Tekst powstał w ramach projektu STOP dezinformacji.

Tomasz Augustyn

Nasze bezpieczeństwo kosztuje, choć w skali poszczególnych mieszkańców są to kwoty niewielkie.

Kwota 45 mld euro rocznie, którą Unia Europejska zadeklarowała na wsparcie Ukrainy przez najbliższe dwa lata, na pierwszy rzut oka wygląda na ogromne obciążenie budżetowe – w końcu to suma większa niż budżet wielu państw. Spójrzmy jednak na tę kwotę w relacji do populacji Unii Europejskiej i do indywidualnych zasobów mieszkańców województwa zachodniopomorskiego z perspektywy ekonomicznej, abstrahując na razie od kwestii bezpieczeństwa, solidarności międzynarodowej czy polityki zagranicznej. Z danych statystycznych wynika, że UE liczy około 450 mln mieszkańców. Podzielona przez ten kontekst deklarowana pomoc odpowiada ok. 100 euro rocznie na każdego obywatela Unii – czyli 8,33 euro miesięcznie lub 0,28 euro dziennie. Te wartości na pierwszy rzut oka wydają się niewielkie, jeżeli spojrzymy na codzienne wydatki przeciętnego konsumenta: mniej niż cena kawy w kawiarni, niż koszt jednej butelki wody mineralnej czy niż drobna pozycja w domowym budżecie. W takiej perspektywie z perspektywy jednostkowej 0,28 euro dziennie wydaje się kwotą symboliczną.

Ten sam rachunek można przeprowadzić w kontekście województwa zachodniopomorskiego. W regionie tym mieszka ok. 1,62 mln osób. Jeżeli założymy, że cała suma 45 mld euro, choć oczywiście nie jest adresowana bezpośrednio do regionów, została wypracowana przez obywateli Unii Europejskiej łącznie, to iloczyn per capita w UE oznacza, że w ujęciu hipotetycznym każdy mieszkaniec regionu „wniósłby” do tej puli około 100 euro rocznie. Z punktu widzenia przeciętnego gospodarstwa domowego w regionie może to wyglądać na niewielki udział w kosztach takiego transferu; lecz przy większym przyjrzeniu się realiom ekonomicznym okaże się, że percepcja „mało vs. dużo” zależy od sposobu myślenia o pieniądzu w skali makro i mikro.

Ekonomicznie rzecz ujmując, 100 euro rocznie per capita w UE to suma równoważna ok. 430 zł rocznie (przy kursie 4,30 zł za euro) albo ok. 35–36 zł miesięcznie. Dla przeciętnego mieszkańca województwa zachodniopomorskiego – regionu, w którym przeciętne miesięczne wynagrodzenie brutto w 2024 r. wynosiło ok. 8 000 zł – 35 zł to mniej niż 0,5 proc. miesięcznego wynagrodzenia. Nawet w ujęciu netto, w którym realne środki do dysponowania domowego budżetu są niższe, nadal mówimy o ułamku procenta. To pokazuje ekonomiczny kontrast między sumą całkowitą transferu a jego rozbiciem na jednostki – indywidualny koszt w sensie okazjonalnym jest relatywnie niewielki.

Przyjrzyjmy się analizowanej kwocie z perspektywy ekonomicznej jednostki – przeciętnego obywatela – a nie tylko w ujęciu makroekonomicznym. Szczególnie interesujące staje się zestawienie tej sumy z populacją Unii Europejskiej oraz dochodami mieszkańców poszczególnych regionów, takich jak województwo zachodniopomorskie w Polsce. Aby to zrobić w sposób możliwie konkretny, przyjmijmy punkt odniesienia – kwotę 100 euro rocznie, czyli około 430 zł, co w ujęciu miesięcznym daje około 36 zł. Chociaż może się wydawać, że taka kwota nie ma większego znaczenia, jej wpływ na gospodarstwo domowe zależy w dużej mierze od poziomu dochodów, zamożności i struktury rozkładu dochodów w danym regionie. Analiza tej kwoty pozwala nam zobaczyć, jak „drobny” wydatek w skali budżetu państwa może różnie oddziaływać na obywateli w zależności od ich sytuacji ekonomicznej.

