Tomasz Augustyn
Dlaczego to nie Szczecin, mimo podobnych uwarunkowań historycznych i strukturalnych, stał się trwałą „kuźnią elit” na wzór Trójmiasta?
Gdańsk i zespół miejski Trójmiasta stanowią unikalne w skali kraju zagłębie polityczne, swoistą kuźnię elit władzy, która systematycznie od początku transformacji ustrojowej dostarcza scenie ogólnopolskiej kluczowych protagonistów, oscylujących między obozem postkomunistycznym a solidarnościowym, liberalnym a narodowo-konserwatywnym. Świadczy to o specyficznej zdolności tego ośrodka do generowania kapitału politycznego. Fenomen ten rozpoczyna się od Lecha Wałęsy, elektryka z Stoczni Gdańskiej im. Lenina, który przeniósł dynamikę protestu robotniczego z sierpnia 1980 roku na najwyższe stanowisko w państwie, stając się symbolem przełomu demokratycznego. Bardzo istotna jest też obecność Aleksandra Kwaśniewskiego, studenta Uniwersytetu Gdańskiego i działacza ruchu studenckiego w tym mieście, który choć reprezentował przeciwny obóz polityczny, wyrósł z tego samego fermentu obywatelskiego i później jako prezydent RP korzystał z gdańskiego zaplecza intelektualnego, co wskazuje na miasto jako przestrzeń socjalizacji politycznej niezależnie od późniejszych afiliacji partyjnych. Kontynuację tej tradycji stanowi Jan Krzysztof Bielecki, premier pierwszego rządu transformacyjnego, związany z gdańskim środowiskiem liberalno-gospodarczym. Maciej Płażyński, działacz opozycji demokratycznej, wieloletni poseł i marszałek Sejmu w latach 2001–2004, współzałożyciel Platformy Obywatelskiej, którego kariera, przerwana tragicznie w Smoleńsku, był ściśle związany z budowaniem autonomii samorządowej Gdańska jako alternatywy dla centralistycznej polityki warszawskiej. Lech Kaczyński, choć urodzony w Warszawie, to w latach 1971–1997 był pracownikiem naukowym w Katedrze Prawa Pracy, a w okresie 1996–1999 Wydziału Prawa i Administracji Uniwersytetu Gdańskiego zajmując stanowisko profesora nadzwyczajnego. Maria i Lech Kaczyńscy mieszkali w Sopocie przy ul. Armii Krajowej 55. Niezmiennie mocno osadzony w gdańskim i sopockim krajobrazie osadzony jest Donald Tusk, który od działalności w Niezależnym Zrzeszeniu Studentów na Uniwersytecie Gdańskim, przez przewodnictwo w Regionie Gdańskim NSZZ „Solidarność”, przeszedł do roli posła, premiera dwukrotnie sprawującego urząd, przewodniczącego Rady Europejskiej, a obecnie ponownie szefa rządu, konsekwentnie czerpiąc z gdańskiego kapitału symbolicznego i sieci lokalnych powiązań, które zapewniły mu stabilne zaplecze polityczne niezależnie od zmian na szczytach władzy partyjnej. Najnowszym wcieleniem tego fenomenu jest Karol Nawrocki, historyk związany z Uniwersytetem Gdańskim i Instytutem Pamięci Narodowej oraz Muzeum II Wojny Światowej w tym mieście, który w 2025 roku został prezydentem.
