Tomasz Augustyn
Polska może skutecznie powiązać wsparcie dla europejskich aspiracji Ukrainy z ochroną własnych interesów, gdy zbuduje wokół swojej wizji szeroką koalicję państw regionu Morza Bałtyckiego.
Polska ma fundamentalny interes strategiczny we wspieraniu Ukrainy w obronie przed rosyjską agresją. Każdy miesiąc, w którym Ukraina skutecznie wiąże potencjał militarny Federacji Rosyjskiej, ogranicza zdolność Moskwy do wywierania presji na państwa NATO i Europy Środkowo-Wschodniej. W tym sensie interes Polski i Ukrainy pozostaje obecnie zbieżny. Polityka międzynarodowa nie opiera się jednak na sentymentach, lecz na realistycznej ocenie interesów narodowych, przy jednoczesnym respektowaniu norm i wartości stanowiących fundament ładu europejskiego. Rosja, prowadząc wojnę napastniczą, dokonując zbrodni wojennych i kwestionując podstawowe zasady prawa międzynarodowego, pozostaje podmiotem, który ten porządek narusza w sposób systemowy i skrajny.
Jednocześnie wsparcie dla Ukrainy nie może oznaczać rezygnacji z artykułowania polskich interesów i oczekiwań. Szczególnie dotyczy to kwestii pamięci historycznej oraz polityki tożsamościowej. Gloryfikacja i upamiętnianie struktur UPA bez uwzględnienia polskiej wrażliwości i bez jednoznacznego odniesienia się do zbrodni popełnionych na ludności polskiej nie powinny być przez Warszawę akceptowane jako element standardowych relacji partnerskich. Jest to jeden z przejawów szerszego zjawiska, w ramach którego ukraińskie elity polityczne, kierując się własną kalkulacją strategiczną, często traktują relacje z Polską jako mniej istotne niż relacje z głównymi państwami Zachodu. W warunkach niepewności dotyczącej długofalowego zaangażowania Stanów Zjednoczonych w Europie oraz rosnącego znaczenia Unii Europejskiej jako gwaranta bezpieczeństwa i odbudowy Ukrainy, Kijów naturalnie orientuje się przede wszystkim na Berlin i inne kluczowe stolice zachodnioeuropejskie. W tej logice Polska nie zawsze zajmuje miejsce odpowiadające skali wsparcia udzielonego Ukrainie od początku wojny. Dlatego Polska, wspierając Ukrainę w wysiłku wojennym, musi jednocześnie myśleć o docelowej architekturze politycznej i gospodarczej Europy po zakończeniu konfliktu. Nie leży w naszym interesie Ukraina, która po uzyskaniu członkostwa w Unii Europejskiej kontynuowałaby działania nieprzyjazne wobec Polski lub prowadziła politykę sprzeczną z naszymi interesami. Relacje polsko-ukraińskie powinny być oparte na realizmie, wzajemności i długofalowej współpracy, ale nie mogą tworzyć przestrzeni dla odbudowy nacjonalistycznych narracji wymierzonych w Polskę ani dla marginalizowania polskich interesów w regionie.
Z tego wynika zasadniczy wniosek strategiczny. Droga Ukrainy do pełnej integracji europejskiej powinna w znaczącym stopniu prowadzić przez Warszawę. Polska nie może rezygnować z wpływu, jaki daje jej pozycja jednego z najważniejszych sąsiadów Ukrainy, głównego zaplecza logistycznego podczas wojny oraz państwa posiadającego istotny głos w procesie rozszerzenia Unii Europejskiej. Oznacza to konieczność konsekwentnego budowania takiego stanu relacji politycznych, w którym proces akcesyjny będzie uzależniony nie tylko od formalnego spełnienia kryteriów członkostwa, ale również od rzeczywistego uporządkowania kwestii spornych, zwłaszcza dotyczących polityki historycznej, ochrony interesów gospodarczych oraz zasad współpracy regionalnej. Kluczowe jest przy tym, aby Polska nie traktowała swojego wpływu jako jednorazowej karty przetargowej, lecz jako instrument budowania trwałej pozycji w Europie. Wymaga to wzmacniania współpracy z państwami północnej Europy, zwłaszcza krajami skandynawskimi i bałtyckimi, które coraz częściej podzielają podobną ocenę zagrożenia rosyjskiego i potrzebę aktywnej polityki bezpieczeństwa. Wspólnie z nimi Polska mogłaby kształtować warunki przyszłej integracji Ukrainy z Unią Europejską, budując koalicję państw zainteresowanych tym, aby członkostwo Ukrainy wzmacniało stabilność regionu, a nie generowało nowe napięcia.
