Tekst został opublikowany w Portalu Samorządowym w dniu 3 września 2025: https://www.portalsamorzadowy.pl/gospodarka-komunalna/pociagiem-nad-morze-czarne-polska-szykuje-gigantyczna-inwestycje-kolejowa-przez-ukraine,629397.html?mp=promo Publikujemy jego obszerny fragment
– Nie mam wątpliwości, że odtworzenie województwa częstochowskiego dałoby Częstochowie i naszemu regionowi swoiste turbodoładowanie, zdecydowanie ułatwiając tworzenie nowych miejsc pracy i skuteczne przyciąganie inwestorów – mówi w wywiadzie dla Portalu Samorządowego prezydent Częstochowy Krzysztof Matyjaszczyk.
– Ogłosił pan na początku sierpnia br. „Plan na nową Częstochowę”, a także rozpoczął ponowną dyskusję nad odtworzeniem województwa częstochowskiego. Te działania są odpowiedzią na inicjatywę referendum w sprawie pana odwołania?
– Przygotowanie tego planu i jego ogłoszenie nastąpiło znacznie wcześniej niż inicjatywa referendum, której nie chciałbym komentować. Mieszkańcy mają zapisane w prawie mechanizmy demokratyczne i jako prezydent miasta je szanuję.
Prezydent miasta przede wszystkim jest samorządowcem, a nie politykiem, dlatego skupiam się na przyszłości Częstochowy. Politykę zostawiam politykom. Pracujemy dziś nad tym, żeby nasze miasto wykorzystywało jak najlepiej wszystkie możliwe szanse na swój rozwój. „Plan na nową Częstochowę” przewiduje między innymi wdrażanie instrumentów pozwalających na tworzenie nowoczesnych, atrakcyjnych miejsc pracy, ze szczególnym uwzględnieniem sektora nowych technologii i wykorzystywania terenów inwestycyjnych dla firm. W te plany nie od dziś wpisuje się także koncepcja odtworzenia województwa częstochowskiego. Nie mam wątpliwości, że taki proces dałby naszemu miastu i regionowi swoiste turbodoładowanie, zdecydowanie ułatwiając działania pozwalające nie tylko na tworzenie wspomnianych nowych miejsc pracy, ale i skuteczne przyciąganie inwestorów.
– Bez powrotu do województwa częstochowskiego nie da się tego zrobić?
– Doświadczenia innych miast oraz regionów dowodzą, że trwająca już przecież od dłuższego czasu dyskusja nad kolejną reformą samorządową nie jest dziełem przypadku. Taka debata prowadzona jest między innymi z udziałem Instytutu Sobieskiego czy Narodowego Instytutu Samorządu Terytorialnego. Formułowane są w jej ramach różnego rodzaju wnioski oraz propozycje. I trudno się temu dziwić. Pamiętajmy bowiem, że ustawa ustanawiająca obecny podział administracyjny kraju ma już 27 lat.
Z drugiej strony jest to konieczność wynikająca z faktu, że przecież za chwilę będziemy dyskutować o podziale unijnych środków w nowej budżetowej perspektywie 2028-2034. Teraz jest zatem najlepszy czas na poważną dyskusję o reformie administracyjnej z intencją wyrównania szans rozwojowych w kraju. Musimy się spieszyć, jeżeli chcemy wprowadzić takie zmiany w podziale administracyjnym, żeby mogły zostać uwzględnione przy rozdzielaniu środków europejskich dla poszczególnych regionów.
– Czyli chodzi przede wszystkim o pozyskanie większego kawałka unijnego tortu dla Częstochowy i odtworzonego województwa częstochowskiego?