Zjawisko trwałej nadreprezentacji Trójmiasta w produkcji elit politycznych można interpretować jako efekt nakładania się kilku porządków wyjaśniających, które – choć analitycznie rozdzielne – w praktyce tworzą spójny mechanizm reprodukcji przywództwa. W pierwszym rzędzie należy wskazać na wymiar kulturowy, rozumiany jako długie trwanie specyficznego habitusu politycznego, ukształtowanego przez doświadczenie ruchu obywatelskiego, pamięć autonomii miejskiej oraz portowy, otwarty charakter regionu. To właśnie ten habitus – a nie doraźne konfiguracje partyjne – generuje wspólną „gramatykę polityczną”, w ramach której różne ideologicznie postaci operują podobnym językiem praw obywatelskich, podmiotowości wspólnot lokalnych i pragmatyzmu instytucjonalnego. Dzięki temu możliwe jest równoczesne wyłanianie się z jednego środowiska aktorów reprezentujących przeciwstawne obozy polityczne, bez utraty ciągłości stylu przywództwa.
Na poziomie politologicznym Trójmiasto jawi się jako swoisty mikromodel polskiego systemu politycznego, w którym nie tylko współistnieją, ale wręcz strukturalnie przenikają się kluczowe osie konfliktu definiujące życie publiczne po 1989 roku. Nie chodzi przy tym o prostą reprezentację pluralizmu ideowego, lecz o głęboką internalizację sprzeczności, które w skali państwa często przybierają formę ostrej polaryzacji. W obrębie jednego organizmu miejskiego kumulują się bowiem różne logiki działania: modernizacyjna i pragmatyczna, elitarna i kulturowa, a także konfliktowa, zakorzeniona w doświadczeniu mobilizacji społecznej i oporu. Ta wielowarstwowość nie prowadzi do chaosu, lecz do specyficznego typu równowagi, w której napięcia są nieustannie przetwarzane i zarządzane. W konsekwencji Trójmiasto pełni funkcję „poligonu politycznego”, gdzie aktorzy uczą się operowania w warunkach niejednoznaczności i konfliktu interesów. Socjalizacja w takim środowisku wymusza rozwój kompetencji mediacyjnych, zdolności do redefinicji stanowisk oraz umiejętności funkcjonowania w sytuacji, w której żadna z osi konfliktu nie może zostać ostatecznie rozstrzygnięta. Politycy wywodzący się z tego kontekstu są zatem przygotowani nie do eliminowania sprzeczności, lecz do ich absorpcji i kanalizowania w sposób umożliwiający utrzymanie stabilności systemu. W realiach polskiej sceny politycznej, gdzie polaryzacja ma charakter trwały i często eskalacyjny, tego rodzaju kompetencja stanowi istotną przewagę adaptacyjną. Pozwala ona nie tylko przetrwać zmieniające się układy sił, ale także aktywnie je współkształtować poprzez umiejętne balansowanie między przeciwstawnymi oczekiwaniami społecznymi.
Równocześnie znaczenie ma wymiar strukturalno-cywilizacyjny, który można określić jako peryferyjność o charakterze produktywnym. Trójmiasto nie jest częścią tradycyjnego rdzenia polskiej państwowości ani jednolitej narracji narodowej; jego historia jest historią styku, przenikania się wpływów i ciągłego negocjowania tożsamości. Taka sytuacja generuje szczególny typ świadomości zbiorowej, w której brak jednoznacznego zakorzenienia staje się źródłem przewagi, a nie deficytu. „Zewnętrzność” wobec dominujących narracji umożliwia bowiem dystans poznawczy – zdolność do refleksji nad obowiązującymi modelami bez konieczności ich bezwarunkowej reprodukcji. W praktyce przekłada się to na większą otwartość na eksperyment instytucjonalny oraz skłonność do tworzenia rozwiązań hybrydowych, łączących elementy różnych tradycji i porządków. Trójmiasto funkcjonuje w tym sensie jako laboratorium polityczne, w którym nowe modele organizacji życia publicznego mogą być testowane w warunkach względnie wysokiej złożoności społecznej i gospodarczej. Co istotne, rozwiązania powstające w takim środowisku mają często większy potencjał adaptacyjny na poziomie ogólnokrajowym, ponieważ zostały wypracowane w kontekście bardziej wymagającym niż przeciętne warunki funkcjonowania instytucji państwowych. Laboratorium to nie działa w sposób formalny czy planowy, lecz poprzez codzienną praktykę instytucjonalną, interakcje społeczne i procesy decyzyjne, które generują innowacje możliwe do późniejszej translacji na poziom centralny.
