Tomasz Augustyn
Niemcy – zwłaszcza z landów na północy – szukają ścieżki optymalnego rozwoju energetyki wiatrowej i wietrznej.
Transformacja energetyczna należy do najważniejszych przedsięwzięć współczesnej polityki klimatycznej w Europie. Niemcy przyjęły ambitny cel, zgodnie z którym do 2030 roku aż 80% energii elektrycznej wytwarzanej w kraju ma pochodzić ze źródeł odnawialnych. W tym celu rząd federalny określił konkretne parametry rozwoju poszczególnych technologii, choć tempo ich realizacji pozostaje zróżnicowane. W bieżącym roku planowano budowę turbin wiatrowych o łącznej mocy 8,5 GW, jednak dotychczas uruchomione instalacje osiągnęły jedynie 0,6 GW, co odpowiada około 7% docelowej wielkości. W sektorze energii słonecznej zakładano z kolei zwiększenie mocy zainstalowanej o 22 GW do 2026 roku. Dotychczasowe instalacje o mocy 1,6 GW stanowią około 7% tej planowanej wartości.
Podstawowe kierunki rozwoju energetyki odnawialnej w Niemczech zostały określone w ustawie o odnawialnych źródłach energii (EEG) oraz w ustawie dotyczącej morskiej energetyki wiatrowej. Dokumenty te wyznaczają precyzyjne cele rozbudowy mocy wytwórczych w kolejnych dekadach. Do 2030 roku moc elektrowni wiatrowych ma wzrosnąć ponad dwukrotnie i osiągnąć 145 GW, natomiast do 2045 roku przewiduje się jej dalszy wzrost do poziomu 230 GW. W przypadku energetyki słonecznej plan jest równie ambitny – do 2030 roku moc instalacji fotowoltaicznych ma wynieść 215 GW, a w 2045 roku osiągnąć około 400 GW. Aby zrealizować te długoterminowe założenia, rząd federalny wprowadził roczne cele przyrostu mocy. W praktyce jednak w sektorze energetyki wiatrowej nie są one w pełni osiągane. W 2025 roku zainstalowano zbyt mało nowych turbin, co spowodowało niedobór mocy zainstalowanej wynoszący 8,9 GW. Jednocześnie w tym samym roku sektor energetyki słonecznej przekroczył swój roczny cel o 11,6 GW. Paradoksalnie, właśnie w 2025 roku zatwierdzono największą w historii liczbę nowych projektów wiatrowych, co oznacza, że mimo chwilowych opóźnień realizacja celów na rok 2030 wciąż pozostaje możliwa.
Proces transformacji energetycznej nie przebiega równomiernie w poszczególnych częściach kraju. Pod względem całkowitej mocy zainstalowanej w energetyce wiatrowej liderem pozostaje Dolna Saksonia, choć należy pamiętać, że jest to jeden z największych krajów związkowych Niemiec. Jeśli jednak uwzględnić moc w przeliczeniu na kilometr kwadratowy, pierwsze miejsce zajmuje Szlezwik-Holsztyn. Ogólnie rzecz biorąc, prawie 40% całej mocy energetyki wiatrowej w Niemczech znajduje się w północnych krajach związkowych, mimo że zajmują one mniej niż 20% powierzchni państwa. Wśród regionów szczególnie wyróżniających się pod tym względem znajdują się Emden w Dolnej Saksonii oraz powiat Fryzja Północna w Szlezwiku-Holsztynie. Fryzja Północna jest regionem o największej łącznej mocy turbin wiatrowych w Niemczech, natomiast Emden osiąga niemal dziesięciokrotnie wyższą niż średnia krajowa moc w przeliczeniu na metr kwadratowy, mimo niewielkiej powierzchni miasta.
Gdzie liczba turbin wiatrowych jest większa niż przeciętna, a gdzie mniejsza?