– Tak, ale nie tylko. Problem ma znacznie szerszy wymiar i nie dotyczy jedynie naszego miasta oraz regionu. Spójrzmy na inne województwa. Warszawa jest bogata, ale Mazowsze już nie bardzo. Dlaczego? Bo pomoc publiczna dla przedsiębiorców – za sprawą wyników finansowych samej Warszawy – dla pozostałego obszaru woj. mazowieckiego jest już stosunkowo niska. Wynika to, najogólniej mówiąc, z parametrów stosowanych przez Unię Europejską przy udzielaniu publicznego wsparcia. Trochę podobnie dzieje się w woj. śląskim, gdzie mamy miasta i tereny, które są bogatsze – i bardzo dobrze, ja się cieszę z powodzenia np. Katowic jako stolicy regionu. Fakt jednak, że unijne limity pomocy publicznej dla całego regionu śląskiego, z powodu lepszych wskaźników ekonomicznych tych mocno zurbanizowanych i uprzemysłowionych obszarów regionu, są znacznie niższe niż w ościennych województwach, wpływa na możliwości rozwojowe np. subregionu północnego. Spójrzmy chociażby na województwa opolskie, świętokrzyskie czy łódzkie, leżące blisko Częstochowy, czy to na wschód, zachód czy na północ, gdzie pomoc publiczna dla przedsiębiorców może być dużo wyższa niż w naszym mieście tylko dlatego, że my należymy do woj. śląskiego. Natomiast gdybyśmy mieli tę pomoc publiczną oszacowaną z uwzględnieniem naszych częstochowskich wskaźników, a nie wyliczaną w oparciu o dobrze rozwiniętą infrastrukturę oraz biznes na terenie Górnego Śląska, to można byłoby u nas zaoferować przedsiębiorcom większe finansowe wsparcie ze środków publicznych, w tym oczywiście europejskich. Stąd odtworzenie województwa częstochowskiego dla inwestorów, przedsiębiorców i wszystkich mieszkańców na naszym terenie na pewno byłoby korzystne.
– Podkreśla pan, że konieczna jest też zmiana przepisów dotyczących progu wydatków inwestycyjnych dla dużych firm – uprawniającego do pomocy publicznej – wynoszącego dla Częstochowy 80 mln zł, wobec 10 mln zł w wielu innych miastach.
– Tak, to jest kolejny problem. Obecnie obowiązujące w tym zakresie przepisy prowadzą do dużej niesprawiedliwości. Do rozwiązania tego problemu nie jest potrzebne ustanowienie nowego województwa i zmiany w unijnej mapie pomocy publicznej w Polsce. Wystarczy tylko zmienić rozporządzenie przyjęte przez poprzedni rząd. Zgodnie z nim, z obniżonego progu finansowego uprawniającego inwestujące firmy do uzyskania pomocy publicznej w specjalnej strefie ekonomicznej lub w ramach Polskiej Strefy Inwestycji można skorzystać w ośrodkach uznanych za tracące swoje funkcje społeczno-gospodarcze albo tych, które sąsiadują z takimi miastami.
Do ośrodków tracących swoje funkcje społeczno-gospodarcze została zaliczona m.in. część dawnych miast wojewódzkich. Te, które mają lepsze wskaźniki gospodarczo-społeczne, tak jak Częstochowa – a niewątpliwie również dużo straciły na utracie statusu wojewódzkiego i mają obiektywnie mniejsze możliwości rozwojowe od obecnych stolic województw – żadnego bonusu nie dostały. Dlatego upomniałem się w tej sprawie nie tylko o Częstochowę. Zwróciłem się z wnioskiem do ministra finansów i gospodarki, pana Andrzeja Domańskiego, żeby niższy próg inwestycji uprawniający firmy do pomocy publicznej objął wszystkie dawne miasta wojewódzkie.
– Dlaczego to jest tak ważne dla tych miast, w tym Częstochowy?
– Ponieważ dzisiaj dochodzi do wręcz kuriozalnych sytuacji, w których duży przedsiębiorca, który chce zainwestować na terenie Częstochowy albo innego miasta niewymienionego w załączniku do rozporządzenia, musi wydać 80 mln zł, żeby kwalifikować się do otrzymania pomocy publicznej. Jednocześnie w wielu innych miastach w woj. śląskim ten próg wydatków inwestycyjnych wynosi tylko 10 mln zł, ponieważ zostały ujęte w wykazie załączonym do rozporządzenia albo sąsiadują z ośrodkami tracącymi funkcje społeczno-gospodarcze. Z takiego zapisu korzysta więc np. stolica województwa, czyli Katowice, bo ma słabszego ekonomicznie sąsiada. W Częstochowie duży inwestor musi zatem wyłożyć obecnie 8 razy więcej, żeby otrzymać publiczne wsparcie, co nie jest ani logiczne, ani sprawiedliwe. Analogicznie jest w przypadku średnich i małych przedsiębiorstw, w odniesieniu do których niesprawiedliwa dysproporcja nakładów uprawniających do uzyskania pomocy publicznej w poszczególnych miastach wynosi odpowiednio 8 mln zł wobec 1 mln zł oraz 3 mln zł – do 500 tys. zł. Tego typu nierówności nie służą zrównoważonemu rozwojowi regionu, bo inwestor chętniej pójdzie tam, gdzie inwestując mniej, otrzyma konkretne publiczne wsparcie, związane np. z ulgami podatkowymi.
