PrzemysławŁonyszyn

Sukces branży nie jest jednoznaczny, jeśli odnieść go do światowych trendów i wyników krajów o zbliżonym potencjale 

Coroczny raport „OECD Tourism Trends and Policies” pokazuje trendy w turystyce w krajach OECD oraz wybranych krajach spoza tej grupy. Raport z roku 2026, opierający się na danych głównie z 2024 roku, ujawnia wiele ciekawych uwarunkowań tego sektora gospodarki. Kilka danych z raportu dotyczących naszego kraju zwraca uwagę.

Okazuje się, że spośród wszystkich krajów OECD tylko Szwecja i Polska nie posiadają narodowej strategii rozwoju turystyki. W Szwecji zarzadzanie sektorem realizowane jest na poziomie 18 strategii regionalnych. Nie da się uniknąć refleksji, że to zaniedbanie na gruncie politycznym koreluje z zainteresowaniem turystyką podczas prezentowania przedwyborczych programów – od lat na temat rozwoju turystyki polityczne kampanie konsekwentnie milczą. Być może to jest powodem, że wśród najczęściej odwiedzanych krajów na świecie dość systematycznie Polska spada w rankingach. W poprzedniej dekadzie lokowała się między 12. a 15. miejscem na świecie, w zależności od roku. Tymczasem według danych sprzed dwóch lat znalazła się w tej klasyfikacji dopiero na 20. miejscu. Lekki powiew optymizmu pojawia się, gdy spojrzymy na dane za rok 2025, bo najprawdopodobniej wyprzedzimy Kanadę, a być może także i Portugalię, a ilość turystów zagranicznych w naszym kraju będzie wreszcie wyższa niż w roku 2019, kiedy po raz ostatni byliśmy w pierwszej piętnastce na świecie.

Inną ciekawostką jest fakt, że tylko w Korei Południowej w gronie wszystkich krajów OECD jest mniejszy odsetek osób zatrudnionych w turystyce niż w Polsce (2% wszystkich zatrudnionych).

Czym wyróżniamy się, ale już w bardziej pozytywny sposób? Przede wszystkim długością pobytu turystów krajowych. Przeciętnie Polacy podczas wyjazdów turystycznych w granicach naszego kraju spędzają 4,5 noclegu i tylko Turcja może się pochwalić lepszym wynikiem. Wśród turystów zagranicznych w tej klasyfikacji jesteśmy na 8. miejscu wśród krajów OECD, czyli też w czołówce.

Turyści przybywający do Polski samolotami generują zbliżoną ilość emisji gazów cieplarnianych jak to ma miejsce w przypadku Irlandii, Belgii czy Nowej Zelandii. W tym gronie zamykamy drugą dziesiątkę krajów. Z jednej strony to dobrze dla środowiska, z drugiej to pokazuje, że turyści do Polski docierają innymi środkami lokomocji, a szczególnie obciążona jest tutaj infrastruktura drogowa.

Polska należy też do krajów o przeciętnym zagrożeniu overtouryzmem. Według danych za rok 2024 zajmuje 14. miejsce w stawce. Na szczęście daleko nam do liderów – Grecji, Chorwacji, Hiszpanii i Austrii, które wyraźnie odstają od reszty krajów OECD.

Na koniec tego podsumowania cztery kraje, gdzie polscy turyści przyczyniają się do budowy siły tamtejszego rynku turystycznego. Aż 16% turystów zagranicznych przyjeżdżających do Słowacji to Polacy, choć trzeba przyznać, że Czechów przyjeżdża tam więcej. Polacy przyjeżdżający turystycznie na Litwę stanowią 12% zagranicznych turystów i w tej dziedzinie stanowimy największą grupę. Na podium wśród najliczniej odwiedzających dany kraj nacji jesteśmy jeszcze w Czechach (8% ogółu turystów zagranicznych) i na Węgrzech (7% ogółu turystów zagranicznych). Kto zaś najczęściej przyjeżdża do Polski? Oczywiście Niemcy, którzy w 2024 roku stanowili prawie 1/3 zagranicznych turystów w naszym kraju. Pozostałe dwa miejsca na podium zajmuje Ukraina i Wielka Brytania. Zważywszy na trwającą wojnę u naszego wschodniego sąsiada, można się zastanowić, czy te wyniki właściwie obrazują ruch turystyczny do naszego kraju. Ale to już temat na osobną analizę.