zainicjowała w Islandii debatę na temat UE. W sierpniu wyborcy zagłosują nad wznowieniem negocjacji akcesyjnych z UE. To istotne wydarzenie, ale znacznie większe znaczenie może mieć dynamika zdarzeń, która potencjalnie może uruchomić. Bodaj najpoważniejsza konsekwencja to wzmocnienie argumentów za przystąpieniem do Unii kolejnego kraju – Norwegii.
Norwegia uzyskała niepodległość dopiero w 1905 roku, po rozwiązaniu unii ze Szwecją. Wcześniej Norwegowie byli poddani Danii przez ponad 400 lat i wielu z nich nie chciało przystępować do nowej unii. Głęboko w norweskiej tożsamości i duszy tkwi pragnienie kontroli narodowej. Norwegom powodziło się całkiem nieźle na zewnątrz UE. Za każdym razem, gdy musieli podjąć decyzję, czy chcą przystąpić do unii, głosowali przeciw. Jednak w ostatnich latach coś się zmieniło. Europa znalazła się w centrum międzynarodowego konfliktu między wielkimi mocarstwami, takimi jak Chiny, agresywną Rosją i coraz bardziej nacjonalistycznymi USA. Dojrzewa świadomość faktu, że Europa musi się wzmocnić i stać bardziej na własnych nogach, a Norwegia powinna wyciągnąć z tego konsekwencje, przystępując do UE – takie wątki pojawiły się w norweskiej polityce. Pomału ruszają przygotowania nowej debaty na temat UE. Jeśli odpowiedź w islandzkiej debacie będzie twierdząca – a to doprowadzi do faktycznego członkostwa – Norwegia, jako jedyny kraj nordycki spoza Unii, ryzykuje pozostanie na marginesie europejskiej polityki.
Norwegia jest dziś jednym z najściślej zintegrowanych państw trzecich dzięki członkostwu w Europejskim Obszarze Gospodarczym, uczestnictwu w strefie Schengen, współfinansowaniu polityki spójności poprzez mechanizm norweski oraz intensywnej współpracy w obszarach bezpieczeństwa, badań naukowych, edukacji i ochrony środowiska. Kwestia Norwegii i UE nie jest jednak ani łatwa, ani prosta. Jest też niezwykle delikatna. Kiedy w 1994 roku odbyło się ostatnie referendum w sprawie UE, zakończyło się ono poważnym podziałem w społeczeństwie norweskim. To było niemal traumatyczne przeżycie. Od tamtej pory prawie żaden polityk nie chciał o tym dyskutować. Ostatnio kwestia ta zaczęła powracać, a referendum w Islandii tylko zaogniło debatę .
Ine Eriksen Søreide, przewodnicząca konserwatywnej partii Høyre od lutego, w przeciwieństwie do swojej poprzedniczki, byłej premier Erny Solberg, naciska na nową debatę unijną w Norwegii. Jej partia jest zdecydowanie za akcesją. Nowy sondaż opinii publicznej , przeprowadzony przez gazetę Klassekampen, wykazał rosnące poparcie wśród samych Norwegów zarówno dla członkostwa w UE, jak i dla tzw. umowy o Europejskim Obszarze Gospodarczym, którą Norwegia zawarł i która zapewnia krajowi dostęp do rynku wewnętrznego. 30,8% respondentów zagłosowałoby „tak” na członkostwo Norwegii w UE, gdyby zapytano ich o to dzisiaj. To wzrost o 3,1 punktu procentowego w porównaniu z poprzednim sondażem z listopada, ale nadal znacznie poniżej zwolenników opcji „nie”, którą popiera 46,6% Norwegów. Ponadto 49% Norwegów zagłosowałoby „tak” za porozumieniem EOG, co stanowi wzrost o 4,7 punktu procentowego w porównaniu z sondażem przeprowadzonym w listopadzie.
Europejski Obszar Gospodarczy (EOG) to forma współpracy pomiędzy Unią Europejską z jednej strony a Norwegią, Islandią i Liechtensteinem z drugiej, która umożliwia tym trzem państwom uczestnictwo w rynku wewnętrznym UE. Oznacza to swobodny przepływ towarów, kapitału, osób i usług, mimo że te trzy kraje nie są członkami unii. W zamian muszą wdrażać wszystkie prawa i regulacje przyjęte przez państwa członkowskie i nie mają na nie bezpośredniego wpływu. Porozumienie EOG nie obejmuje unii celnej UE, handlu poza UE ani wspólnej polityki rybołówstwa i rolnej.
