Tomasz Augustyn

Bałtyk w centrum nowej architektury bezpieczeństwa. W rozmowie z PAP wicepremier i minister spraw zagranicznych Radosław Sikorski wskazuje, że po rozszerzeniu NATO o Szwecję i Finlandię region Morza Bałtyckiego przestał być peryferią, stając się strategicznym obszarem rywalizacji i współpracy obronnej.

Radosław Sikorski przedstawia szeroką, momentami bardzo krytyczną diagnozę stanu bezpieczeństwa Europy oraz relacji transatlantyckich, wskazując, że obecna sytuacja jest w dużej mierze konsekwencją wieloletnich zaniedbań po stronie europejskiej. Jak podkreśla w rozmowie z PAP, Europa zbyt wolno budowała własne zdolności obronne, zbyt ostrożnie podchodziła do kwestii spójności strategicznej i nie zawsze konsekwentnie realizowała zobowiązania wynikające z członkostwa w NATO. Dzisiejszy moment – jego zdaniem – to nie tyle kryzys relacji z USA, ile etap ich redefinicji, w którym odpowiedzialność Europy za własne bezpieczeństwo musi wyraźnie wzrosnąć.

Sikorski przypomina, że apele o zwiększenie europejskich wydatków na obronność nie są nowością i pojawiały się już podczas pierwszej kadencji Donalda Trumpa. Polska, jak zaznacza, potraktowała je poważnie, zwiększając nakłady na wojsko i realizując decyzje kolejnych szczytów NATO z wyraźną nadwyżką. To podejście – według szefa MSZ – przynosi podwójny efekt: z jednej strony wzmacnia pozycję Polski w Waszyngtonie, z drugiej realnie odstrasza Rosję. Jednocześnie minister nie ukrywa, że w Europie, także w Polsce, narasta niepewność co do trwałości amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa, co dodatkowo uzasadnia potrzebę wzmacniania europejskiego filaru obronnego.

Sikorski zdecydowanie odrzuca argument, że większe zaangażowanie Unii Europejskiej w sprawy obronności oznaczałoby dublowanie NATO. Przypomina historyczne precedensy – istnienie Unii Zachodnioeuropejskiej czy unijne operacje wojskowe i stabilizacyjne – oraz zobowiązania podjęte jeszcze w latach 90. po wojnach w byłej Jugosławii. Problemem, jego zdaniem, nie jest brak deklaracji, lecz brak realnych zdolności. Minister zwraca uwagę, że Unia dysponuje dziś zapleczem instytucjonalnym, w tym centrum kryzysowym i centrum satelitarnym, a także nowym komisarzem odpowiedzialnym za przemysł obronny, jednak wciąż nie przekłada się to na odpowiednią skalę siły militarnej.

Szczególne miejsce w ocenie ministra zajmuje inicjatywa PESCO, czyli stałej współpracy strukturalnej w obszarze obronności. Sikorski przyznaje, że oczekiwał po niej znacznie bardziej ambitnego charakteru, ograniczonego do państw rzeczywiście gotowych inwestować we wspólne zdolności wojskowe. Zapowiadana brygada unijna, określana przez niego roboczo mianem „Legionu Europejskiego”, ma – według deklaracji – osiągnąć zdolność operacyjną w ciągu kilkunastu miesięcy. Minister jasno jednak rozgranicza kompetencje: odstraszanie Rosji pozostaje zadaniem NATO, natomiast siły unijne powinny odpowiadać na inne zagrożenia, takie jak destabilizacja Bałkanów, terroryzm w Afryce Północnej czy działalność zorganizowanych grup przestępczych zajmujących się przemytem ludzi.

W wywiadzie dla PAP Sikorski zwraca także uwagę na wymiar finansowy i infrastrukturalny europejskiej obronności. Podkreśla, że znacząca część środków z unijnej inicjatywy SAFE – wartej 150 mld euro – trafi do Polski, wzmacniając m.in. zdolności dronowe i antydronowe. Równolegle Unia inwestuje w infrastrukturę umożliwiającą realną mobilność wojsk, co minister ilustruje przykładem problemów z szybkim przerzutem ciężkiego sprzętu czy brakiem rurociągów paliwowych na wschodniej flance UE. To obszary, w których – jak zaznacza – wspólnota może i powinna przejąć większą odpowiedzialność. Rozmowa dotyka również kontrowersyjnej propozycji Donalda Trumpa powołania tzw. Rady Pokoju. Sikorski odnosi się do niej sceptycznie, wskazując na niejasny status prawny tej inicjatywy, nietypowy statut oraz koncentrację władzy w rękach jednego polityka. W tym kontekście krytykuje krajowy spór polityczny, podkreślając, że zaproszenie zostało skierowane imiennie do prezydenta, a nie do państwa polskiego, a zgodnie z konstytucją to rząd prowadzi politykę zagraniczną. Brak formalnego wniosku i wskazania źródeł finansowania uznaje za kluczowy powód braku decyzji po stronie Rady Ministrów.

Minister spraw zagranicznych szeroko omawia rosnące znaczenie „wymiaru północnego” w polskiej polityce bezpieczeństwa. Po akcesji Szwecji i Finlandii do NATO Bałtyk stał się – jak mówi – de facto wewnętrznym akwenem Sojuszu, ale jednocześnie obszarem nasilających się zagrożeń hybrydowych. Sikorski wskazuje na działalność rosyjskiej „floty cieni”, sabotaż infrastruktury krytycznej, zakłócanie sygnałów GPS oraz agresywne działania rozpoznawcze. W jego ocenie kluczowe staje się ścisłe współdziałanie państw regionu, tym bardziej że Rosja – poprzez agenturę i dezinformację – próbuje rozbijać europejską jedność. Jak podsumowuje w rozmowie z PAP, Europa nie może ulec tej formie „kognitywnej agresji”, jeśli chce zachować zdolność do wspólnego działania i obrony własnych wartości.