Tomasz Augustyn
Nasilone wspólne zakupy dronów, szwedzko-fińska współpraca rakietowa, współdziałanie marynarek czy ćwiczenia na Gotlandii i polsko-szwedzki Pakt dla Morza Bałtyckiego to przejście do regionalnej integracji zdolności.
W regionie Morza Bałtyckiego dokonuje się zmiana głębsza niż zwykłe zwiększenie wydatków wojskowych poszczególnych państw. Coraz wyraźniej powstaje regionalny system obronny, w którym narodowe siły zbrojne, dowództwa, systemy rozpoznania, logistyka, zakupy uzbrojenia, przemysł obronny i infrastruktura cywilna są stopniowo łączone w funkcjonalną całość. Jeszcze kilka lat temu współpraca państw nordyckich i bałtyckich opierała się przede wszystkim na wspólnych ćwiczeniach, interoperacyjności oraz politycznej koordynacji. Dziś coraz częściej dotyczy wspólnego wykonywania rzeczywistych zadań, wzajemnego zabezpieczania przestrzeni powietrznej i morskiej, wspólnych zakupów, standaryzacji amunicji, bezpieczeństwa dostaw, tworzenia wspólnego obrazu sytuacyjnego i planowania operacji. Współpraca przestaje być dodatkiem do narodowych systemów obronnych. Zaczyna zmieniać sam sposób ich funkcjonowania.
Najważniejszą cezurę stanowi wejście Finlandii do NATO w kwietniu 2023 r. oraz Szwecji w marcu 2024 r. Po raz pierwszy niemal cały północny i wschodni brzeg Bałtyku znalazł się w jednym systemie sojuszniczym, co zasadniczo uprościło planowanie operacyjne, wymianę informacji i organizację wzmocnienia wojskowego. Z wojskowego punktu widzenia istotne jest nie tyle samo powiększenie NATO o dwa państwa, ile usunięcie wcześniejszej asymetrii. Finlandia i Szwecja nie są już bliskimi partnerami, których udział w działaniach sojuszniczych wymaga osobnych politycznych i prawnych uzgodnień. Stały się elementami jednego systemu kolektywnej obrony. To otworzyło możliwość przechodzenia od interoperacyjności do integracji operacyjnej. Widać to szczególnie wyraźnie w relacjach szwedzko-fińskich. Pod koniec sierpnia 2026 r. oba państwa uzgodniły pogłębienie współpracy w zakresie nadzoru terytorialnego i ochrony integralności Finlandii, w tym wspólnego wzmacniania zdolności wykrywania i przeciwdziałania dronom. Szwedzkie zaangażowanie zostało osadzone bezpośrednio w logice odstraszania i obrony NATO. W kolejnym kroku dowództwa marynarek Finlandii i Szwecji planują wspólne pozyskanie bezzałogowych jednostek nawodnych wyposażonych w sensory, kamery i radary, służących do budowania obrazu sytuacji na morzu. Nie chodzi więc już wyłącznie o współdziałanie dwóch flot posiadających własne systemy rozpoznania, ale o stopniowe budowanie wspólnej infrastruktury obserwacji przestrzeni morskiej.
To jakościowo istotna zmiana. Nowoczesna obrona Bałtyku coraz mniej polega na utrzymywaniu wielkiej liczby dużych platform stale patrolujących akwen, a coraz bardziej na gęstej warstwie sensorów, bezzałogowców, satelitów, radarów, samolotów patrolowych, danych komercyjnych i systemów analitycznych. Wartością staje się nie samo posiadanie jednostki pływającej, ale zdolność szybkiego zidentyfikowania obiektu, sklasyfikowania jego zachowania i skierowania do niego odpowiedniego środka. Fiński model wykorzystania bezzałogowych jednostek obserwacyjnych dokładnie tę logikę odzwierciedla: dron morski ma dostarczać obraz sytuacji do centrum operacyjnego, a jednostka załogowa ma być wysyłana dopiero wtedy, gdy wymaga tego charakter zdarzenia.