Istotnym uzupełnieniem tego obrazu jest perspektywa sieciowa, akcentująca rolę relacji społecznych w reprodukcji elit politycznych. Trójmiasto wyróżnia się wysokim stopniem integracji różnych sektorów życia publicznego – akademickiego, gospodarczego, administracyjnego i medialnego – co sprzyja powstawaniu gęstych, wielopoziomowych sieci powiązań. Sieci te mają charakter zarówno formalny, jak i nieformalny, a ich spoiwem jest często wspólnota doświadczeń, trajektorii zawodowych oraz środowiskowych punktów odniesienia. W takim układzie proces selekcji elit nie przebiega wyłącznie poprzez instytucjonalne mechanizmy konkurencji, lecz także poprzez relacyjne mechanizmy rekomendacji, zaufania i wzajemnego legitymizowania się. Powstaje w ten sposób efekt kumulatywny, w którym sukces jednostki nie jest izolowanym zdarzeniem, lecz wzmacnia pozycję całego środowiska, zwiększając jego zdolność do promowania kolejnych aktorów. Jednocześnie środowisko, dysponując rozwiniętą infrastrukturą wsparcia – od zaplecza eksperckiego po kanały komunikacyjne – zwiększa prawdopodobieństwo sukcesu swoich członków w rywalizacji ogólnokrajowej. Mechanizm ten można opisać jako formę sprzężenia zwrotnego: im silniejsze są sieci relacyjne, tym większa ich zdolność do generowania sukcesów, a im więcej sukcesów, tym silniejsze stają się same sieci. W tym sensie fenomen Trójmiasta nie musi być interpretowany przede wszystkim jako efekt wyjątkowości ideowej czy kulturowej, lecz jako przejaw wysokiej efektywności organizacyjnej środowiska, które potrafi skutecznie łączyć zasoby, koordynować działania i reprodukować własne znaczenie w strukturze władzy. To właśnie ta zdolność do integracji różnych porządków – ideowego, instytucjonalnego i relacyjnego – sprawia, że region ten pozostaje trwałym i ponadprzeciętnie skutecznym producentem elit politycznych.
Nie bez znaczenia pozostaje także wymiar antycentralistyczny, w którym lokalna tożsamość Trójmiasta przekształca się w realny zasób legitymizacyjny w rywalizacji z dominującym centrum politycznym państwa. Nie chodzi tu wyłącznie o klasyczny konflikt peryferia–centrum, lecz o bardziej złożony proces wytwarzania alternatywnego modelu wyobrażenia wspólnoty politycznej. Trójmiasto, ze swoją historią autonomii, doświadczeniem mobilizacji społecznej oraz silnie zakorzenioną kulturą samorządową, dostarcza politykom repertuaru symboli i argumentów, które pozwalają im kwestionować monopol centrum na definiowanie interesu ogólnokrajowego. W tym sensie lokalność nie jest ograniczeniem, lecz zasobem – umożliwia bowiem formułowanie narracji o państwie jako strukturze zdecentralizowanej, wielopoziomowej i opartej na współdziałaniu wspólnot lokalnych, a nie wyłącznie na hierarchicznej kontroli administracyjnej. Politycy wywodzący się z tego środowiska mogą dzięki temu występować w roli mediatorów między poziomem lokalnym a centralnym, przedstawiając się jako reprezentanci „Polski realnej”, zakorzenionej w doświadczeniu wspólnot, a nie jedynie w abstrakcyjnych konstrukcjach instytucjonalnych. Co istotne, ta strategia nie musi przyjmować jednoznacznie liberalnego charakteru – może być równie skutecznie wykorzystywana w narracjach konserwatywnych, gdzie akcent pada na wspólnotę, tradycję i organiczny rozwój struktur społecznych. Kluczowa pozostaje zdolność do artykulacji „innej Polski”, która nie jest ani prostą negacją centrum, ani jego kopią, lecz alternatywnym modelem organizacji życia publicznego. W momentach kryzysów politycznych, spadku zaufania do instytucji państwowych czy delegitymizacji elit centralnych, tego rodzaju narracja zyskuje szczególną siłę oddziaływania, ponieważ oferuje nie tylko krytykę, ale także pozytywną wizję reorganizacji państwa. Trójmiasto staje się wówczas nie tyle jednym z wielu regionów, ile symbolicznym punktem odniesienia dla myślenia o decentralizacji i pluralizmie strukturalnym.