Państwa regionu Morza Bałtyckiego, a zwłaszcza kraje bałtyckie oraz państwa nordyckie, mogą być naturalnymi partnerami Polski w budowaniu wspólnej wizji przyszłego miejsca Ukrainy w Europie. Wynika to nie tylko ze wspólnoty interesów bezpieczeństwa, ale również z podobnych doświadczeń historycznych, zbliżonej percepcji zagrożeń oraz przekonania, że proces rozszerzenia Unii Europejskiej powinien służyć wzmacnianiu stabilności całego regionu, a nie jedynie realizacji doraźnych celów geopolitycznych.
Przede wszystkim państwa te postrzegają Rosję jako zagrożenie długoterminowe i strukturalne, a nie wyłącznie jako problem związany z konkretnym przywódcą czy aktualną sytuacją międzynarodową. W przeciwieństwie do części państw Europy Zachodniej, które przez lata traktowały Rosję przede wszystkim jako partnera gospodarczego, kraje regionu bałtyckiego budowały swoją politykę bezpieczeństwa w oparciu o założenie, że rosyjski rewizjonizm będzie trwałym elementem europejskiego środowiska strategicznego. Dla Litwy, Łotwy, Estonii, Finlandii czy w coraz większym stopniu również Szwecji zwycięstwo Ukrainy i trwałe związanie jej ze strukturami zachodnimi jest warunkiem stabilizacji całego wschodniego skrzydła Europy. W tym sensie ich interes jest zbieżny z polskim. Ukraina nie może pozostać geopolityczną „szarą strefą”, ponieważ oznaczałoby to utrzymanie permanentnego źródła niestabilności oraz pozostawienie Rosji przestrzeni do odbudowy wpływów. Jednocześnie państwa te rozumieją, że strategiczne zakotwiczenie Ukrainy w Zachodzie nie może sprowadzać się wyłącznie do formalnego przyjęcia jej do struktur europejskich. Musi ono oznaczać rzeczywistą integrację polityczną, gospodarczą i społeczną, opartą na wzajemnym zaufaniu między Ukrainą a jej sąsiadami. Z tego punktu widzenia postulaty dotyczące uporządkowania kwestii historycznych czy wypracowania trwałych mechanizmów współpracy regionalnej nie są przeszkodą dla integracji europejskiej Ukrainy, lecz warunkiem jej powodzenia.
Po drugie, kraje regionu posiadają szczególną wrażliwość na kwestie suwerenności, bezpieczeństwa i polityki pamięci. Wszystkie doświadczyły presji ze strony większych sąsiadów, a część z nich przez dekady pozostawała pod bezpośrednią dominacją Związku Radzieckiego. W efekcie doskonale rozumieją, że pamięć historyczna nie jest wyłącznie kwestią symboliczną, ale elementem kształtowania współczesnej tożsamości narodowej i relacji międzypaństwowych. Dla państw bałtyckich szczególnie istotne jest, aby proces budowania nowoczesnego patriotyzmu nie prowadził do legitymizowania działań lub postaci odpowiedzialnych za zbrodnie wobec innych narodów. Nie oznacza to automatycznej akceptacji polskiej interpretacji wszystkich sporów historycznych, ale tworzy przestrzeń do zrozumienia argumentu, że trwałe pojednanie wymaga uczciwego podejścia do trudnej przeszłości. Doświadczenie państw bałtyckich pokazuje również, że bezpieczeństwo ma charakter wielowymiarowy. Obejmuje nie tylko potencjał wojskowy, ale również odporność społeczną, spójność narodową oraz zdolność do neutralizowania konfliktów historycznych, które mogą być wykorzystywane przez aktorów zewnętrznych. Pozostawienie tych zagadnień „na później” może być wykorzystane przede wszystkim przez Rosję, która potrafi cierpliwie pielęgnować potencjał destabilizacji zawarty w historycznych zaszłościach. Z tej perspektywy rozwiązanie sporów pamięciowych między Polską a Ukrainą może być postrzegane jako element budowania odporności całego regionu wobec działań destabilizacyjnych Rosji.