Poparcie dla UE i EOG było wcześniej nieco wyższe w sondażach. Na początku XXI wieku ponad połowa Norwegów opowiadała się za członkostwem. Według Klassekampen poparcie rośnie, zwłaszcza wśród wyborców socjaldemokratów. 46% opowiedziało się za przystąpieniem do partii – co stanowi wzrost o osiem punktów procentowych w porównaniu z ostatnim sondażem – podczas gdy 36% jest przeciw. Wygląda na to, że wyborcy Partii Pracy wyprzedzają już partię w domaganiu się pełnego członkostwa. Sama Partia Pracy popiera porozumienie o EOG i chce zacieśnionej współpracy z UE. Jednak przewodniczący partii, premier Jonas Gahr Støre, nie chce teraz otwierać nowej debaty na temat członkostwa. Obawia się, że kwestia ta podzieli Norwegów w czasie, gdy jedność jest potrzebna. Wielu wyborców krytycznie nastawionych do UE, którzy wcześniej głosowali na Partię Pracy, ostatnio szukało skrajnych ugrupowań. Dlatego też nie dziwi wzrost odsetka socjaldemokratów opowiadających się za Unią Europejską. W referendum z 1994 r., w którym 52,2% głosowało przeciwko członkostwu, kwestie rolnictwa, polityki rybołówstwa i wpływu UE na zasoby energetyczne podzieliły społeczeństwo.
Od tego czasu realia debaty akcesyjnej w Norwegii uległa radykalnym zmianom. Wtedy koncentrowała się przede wszystkim na rynku wewnętrznym, handlu i gospodarce. Od tego czasu wydarzyło się wiele, zwłaszcza w obszarze bezpieczeństwa i polityki zagranicznej. Wykształciła się inna, bardziej wszechstronna Unia Europejska. Panuje przekonanie, że umowa o EOG okazała się korzystna dla Norwegii. Jednak wyzwaniem dla Norwegów zawsze było to, że nie mieli bezpośredniego wpływu na zasady i wymogi przyjmowane przez Danię i inne państwa UE, a których Norwegia musi przestrzegać i wdrażać, aby być częścią rynku wewnętrznego. Wiele nowych propozycji i inicjatyw ze strony UE, zwłaszcza po wojnie na Ukrainie i powrocie Donalda Trumpa do Białego Domu, to szersze i bardziej dalekosiężne pakiety rozwiązań, które w znacznym stopniu wpłyną również na Norwegię poprzez umowę o EOG. Dla Norwegii coraz większym problemem jest to, że nie bierze udziału w podejmowaniu decyzji. To przede wszystkim kwestie obronności i bezpieczeństwa mogą zmienić postawę Norwegów. NATO, którego członkiem jest Norwegia, jest poddawane coraz większej presji po tym, jak prezydent USA Donald Trump wielokrotnie krytykował sojusz i podawał w wątpliwość swoje poparcie dla niego. Poszukiwanie nowych sojuszników może okazać się pomocne.
Przystąpienie Norwegii do Unii Europejskiej byłoby wydarzeniem o ogromnym znaczeniu geopolitycznym, gospodarczym, instytucjonalnym i symbolicznym, które zmieniłoby równowagę sił wewnątrz Unii, przekształciło architekturę bezpieczeństwa północnej Europy, wpłynęło na politykę energetyczną, klimatyczną, morską, rybacką i arktyczną całego kontynentu, a w wymiarze regionalnym nadało zupełnie nową dynamikę współpracy w basenie Morza Bałtyckiego i szerzej rozumianej Europie Północnej. Pełne członkostwo oznaczałoby jakościową zmianę: przejście od statusu biorcy norm do ich współtwórcy, od obserwatora procesów decyzyjnych do pełnoprawnego uczestnika, od partnera zewnętrznego do wewnętrznego aktora kształtującego politykę największego bloku gospodarczego i regulacyjnego świata. Norwegia wniosłaby do Unii nie tylko swoje zasoby ekonomiczne, ale również specyficzną tradycję polityczną, model społeczny, pozycję arktyczną, doświadczenie w zarządzaniu zasobami naturalnymi oraz strategiczną lokalizację na północno-zachodnim skraju kontynentu europejskiego.