Z kolei interpretacja populistyczno-prospektywna przesuwa punkt ciężkości z poziomu struktur i tożsamości na poziom kompetencji poznawczych i strategicznych elit. Zakłada ona, że środowisko trójmiejskie wytwarza specyficzny typ aktora politycznego, charakteryzujący się rozwiniętą zdolnością percepcji procesów społecznych oraz ich dynamicznej interpretacji. Źródłem tej kompetencji jest kombinacja czynników historycznych i strukturalnych: wcześniejsze niż w wielu innych regionach zetknięcie z mechanizmami gospodarki rynkowej, intensywniejsza ekspozycja na wpływy zewnętrzne – zarówno ekonomiczne, jak i kulturowe – oraz utrwalona praktyka negocjacji społecznych, która wymusza ciągłe monitorowanie nastrojów i interesów różnych grup. W rezultacie politycy wywodzący się z tego kontekstu wykazują ponadprzeciętną zdolność „czytania” społeczeństwa – nie tylko w sensie reaktywnego dostosowywania się do istniejących oczekiwań, lecz także w sensie antycypacyjnym, polegającym na identyfikowaniu tendencji, które dopiero zaczynają się ujawniać. Ta kompetencja ma charakter zarówno poznawczy, jak i performatywny: pozwala nie tylko rozpoznawać nastroje, ale także je współkształtować poprzez odpowiednio dobrane narracje i strategie komunikacyjne. Polityk tego typu potrafi operować na granicy między reprezentacją a kreacją – jednocześnie odzwierciedlając oczekiwania społeczne i nadając im określony kierunek. Istotnym elementem tej interpretacji jest także elastyczność strategiczna. Środowisko, które od dekad funkcjonuje w warunkach zmienności i kontaktu z różnorodnymi impulsami zewnętrznymi, sprzyja wykształceniu postaw mniej doktrynalnych, a bardziej sytuacyjnych. Nie oznacza to braku przekonań, lecz zdolność do ich operacjonalizacji w sposób dostosowany do kontekstu. W efekcie politycy trójmiejscy często potrafią redefiniować swoje pozycje w momentach przesilenia politycznego, zachowując ciągłość wpływu mimo zmieniających się układów sił. To właśnie ta zdolność do wyprzedzania trendów i adaptacji do nowych warunków sprawia, że środowisko to pozostaje trwałym producentem aktorów zdolnych nie tylko uczestniczyć w życiu politycznym, ale także aktywnie kształtować jego dynamikę.