Na poziomie kraju przeciętny dochód rozporządzalny na osobę wynosi obecnie około 2 900 zł miesięcznie, co daje rocznie około 34 800 zł. Mediana dochodu, czyli wartość dzieląca społeczeństwo na połowę – osoby z dochodem wyższym i niższym – wynosi około 2 500 zł miesięcznie, czyli 30 000 zł rocznie. Te wartości pozwalają nam oszacować, że kwota 100 euro rocznie stanowi dla przeciętnego Polaka około 1–1,5% jego rocznego dochodu. W ujęciu miesięcznym jest to zaledwie około 3–4% jednego miesiąca dochodu – suma niewielka, ale zauważalna w budżecie domowym. Jednak sam przeciętny dochód nie oddaje w pełni różnic w zamożności mieszkańców. Aby lepiej zrozumieć znaczenie kwoty 100 euro rocznie, należy przyjrzeć się rozkładowi dochodów w społeczeństwie. W Polsce rozkład dochodów jest nierównomierny, a różnice między najbiedniejszymi a najbogatszymi są istotne.

W najniższym decylu dochodowym – czyli w grupie 10% najbiedniejszych obywateli – średni dochód wynosi około 1 300 zł miesięcznie, co daje około 15 600 zł rocznie. Dla tej grupy kwota 100 euro rocznie to około 2,8% rocznych dochodów. To już suma zauważalna, która może mieć realny wpływ na codzienne decyzje finansowe, np. na wydatki na podstawowe potrzeby czy oszczędności. Dla osób o dochodzie medianowym (środkowy decyl) kwota ta wynosi około 1,4% rocznego dochodu. To wciąż zauważalny procent, ale w praktyce nie powoduje znaczącego obciążenia finansowego. Natomiast dla najbogatszych 10% obywateli, których dochody roczne przekraczają 78 000 zł, kwota 100 euro stanowi mniej niż 1% rocznych dochodów – jest więc w zasadzie nieodczuwalna w ich codziennym budżecie. Wnioski płynące z analizy krajowej są więc jasne: choć kwota 100 euro rocznie wydaje się niewielka w ujęciu makroekonomicznym, w ujęciu jednostkowym jej znaczenie jest bardzo zróżnicowane. Dla osób o najniższych dochodach jest istotna, dla przeciętnych umiarkowana, a dla najbogatszych – praktycznie niezauważalna.

Przenosząc te wnioski na poziom regionalny, warto spojrzeć na województwo zachodniopomorskie. Dochody w tym regionie są nieco poniżej średniej krajowej – przeciętny dochód rozporządzalny na osobę wynosi około 2 700 zł miesięcznie, czyli 32 400 zł rocznie. Dla przeciętnego mieszkańca regionu kwota 100 euro rocznie stanowi około 1,3% rocznego dochodu – bardzo zbliżone do średniej krajowej. Dla najbiedniejszych mieszkańców województwa (szacując ich roczny dochód na około 14 000 zł) kwota ta odpowiada już 3,1% rocznych dochodów, co może być odczuwalne w codziennym budżecie domowym. Z kolei dla najbogatszych mieszkańców regionu, którzy mogą zarabiać około 70 000 zł rocznie, jest to zaledwie 0,6% dochodu – kwota niemal niezauważalna. Analiza ta pokazuje, że choć wsparcie finansowe w takiej wysokości nie jest znacznym obciążeniem dla przeciętnego mieszkańca województwa zachodniopomorskiego, jego „odczuwalność” jest różna w zależności od poziomu zamożności. Kwota jest najbardziej zauważalna dla osób o najniższych dochodach, umiarkowana dla przeciętnego gospodarstwa domowego, a praktycznie niezauważalna dla najbogatszych.

