Tomasz Augustyn

Po raz pierwszy od lat więcej Polaków wyjechało ze Szwecji, niż się do niej przeprowadziło. Kraj ten traci na atrakcyjności jako kierunek emigracji zarobkowej.

Opublikowane przez Statistics Sweden (SCB) dane za 2025 r. wskazują na przełomowy moment w polsko-szwedzkich przepływach migracyjnych. Po raz pierwszy od wielu lat odnotowano ujemne saldo migracji z Polski do Szwecji – kraj ten opuściło o 349 Polaków więcej, niż się w nim osiedliło. W praktyce oznacza to, że 2546 obywateli Polski wróciło do kraju, podczas gdy 2197 zdecydowało się na emigrację do Szwecji, co stanowi spadek napływu o blisko jedną czwartą w porównaniu z rokiem poprzednim. Zjawisko to można interpretować jako symboliczny koniec etapu, w którym Szwecja była jednym z najbardziej atrakcyjnych kierunków polskiej migracji zarobkowej.

Skala polskiej obecności w Szwecji pozostaje nadal znacząca – według SCB w 2025 r. w kraju tym zameldowanych było 98 311 osób urodzonych w Polsce. Polacy stanowili czwartą największą grupę narodowościową, po obywatelach Syrii, Iraku i Finlandii. Jednocześnie struktura demograficzna Szwecji wskazuje na rosnące znaczenie migracji w ogóle: cudzoziemcy stanowili około 20 proc. populacji liczącej 10,6 mln mieszkańców, a łączna liczba osób z zagranicy sięgnęła 2,2 mln. Mimo to dynamika wzrostu liczby ludności była w 2025 r. minimalna – 0,2 proc., co było najsłabszym wynikiem od początku XXI wieku.

Zmiana trendu w przypadku migracji z Polski należy analizować w szerszym kontekście makroekonomicznym. Szwecja, która po rozszerzeniu Unii Europejskiej w 2004 r. jako jeden z pierwszych krajów otworzyła swój rynek pracy dla Polaków, przez lata oferowała wyższe wynagrodzenia, stabilne warunki zatrudnienia i rozbudowany system zabezpieczenia społecznego. Obecnie jednak zmaga się z osłabieniem koniunktury i rosnącym bezrobociem – w 2025 r. stopa bezrobocia wyniosła 8,8 proc., co oznacza wzrost o 0,4 pkt proc. rok do roku. Pogorszenie sytuacji na rynku pracy ogranicza atrakcyjność migracji ekonomicznej, zwłaszcza w warunkach stopniowej poprawy wynagrodzeń i warunków zatrudnienia w Polsce. Istotne znaczenie ma także proces konwergencji dochodowej między Polską a krajami Europy Zachodniej. W ostatniej dekadzie różnice płacowe wyraźnie się zmniejszyły, a jednocześnie wzrosły koszty życia w krajach skandynawskich. W efekcie relatywna premia migracyjna – rozumiana jako nadwyżka dochodu po uwzględnieniu kosztów utrzymania – uległa ograniczeniu. Dla części pracowników, szczególnie w sektorach o niższych kwalifikacjach, bilans ekonomiczny emigracji przestaje być jednoznacznie korzystny.

Ujemne saldo migracji może mieć konsekwencje zarówno dla Szwecji, jak i dla Polski. Dla gospodarki szwedzkiej oznacza to potencjalne zmniejszenie podaży pracy w segmentach, w których Polacy byli istotną grupą – m.in. w budownictwie, usługach technicznych czy przemyśle przetwórczym. W warunkach starzejącego się społeczeństwa i niskiej dynamiki demograficznej każda redukcja napływu pracowników z zagranicy może pogłębiać napięcia strukturalne na rynku pracy. Z perspektywy Polski powrót części emigrantów może wspierać rynek pracy i konsumpcję wewnętrzną, szczególnie jeśli powracający dysponują kapitałem finansowym i doświadczeniem zawodowym zdobytym za granicą. Jednocześnie spadek emigracji zarobkowej oznacza ograniczenie transferów pieniężnych z zagranicy, które przez lata stanowiły istotne wsparcie dla budżetów gospodarstw domowych.

W wymiarze symbolicznym dane za 2025 r. pokazują, że model migracji oparty na trwałej przewadze dochodowej państw skandynawskich nad Polską traci na aktualności. Mobilność zawodowa w obrębie UE pozostaje wysoka, lecz jej kierunki i motywacje ulegają zmianie. Decyzje migracyjne coraz częściej zależą nie tylko od poziomu wynagrodzeń, lecz także od stabilności zatrudnienia, jakości usług publicznych, bezpieczeństwa oraz kosztów życia. W tym kontekście Szwecja przestaje być dla Polaków oczywistym wyborem, a migracja do tego kraju staje się bardziej selektywna i uzależniona od indywidualnych kwalifikacji oraz sytuacji sektorowej.