Perspektywa gerontologiczna przesuwa ciężar analizy z bieżących mechanizmów rywalizacji politycznej na długie trwanie struktur relacyjnych ukształtowanych w określonym momencie historycznym, jakim był przełom ustrojowy końca lat 80. i początku 90. XX wieku. W tym ujęciu kluczowe znaczenie ma nie tyle sama obecność instytucji czy idei, ile proces intensywnej socjalizacji politycznej, który dokonywał się w warunkach wysokiej mobilizacji społecznej, niepewności systemowej oraz konieczności szybkiego nabywania kompetencji przywódczych. Trójmiasto stanowiło wówczas szczególnie sprzyjające środowisko dla tego typu procesów: było miejscem koncentracji aktywności opozycyjnej, przestrzenią interakcji między różnymi segmentami społeczeństwa – robotnikami, inteligencją, środowiskami akademickimi – oraz obszarem, w którym praktyka działania zbiorowego miała charakter codzienny, a nie incydentalny. W takich warunkach dochodzi do powstawania relacji o wysokim stopniu intensywności i trwałości, opartych nie tylko na wspólnych interesach, ale także na doświadczeniu ryzyka, zaufania i współdziałania w sytuacjach granicznych. Tego rodzaju więzi mają szczególną właściwość: są odporne na zmiany instytucjonalne i ideologiczne, ponieważ ich fundamentem jest wspólnota biograficzna, a nie jedynie doraźna kalkulacja polityczna. W rezultacie powstają kohorty pokoleniowe, które – mimo różnic światopoglądowych i partyjnych – zachowują zdolność do wzajemnego rozpoznawania się, komunikacji i, w określonych warunkach, współpracy. Mechanizm ten prowadzi do zjawiska, które można opisać w kategoriach zależności od ścieżki rozwojowej (path dependency). Wczesne ukształtowanie się sieci relacji i kanałów awansu powoduje, że kolejne pokolenia aktorów politycznych wchodzą w już istniejące struktury, adaptując się do ich logiki zamiast ją zasadniczo zmieniać. Trójmiasto, jako jedno z głównych centrów formacyjnych okresu transformacji, zachowuje w ten sposób trwałą pozycję w systemie produkcji elit. Nie wynika ona wyłącznie z bieżącej konkurencyjności czy jakości kadr, lecz z faktu, że kluczowe relacje i mechanizmy selekcji zostały tam ukształtowane w momencie o szczególnym znaczeniu historycznym. W tym sensie obecna struktura elit politycznych w Polsce jest w dużej mierze „zamrożonym” efektem tamtego okresu, podlegającym jedynie stopniowym modyfikacjom, a nie radykalnym przeobrażeniom.
Wreszcie, każda próba systemowego wyjaśnienia tego zjawiska powinna być równoważona przez perspektywę kontyngencji, która przypomina o roli przypadku, nieciągłości i nieprzewidywalności w procesach historycznych. Z tej perspektywy koncentracja znaczących postaci w jednym ośrodku nie musi być w pełni rezultatem głębokich struktur kulturowych czy instytucjonalnych, lecz może wynikać – przynajmniej częściowo – ze splotu okoliczności, który dopiero ex post został uporządkowany i zinterpretowany jako zjawisko systemowe. Biografie polityczne są bowiem w dużej mierze wrażliwe na czynniki losowe: przypadkowe spotkania, decyzje podejmowane w warunkach niepełnej informacji, nieprzewidziane wydarzenia, które otwierają lub zamykają określone ścieżki kariery. Tę logikę dobrze oddaje narracyjny schemat obecny w filmie Przypadek w reżyserii Krzysztof Kieślowski, gdzie drobne, pozornie nieistotne zdarzenie determinuje całkowicie odmienny przebieg życia bohatera. Analogicznie w polityce: to, że określone osoby znalazły się w określonym miejscu i czasie – w tym przypadku w Trójmieście w okresie przełomu – mogło mieć charakter częściowo przypadkowy, a jednak wygenerowało długofalowe konsekwencje. Następnie, wraz z upływem czasu, te jednostkowe trajektorie zostały wpisane w szerszą narrację o „fenomenie ośrodka”, co stworzyło wrażenie istnienia głębokiej struktury wyjaśniającej. Perspektywa ta pełni istotną funkcję metodologiczną: działa jako korekta wobec nadmiernie deterministycznych modeli interpretacyjnych, które skłonne są przypisywać zjawiskom społecznym zbyt wysoki stopień konieczności. Przypomina ona, że nawet najbardziej spójne i przekonujące wyjaśnienia strukturalne mogą w pewnym stopniu maskować rolę przypadku i nieciągłości. W konsekwencji najbardziej adekwatna analiza powinna zachować napięcie między porządkiem strukturalnym a kontyngencją, uznając, że fenomen Trójmiasta jest jednocześnie produktem długotrwałych procesów historycznych i efektem zdarzeń, które równie dobrze mogły potoczyć się inaczej.