W wymiarze geopolitycznym i bezpieczeństwa akcesja Norwegii miałaby daleko idące konsekwencje. Norwegia jest członkiem NATO od momentu założenia sojuszu w 1949 roku, posiada jedną z najdłuższych granic morskich w Europie, kontroluje strategicznie położone wody wokół archipelagu Svalbard, zarządza ogromnymi przestrzeniami morskimi na Morzu Norweskim, Morzu Barentsa i w Arktyce, a jej terytorium stanowi kluczowy element północnej flanki NATO, w tym systemów wczesnego ostrzegania, monitoringu podwodnego i kontroli szlaków komunikacyjnych między Atlantykiem a Morzem Arktycznym. Wejście Norwegii do Unii Europejskiej wzmocniłoby wymiar północny polityki bezpieczeństwa UE, dając Unii bezpośredni dostęp terytorialny i instytucjonalny do Arktyki, co dotychczas było ograniczone do Danii przez Grenlandię oraz w mniejszym stopniu do Finlandii i Szwecji. W kontekście rosnącej rywalizacji arktycznej, w której uczestniczą Rosja, Stany Zjednoczone, Chiny i Kanada, obecność Norwegii w strukturach unijnych radykalnie wzmocniłaby pozycję negocjacyjną Europy w sprawach szlaków żeglugowych, eksploatacji zasobów, ochrony środowiska arktycznego i militaryzacji regionu. Dla Morza Bałtyckiego konsekwencje byłyby pośrednie, ale istotne: wzmocnienie północnego wymiaru bezpieczeństwa europejskiego tworzyłoby bardziej spójną architekturę obronną obejmującą zarówno Bałtyk, jak i region nordycki, co jest szczególnie ważne w kontekście zagrożeń ze strony Rosji, w tym zagrożeń hybrydowych dotyczących infrastruktury podmorskiej, gazociągów, kabli telekomunikacyjnych i szlaków żeglugowych. Norwegia, która od lat monitoruje aktywność rosyjskiej Floty Północnej i posiada zaawansowane zdolności wywiadu morskiego, wnosiłaby do Unii kompetencje i doświadczenie bezpośrednio przydatne dla bezpieczeństwa państw bałtyckich, Polski, Finlandii i Szwecji. Powstałby de facto ciągły pas państw członkowskich UE i NATO rozciągający się od norweskiego Nordkapp, przez Szwecję i Finlandię, po kraje bałtyckie i Polskę, tworząc spójną strefę bezpieczeństwa na całej północnej i północno-wschodniej flance Europy.
W wymiarze energetycznym przystąpienie Norwegii do UE miałoby charakter przełomowy. Norwegia jest jednym z największych producentów ropy naftowej i gazu ziemnego w Europie, a po ograniczeniu dostaw z Rosji stała się kluczowym dostawcą gazu dla Unii Europejskiej, pokrywając znaczną część zapotrzebowania Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii, Belgii, Holandii i państw nordyckich. Jako członek UE Norwegia podlegałaby wewnętrznemu rynkowi energetycznemu, co oznaczałoby konieczność harmonizacji regulacji dotyczących wydobycia, przesyłu, magazynowania i handlu surowcami energetycznymi z prawem unijnym. Z jednej strony wzmocniłoby to bezpieczeństwo energetyczne Unii, ponieważ kluczowy dostawca stałby się jednocześnie członkiem wspólnoty regulacyjnej i politycznej, eliminując ryzyko jednostronnych decyzji cenowych czy ograniczeń eksportowych. Z drugiej strony oznaczałoby to potencjalne napięcia wokół zarządzania zasobami szelfu kontynentalnego, polityki koncesyjnej, tempa transformacji energetycznej oraz przyszłości wydobycia paliw kopalnych w kontekście ambitnych celów klimatycznych UE. Dla regionu Morza Bałtyckiego konsekwencje energetyczne byłyby wielowymiarowe. Po pierwsze, Norwegia jako pełnoprawny członek wzmocniłaby pozycję dostawców alternatywnych wobec Rosji, co jest kluczowe dla Polski i państw bałtyckich, które w ostatniej dekadzie intensywnie dywersyfikowały źródła dostaw. Po drugie, norweskie doświadczenie w rozwoju morskiej energetyki wiatrowej, technologii CCS (wychwytywania i składowania dwutlenku węgla), elektrolizy wodoru i zarządzania funduszami suwerennymi mogłoby być bezpośrednio transferowane do regionu bałtyckiego, przyspieszając transformację energetyczną Pomorza, Meklemburgii, Skanii, Gotlandii, Estonii i Łotwy. Po trzecie, włączenie Norwegii do wewnętrznego rynku energetycznego UE mogłoby obniżyć ceny gazu i energii w całej północnej Europie, co miałoby pozytywny wpływ na konkurencyjność gospodarek bałtyckich.