Źródło: NDR
Inaczej wygląda sytuacja w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, które w przeciwieństwie do sąsiedniego Szlezwiku-Holsztynu nie należy do krajowych liderów w rozwoju lądowych farm wiatrowych. Region ten plasuje się raczej w środku zestawień, zarówno pod względem łącznej mocy, jak i mocy w przeliczeniu na powierzchnię. W ubiegłym roku, według danych branżowych, na północnym wschodzie Niemiec zainstalowano turbiny wiatrowe o dodatkowej mocy 131 MW. W ostatnim czasie powstało tam stosunkowo niewiele nowych instalacji, choć liczba wydawanych pozwoleń znacząco wzrosła. W tym samym okresie osiem innych krajów związkowych rozbudowywało swoje moce znacznie szybciej – dla porównania w Szlezwiku-Holsztynie zainstalowano około pięciokrotnie więcej nowych mocy. Co więcej, liczba turbin wiatrowych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim zmniejszyła się o 16 jednostek. Wynika to z procesu modernizacji starszych instalacji, które zastępowano nowocześniejszymi i bardziej wydajnymi turbinami. Dzięki temu całkowity potencjał energetyki wiatrowej na lądzie nieznacznie wzrósł mimo spadku liczby urządzeń.
Silna pozycja północnych Niemiec w sektorze energetyki wiatrowej wynika częściowo z korzystniejszych warunków naturalnych, ponieważ region ten charakteryzuje się wyższą średnią prędkością wiatru. Równie istotne są jednak uwarunkowania regulacyjne. W niektórych landach południowych obowiązują restrykcyjne przepisy dotyczące odległości turbin od zabudowy mieszkalnej. Przykładem jest Bawaria, gdzie wymagane są duże dystanse od osiedli, co znacząco ogranicza dostępność terenów pod inwestycje. W przypadku energetyki słonecznej sytuacja jest odwrotna. Większe nasłonecznienie południowych regionów sprawia, że to właśnie tam rozwój instalacji fotowoltaicznych jest najbardziej dynamiczny. Największą moc elektrowni słonecznych posiadają Bawaria i Badenia-Wirtembergia. Dolna Saksonia zajmuje pod tym względem czwarte miejsce, natomiast Meklemburgia-Pomorze Przednie i Szlezwik-Holsztyn plasują się odpowiednio na dziesiątej i jedenastej pozycji. W odróżnieniu od energetyki wiatrowej rozwój fotowoltaiki jest jednak znacznie bardziej równomierny przestrzennie. Podczas gdy w 49 niemieckich powiatach nie zbudowano ani jednej turbiny wiatrowej, instalacje słoneczne funkcjonują we wszystkich powiatach kraju.
Istotnym elementem transformacji energetycznej staje się także rozwój systemów magazynowania energii. Produkcja energii z wiatru i słońca jest silnie uzależniona od warunków pogodowych, dlatego konieczne jest tworzenie rezerw umożliwiających stabilizację systemu elektroenergetycznego. Nadwyżki energii mogą być magazynowane w okresach wysokiej produkcji, a następnie wykorzystywane wtedy, gdy wiatr słabnie lub nasłonecznienie spada. W nadchodzących latach zapotrzebowanie na pojemność magazynów energii będzie gwałtownie rosnąć. Według analiz Instytutu Fraunhofera ds. Systemów Energii Słonecznej do 2030 roku Niemcy będą potrzebowały magazynów o łącznej pojemności około 104 GWh. Pod koniec 2025 roku kraj dysponował magazynami o pojemności około 25 GWh. Choć jest to wciąż znacznie mniej niż zakładany poziom 100 GWh, dynamika wzrostu jest bardzo wysoka – jeszcze pod koniec 2020 roku pojemność ta wynosiła jedynie 2,3 GWh. W całym kraju trwają obecnie prace nad budową kolejnych dużych magazynów energii.
