Tomasz Augustyn
W Szczecinie otwarto konsulat honorowy Filipin, którego działalność ma wzmocnić relacje naukowe i gospodarcze między Polską a Filipinami. Funkcję honorowego konsula objął Zbigniew Jagniątkowski, doświadczony menedżer branży morskiej i prezes JPP Marine.
W Business Club Szczecin odbyła się uroczystość otwarcia konsulatu honorowego Filipin. Na stanowisko konsula honorowego powołano Zbigniewa Jagniątkowskiego, szefa firmy JPP Marine, znanej z kompleksowych usług dla przemysłu morskiego. Wydarzenie uświetniła obecność Leah M. Basinang-Ruiz, ambasador Filipin w Polsce.
Zbigniew Jagniątkowski podkreślił, że Polska i Filipiny łączy wiele wspólnych projektów naukowych i biznesowych, a pracownicy z Filipin mogą znacząco wspierać rozwój polskiego przemysłu morskiego. Powstanie konsulatu honorowego ma na celu dalsze pogłębianie tych relacji i ułatwianie współpracy między oboma krajami.
Polska i Filipiny nawiązały stosunki dyplomatyczne w 1973 roku, a nowa placówka mieści się przy ul. Moniuszki 5/1 w Szczecinie.
Firma JPP Marine, której prezesem jest nowo mianowany konsul, oferuje szeroki zakres usług dla przemysłu morskiego, w tym naprawy statków i inspekcje techniczne. Spółka działa w kluczowych portach Polski, takich jak Szczecin, Świnoujście, Gdańsk i Gdynia, zapewniając wsparcie dla floty zarówno na wodach, jak i w suchych dokach.
Otwarcie konsulatu honorowego Filipin to krok w kierunku zacieśnienia współpracy między Polską a krajem archipelagów, ze szczególnym uwzględnieniem branży morskiej.
Treść wystąpienia Zbigniewa Jagniątkowskiego, konsula honorowego Republiki Filipin.
Ekscelencjo Pani Ambasador, szanowny Panie Wojewodo, Panie Prezydencie, Księże Arcybiskupie,
szanowni Panowie Konsulowie, wszyscy mili goście!
Witam Państwa serdecznie na dzisiejszej uroczystości. Proszę pozwolić, że w pierwszych słowach zwrócę się do Pani Ambasador. Niezwykle mi miło, że widzimy się kolejny raz w Szczecinie. Teraz już może Pani czuć się tu w pełni jak u siebie. Sprzyja temu świąteczna atmosfera Bożego Narodzenia, która przecież jest wspólna i równie bliska Filipińczykom i Polakom. To dobry symptom na początku naszej współpracy.
Szanowni Państwo
Dla wielu z nas Filipiny to rajskie, tajemnicze, ale i odległe wyspy gdzieś na końcu świata, inny świat w dosłownym tego słowa znaczeniu, gdzie lot z Polski trwa 24 godziny. Dzisiejsze wydarzenie i to przedsięwzięcie, które podejmujemy, pokazuje, jak bardzo ten nasz świat się zmienił. Równie odległa Korea Południowa jest naszym bardzo ważnym partnerem w dziedzinie handlu i rozwijania obronności. Na Chiny spoglądamy każdego dnia. Filipiny zaś niosą ze sobą ogromny potencjał rozwoju nowych form kooperacji. Przestały się bowiem liczyć przede wszystkim odległość geograficzne i różnice doświadczeń historycznych.
Możliwości technologiczne i reguły rynku sprawiają, że funkcjonujemy w tym samym globalnym systemie. Operujemy tymi samymi narzędziami, łączą nas te same rynki i obowiązujące je reguły. W tym sensie jesteśmy dziś realnie sąsiadami i potencjalnymi kooperantami, jeśli nie chcemy toczyć ze sobą wojen i sporów. Jeśli dwa kraje i dwa narody takie jak Filipińczycy i Polacy potrafią znaleźć wspólne wartości i interesy, to stają się sobie bliskie. Przy wszystkich zawirowaniach i szaleństwach współczesnego świata to otwarcie nowych możliwości jest fascynujące i ogromnie motywuje do działania.
Filipińczykom być może łatwiej niż Polakom tak właśnie myśleć o świecie bo są narodem morskim. Mają zrozumienie dla przestrzeni, mają w sobie odwagę i doświadczenie wyglądania poza horyzont. To też jest składnik trudnej historii, co łączy filipińską i polską współczesną perspektywę. Morze uczy pokory, wytrwałości, pracy – i daje premię w postaci spotkania z innymi ludźmi, rynkami, kulturami. Wielkość państwa i narodu może być budowana na ich morskości. Jak się wydaje, w tym aspekcie nawzajem możemy się także od siebie uczyć.
