Tomasz Augustyn

Wszyscy pracownicy sektora publicznego objęci układami zbiorowymi pracy są wezwani do strajku i demonstracji. Domagają się wyższych płac, na co brak środków.

Przed kolejną rundą negocjacji płacowych w sektorze publicznym, która odbędzie się w czwartek, związki zawodowe wezwały do strajku. Związki zawodowe i związek pracodawców nie zdołały osiągnąć porozumienia w grudniu i spotykają się ponownie w najbliższy czwartek. Tuż przed rozpoczęciem negocjacji związki zawodowe i stowarzyszenia zamierzają wysłać jasny sygnał strajkiem ostrzegawczym. Związki zawodowe organizują dojazdy na protesty autobusami wahadłowymi z całego landu. Możliwe są również zdecentralizowane strajki ostrzegawcze. Oprócz leśników, policjantów, pracowników uniwersytetów i drogowców, strajk mogą zgłosić również nauczyciele. Według Związku Zawodowego Pracowników Oświaty i Nauki (GEW). Zajęcia w niektórych szkołach w Meklemburgii-Pomorzu Przednim są bardzo zagrożone. Wraz z innymi związkami zawodowymi, takimi jak Federalna Federacja Służby Cywilnej (dbb), organizacja zaapelowała do pracowników szkół o udział w strajku ostrzegawczym. Szkoły pozostają otwarte – zapewniona jest opieka nad dziećmi. Do strajku ostrzegawczego w całym kraju związkowym wzywają również Związek Zawodowy Policji (GdP), IG Bauen-Agrar-Umwelt (Związku Zawodowego Budownictwa, Rolnictwa i Ochrony Środowiska) oraz Verdi (Związku Zawodowego Usług). Strajk obejmie między innymi uniwersytety i szpitale uniwersyteckie w Rostocku i Greifswaldzie, a także inne sektory usług publicznych w Meklemburgii-Pomorzu Przednim.

Administracja odrzuca żądania związków zawodowych dotyczące siedmioprocentowej podwyżki płac, czyli co najmniej o 300 euro więcej, jako nieosiągalne. Dotyczy to 900 000 pracowników sektora publicznego objętych układami zbiorowymi pracy w landach. Układy te będą następnie zazwyczaj stosowane wobec około 1,3 miliona urzędników w poszczególnych landach. Setki tysięcy stanowisk w sektorze publicznym pozostają w Niemczech nieobsadzone, ponieważ wynagrodzenia nie są konkurencyjne.

W lipcu rząd Meklemburgii-Pomorza Przedniego przedstawił dwuletni budżet na lata 2026 i 2027, który przewiduje wzrost wydatków – pomimo przewidywanych niższych wpływów podatkowych. Głównym czynnikiem kosztowym są wydatki osobowe, które w 2027 roku po raz pierwszy przekroczą trzy miliardy euro. Jednocześnie dochody państwa są niższe od prognozowanych z powodu słabej kondycji gospodarki. Według wiosennego szacunku podatkowego, w 2026 roku do kasy państwa wpłynie o około 95 milionów euro mniej niż przewidywano wcześniej. Oczekiwania na 2027 rok zostały obniżone o 111 milionów euro.