Tomasz Augustyn

Odbicie jest realne, ale nie usuwa problemów strukturalnych. Pozostaje silnie zależne od popytu wewnętrznego, polityki fiskalnej i poprawy dochodów realnych gospodarstw domowych.

Szwedzka gospodarka wchodzi w drugą połowę 2026 r. w wyraźnie lepszej kondycji niż jeszcze kilka miesięcy wcześniej zakładała część prognoz. Rząd podniósł ocenę wzrostu PKB w 2026 r. do 2,5 proc., wobec 2,3 proc. prognozowanych w czerwcu, utrzymując jednocześnie prognozę 2,5 proc. na 2027 r. Oczekiwany jest także stopniowy spadek bezrobocia z 8,5 proc. w 2026 r. do 7,8 proc. w 2027 r. Sam kierunek zmian potwierdzają najnowsze dane ze szwedzkiej gospodarki: konsumpcja gospodarstw domowych rośnie, zamówienia przemysłowe odbudowują się, a w drugim kwartale aktywność gospodarcza wyraźnie przyspieszyła. Jednocześnie nie jest to jeszcze powrót do modelu wysokiej dynamiki sprzed wcześniejszego okresu inflacji i wysokich stóp procentowych. Ożywienie pozostaje silnie zależne od popytu wewnętrznego, polityki fiskalnej i poprawy dochodów realnych gospodarstw domowych, podczas gdy rynek pracy, zadłużenie gospodarstw domowych i problemy mieszkaniowe nadal ograniczają zdolność gospodarki do trwałego przyspieszenia.

Najnowsze dane Statistics Sweden wskazują, że drugi kwartał 2026 r. był zdecydowanie lepszy od pierwszego. Wstępny miesięczny wskaźnik PKB wskazał na wzrost gospodarki w drugim kwartale o 1,4 proc. wobec poprzedniego kwartału i o 2,8 proc. rok do roku. Sam czerwiec przyniósł wprawdzie spadek PKB o 0,2 proc. względem maja, ale był to pierwszy słabszy miesiąc po trzech kolejnych miesiącach wzrostu. Pełne dane rachunków narodowych mają zostać opublikowane pod koniec sierpnia, dlatego bieżące szacunki należy jeszcze traktować jako wstępne, jednak kierunek zmiany jest czytelny. Jest to istotna zmiana względem początku roku. W pierwszym kwartale 2026 r. szwedzki PKB zmniejszył się o 0,2 proc. kwartał do kwartału, chociaż pozostawał o 2 proc. wyższy niż rok wcześniej. Jednocześnie konsumpcja gospodarstw domowych zwiększyła się o 0,6 proc. kwartalnie i o 2,5 proc. rocznie. Statistics Sweden zwraca uwagę, że po załamaniu związanym z szokiem inflacyjnym z lat 2022–2023 konsumpcja nie tylko powróciła do wcześniejszego poziomu, lecz osiągnęła historycznie wysoką wartość. Ten właśnie mechanizm staje się obecnie podstawą szwedzkiego ożywienia.