W szerszym kontekście ekonomicznym analiza ta pokazuje, że nawet ogromne sumy w budżecie państwa czy Unii Europejskiej, w przeliczeniu na pojedynczego obywatela, często okazują się stosunkowo niewielkie. Kwota 100 euro rocznie nie obciąża znacząco budżetu przeciętnego mieszkańca, a jednocześnie stanowi realną pomoc w wymiarze społecznym – choć oczywiście jej skala nie może zastąpić innych form wsparcia finansowego ani nie rozwiązuje problemów biedy czy nierówności. Jednocześnie taka analiza pozwala lepiej zrozumieć, w jaki sposób świadomość ekonomiczna i zróżnicowanie dochodów wpływa na percepcję „kosztu” lub „wsparcia”. To, co dla jednej osoby może być kwotą symbolicznie niewielką, dla innej jest realnie odczuwalnym wydatkiem lub pomocą. Dla najbiedniejszych mieszkańców regionu zatem kwota 100 euro rocznie stanowi około 3% rocznych dochodów i jest zauważalna. Dla przeciętnych mieszkańców Zachodniopomorskiego to około 1–1,5% rocznych dochodów – suma umiarkowana, łatwo akceptowalna w budżecie domowym. Dla najbogatszych jest to kwota praktycznie niezauważalna – mniej niż 1% dochodu rocznego.

Aby lepiej zobrazować znaczenie kwoty 100 euro rocznie w codziennym życiu mieszkańca województwa zachodniopomorskiego, warto odnieść ją do typowych wydatków konsumenckich. 100 euro rocznie, czyli około 430 zł, dla przeciętnego mieszkańca regionu to suma stanowiąca około 1–1,5% rocznych dochodów – kwota niewielka, ale w codziennym życiu zauważalna. W praktyce taka kwota pozwala na zakup ok. 955 bułek kajzerek po 0,45 zł każda. Rozkładając to na dni, daje to możliwość zjedzenia jednej bułki dziennie przez niemal 2,5 roku, a w przeliczeniu na miesiąc – około 80 bułek miesięcznie (nieco więcej niż dwie dziennie). Jeżeli spojrzymy na napój Coca-Cola Zero w cenie 3,99 zł za butelkę 330 ml, kwota 430 zł pozwala na zakup około 108 butelek. W codziennym rytmie oznacza to możliwość wypicia jednej butelki dziennie przez ponad 3 miesiące, a w przeliczeniu miesięcznym – około 9–10 butelek miesięcznie. W przypadku komunikacji miejskiej w Szczecinie, bilet normalny na 15 minut kosztuje 3 zł, a godzinny – 6 zł. Kwota 430 zł pozwala zatem na zakup 71 biletów godzinnych, co w codziennym użytkowaniu umożliwia codzienne korzystanie z komunikacji przez prawie 2,5 miesiąca (przy jednym bilecie dziennie). Dla krótszych przejazdów 15-minutowych można kupić 143 bilety, czyli średnio około 4–5 biletów dziennie przez miesiąc, co pozwala swobodnie przemieszczać się po mieście nawet przy codziennych kilku przesiadkach.

Analiza pokazuje, że w ujęciu indywidualnym ogromne kwoty makroekonomiczne mogą oznaczać stosunkowo niewielkie obciążenia lub wsparcie, a ich „odczuwalność” zależy od poziomu zamożności. Przeliczając wsparcie Unii Europejskiej na poziom jednostki, widać, że jego realne znaczenie ekonomiczne dla przeciętnego mieszkańca województwa zachodniopomorskiego jest umiarkowane, choć dla osób o najniższych dochodach staje się bardziej istotne. Taka analiza pozwala spojrzeć na zagadnienie nie tylko w kategoriach budżetowych, ale także społecznych i ekonomicznych, uwzględniając różnice w sytuacji materialnej obywateli.

Inny wymiar oceny analizowanej kwoty polega na przypisaniu jej do potencjalnej produkcji dóbr i usług w konkretnym regionie. W 2024 r. PKB per capita w województwie zachodniopomorskim wynosiło ok. 79,8 tys. zł (co w przybliżeniu odpowiada ok. 18–19 tys. euro). 100 euro per capita to niecałe 0,5 proc. PKB per capita regionu. Nawet jeśli założymy, że ta suma byłaby generowana bezpośrednio w regionie jako obciążenie ekonomiczne (np. w postaci podatków lub transferów), to proporcja wobec regionalnej produkcji ekonomicznej jest marginalna. Z punktu widzenia makroekonomicznego, przy konieczności finansowania budżetów publicznych, wydatki o takiej relatywnej wadze nie powinny stanowić materialnego czynnika ograniczającego zdolność konsumpcyjną lub inwestycyjną gospodarstw domowych.