Najbardziej adekwatny opis omawianego fenomenu powstaje prawdopodobnie w wyniku syntezy tych podejść. Trójmiasto jawi się wówczas jako jednocześnie środowisko socjalizacji politycznej, gęsta sieć relacyjna, laboratorium instytucjonalne oraz przestrzeń generująca specyficzne kompetencje przywódcze. To właśnie nakładanie się tych funkcji sprawia, że region ten od dekad pozostaje jednym z najważniejszych ośrodków produkcji elit politycznych w Polsce.
W przypadku Szczecina klucz do zrozumienia jego odmiennej trajektorii względem Trójmiasta tkwi nie w braku zasobów, lecz w odmiennym przebiegu ich historycznej krystalizacji, stopniu instytucjonalizacji oraz zdolności do długotrwałej reprodukcji. Oba ośrodki dzielą wiele cech strukturalnych: portowy charakter, doświadczenie „zewnętrzności” wobec rdzenia historycznej polskości, powojenną rekonfigurację społeczną oraz relatywnie wysoką ekspozycję na wpływy zewnętrzne. Jednakże podobieństwo to okazuje się powierzchowne, jeśli spojrzeć na moment formacyjny transformacji ustrojowej i jego konsekwencje. W Trójmieście energia społeczna związana z ruchem Solidarność została nie tylko uruchomiona, lecz przede wszystkim skutecznie „zamrożona” w postaci trwałych sieci, instytucji i kanałów awansu. W Szczecinie natomiast mobilizacja – choć realna i znacząca – miała bardziej epizodyczny charakter i nie została przełożona na równie stabilną infrastrukturę relacyjną. Oznacza to, że potencjał polityczny nie został tam w takim samym stopniu skumulowany i przekazany kolejnym generacjom. Różnicę tę dobrze ilustruje porównanie figur przywódczych. Marian Jurczyk, podobnie jak Lech Wałęsa, wyrastał z doświadczenia robotniczego protestu i dysponował silnym mandatem społecznym. Można go traktować jako funkcjonalny odpowiednik lidera o charakterze charyzmatycznym, zdolnego do mobilizacji i reprezentacji interesów zbiorowych. Jednak zasadnicza różnica ujawnia się na poziomie dalszej trajektorii oddziaływania: Wałęsa stał się nie tylko symbolem, lecz także węzłem rozbudowanej sieci politycznej i symbolicznej, która została przejęta, rozwinięta i wykorzystana przez kolejne pokolenia elit. Wokół jego osoby i środowiska powstała infrastruktura reprodukcji przywództwa. Jurczyk natomiast – mimo znaczenia – pozostał w większym stopniu zakotwiczony lokalnie, a jego kapitał polityczny nie został przełożony na trwały system generowania nowych kadr. Różnica ta nie wynika z indywidualnych predyspozycji, lecz z odmiennej zdolności środowisk do kapitalizacji przywództwa i jego instytucjonalnego utrwalenia.
Kolejnym czynnikiem jest gęstość i integracja sieci elitarnych. Trójmiasto wykształciło relatywnie silne powiązania między uczelniami, środowiskami eksperckimi, biznesem, administracją i mediami, co umożliwiało płynne przechodzenie między sektorami oraz budowanie karier o rosnącym zasięgu. Tego rodzaju infrastruktura sprzyja tworzeniu efektu kumulatywnego: sukces jednostki wzmacnia pozycję całego środowiska, a silne środowisko zwiększa prawdopodobieństwo kolejnych sukcesów. W Szczecinie podobne segmenty oczywiście istnieją, jednak ich wzajemna integracja była słabsza, a zdolność do wspólnej projekcji na poziom krajowy ograniczona. Brakowało mechanizmu sprzężenia zwrotnego, który przekształca indywidualne kariery w zbiorowy kapitał polityczny. W efekcie nawet znaczące postaci nie generowały trwałego impulsu rozwojowego dla całego środowiska.
