Tomasz Augustyn

Twarde stanowisko Danii w sprawie migrantów dobrze sprawdza się w krajowej polityce. W Brukseli ambitna duńska premier mogłoby mieć z tym większy problem.

Dania utrzymuje od dawna twarde stanowisko w kwestii polityki migracyjnej. Pod rządami socjaldemokratki premier Mette Frederiksen i jej centroprawicowego poprzednika Larsa Løkke Rasmussena wprowadzono tam w ostatnich latach jedną z najsurowszych polityk imigracyjnych w Europie. W 2021 r. kraj przyjął ustawę, która umożliwiałaby przenoszenie uchodźców przybywających do Danii do ośrodków dla azylantów w krajach partnerskich, takich jak Rwanda, co skrytykowała Komisja Europejska. W 2018 r. ówczesna minister imigracji Inger Støjberg wpadła na pomysł przeniesienia części osób, które nie ubiegały się o azyl – i które na przykład popełniły przestępstwa – na maleńką, odizolowaną wyspę niedaleko Kopenhagi. W 2023 r. Dania cofnęła pozwolenia na pobyt uchodźcom z Syrii, uznając, że niektóre części ogarniętego wojną kraju można bezpiecznie powrócić, po czym wycofała się po ostrej reakcji międzynarodowej.

Poprzednik Frederiksen na stanowisku premiera, Lars Løkke Rasmussen, wprowadził prawie 20 rozwiązań administracyjnych funkcjonujących de facto jako getta obejmujące społeczności przeciążone imigrantami. Dzieci urodzone przez imigrantów mają być zmuszone do asymilacji w duńskim społeczeństwie w drodze obowiązkowej 25-godzinnej separacji od rodziców. Jedno z wprowadzonych praw wymusza integrację tysięcy mieszkańców tych dwudziestu dzielnic poprzez wyburzanie bloków mieszkalnych. Frederiksen nie tylko przyjęła te prawa, ale także popchnęła je do przodu. Nie brakuje jednak sprzeczności w ich realizacji. Kiedy Dania przyjęła ukraińskich uchodźców po inwazji Rosji na pełną skalę w 2022 r., jej parlament głosował za zmianą ustawy zwalniającej Ukraińców z ograniczeń nakładanych na innych migrantów.

„Polityka getta”, z której premier Frederiksen nie ustąpiła po objęciu władzy w wyborach w 2019 r., radykalnie zmieniła obszary takie jak Mjølnerparken, na wschód od Vanløse.  Budynki są modernizowane, a nowi najemcy płacą wyższe czynsze, co zmienia strukturę gospodarczą okolicy. Rząd twierdzi, że poprawi to perspektywy mieszkańców, między innymi poprzez zmniejszenie przestępczości.

W krajach takich jak Wielka Brytania, Szwecja i Niemcy duńska polityka początkowo postrzegana była jako skrajna, ale w ostatnich latach wydaje się, że prawodawcy w tych państwach zbliżyli się do linii Kopenhagi i do pewnego stopnia poszli za jej przykładem. Dania może tu mieć powody do zadowolenia. Zdecydowane wsparcie Frederiksen dla Ukrainy zyskało uznanie w kraju i za granicą, a podczas pandemii Covid-19 była postrzegana jako niezwykle skuteczna operatorka. Jej nazwisko było wcześniej wymieniane jako potencjalna szefowa NATO, a ostatnio jako silna kandydatka do objęcia jednego z najważniejszych stanowisk w jednej z instytucji Unii Europejskiej, czyli przewodniczącego Rady Europejskiej. Najnowsze sondaże dotyczące wyborów europejskich dobrze oceniają panią premier. Jej Socjaldemokraci prowadzą z 24 procentami, co odpowiada czterem przewidywanym mandatom (z 15) w Parlamencie Europejskim i wzrostowi o jedno miejsce w porównaniu z 2019 rokiem.

W ostatnich wywiadach Frederiksen nie chciała powiedzieć, czy chce przewodnictwa w Radzie Europejskiej, pozostawiając otwarte drzwi dla swojej potencjalnej kandydatury. Jednak popularne w kraju twarde stanowisko Frederiksen w sprawie imigracji może okazać się słabością w przypadku niektórych jej kolegów z Europy, socjaldemokratów, których wsparcia potrzebuje. Socjaldemokraci w Europie – w krajach takich jak Szwecja – tradycyjnie opowiadają się za systemem bardziej otwartych granic i niechętnie prowadzą politykę, w ramach której więcej osób ubiegających się o azyl byłoby przetrzymywanych na obrzeżach UE lub w ośrodkach detencyjnych w państwach UE. Jednocześnie mogłoby to pomóc Frederiksen uzyskać wsparcie innych partii w przypadku innych najważniejszych stanowisk, ponieważ polityka migracyjna UE ogólnie przesunęła się w stronę polityk politycznie prawicowych, takich jak duńska.

Czas pokaże, jak europejskie ambicje i interakcja z elitami politycznymi innych krajów wpłyną zarówno na losy samej pani premier, jak i na podejście jej rodaków do kwestii migracji. W perspektywie najbliższych lat można się spodziewać raczej radykalizacji nastrojów publicznych, dla których wybory europejskie stanowią poważny test.