Podobny proces zachodzi na poziomie całej współpracy nordyckich marynarek. We tym miesiącu w Suomenlinnie spotkali się dowódcy marynarek Finlandii, Szwecji, Danii i Norwegii. Jednym z centralnych zagadnień była budowa wspólnego obrazu sytuacji morskiej oraz skoordynowanego działania na północy. Rozmawiano również o dalszym wykorzystaniu systemów bezzałogowych. Znaczenie tego procesu wykracza poza same państwa nordyckie. Bałtyk jest akwenem relatywnie niewielkim, silnie zurbanizowanym na wybrzeżach, intensywnie wykorzystywanym transportowo i energetycznie oraz nasyconym infrastrukturą podmorską. Przewagę daje więc coraz bardziej możliwość stworzenia jednego, możliwie ciągłego obrazu sytuacyjnego – od Zatoki Fińskiej przez centralny Bałtyk po cieśniny duńskie i Morze Północne. Właśnie ochrona infrastruktury krytycznej jest drugim wielkim motorem integracji. Po serii uszkodzeń kabli i rurociągów NATO uruchomiło w styczniu 2025 r. Baltic Sentry. Inicjatywa zwiększyła obecność morską i powietrzną Sojuszu, a jednocześnie założyła wykorzystywanie bezzałogowych systemów morskich oraz integrowanie narodowych środków obserwacji. NATO rozwija równocześnie współpracę z operatorami infrastruktury i przemysłem. W 2025 r. spotkanie Critical Undersea Infrastructure Network w Karlskronie połączyło przedstawicieli sił zbrojnych, administracji, ekspertów i sektora prywatnego wokół wymiany danych, sensorów i nowych technologii detekcji. Powoduje to przesunięcie granicy między klasyczną obronnością a bezpieczeństwem infrastrukturalnym. Kabel energetyczny, światłowód, terminal LNG, gazociąg, farma wiatrowa, port, system nawigacyjny czy infrastruktura satelitarna przestają być wyłącznie aktywami gospodarczymi. Stają się częścią regionalnego systemu odporności i obrony. Jednocześnie znaczna część tych aktywów pozostaje własnością albo w zarządzie podmiotów cywilnych. Ochrona Bałtyku wymaga więc nie tylko integracji wojskowej, lecz również współpracy wojska, operatorów infrastruktury, portów, energetyki, telekomunikacji i producentów technologii. NATO wprost wskazuje na konieczność takiej współpracy publiczno-prywatnej.
Trzecim wymiarem postępującej integracji jest przestrzeń powietrzna. Koncepcja Nordic Air Power rozwija się w kierunku zdolności państw nordyckich do prowadzenia wspólnych operacji powietrznych nie jako doraźna koalicja, ale jako system zdolny do wspólnego planowania, wykorzystania baz, dowodzenia i wymiany informacji. NATO opisywało już w 2025 r. ćwiczenia prowadzone w ramach Nordic Airpower Concept, obejmujące wspólne planowanie, wspólny Air Tasking Order, wykorzystywanie baz w innych państwach oraz wzajemną obsługę samolotów. W sierpniu prawie stu przedstawicieli pięciu państw nordyckich pracowało w Bodø nad dalszym rozwinięciem koncepcji nordyckich sił powietrznych, wykorzystując powstające tam struktury dowodzenia NATO. Znaczenie tego procesu polega na zmianie skali operacyjnej. Dla lotnictwa wojskowego Skandynawia, Finlandia i Bałtyk stopniowo mogą być traktowane nie jako zbiór oddzielnych narodowych przestrzeni operacyjnych, ale jako jeden obszar manewru, rozpoznania i bazowania. Pozwala to rozpraszać samoloty, korzystać z większej liczby lotnisk, dzielić zadania rozpoznawcze i obrony powietrznej oraz komplikować potencjalnemu przeciwnikowi planowanie uderzeń na infrastrukturę lotniczą. Jest to szczególnie istotne wobec rosnącej roli systemów bezzałogowych i rakietowych oraz konieczności zwiększania odporności baz.