Norwegia wniosłaby do Unii jedną z najsilniejszych i najbardziej stabilnych gospodarek kontynentu, z PKB per capita wielokrotnie przekraczającym średnią unijną, bardzo niskim bezrobociem, silnym sektorem publicznym, rozwiniętym państwem dobrobytu i jednym z najwyższych na świecie standardów życia. Norwegia dysponuje Rządowym Funduszem Emerytalnym, znanym jako Norweski Fundusz Naftowy, który jest największym funduszem suwerennym na świecie, z aktywami przekraczającymi półtora biliona dolarów. Członkostwo Norwegii zmieniłoby strukturę budżetową UE. Norwegia stałaby się jednym z największych płatników netto, co mogłoby zwiększyć zasoby budżetowe Unii, ale jednocześnie wymagałoby renegocjacji mechanizmów finansowych, polityki spójności i alokacji funduszy strukturalnych. Dla regionu bałtyckiego oznaczałoby to potencjalnie większe zasoby dostępne w ramach programów współpracy terytorialnej, Interreg, polityki morskiej, badań naukowych, infrastruktury transportowej i transformacji cyfrowej. Norwegia jest już dziś aktywnym uczestnikiem współpracy bałtyckiej poprzez Radę Państw Morza Bałtyckiego, programy nordyckie, współpracę w ramach Wymiaru Północnego i dwustronne relacje z państwami regionu, ale pełne członkostwo nadałoby tej współpracy nowy, instytucjonalny wymiar, włączając Norwegię w procesy decyzyjne dotyczące Strategii UE dla Regionu Morza Bałtyckiego, programów operacyjnych i funduszy przeznaczonych na rozwój regionu.
Akcesja Norwegii zmieniłaby równowagę sił w Radzie Unii Europejskiej, Parlamencie Europejskim i innych instytucjach. Norwegia, z populacją przekraczającą pięć i pół miliona mieszkańców, uzyskałaby liczbę głosów porównywalną z Danią, Finlandią czy Słowacją, co wzmocniłoby blok państw nordyckich i północnoeuropejskich. Dotychczas Dania, Szwecja i Finlandia współpracują w Radzie jako relatywnie niewielka grupa, która bywa przegłosowywana przez koalicje państw południowych lub wschodnich. Dołączenie Norwegii mogłoby zmienić tę dynamikę, wzmacniając pozycję negocjacyjną państw przywiązanych do dyscypliny fiskalnej, przejrzystości instytucjonalnej, wysokich standardów środowiskowych, praw człowieka, równości płci i silnej polityki społecznej. Dla regionu bałtyckiego oznaczałoby to potencjalne wzmocnienie koalicji państw zainteresowanych polityką morską, ochroną środowiska morskiego, zrównoważonym rybołówstwem, inwestycjami w infrastrukturę portową i żeglugową oraz rozwojem gospodarki cyrkularnej. Norwegia mogłaby stać się naturalnym sojusznikiem Polski, państw bałtyckich i nordyckich w kwestiach bezpieczeństwa, polityki wschodniej, sankcji wobec Rosji i wzmacniania wschodniej flanki UE, co miałoby fundamentalne znaczenie w obecnym kontekście geopolitycznym.
Dla polityki morskiej i rybołówstwa unijnego konsekwencje akcesji byłyby szczególnie złożone. Norwegia posiada jedne z najbogatszych łowisk w Europie, kontroluje ogromne zasoby rybne na Morzu Norweskim, Morzu Barentsa i Morzu Północnym, a jej sektor rybołówstwa i akwakultury, w tym hodowla łososia atlantyckiego, jest jednym z największych na świecie. Włączenie Norwegii do Wspólnej Polityki Rybołówstwa UE byłoby jednym z najtrudniejszych elementów negocjacji akcesyjnych, ponieważ Norwegia tradycyjnie chroni swoją autonomię w zarządzaniu zasobami morskimi i traktuje suwerenność nad łowiskami jako kwestię fundamentalną. Historycznie to właśnie obawa przed utratą kontroli nad rybołówstwem była jednym z głównych powodów odrzucenia członkostwa w referendach w 1972 i 1994 roku. Gdyby jednak doszło do akcesji, wspólne zarządzanie zasobami rybnymi Morza Północnego, Morza Norweskiego i pośrednio Morza Bałtyckiego mogłoby stworzyć bardziej spójny system ochrony ekosystemów morskich, regulacji połowów, zwalczania przełowienia i zarządzania stadami transgranicznymi. Dla Morza Bałtyckiego bezpośrednie konsekwencje dotyczyłyby przede wszystkim spójności regulacyjnej i transferu norweskich doświadczeń w zrównoważonym rybołówstwie, kontroli jakości produktów morskich i technologii akwakulturowej.