Wiele państw północno-wschodniej Europy dostrzega ponadto problem nadmiernej koncentracji wpływu politycznego w Unii Europejskiej wokół największych państw członkowskich. Nie oznacza to kwestionowania roli Niemiec czy Francji, lecz świadomość, że interesy państw położonych na wschodniej flance nie zawsze są w pełni reprezentowane przez największe stolice europejskie. Doświadczenia ostatnich dwóch dekad – od polityki energetycznej wobec Rosji po ocenę zagrożeń bezpieczeństwa – wielokrotnie pokazywały, że państwa regionu często trafniej diagnozowały kierunek rosyjskiej polityki niż część zachodnioeuropejskich partnerów. Z tego powodu kraje bałtyckie i nordyckie są zainteresowane budowaniem regionalnych koalicji wpływu, zdolnych do kształtowania debaty europejskiej. Polska, jako największe państwo regionu i główny aktor wschodniej flanki NATO oraz UE, może stać się naturalnym liderem takiego porozumienia. Wspólne stanowisko Polski, państw bałtyckich oraz krajów nordyckich miałoby znacznie większą siłę oddziaływania na proces rozszerzenia Unii niż działania podejmowane przez Warszawę samodzielnie. Co więcej, postulaty formułowane przez szeroką koalicję państw byłyby trudniejsze do przedstawiania jako przejaw bilateralnego sporu polsko-ukraińskiego.
Wreszcie wszystkie państwa regionu mają interes w tym, aby przyszłe członkostwo Ukrainy wzmacniało, a nie osłabiało spójność Unii Europejskiej. Ukraina będzie jednym z największych państw członkowskich, dysponującym znacznym potencjałem demograficznym, rolnym i politycznym. Integracja tak dużego kraju będzie miała konsekwencje dla wspólnej polityki rolnej, polityki spójności, rynku pracy, transportu oraz mechanizmów podejmowania decyzji. Kraje regionu są zainteresowane tym, aby proces ten przebiegał w sposób uporządkowany i przewidywalny, minimalizując ryzyko powstawania nowych napięć gospodarczych i politycznych. Dotyczy to również relacji sąsiedzkich. Trudno wyobrazić sobie efektywne funkcjonowanie Ukrainy w Unii Europejskiej przy jednoczesnym utrzymywaniu nierozwiązanych sporów z jednym z najważniejszych sąsiadów i kluczowym państwem tranzytowym. Dlatego warunkiem sukcesu integracji europejskiej powinno być stopniowe budowanie relacji opartych na wzajemnym szacunku, przewidywalności i gotowości do kompromisu. Tak rozumiane podejście nie jest próbą blokowania aspiracji Ukrainy, lecz dążeniem do zapewnienia trwałości całego procesu.
Polska mogłaby zatem przedstawiać swoją politykę nie jako próbę wykorzystania procesu akcesyjnego do rozwiązywania bilateralnych sporów, ale jako element szerszej strategii odpowiedzialnego rozszerzenia Unii Europejskiej. W tej narracji celem nie byłoby utrudnianie Ukrainie integracji z Zachodem, lecz stworzenie warunków, w których przyszłe członkostwo Ukrainy będzie wzmacniało bezpieczeństwo, stabilność i spójność całego regionu Morza Bałtyckiego oraz północno-wschodniej Europy. Taka argumentacja ma potencjał budowania szerokiej koalicji państw zainteresowanych zarówno sukcesem Ukrainy, jak i ochroną własnych interesów strategicznych w przyszłej Europie. Ukrainie nie można pozwolić na popełnianie naszych błędów – wybieranie z unijnego ciasta samych bakali i ignorowanie ogólniejszych praw, co prędzej czy później może przynieść opłakane skutki. W tym sensie ponosimy – jako Europa Bałtycka – za jej akcesję określoną odpowiedzialność.