Równolegle integruje się komponent lądowy i system dalekiego rażenia. Szwecja zdecydowała w ostatnich dniach o zakupie systemu HIMARS, przy pierwszych dostawach planowanych na 2027 r. Zamówienie obejmuje wyrzutnie, amunicję, systemy wsparcia dowodzenia, szkolenie i utrzymanie, a jego wartość wynosi ok. 7 mld SEK. FMV (Szwedzki Urząd ds. Materiałów Obronnych podkreśla w tym kontekście znaczenie interoperacyjności z NATO i szybkości osiągania zdolności operacyjnej. Równocześnie Szwecja i Finlandia podpisały deklarację współpracy w zakresie artylerii rakietowej, obejmującą szkolenie, rozwój zdolności, utrzymanie, produkcję oraz bezpieczeństwo dostaw. Finlandia posiada MLRS wykorzystujący część wspólnej rodziny amunicji i komponentów z HIMARS. To kolejny sygnał, że integracja nie ogranicza się do tego, aby armie mogły ze sobą „współpracować”. Coraz częściej chodzi o wspólną bazę eksploatacyjną: kompatybilną amunicję, szkolenie, utrzymanie, zapasy i łańcuchy dostaw. W dłuższym okresie może to być równie ważne jak sama liczba zakupionych wyrzutni czy samolotów. Z punktu widzenia wojny o wysokiej intensywności decydujące staje się bowiem nie tylko posiadanie platform, lecz zdolność utrzymywania ich w działaniu miesiącami – przy zużyciu amunicji, konieczności remontów i presji na łańcuchy dostaw. Taki kierunek został już wpisany w Nordic Defence Cooperation Vision 2030. NORDEFCO zakłada rozwijanie zdolności prowadzenia i dowodzenia wspólnymi operacjami, wspólne planowanie, współpracę materiałową i wspólne zakupy, zwiększanie wymienności wyposażenia oraz wzmacnianie nordyckiej bazy przemysłu obronnego i bezpieczeństwa dostaw. We wrześniu państwa nordyckie podpisały ponadto deklarację dotyczącą bezpieczeństwa dostaw w kryzysie i wojnie, obejmującą także utrzymanie krytycznych przepływów dóbr i usług. Obrona zaczyna więc obejmować nie tylko siły zbrojne, ale regionalną gospodarkę zdolną podtrzymywać ich działanie.
W tym kontekście szczególnego znaczenia nabiera Gotlandia. Jej położenie sprawia, że kontrola wyspy wpływa na możliwość działania sił morskich i powietrznych w centralnej części Bałtyku oraz na dostęp do państw bałtyckich. Podczas ćwiczeń Silver Wotan w ostatnich tygodniach około 1500 żołnierzy Szwecji i Niemiec ćwiczyło szybkie przemieszczenie i zabezpieczenie systemów przeciwokrętowych na wyspie, przy wsparciu sił morskich i lotniczych. Bundeswehra opisuje ćwiczenie jako praktyczne sprawdzanie możliwości szybkiego wzmocnienia Gotlandii oraz zabezpieczenia portu Visby, a wyspę jako element mający znaczenie dla swobody operacyjnej NATO na Bałtyku. Gotlandia jest przy tym przykładem szerszej zmiany sposobu myślenia o geografii Bałtyku. Wyspy, porty, przeprawy, lotniska i węzły transportowe ponownie stają się kategoriami operacyjnymi, a infrastruktura cywilna – potencjalną infrastrukturą przyjmowania i przemieszczania wojsk. Tak samo należy patrzeć na cieśniny duńskie, południową Szwecję, porty polskiego wybrzeża czy połączenia prowadzące przez Skandynawię do Finlandii. Region zaczyna być analizowany jako system mobilności wojskowej, w którym zdolność szybkiego przerzutu jednostek i ich zaopatrywania może być ważniejsza niż stałe rozmieszczenie dużych sił w każdym miejscu.