Do polityki klimatycznej i środowiskowej Unii Europejskiej Norwegia wniosłaby ambiwalentny, ale niezwykle ważny wkład. Z jednej strony jest jednym z najbardziej zaawansowanych państw w dziedzinie elektromobilności, energii odnawialnej, hydroenergetyki i technologii niskoemisyjnych. Ponad dziewięćdziesiąt procent energii elektrycznej w Norwegii pochodzi z elektrowni wodnych, udział pojazdów elektrycznych w nowej sprzedaży jest najwyższy na świecie, a kraj inwestuje w technologie wodorowe, CCS i morską energetykę wiatrową. Z drugiej strony Norwegia pozostaje dużym producentem i eksporterem ropy naftowej i gazu ziemnego, co tworzy fundamentalne napięcie między ambicjami klimatycznymi a interesami sektora wydobywczego. Jako członek UE Norwegia musiałaby w pełni uczestniczyć w Europejskim Zielonym Ładzie, systemie handlu emisjami, regulacjach dotyczących metanu, taksonomii zrównoważonych inwestycji i celach redukcji emisji. Mogłoby to przyspieszyć transformację energetyczną samej Norwegii, ale jednocześnie tworzyłoby napięcia wokół przyszłości wydobycia na szelfie. Dla regionu bałtyckiego korzyści byłyby znaczące: transfer technologii czystej energii, współpraca w rozwoju morskich farm wiatrowych, wspólne projekty wodorowe, wymiana doświadczeń w elektromobilności i transporcie morskim oraz wzmocnienie wspólnych standardów ochrony środowiska morskiego, które są kluczowe dla ekologicznie wrażliwego Bałtyku.
Polityka arktyczna Unii z udziałem Norwegii uległaby radykalnej rezizji. Dotychczas UE nie posiada własnego terytorium arktycznego w ścisłym sensie, choć Dania poprzez Grenlandię, a Finlandia i Szwecja poprzez regiony Laponii mają interesy i obecność w Arktyce. Norwegia, z suwerennością nad Svalbard, z obecnością na Ziemi Jana Mayena, z rozbudowaną infrastrukturą badawczą, wojskową i administracyjną w regionie arktycznym, jest jednym z pięciu państw arktycznych posiadających bezpośredni dostęp do Oceanu Arktycznego. Jej członkostwo dałoby Unii bezprecedensowy dostęp do polityki arktycznej, umożliwiając bardziej asertywne stanowisko wobec Rosji i Chin, ochronę szlaków morskich Przejścia Północno-Wschodniego i Północno-Zachodniego, udział w zarządzaniu zasobami mineralnymi i energetycznymi dna morskiego oraz wzmocnienie ochrony ekosystemu arktycznego. Dla Morza Bałtyckiego powiązania są pośrednie, ale istotne: zmiany klimatyczne w Arktyce wpływają na warunki hydrologiczne, klimatyczne i ekologiczne Morza Bałtyckiego, a spójna polityka arktyczna UE mogłaby wzmocnić zdolność regionu bałtyckiego do adaptacji do zmian klimatu, ochrony bioróżnorodności i zarządzania zasobami morskimi.
Norwegia wzmocniłaby nordycki model państwa dobrobytu wewnątrz Unii. Norweski system społeczny, z wysokimi wydatkami publicznymi na edukację, zdrowie, opiekę społeczną i równość, jest jednym z najbardziej rozwiniętych na świecie. Członkostwo Norwegii mogłoby wzmocnić pozycję państw opowiadających się za silną polityką społeczną, równością płci, prawami pracowniczymi, wysokimi standardami ochrony konsumentów i inwestycjami w kapitał ludzki. Dla regionu bałtyckiego, w którym współistnieją zarówno silne państwa dobrobytu, jak Szwecja, Dania czy Finlandia, jak i kraje przechodzące transformację, jak Polska, Litwa, Łotwa czy Estonia, obecność Norwegii mogłaby wzmocnić transfer dobrych praktyk w polityce społecznej, edukacyjnej i zdrowotnej, a także poszerzyć dostępność programów wymiany, współpracy akademickiej, badawczej i kulturalnej.