Dane za czerwiec wzmacniają tę interpretację. Konsumpcja gospodarstw domowych zwiększyła się realnie o 1,6 proc. miesiąc do miesiąca i o 4,3 proc. w porównaniu z czerwcem 2025 r. Wzrost objął wszystkie główne kategorie wydatków uwzględniane w miesięcznym wskaźniku, a szczególnie silną dynamikę roczną notowano w usługach i produktach związanych z informacją i komunikacją. Nie oznacza to jeszcze konsumpcyjnego boomu, ale pokazuje, że gospodarstwa domowe przestają pełnić rolę hamulca dla gospodarki. Ma to szczególne znaczenie ze względu na specyficzny przebieg poprzedniego kryzysu w Szwecji. Wysoka inflacja oraz szybki wzrost stóp procentowych wyjątkowo mocno uderzyły w gospodarstwa domowe ze względu na bardzo wysoki poziom zadłużenia mieszkaniowego i znaczący udział kredytów o zmiennym oprocentowaniu. MFW ocenia, że zadłużenie gospodarstw domowych pozostaje jednym z podstawowych ryzyk strukturalnych szwedzkiego systemu finansowego. W 2025 r. dług gospodarstw domowych odpowiadał około 87 proc. PKB i blisko 180 proc. ich dochodu rozporządzalnego, a ponad trzy czwarte kredytów hipotecznych było oprocentowanych według stopy zmiennej. Oznacza to bardzo silne przenoszenie zmian polityki pieniężnej na możliwości konsumpcyjne gospodarstw domowych. Właśnie dlatego obniżenie inflacji oraz wcześniejsze łagodzenie polityki pieniężnej tak mocno poprawiło sytuację konsumentów. Riksbank obniżył w 2025 r. główną stopę procentową łącznie o 75 punktów bazowych do 1,75 proc., a w czerwcu 2026 r. utrzymał ją na tym poziomie. Bank centralny oceniał wówczas, że konsumpcja rośnie w solidnym tempie, siła nabywcza gospodarstw domowych się poprawia, natomiast ożywienie rynku pracy pozostaje znacznie mniej zdecydowane.

Drugim filarem poprawy sytuacji jest inwestowanie. Szwedzka gospodarka wchodziła w okres spowolnienia z mocno osłabionym budownictwem mieszkaniowym i przedsiębiorstwami reagującymi na wysokie koszty finansowania oraz niepewność geopolityczną. Obecnie warunki stają się korzystniejsze. OECD oczekuje odbudowy zarówno inwestycji mieszkaniowych, jak i publicznych, przede wszystkim związanych z obronnością, natomiast poprawa warunków finansowych powinna stopniowo wspierać inwestycje przedsiębiorstw. Komisja Europejska wskazuje podobnie na ożywienie budownictwa mieszkaniowego oraz silny wzrost inwestycji publicznych, zwłaszcza obronnych.

Ważny sygnał płynie z przemysłu. W czerwcu 2026 r. wartość nowych zamówień przemysłowych wzrosła aż o 32,3 proc. względem maja i o 29,9 proc. rok do roku. Należy zachować ostrożność wobec pojedynczego miesiąca, ponieważ dane przemysłowe są podatne na duże zamówienia jednostkowe. Jednak w całym pierwszym półroczu wartość zamówień była o 4 proc. wyższa niż rok wcześniej, a zamówienia z zagranicy wzrosły o 6,6 proc. Szczególnie charakterystyczne było to, że w czerwcu wzrost pochodził niemal wyłącznie z rynku eksportowego – zamówienia zagraniczne wzrosły o 57,6 proc. rok do roku, podczas gdy krajowe zmniejszyły się o 7,4 proc. Pokazuje to jednocześnie siłę i wrażliwość szwedzkiego modelu gospodarczego. Szwecja dysponuje bardzo rozwiniętym przemysłem eksportowym, silnymi przedsiębiorstwami technologicznymi, sektorem ICT i wysoką produktywnością. MFW wskazuje na przewagi konkurencyjne kraju w zaawansowanej produkcji przemysłowej oraz elementach ekosystemu sztucznej inteligencji. Z drugiej strony jest to gospodarka wyjątkowo silnie włączona w globalne łańcuchy wartości. Pogorszenie koniunktury światowej, konflikty handlowe, ceny energii czy problemy w gospodarce niemieckiej mogą szybko przenosić się na zamówienia szwedzkiego przemysłu. Komisja Europejska właśnie dlatego prognozuje jedynie ograniczony udział eksportu netto we wzroście i podkreśla znaczenie odbudowy popytu krajowego. Warto w tym kontekście zwrócić uwagę na skalę różnic pomiędzy najnowszą prognozą szwedzkiego rządu a ocenami instytucji międzynarodowych. Rząd oczekuje obecnie 2,5-procentowego wzrostu zarówno w 2026, jak i 2027 r. Jeszcze w kwietniu zakładał 2,8 proc. w 2026 r. i 2,5 proc. w 2027 r.; następnie prognozy zostały obniżone pod wpływem nowego szoku energetycznego i pogorszenia sytuacji geopolitycznej. Najnowsza rewizja w górę oznacza więc nie tyle powrót do wcześniejszego optymizmu, ile częściowe cofnięcie wiosennej korekty.