Do tej północnej architektury coraz wyraźniej włącza się Polska. W 2025 r. Polska i Szwecja podpisały list intencyjny dotyczący współpracy wojskowo-technicznej, obejmującej sprzęt, innowacje, rozwój technologiczny i przemysł obronny. W marcu 2026 r. oba państwa deklarowały dalsze rozwijanie wspólnych zdolności, zakupów, ćwiczeń i współpracy przemysłowej. Najbardziej kompleksowym krokiem stał się jednak Pakt dla Morza Bałtyckiego uzgodniony 29 czerwca 2026 r. przez rządy Polski i Szwecji. Obejmuje on regularną koordynację polityczną, wspólne planowanie i szkolenia wojskowe, wymianę informacji, działania zwiększające interoperacyjność, a także współpracę przemysłową, transfer technologii, wspólne zamówienia i rozwój zdolności. Jest to ważne, ponieważ dotychczasowy proces integracji bałtyckiej mógł być postrzegany przede wszystkim jako poszerzenie nordyckiego systemu bezpieczeństwa o Finlandię i Szwecję w ramach NATO. Polska tworzy możliwość połączenia wymiaru nordyckiego z południowym brzegiem Bałtyku. Współdziałanie Polski i Szwecji ma potencjalnie znaczenie nie tylko bilateralne: dotyczy przestrzeni pomiędzy Skandynawią, Gotlandią, polskim wybrzeżem i państwami bałtyckimi, czyli jednego z kluczowych obszarów logistyki, ochrony infrastruktury, operacji morskich i wzmocnienia wschodniej flanki.
Dalszy rozwój tej współpracy ma także wyraźny wymiar przemysłowy. Szwecja pozostaje państwem posiadającym rozbudowaną bazę technologiczną sektora obronnego, Polska natomiast szybko zwiększa skalę zamówień i potencjał produkcyjny. Pakt polsko-szwedzki zakłada partnerstwa technologiczne, wspólne zamówienia, produkcję, rozwój nowych zdolności oraz zwiększanie odporności łańcuchów dostaw. Szwecja równocześnie rozwija szerszą europejską sieć przemysłową. W tym roku zdecydowała m.in. o zakupie czterech francuskich fregat i zawarła nowe ramy współpracy obronnej z Francją. Nie należy więc oczekiwać powstania jednego zamkniętego „bałtyckiego przemysłu obronnego”. Bardziej prawdopodobny jest rozwój sieci przemysłowej, w której państwa specjalizują się w poszczególnych technologiach, a współpraca obejmuje produkcję komponentów, amunicji, systemów sensorowych, utrzymanie i modernizację sprzętu. To prowadzi do istotnego wniosku dla całego regionu. Aktywność sektora obronnego coraz słabiej daje się oddzielić od polityki przemysłowej, transportowej, energetycznej i innowacyjnej. Potrzeby obronne zaczynają wpływać na porty, stocznie, kolej, lotniska, magazyny, sieci energetyczne, telekomunikację, cyberbezpieczeństwo, drony, technologie podwodne i systemy obserwacji satelitarnej. Równocześnie coraz więcej infrastruktury tworzonej z myślą o gospodarce otrzymuje znaczenie dual-use.
