Tomasz Augustyn
Funkcjonując w cieniu Szczecina, Stargard przez lata balansował między rolą zaplecza metropolii a ambicją budowy własnej podmiotowości. Dziś, dzięki rosnącej sile przemysłowej i nowym impulsom infrastrukturalnym, stoi przed realną szansą redefinicji swojej pozycji w regionalnym układzie sił.
Stargard jest w strukturze osadniczej województwa zachodniopomorskiego przypadkiem szczególnym – nie tyle ze względu na skalę, ile na układ relacji, w które został historycznie i funkcjonalnie wpisany. Jako trzeci co do wielkości ośrodek miejski regionu dysponuje masą demograficzną, infrastrukturą i potencjałem instytucjonalnym, które w wielu innych częściach kraju dawałyby podstawę do budowy wyraźnej samodzielności subregionalnej. Jednocześnie jest pierwszym „po bogach” – po Szczecinie i Koszalinie – który nie posiada doświadczenia stołeczności ani wynikającej z niej historycznej akumulacji funkcji administracyjnych, decyzyjnych i symbolicznych. Ta pozornie drugorzędna różnica ma fundamentalne znaczenie dla jego trajektorii rozwojowej.
Bliskość Szczecina przez lata działała jak czynnik jednocześnie stymulujący i ograniczający. Z jednej strony dawała dostęp do dużego rynku pracy, uczelni wyższych, wyspecjalizowanych usług medycznych i kulturalnych oraz infrastruktury transportowej o znaczeniu krajowym i międzynarodowym. Z drugiej – redukowała przestrzeń do budowy własnej, wyraźnie zarysowanej tożsamości funkcjonalnej. Stargard przez długi czas pełnił rolę zaplecza mieszkaniowego i demograficznego dla metropolii, absorbując część jej presji osiedleńczej. W statystykach jawił się jako miasto duże, w regionalnych rankingach – jako trzeci ośrodek, w rzeczywistości jednak jego autonomia była ograniczana przez grawitację silniejszego sąsiada. W klasycznych kategoriach geografii ekonomicznej można mówić o efekcie cienia metropolii: bliskość rdzenia wzrostu nie zawsze sprzyja dyfuzji korzyści, często prowadzi do utrwalenia relacji zależności.
Porównanie z innymi miastami regionu uwidacznia tę specyfikę. Świnoujście, Szczecinek czy Wałcz, mimo mniejszego potencjału ludnościowego, funkcjonują w większym oddaleniu od silnego hegemona. Ich peryferyjność przestrzenna stała się paradoksalnie zasobem – pozwoliła im budować własne mikroregiony funkcjonalne, w których pełnią niekwestionowaną rolę centrum. Stargard, choć większy, przez lata nie mógł w pełni przejąć takiej roli, bo jego naturalne zaplecze było „przeciągane” przez Szczecin. W tym sensie jego sytuacja jest odwrotnością Gryfic, które – nie mając w bezpośrednim sąsiedztwie silnego konkurenta – mogły wyrosnąć ponad swoją demograficzną skalę. Jednocześnie Stargard nie jest drugim Choszcznem: posiadał podobne atuty infrastrukturalne (ważny węzeł kolejowy, obecność jednostki wojskowej jako stabilizatora rynku pracy), ale dysponował znacznie większą masą krytyczną i potencjałem do dywersyfikacji. Problemem nie był brak zasobów, lecz brak przestrzeni do ich pełnego wykorzystania.
Istotnym przełomem w tej trajektorii była konsekwentna budowa strefy przemysłowej. W przeciwieństwie do Goleniowa, który wcześniej przyciągnął spektakularne inwestycje i zbudował markę dynamicznego ośrodka logistyczno-produkcyjnego, Stargard rozwijał swój park przemysłowy w sposób bardziej ewolucyjny, mniej medialny, lecz systematyczny. Efektem jest dziś jedna z najważniejszych koncentracji działalności produkcyjnej w regionie, obejmująca przedsiębiorstwa włączone w międzynarodowe łańcuchy dostaw. W wymiarze strukturalnym oznacza to zmianę pozycji miasta w regionalnym podziale pracy. Szczecin, ograniczony przestrzennie i obciążony wyższymi kosztami funkcjonowania, w pewnych segmentach rynku pracy staje się zapleczem kadrowym dla podmiotów działających w Stargardzie. Wektory przepływu – zarówno pracowników, jak i części inwestycji – przestały być jednoznacznie jednokierunkowe.
Ambiwalentna pozostaje rola Stargardu w strukturze Szczecińskiego Obszaru Metropolitalnego. Integracja transportowa, w tym rozwój systemu kolei aglomeracyjnej i usprawnienie połączeń drogowych, zwiększa dostępność miasta i podnosi jego atrakcyjność inwestycyjną. Wspólne projekty infrastrukturalne i możliwość korzystania z instrumentów finansowych dedykowanych obszarom metropolitalnym stanowią wymierną korzyść. Jednocześnie symboliczny i instytucjonalny prymat Szczecina utrwala relację asymetryczną. Gesty emancypacyjne, takie jak dystansowanie się od metropolitalnej etykiety w lokalnej narracji czy w szczególności rezygnacja z określenia „Szczeciński” w nazwie, nie znoszą faktu, że kluczowe funkcje wyższego rzędu – uczelnie, wyspecjalizowana opieka zdrowotna, instytucje kultury o randze ponadregionalnej – pozostają skoncentrowane w Szczecinie. Ta dwoistość kształtuje ambicje strategiczne Stargardu: z jednej strony dążenie do uczestnictwa w większym układzie, z drugiej – potrzeba redefinicji własnej podmiotowości.