OECD w czerwcu przewidywała wzrost o 1,9 proc. w 2026 r. i 2,5 proc. w 2027 r., Komisja Europejska odpowiednio o 1,8 i 2,2 proc., a MFW w lipcowej ocenie mówił o około 2 proc. wzrostu w obu latach. Rządowy scenariusz jest zatem obecnie wyraźnie bardziej optymistyczny dla 2026 r. niż prognozy przygotowane kilka miesięcy wcześniej przez organizacje międzynarodowe. Nie musi to oznaczać jego nadmiernego optymizmu: dane za drugi kwartał, zwłaszcza konsumpcja i wstępny odczyt PKB, okazały się lepsze od wcześniejszych oczekiwań. Warto jednak pamiętać, że zewnętrzne prognozy powstawały w warunkach dużej niepewności dotyczącej cen energii i konfliktu na Bliskim Wschodzie.

Znacznie mniej jednoznacznie wygląda rynek pracy. W drugim kwartale 2026 r. liczba bezrobotnych wynosiła według Statistics Sweden około 550 tys., co odpowiadało 9,4 proc. siły roboczej w danych niewyrównanych sezonowo. Po korekcie sezonowej i wygładzeniu wskaźnik wynosił 8,7 proc. Szczególnie wysoka była stopa bezrobocia wśród osób w wieku 15–24 lata – 29,1 proc., choć znaczną część tej grupy stanowili uczniowie i studenci poszukujący pracy. Jednocześnie liczba zatrudnionych wynosiła 5,315 mln, a liczba zatrudnionych czasowo zwiększyła się w ciągu roku o 46 tys. Rząd przewiduje spadek bezrobocia do 7,8 proc. w 2027 r. Jest to zbieżne z kierunkiem prognoz OECD i Komisji Europejskiej, ale nawet osiągnięcie tego poziomu nie będzie oznaczało rozwiązania problemu. Szwecja łączy bowiem bardzo wysoki poziom zatrudnienia z jednocześnie wysokim bezrobociem strukturalnym. Komisja Europejska wskazuje na trwałe niedopasowanie kwalifikacji do potrzeb rynku oraz problemy systemu edukacji. MFW dodatkowo podkreśla potrzebę poprawy mobilności mieszkaniowej, infrastruktury i jakości administracji jako warunku bardziej efektywnego przepływu pracy pomiędzy regionami i przedsiębiorstwami. Jest to jeden z kluczowych elementów szwedzkiego paradoksu gospodarczego. Kraj posiada jedną z najbardziej innowacyjnych gospodarek Europy, silny przemysł, rozwinięty sektor cyfrowy i wysoką aktywność zawodową, a jednocześnie utrzymuje relatywnie wysoką stopę bezrobocia. Oznacza to, że kolejne przyspieszenie wzrostu nie może opierać się wyłącznie na zwiększaniu zagregowanego popytu. Coraz ważniejsze stają się kwalifikacje, integracja rynku pracy, dostępność mieszkań oraz zdolność przemieszczania ludzi do miejsc, w których powstają produktywne miejsca pracy.

Rynek mieszkaniowy jest tutaj nie tylko problemem społecznym, ale także gospodarczym. MFW wskazuje na konieczność ograniczenia zniekształceń rynku najmu i zwiększenia mobilności mieszkaniowej. W Szwecji wieloletnie kolejki do regulowanych mieszkań czynszowych, wysokie ceny własności mieszkań i silne zadłużenie hipoteczne ograniczają zdolność pracowników do reagowania na przestrzenne zmiany popytu na pracę. Jednocześnie od 2026 r. złagodzono część regulacji kredytów hipotecznych: zwiększono maksymalny wskaźnik LTV dla nowych kredytów z 85 do 90 proc. oraz zniesiono bardziej restrykcyjne wymogi amortyzacyjne dla silnie zadłużonych kredytobiorców. MFW ocenia, że może to umiarkowanie zwiększyć ceny mieszkań i zadłużenie gospodarstw domowych.