Istotne znaczenie ma również pozycja w krajowej wyobraźni symbolicznej. Trójmiasto zostało trwale wpisane w dominującą narrację o genezie transformacji ustrojowej, co nadało jego elitom szczególną legitymizację i widoczność. Stało się ono symbolem przełomu, miejscem „narodzin” nowego porządku politycznego. Szczecin – mimo realnego udziału w wydarzeniach przełomowych – nie uzyskał porównywalnego statusu w zbiorowej świadomości. W polityce znaczenie symboliczne przekłada się bezpośrednio na kapitał władzy: miejsce, które funkcjonuje jako punkt odniesienia dla opowieści o państwie, generuje więcej możliwości dla swoich reprezentantów. Brak takiej pozycji nie oznacza marginalności, lecz ogranicza zdolność do trwałego oddziaływania na poziomie ogólnokrajowym. Kolejnym elementem jest charakter peryferyjności. Szczecin, choć podobnie jak Trójmiasto znajduje się na obrzeżach kraju, jest w pewnym sensie bardziej oddalony – nie tylko geograficznie, ale także komunikacyjnie i mentalnie. Przez długi czas funkcjonował jako ośrodek o słabszym sprzężeniu z centrum politycznym, co utrudniało jego aktorom utrzymanie stałej obecności w ogólnokrajowych sieciach decyzyjnych. Trójmiasto natomiast, mimo swojej „zewnętrzności”, zachowało relatywnie silniejsze powiązania infrastrukturalne i instytucjonalne z centrum, co umożliwiało bardziej efektywne przenoszenie kapitału lokalnego na poziom państwowy. Różnica ta ma charakter subtelny, ale istotny: nie chodzi o samą odległość, lecz o intensywność przepływów – ludzi, idei i zasobów. Nie mniej ważna jest kwestia ciągłości pokoleniowej. W Trójmieście powstała wyraźna linia transmisji kapitału politycznego między generacjami: starsze kohorty wprowadzały młodsze do istniejących struktur, przekazując im nie tylko zasoby, ale także wzorce działania i style przywództwa. Taka ciągłość sprzyja stabilizacji środowiska i jego zdolności do długotrwałej reprodukcji. W Szczecinie proces ten był znacznie słabszy – kolejne fale aktywności politycznej miały charakter bardziej punktowy i nie układały się w spójną sekwencję. Brak wyraźnej „szkoły politycznej” powodował, że nowe pokolenia musiały w większym stopniu budować swoje pozycje od podstaw, zamiast wchodzić w istniejące już struktury.
Wszystkie te elementy prowadzą do wniosku, że Szczecin nie jest pozbawiony potencjału do generowania elit politycznych, lecz funkcjonuje w logice odmiennej niż Trójmiasto. Można go określić jako ośrodek o potencjale latentnym, który ujawnia się okresowo w postaci silnych jednostek – takich jak Marian Jurczyk czy inne postaci „noszące buławę w plecaku” – lecz nie przekształca się w trwały mechanizm reprodukcji. Mamy tu do czynienia raczej z incydentalną produkcją elit niż z ich systematycznym wytwarzaniem. Ostatecznie różnica między tymi dwoma ośrodkami nie polega więc na jakości zasobów, lecz na zdolności do ich długofalowego organizowania, kumulowania i przekazywania. Szczecin posiada wiele elementów niezbędnych do pełnienia roli „kuźni elit”, ale nie zdołał dotąd przekształcić ich w stabilny, samonapędzający się system.