Relacje z otoczeniem funkcjonalnym są jeszcze bardziej złożone. Gminy położone na zachód od Stargardu pozostają w rozkroku między nim a Szczecinem. Korzystają z renty położenia, rozwijają funkcje mieszkaniowe i w znacznym stopniu orientują się bezpośrednio na metropolię. W ich przypadku oferta usługowa Stargardu bywa traktowana jako alternatywna, a nie podstawowa. Inaczej kształtuje się sytuacja w kierunku północnym, wschodnim i południowym. Tam Stargard pełni realną rolę centrum subregionalnego – w zakresie szkolnictwa ponadpodstawowego, ochrony zdrowia, handlu, kultury czy administracji. Zasięg tego oddziaływania sięga granic powiatu, obejmując m.in. gminy Ińsko i Dobrzany, oddalone o kilkadziesiąt kilometrów. W promieniu około 30–40 kilometrów brak jest ośrodków o porównywalnej sile przyciągania – Łobez czy Drawsko Pomorskie nie generują wystarczająco intensywnego pola oddziaływania, aby konkurować ze Stargardem. W praktyce oznacza to, że miasto obsługuje obszar funkcjonalny liczący łącznie ponad sto tysięcy mieszkańców i rozciągający się na przestrzeni kilku tysięcy kilometrów kwadratowych. Jednocześnie świadomość tej odpowiedzialności nie zawsze znajduje pełne odzwierciedlenie w polityce strategicznej. Próby budowy porozumień terytorialnych w ramach instrumentów finansowych polityki spójności pokazały napięcie między formalnym zakotwiczeniem w strukturze metropolitalnej a naturalną potrzebą konsolidacji subregionu wschodniego. Strategiczne dokumenty miasta w większym stopniu akcentują relację ze Szczecinem i aspiracje metropolitalne niż budowę trwałej koalicji z gminami zaplecza. Można to interpretować jako próbę przełamania historycznego kompleksu „miasta w cieniu” poprzez silniejsze zakotwiczenie w strukturze wyższego rzędu.
Nowe impulsy infrastrukturalne, zwłaszcza budowa drogi S10, mają potencjał zmiany tej geometrii powiązań. Skrócenie czasu dojazdu w kierunku Bydgoszczy i dalej do centralnej Polski zwiększy atrakcyjność lokalizacyjną miasta dla inwestorów produkcyjnych i logistycznych. Węzeł komunikacyjny, wzmocniony przez istniejącą infrastrukturę kolejową, może uczynić ze Stargardu jeden z kluczowych punktów tranzytowych regionu. Park przemysłowy, już dziś stanowiący istotną markę, może stać się platformą dla bardziej zaawansowanych form działalności – centrów inżynieryjnych, laboratoriów testowych, kooperacji z uczelniami. Warunkiem jest jednak przejście od modelu opartego na relatywnie taniej pracy do modelu generującego wartość dodaną poprzez wiedzę i innowację.
Zewnętrzny obserwator często nie dostrzega tej transformacji. Stargard bywa postrzegany jako „duże miasto powiatowe” o bogatej historii i atrakcyjnej tkance urbanistycznej. Tymczasem jego istotą jest dynamiczna rekonfiguracja funkcji gospodarczych i społecznych. Miasto przeszło od modelu opartego na kilku dużych zakładach przemysłowych i stabilizującej roli wojska do bardziej zdywersyfikowanej struktury, w której obecne są podmioty globalne. Niedostrzegany jest również potencjał kapitału ludzkiego – mieszkańców, którzy łączą pracę w metropolii z życiem w mieście o niższych kosztach i wyższej jakości środowiska. Ta hybrydowa pozycja może być atutem w dobie rosnącej mobilności i pracy zdalnej.
Włączenie Stargardu do obszaru miejskiego objętego potencjalnymi działaniami w ramach OSI policentrycznej sieci miast w Strategii Rozwoju Polski do 2035 r. utrwala jego funkcjonowanie w układzie metropolitalnym Szczecin–Stargard–Świnoujście. Z jednej strony oznacza to dostęp do dedykowanych instrumentów wsparcia i możliwość współtworzenia większego bieguna wzrostu. Z drugiej – ponownie potwierdza jego współzależność ze Szczecinem. Kluczowe pytanie dotyczy tego, czy Stargard wykorzysta tę konfigurację do wzmocnienia własnej podmiotowości, czy też pozostanie trwałym komponentem większego organizmu bez wyraźnie zdefiniowanej specjalizacji.
Przyszłość miasta zależeć będzie od zdolności do równoczesnego prowadzenia dwóch procesów: integracji z metropolią w obszarach, gdzie skala daje przewagę, oraz konsolidacji własnego zaplecza subregionalnego w obszarach usług publicznych i rynku pracy. Jeżeli park przemysłowy stanie się platformą innowacyjności, a relacje z gminami wschodniego otoczenia zostaną wzmocnione poprzez realne partnerstwa instytucjonalne, Stargard ma szansę przejść od pozycji „miasta w cieniu” do roli rzeczywistego, autonomicznego bieguna wzrostu w strukturze województwa zachodniopomorskiego.