W dziedzinie transportu i infrastruktury akcesja Norwegii otworzyłaby nowe możliwości dla sieci transeuropejskich. Integracja norweskiej infrastruktury kolejowej, drogowej, lotniczej i morskiej z siecią TEN-T mogłaby wzmocnić korytarze transportowe łączące Skandynawię z Europą kontynentalną, w tym połączenia przez region bałtycki. Projekty takie jak stałe połączenie przez Skagerrak lub Kattegat, rozwój żeglugi bliskiego zasięgu, elektryfikacja promów bałtyckich, budowa terminali LNG i wodorowych w portach nordyckich oraz rozwój kolei dużych prędkości w Skandynawii mogłyby uzyskać nowy impuls finansowy i regulacyjny w ramach unijnych programów infrastrukturalnych. Porty bałtyckie, w tym Gdańsk, Gdynia, Szczecin, Świnoujście, Rostock, Tallinn, Ryga, Kłajpeda i Helsinki, mogłyby skorzystać na intensyfikacji wymiany handlowej, logistycznej i pasażerskiej z Norwegią w ramach w pełni zintegrowanego rynku wewnętrznego. Norwegia jest przy tym jednym z najbardziej zaawansowanych cyfrowo państw świata, z wysokim poziomem cyfryzacji administracji publicznej, powszechnym dostępem do szerokopasmowego internetu, rozwiniętym ekosystemem startupowym i silnym sektorem technologicznym, w tym w obszarach morskich technologii autonomicznych, sztucznej inteligencji, cyberbezpieczeństwa i zielonej technologii. Jej pełne uczestnictwo w polityce cyfrowej UE mogłoby wzmocnić unijne programy cyfrowej transformacji, w tym Cyfrową Dekadę, program Cyfrowa Europa, Horyzont Europa i inicjatywy związane z suwerennością danych, regulacją platform cyfrowych i rozwojem kompetencji cyfrowych obywateli. Dla regionu bałtyckiego, który jest jednym z najbardziej zaawansowanych cyfrowo regionów Europy, z silnymi ekosystemami cyfrowymi w Estonii, Finlandii, Szwecji i Danii, obecność Norwegii mogłaby dodatkowo wzmocnić współpracę w dziedzinie e-administracji, cyfrowej edukacji, telemedycyny, inteligentnych miast i cyfrowych usług publicznych.
Członkostwo Norwegii mogłoby wymagać rewizji lub rozszerzenia zakresu Strategię UE dla Regionu Morza Bałtyckiego. Dotychczas Strategia obejmuje państwa członkowskie UE leżące nad Bałtykiem oraz ich regiony, ale Norwegia, choć geograficznie nie leży bezpośrednio nad Morzem Bałtyckim, jest nierozerwalnie powiązana z regionem przez Skagerrak i Kattegat, przez handel, transport morski, rybołówstwo, współpracę nordycką, wspólne wyzwania środowiskowe i powiązania kulturowe. Jako członek UE Norwegia mogłaby formalnie uczestniczyć w Strategii lub jej rozszerzonym wariancie obejmującym szerzej rozumiany region mórz nordyckich, co mogłoby wzmocnić koordynację polityk morskich, środowiskowych, transportowych i badawczych w całym basenie od Morza Norweskiego przez Skagerrak po Bałtyk.
Przystąpienie Norwegii do Unii Europejskiej byłoby zatem wydarzeniem o głębokich i wielowymiarowych konsekwencjach. Dla Unii jako całości oznaczałoby wzmocnienie gospodarcze, energetyczne, geopolityczne i instytucjonalne, ale również konieczność adaptacji polityk wewnętrznych do specyfiki jednego z najbogatszych i najbardziej suwerennych państw kontynentu. Dla regionu Morza Bałtyckiego konsekwencje byłyby niezwykle korzystne w wymiarach bezpieczeństwa, energetyki, transportu, środowiska, innowacji i współpracy politycznej, tworząc warunki do powstania jednego z najsilniejszych, najbezpieczniejszych i najbardziej zintegrowanych makroregionów świata, rozciągającego się od norweskiego Finnmarku po polskie Pomorze i litewską Kłajpedę, połączonego nie tylko morzem, ale również wspólnymi instytucjami, regulacjami, wartościami i strategicznym interesem w budowaniu stabilnej, zrównoważonej i odpornej Europy Północnej.