Próba oszacowania, ile województwo zachodniopomorskie „wnosi” do tej pomocy na podstawie udziału w populacji UE, pokazuje to samo: jeżeli podzielimy 45 mld euro przez 450 mln mieszkańców UE, to mieszkańcy regionu odpowiadają mniej więcej za 0,36 proc. tej puli (1,62 mln z 450 mln), czyli w uproszczeniu – ok. 162 mln euro rocznie przypadające na populację Zachodniopomorskiego. Dla budżetu regionalnego, którego dochody operacyjne i inwestycyjne liczmy w miliardach złotych rocznie, taka kwota jest raczej marginalna i nie stanowi kluczowego czynnika kształtującego jego możliwości finansowe. Ekonomiczna percepcja tej kwoty zmienia się jednak, gdy spojrzymy na jej znaczenie nie jako kosztu bezpośredniego, ale jako wskaźnik charakteru zobowiązań i zakresu solidarności fiskalnej w Unii Europejskiej. Nawet jeśli 100 euro per capita rocznie to suma mała w porównaniu z przeciętnymi dochodami, to w skali budżetów państw i Unii oznacza transfer zasobów o wielkości porównywalnej z niektórymi regionalnymi programami wsparcia rozwojowego. W tym sensie 45 mld euro nie jest pozycją zaniedbywalną w budżetach państw członkowskich; jest pozycją, która może wpływać na politykę fiskalną i redystrybucję zasobów między państwami członkowskimi, nawet jeśli jej rozbicie na jednostki wygląda niewinnie.

Z perspektywy pojedynczego mieszkańca województwa zachodniopomorskiego 100 euro rocznie to kwota, która z punktu widzenia konsumpcyjnego jest względnie niska. Ale z punktu widzenia makroekonomicznego i systemowego jest to symbol odpowiedzialności finansowej obywateli państw UE za polityki solidarnościowe wobec sąsiadów i partnerów gospodarczych. W realiach regionalnych oznacza to, że potencjalne obciążenia lub mechanizmy redystrybucji – nawet jeśli finansowo wydają się mało odczuwalne na poziomie jednostki – są elementem większej gry polityki fiskalnej, której skutki mogą pojawiać się w długich horyzontach, poprzez ceny energii, mechanizmy wspierania inwestycji czy stabilizację kursów walutowych.

Aby uzyskać pełny i właściwy obraz sytuacji, nie można ograniczać się jedynie do aspektów ekonomicznych wąsko rozumianych jako obciążenie budżetu czy wpływ na domowy portfel. Należy bowiem uwzględnić znacznie szerszy kontekst – w tym kwestie bezpieczeństwa, solidarności międzynarodowej czy polityki zagranicznej. Jako jednostki, a nawet całe rodziny, jesteśmy często skłonni pomijać te czynniki w naszych codziennych rozważaniach, oczekując, że państwo samo „dowiezie” odpowiednie usługi i zabezpieczenia, a obywatel pozostaje w dużej mierze konsumentem, zwolnionym z odpowiedzialności czy konieczności ponoszenia kosztów związanych z funkcjonowaniem państwa w trudnym i dynamicznym świecie. Tymczasem zapewnienie stabilnych warunków rozwoju, bezpieczeństwa, spójności społecznej i pozycji państwa na arenie międzynarodowej w coraz bardziej wymagającym i nieprzewidywalnym otoczeniu wymaga realnych nakładów – finansowych, organizacyjnych i strategicznych – o których na co dzień myślimy niewiele, a które są niezbędne do utrzymania funkcjonowania całego systemu, od infrastruktury po obronność i dyplomację. Niezależnie od osobistych przekonań tak należy patrzeć na wojnę Rosji z Ukrainą i decyzję Polski – także jako członka Unii Europejskiej – o opowiedzeniu się po jednej konkretnej stronie.