Trzecim elementem szwedzkiej specyfiki są bardzo silne finanse publiczne. Komisja Europejska prognozuje wzrost deficytu sektora instytucji rządowych i samorządowych do 2,8 proc. PKB w 2026 r., przede wszystkim w wyniku ekspansywnej polityki fiskalnej, większych wydatków na obronność, wsparcia Ukrainy, obniżenia podatków dochodowych oraz czasowego obniżenia VAT na żywność. Mimo tego dług publiczny ma wzrosnąć jedynie z około 35 proc. PKB w 2025 r. do 36,6 proc. w 2026 r. i 37,7 proc. w 2027 r. W warunkach europejskich oznacza to bardzo duży bufor fiskalny. MFW podobnie ocenia szwedzką sytuację finansową jako mocną, wskazując na niski dług, wiarygodne ramy polityki makroekonomicznej i znaczną przestrzeń fiskalną. Jest to ważna przewaga w obecnym momencie. Szwecja może jednocześnie finansować wzrost wydatków obronnych, inwestycje infrastrukturalne i transformację energetyczną oraz prowadzić politykę wspierającą dochody gospodarstw domowych, bez gwałtownego wzrostu ryzyka fiskalnego. W wielu państwach europejskich analogiczna kombinacja wymagałaby znacznie trudniejszych wyborów budżetowych.

Szczególnego znaczenia nabierają wydatki obronne. Po wejściu Szwecji do NATO bezpieczeństwo stało się nie tylko pozycją budżetową, ale coraz ważniejszą częścią polityki przemysłowej. Rozbudowa infrastruktury wojskowej, zakup sprzętu, inwestycje w przemysł obronny oraz odporność infrastruktury mogą w najbliższych latach stanowić istotny składnik inwestycji publicznych. Komisja Europejska wskazuje właśnie inwestycje obronne jako najbardziej dynamiczny komponent publicznych nakładów inwestycyjnych. W przypadku Szwecji może to mieć ponadprzeciętne znaczenie rozwojowe, ponieważ kraj posiada własne zaawansowane zaplecze przemysłowe, lotnicze, morskie, elektroniczne i teleinformatyczne. Większa część impulsu fiskalnego może więc pozostać w krajowych łańcuchach wartości.

Podobny potencjał ma energetyka. Szwecja dysponuje niskoemisyjnym systemem elektroenergetycznym opartym przede wszystkim na energetyce wodnej, jądrowej i wiatrowej oraz pozostaje eksporterem energii elektrycznej. MFW wskazuje, że rozbudowa krajowych sieci przesyłowych i połączeń międzysystemowych może pozwolić lepiej wykorzystać ten zasób wraz z postępującą dekarbonizacją Europy. Jednocześnie planowane wsparcie budowy nowych elektrowni jądrowych może oznaczać poważne zobowiązania finansowe państwa w długim okresie, mimo niewielkich kosztów budżetowych w pierwszych latach.

Inflacja przestała natomiast być głównym problemem krótkookresowym. Komisja Europejska prognozuje HICP na poziomie 1,5 proc. w 2026 r. i 1,8 proc. w 2027 r., OECD oczekuje inflacji CPIF odpowiednio 1,2 i 1,9 proc., a MFW około 1,6–1,7 proc. Jest to zasadnicza zmiana wobec wcześniejszego szoku cenowego. Niską inflację wspierają słaba presja krajowych kosztów, wcześniejsze umocnienie korony oraz obniżki podatków, w tym czasowa redukcja VAT na żywność. Jednocześnie ceny energii pozostają źródłem ryzyka, dlatego Riksbank nie może traktować procesu dezinflacji jako definitywnie zakończonego.

