Tomasz Augustyn

Polska będzie gospodarzem zawodów, które pewnie okażą się testem stosunku do Rosjan w społeczności sportowej.  

Pisaliśmy o potrzebie zastanowienia się nad reakcją na zachodzące w środowisku sportowym zmiany w nastawieniu do obecności Rosjan w międzynarodowej realizacji. Właśnie pojawiają się sygnały, że refleksja na ten temat powinna zostać zintensyfikowana. Międzynarodowa Federacja Piłki Ręcznej (IHF), powołując się na zmienione rekomendacje Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego (MKOl), ogłosiła w ostatnich dniach zniesienie zakazu udziału w rozgrywkach dla przedstawicieli Rosji i Białorusi. Rada IHF zdecydowała o uchyleniu zakazu obejmującego reprezentacje narodowe, działaczy, sędziów oraz innych przedstawicieli środowiska piłki ręcznej z Rosji i Białorusi. Decyzja weszła w życie ze skutkiem natychmiastowym. IHF uzasadniła swoją decyzję nowymi wytycznymi MKOl. Tydzień temu Komitet zrezygnował z ogólnych ograniczeń wobec Rosji i Białorusi, pozostawiając międzynarodowym federacjom sportowym decyzję o dopuszczeniu zawodników i drużyn do rywalizacji. Oznacza to, że rosyjskie i białoruskie reprezentacje, sędziowie, eksperci oraz działacze mogą powrócić do międzynarodowych rozgrywek. Zakaz obowiązywał od marca 2022 roku, kilka dni po rozpoczęciu przez Rosję pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.

– IHF z zadowoleniem oczekuje ich powrotu do międzynarodowej społeczności piłki ręcznej i liczy, że przy wsparciu oraz współpracy wszystkich stron uda się zapewnić sprawny i skuteczny proces powrotu – poinformowała federacja. Jednocześnie IHF zaznaczyła, że pełny powrót reprezentacji Rosji i Białorusi może wymagać okresu przejściowego. Nie podano jednak, kiedy drużyny obu państw będą mogły ponownie wystąpić w międzynarodowych turniejach. 24 marca 2026 roku młodzieżowe reprezentacje Rosji i Białorusi otrzymały zezwolenie na organizację i udział w samodzielnie organizowanych meczach towarzyskich i turniejach, pod warunkiem podpisania oświadczeń o braku powiązań z wojskowymi lub rządowymi agencjami bezpieczeństwa. 6 maja 2026 roku Rada zatwierdziła możliwość przyznania potencjalnej dzikiej karty na mistrzostwa świata kobiet U-16 IHF 2026 i/lub Puchar Narodów IHF drużynie rosyjskiej lub białoruskiej, w stosownych przypadkach.

Związek Piłki Ręcznej w Polsce napisał w oświadczeniu, że „z rozczarowaniem przyjął ogłoszoną w środę 15 lipca decyzję Międzynarodowej Federacji Piłki Ręcznej o uchyleniu zakazu udziału reprezentacji Rosji i Białorusi oraz ich przedstawicieli w wydarzeniach organizowanych pod egidą IHF. Choć zdajemy sobie sprawę, że decyzja IHF stanowi realizację rekomendacji Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego, stanowisko Związku Piłki Ręcznej w Polsce pozostaje niezmienne od pierwszego dnia rosyjskiej agresji na Ukrainę.” W rozmowie z Wirtualną Polską prezes związku Sławomir Szmal mówi o bliskich konsekwencjach ostatnich decyzji federacji.

– W tym roku Polska jest współorganizatorem mistrzostw Europy w piłce ręcznej kobiet. Co jeśli Rosjanie będą chcieli do nas przyjechać?

Związek Piłki Ręcznej w Polsce nie będzie na pewno zapraszać rosyjskich działaczy na tę imprezę. Zakładam, że europejska federacja też tego nie zrobi. Mogą się jednak pojawić kibice z tego kraju i nie mamy na to większego wpływu.

– Rozmawialiście już o zakazaniu rosyjskich symboli w hali? Na wielu wydarzeniach w innych dyscyplinach pojawiały się już chociażby flagi tego kraju.

– Do tej pory nie mieliśmy takiego problemu. Wydaje mi się, że też nie będzie to zagrożenie podczas grudniowych mistrzostw Europy.

– A co zrobicie, jeśli którejś z naszych reprezentacji przyjdzie grać z Rosjanami i Białorusinami chociażby w rozgrywkach młodzieżowych. Rozważacie bojkot?

– Jak na razie to są rozważania hipotetyczne. Europejskie struktury nie odwiesiły przecież Rosjan, więc okazji do zmierzenia się z nimi będzie mniej. Będziemy się stali zbudować jednak koalicję, która będzie się sprzeciwiała tej decyzji.

Po raz pierwszy gospodarzem będzie pięć państw – Polska, Rumunia, Czechy, Słowacja i Turcja. W Polsce mecze będą rozgrywane w Katowicach.

Po ponad czterech latach od rosyjskiej inwazji na Ukrainę MKOl w ubiegłym tygodniu złagodził część ograniczeń wobec Rosji. Dzięki temu rosyjscy sportowcy będą mogli brać udział w rywalizacji drużynowej oraz kwalifikacjach do igrzysk olimpijskich w Los Angeles w 2028 roku. Nadal obowiązuje jednak zakaz używania rosyjskiej flagi i hymnu państwowego, a powracający rosyjscy sportowcy będą musieli przejść wielokrotne kontrole antydopingowe. Międzynarodowe federacje sportowe nie zajmują jednolitego stanowiska w sprawie powrotu rosyjskich i białoruskich sportowców. World Athletics utrzymała pełne wykluczenie zawodników z obu państw, argumentując, że nie doszło do żadnego realnego postępu w kierunku zakończenia wojny. Z kolei światowe federacje judo i pływania, a także Międzynarodowy Komitet Paralimpijski, już wcześniej przywróciły zawodników z Rosji i Białorusi do rywalizacji. Dziewięć państw europejskich, w tym Litwa, zaapelowało do Komisji Europejskiej o wstrzymanie finansowania międzynarodowych organizacji sportowych, które dopuszczają do zawodów sportowców z Rosji i Białorusi.

Instytut Studiów Regionalnych zaproponował rozważenie systemowego podejścia do społecznej reakcji Zachodu na działania międzynarodowych federacji („Kibice jako źródło innowacji społecznej”, https://www.isr.info.pl/kibice-jako-zrodlo-innowacji-spolecznej/). Analizujemy w nim etyczne i społeczne dylematy związane z potencjalnym przywróceniem Rosji do międzynarodowej rywalizacji sportowej. Uważamy, że sport nie jest tylko domeną polityków, ale przede wszystkim sferą zależną od opinii publicznej, kibiców oraz sponsorów. Postulujemy zatem, aby społeczeństwo obywatelskie podjęło zorganizowaną debatę i działania uprzedzające decyzje światowych federacji, zamiast ograniczać się do spóźnionych protestów. Kluczowym elementem strategii powinno być wywieranie presji wizerunkowej i ekonomicznej na organizatorów oraz partnerów komercyjnych wielkich imprez. Postawa kibiców może stać się nowoczesną innowacją społeczną, zmuszającą globalne elity do respektowania fundamentalnych wartości moralnych. Ostatecznie walka o wykluczenie agresora jest testem na zdolność demokratycznych społeczeństw do realnego wpływania na instytucje międzynarodowe.