Dla mnie osobiście życie na morzy jest największym, najważniejszym życiowym doświadczeniem. Zaczęło się ono na poważnie w latach 70., wiązało się z długim okresem spędzonym zwłaszcza z daleka od kraju, ale też na poznawaniu mentalności i dorobku innych narodów. Pracowałem na styku Europy i Afryki, a także na Bliskim Wschodzie i w Azji, w obu Amerykach. To nie był czas „zderzenia cywilizacji”, ale mimo wszystko ich zbliżania się do siebie, poznawania. Toczyły się lokalne wojny, ale mieliśmy w sobie więcej optymizmu, wzajemnej fascynacji. Ostatnie dekady XX wieku dawały nadzieję i przekonanie, że ludzi więcej łączy niż dzieli.
Dziś może mniej jest na świecie optymizmu, ale tym większa jest potrzeba odnajdywania tego, co łączy. To jest perspektywa bliska naszemu szczecińskiemu myśleniu o świecie. To miasto na granicy Polski i Niemiec, Europy środkowej i Skandynawii, na styku dawnej Europy komunistycznej i świata Zachodu, na styku starych i nowych czasów. Szczecin jest miastem portowym, otwartym, w nim ten optymizm i witalność są stale żywe i obecne. Staramy się patrzeć na świat szerzej i w sposób bardziej otwarty. Tu się wciąż buduje statki, choć wielu stara się nam powiedzieć, że to przeszłość. Tutaj uczelnie starają się odnajdywać nowe ścieżki kształcenia, w innych językach i w nowych specjalnościach, wbrew narzekaniom, że brak studentów. Ta przekora i wola działania to także moja perspektywa, dlatego tu stworzyliśmy nowy konsulat i z jego pomocą chcemy budować ten nowy świat.
Wokół jakich priorytetów chcemy się skupić w funkcjonowaniu konsulatu?
Będziemy intensywnie wspierać naturalne relacje i potencjały, które łączą nasze kraje i mogą być fundamentem jeszcze bliższej współpracy. Istnieje rosnące zapotrzebowanie na pracowników z Filipin dla polskiej gospodarki, w szczególności w sektorze gospodarki morskiej i w firmach działających na wybrzeżu. Postaramy się pomóc udrożnić te kanały i jak najlepiej zaopiekować się osobami, które wybiorą życie w Polsce jako etap swego rozwoju. Zapraszamy też do Polski filipińskie firmy. Doceniamy dorobek naszych partnerów w takich sektorach, jak produkcja półprzewodników. Mamy wspólnie wiele do zrobienia wykorzystując zróżnicowanie kompetencji, realiów prowadzenia biznesu i zapotrzebowania rynku. Wierzę, ze potrafimy być w tym względzie wzorem i inspiracja dla innych.
Zamierzamy działać na rzecz szerszego otworzenia bram szczecińskich uczelni dla studentów z Filipin. Istnieje na nich duże zapotrzebowanie na przykład na Politechnice Morskiej, a później – możliwości atrakcyjnej pracy w żegludze. Pokażemy Polskę jako kraj przyjazny, posiadający najwyższe kompetencje w kształceniu. Wykorzystamy to, że wykłady i ćwiczenia w jeżyku angielskim to już od dawna norma w naszych uczelniach, a szczecińska brama na świat w każdym sensie otwiera przed młodymi fachowcami nowe możliwości. Do pokonania jest tu trochę barier, ale jestem przekonany, że znajdziemy najlepsze rozwiązania i zbudujemy dobrą markę polskiego szkolnictwa wśród filipińskiej młodzieży.
Przede wszystkim zaś zamierzamy rzetelnie wykonywać pracę nowego konsulatu. Na co dzień to wsparcie obywateli Republiki Filipin potrzebujących wszelkiego rodzaju wsparcia w sprawach urzędowych, w razie konieczności – kontaktu z ambasadą. Wierzą, że pomożemy ożywić kontakty kulturalne, środowisko szczecińskie ma w tej dziedzinie pewien dorobek. Będziemy zachęcać do wyjazdów na Filipiny, jest to przecież atrakcyjny kierunek dla pielgrzymów, gdzie czczona jest np. święta Faustyna. Mało kto wie, że Pomorze Zachodnie ma swoje sukcesy w uprawianiu tradycyjnej filipińskiej sztuki walki nazywanej escrima. Z pewnością pomożemy Polskom i mieszkańcom naszego regionu odkryć wiele nowych, atrakcyjnych oblicz Filipin.
Zapewniam Państwa, ze konsulat Republiki Filipin będzie zawsze miejscem otwartym na współpracę, na nowe inicjatywy i propozycje działania.
Pani Ambasador
Nie wiem czy Pani o tym wie, ale Szczecin słynął wiele lat temu na całą Polskę żeńskim zespołem Filipinki. Powstał niedaleko stąd, przy Technikum Handlowym na ulicy Sowińskiego. Cieszę się, ze otwieramy dziś nowy rozdział i budowę jak najlepszej marki związanej z określeniem „Filipińczyk”.