Jednocześnie sektor energetyki wiatrowej coraz wyraźniej sygnalizuje obawy związane z nowymi regulacjami dotyczącymi udziału społeczności lokalnych w zyskach z produkcji energii. Od wielu miesięcy branża sprzeciwia się projektowi ustawy przygotowanej przez ministra gospodarki Wolfganga Blanka oraz ministra środowiska Tilla Backhausa. Projekt zakłada wprowadzenie systemu finansowych rekompensat dla gmin i mieszkańców znajdujących się w pobliżu turbin wiatrowych. Według pierwotnych propozycji operatorzy elektrowni mieliby przekazywać gminom i mieszkańcom 0,3 centa za każdą wyprodukowaną kWh energii, co w sumie dawałoby 0,6 centa. Mechanizm ten miał zwiększyć akceptację społeczną dla inwestycji wiatrowych. Nieco niższe stawki przewidziano dla nowych elektrowni słonecznych. Podczas przesłuchania w parlamencie krajowym w połowie stycznia propozycje te spotkały się jednak z szeroką krytyką – zarówno ze strony branży energetycznej, jak i przedstawicieli samorządów lokalnych. Jednym z głównych problemów okazała się zmienność produkcji energii elektrycznej, która zależy od warunków wiatrowych i dlatego jest trudna do dokładnego oszacowania. W związku z tym koalicja SPD i Lewicy zdecydowała się zmienić podejście i zaproponowała wdrożenie tzw. modelu brandenburskiego. W tym systemie wysokość opłat nie zależy od faktycznej produkcji energii, lecz od zainstalowanej mocy turbin. Za każdy 1 MW mocy operator miałby płacić rocznie 5000 euro gminie oraz 5000 euro mieszkańcom. W przypadku farmy wiatrowej składającej się z trzech turbin o mocy 6 MW oznaczałoby to łączną roczną kwotę 180 000 euro. Zamiast zmiennych płatności zależnych od wiatru wprowadzono by zatem system stałych opłat.
Koalicja rządząca argumentuje, że takie rozwiązanie zapewnia większą stabilność zarówno operatorom farm wiatrowych, jak i odbiorcom środków finansowych. Jednocześnie przewidziano ulgę dla instalacji, które dostarczają energię bezpośrednio do lokalnych gmin – w takim przypadku opłata byłaby o połowę niższa. SPD i Lewica podkreślają, że udział mieszkańców w zyskach jest niezbędny, ponieważ to oni ponoszą bezpośrednie konsekwencje funkcjonowania turbin w swoim otoczeniu. Opłaty mają dotyczyć jedynie instalacji zatwierdzonych po wejściu w życie ustawy. Środki finansowe trafią do wszystkich gmin, których terytorium znajduje się w całości lub części w promieniu 2,5 km od turbiny wiatrowej. Koalicja nie uważa również, aby fakt, że opłata jest dwukrotnie wyższa niż w Brandenburgii, stanowił istotną barierę dla rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Pierwsze reakcje sektora energetycznego wskazują jednak na utrzymujące się obawy. Branża ocenia, że ostateczne obciążenie finansowe może być nieco niższe niż pierwotnie planowano – w wielu przypadkach odpowiadać będzie około 0,4 centa za kWh. Przedstawiciele sektora uznają to za krok w dobrym kierunku, podkreślają jednak, że przy obecnie niższych cenach energii elektrycznej stanowi to nadal poważne wyzwanie dla inwestycji w energetykę wiatrową w Meklemburgii-Pomorzu Przednim. Wciąż nie jest również jasne, kto poniesie znaczne koszty administracyjne związane z obsługą systemu wypłat dla mieszkańców. Dodatkowe kontrowersje pojawiają się w sektorze energetyki słonecznej. Zmiana systemu opłat z 0,1 centa za każdą wyprodukowaną kWh na dwukrotność ryczałtu w wysokości 2500 euro za 1 MW może znacząco podnieść koszty inwestycji. W przypadku dużych instalacji oznaczałoby to nawet potrojenie obciążeń finansowych, co według przedstawicieli branży mogłoby zagrozić opłacalności wielu projektów. Nowa ustawa ma zostać uchwalona w połowie marca. Według przedstawicieli frakcji SPD nie przewiduje się obecnie zmiany tego terminu. Projekt jest jednak nadal analizowany pod względem technicznym w celu ustalenia, czy konieczne są dodatkowe poprawki. Szef Kancelarii Stanu Patrick Dahlemann poinformował, że trwają obecnie wewnętrzne konsultacje rządowe dotyczące ostatecznego kształtu regulacji.
Cele polityki klimatycznej Meklemburgii-Pomorza Przedniego zostały jasno określone w umowie koalicyjnej SPD i Lewicy. Zakłada ona, że do 2035 roku całe zapotrzebowanie landu na energię elektryczną, ciepło oraz energię wykorzystywaną w transporcie będzie pokrywane ze źródeł odnawialnych. Aby osiągnąć ten cel, rząd regionalny planuje zdecydowane przyspieszenie rozwoju energetyki wiatrowej na lądzie oraz instalacji fotowoltaicznych w całym regionie.