W praktyce oznacza to powstawanie bałtyckiego ekosystemu bezpieczeństwa, którego nie można już opisywać wyłącznie liczbą okrętów, samolotów czy batalionów. Jego siła zależy od jakości połączeń między nimi. Nie powstała jeszcze jednolita regionalna struktura dowodzenia czy jeden system zakupów. Narodowe interesy, odmienne typy uzbrojenia, procedury budżetowe i struktury przemysłowe nadal pozostają istotnymi ograniczeniami. Współpraca generuje też nowe zależności: wspólna amunicja lub infrastruktura zwiększa interoperacyjność, ale powoduje zarazem wzajemną zależność państw od dostępności zapasów, serwisu i zdolności produkcyjnych partnerów. Im bardziej integruje się system, tym większego znaczenia nabiera bezpieczeństwo łańcuchów dostaw i odporność poszczególnych jego elementów. Zmienia się także geografia strategiczna regionu. Finlandia wiąże Bałtyk z daleką północą i granicą z Rosją. Szwecja kontroluje centralną przestrzeń akwenu i Gotlandię. Dania – dostęp przez cieśniny. Niemcy i Polska tworzą zaplecze logistyczne i przemysłowe południowego Bałtyku. Państwa bałtyckie stanowią najbardziej wysunięty fragment wschodniej flanki. NATO od czerwca 2026 r. posiada ponadto dziewiątą wielonarodową grupę Forward Land Forces w Finlandii, której państwem ramowym jest Szwecja. Coraz trudniej analizować bezpieczeństwo każdego z tych państw osobno. W tym sensie określenie Bałtyku jako „wewnętrznego morza NATO” oddaje ważną zmianę polityczno-geograficzną, ale nie wyczerpuje istoty procesu. Znacznie ważniejsze jest to, że Bałtyk staje się jednym z najbardziej intensywnie integrowanych obszarów operacyjnych Sojuszu. Integracja obejmuje jednocześnie domenę morską, powietrzną i lądową, rozpoznanie, systemy bezzałogowe, artylerię dalekiego zasięgu, ochronę infrastruktury krytycznej, mobilność wojskową i przemysł.
Najbardziej charakterystyczne jest przy tym przesunięcie od współpracy planowanej „na wypadek kryzysu” do współpracy wykonywanej już w czasie pokoju. Szwedzkie siły wspierają fiński nadzór, państwa nordyckie budują wspólną koncepcję działań lotniczych, NATO utrzymuje Baltic Sentry, Niemcy ćwiczą szybkie wzmocnienie Gotlandii, Polska i Szwecja tworzą ramy wspólnego planowania, zakupów i przemysłu, Finlandia i Szwecja integrują zdolności artylerii rakietowej, a państwa nordyckie wspólnie organizują bezpieczeństwo dostaw. Poszczególne działania nie są identyczne, ale ich kierunek jest spójny. To właśnie jest najważniejsza zmiana. Regionalna obrona zaczyna funkcjonować jako system przed pojawieniem się otwartego konfliktu, a nie dopiero jako reakcja na jego wybuch. Wspólne ćwiczenia, kompatybilna amunicja, wzajemna obsługa samolotów, wspólny monitoring morza, zabezpieczenie portów i infrastruktury czy możliwość przyjęcia wojsk innego państwa mają powodować, że przejście od pokoju do kryzysu nie wymaga budowania współpracy od początku. Tworzy się sieciowy system obrony Bałtyku, składający się z narodowych sił i przemysłów, ale wykorzystujący coraz bardziej wspólne dane, standardy, logistykę, amunicję, infrastrukturę, plany operacyjne i zdolności produkcyjne. Obserwowane w ostatnich miesiącach wspólne zakupy dronów, szwedzko-fińska współpraca rakietowa, Nordic Air Power, współdziałanie marynarek, ćwiczenia na Gotlandii czy polsko-szwedzki Pakt dla Morza Bałtyckiego nie powinny być analizowane jako odrębne wydarzenia. Są różnymi przejawami tego samego procesu: przejścia od regionalnej współpracy obronnej do regionalnej integracji zdolności.
Bałtyk staje się pod tym względem laboratorium nowego europejskiego modelu bezpieczeństwa – opartego mniej na samowystarczalności poszczególnych państw, a bardziej na wzajemnej zależności, interoperacyjności, specjalizacji i zdolności do wspólnego działania. Jego skuteczność będzie zależała nie tylko od wielkości narodowych budżetów obronnych, ale od tego, czy państwa regionu potrafią przekształcić szybko rosnące nakłady w spójny system zdolności, logistyki, produkcji i odporności obejmujący cały obszar Morza Bałtyckiego.