W rezultacie szwedzkie ożywienie ma bardzo charakterystyczną strukturę. Nie jest to powrót starego modelu opartego przede wszystkim na eksporcie. Coraz większą rolę przejmują gospodarstwa domowe, inwestycje publiczne i państwo wykorzystujące swoją wyjątkowo silną pozycję fiskalną. Eksport pozostaje kluczowym filarem gospodarki, czego dowodzi czerwcowy skok zamówień zagranicznych, ale słabsza dynamika światowego handlu sprawia, że nie może samodzielnie wygenerować silnego wzrostu. Można więc mówić o przechodzeniu szwedzkiej gospodarki z etapu odbudowy po szoku inflacyjno-odsetkowym do fazy wzrostu opartego na popycie krajowym. Gospodarstwa domowe odzyskują siłę nabywczą, inwestycje mieszkaniowe i publiczne stopniowo się odbudowują, inflacja pozostaje niska, a sektor publiczny dysponuje przestrzenią do prowadzenia polityki ekspansywnej. Dane za drugi kwartał sugerują, że proces ten przestał być jedynie prognozą i zaczyna być widoczny w realnej aktywności. Jednak określenie sytuacji jako trwałego wyjścia z kryzysu byłoby przedwczesne. Bezrobocie pozostaje wysokie, szczególnie w części grup społecznych; rynek mieszkaniowy nadal ogranicza mobilność; zadłużenie gospodarstw domowych tworzy dużą wrażliwość na przyszłe wzrosty stóp; produktywność, choć wysoka, rośnie wolniej niż w przeszłości, a starzenie się ludności będzie zwiększać potrzeby wydatkowe państwa. MFW traktuje właśnie produktywność jako podstawowe wyzwanie średniookresowe i wskazuje potrzebę zmian dotyczących infrastruktury, administracji, mieszkalnictwa i rynku pracy.

Szwecja znajduje się więc w znacznie lepszym miejscu niż dwa–trzy lata temu, ale przed nią stoi zmiana jakościowa. Odbudowanie konsumpcji po spadku realnych dochodów jest stosunkowo naturalnym elementem cyklu koniunkturalnego. Znacznie trudniejsze będzie przełożenie obecnego ożywienia na trwały wzrost potencjalny. Do tego potrzebne są większa produktywność, lepsze wykorzystanie zasobów pracy, sprawniejszy rynek mieszkaniowy, inwestycje infrastrukturalne oraz utrzymanie konkurencyjności przemysłu w warunkach coraz bardziej fragmentaryzującej się gospodarki światowej. Z punktu widzenia regionu Morza Bałtyckiego jest to gospodarka, którą warto obserwować szczególnie uważnie. Szwecja łączy bowiem kilka procesów, które w różnym stopniu dotyczą także Polski: gwałtowne zwiększanie wydatków obronnych, transformację energetyczną, wysokie znaczenie eksportowego przemysłu, rosnące znaczenie technologii cyfrowych i sztucznej inteligencji, starzenie się ludności oraz potrzebę zwiększenia mobilności pracowników. Różnica polega na tym, że wchodzi w ten okres z długiem publicznym pozostającym poniżej 40 proc. PKB, silnymi instytucjami oraz dużą zdolnością fiskalną do amortyzowania kolejnych szoków. Dlatego najnowsze podniesienie prognozy wzrostu do 2,5 proc. jest istotne, ale nie ono stanowi najciekawszą informację. Ważniejsze jest to, że w szwedzkiej gospodarce zaczyna działać kilka silników równocześnie: odbudowuje się konsumpcja, rosną inwestycje, zwiększa się aktywność przemysłowa, a państwo dysponuje dużą przestrzenią do finansowania bezpieczeństwa i infrastruktury. Jeżeli do tego dołączy rzeczywista poprawa rynku pracy, 2026 r. może okazać się momentem przejścia od kilkuletniego okresu słabego wzrostu do stabilniejszej ekspansji.

Nie należy jednak mylić wyjścia ze spowolnienia z rozwiązaniem problemów strukturalnych. Szwecja ma dziś coraz lepszą koniunkturę. Jej kolejnym zadaniem będzie udowodnienie, że potrafi zamienić ją w nowy cykl produktywności i inwestycji, a nie tylko w krótkotrwałe odbicie konsumpcji po wcześniejszym kryzysie kosztów życia.