Tomasz Augustyn
W 2030 roku województwa lubuskie, zachodniopomorskie i pomorskie mają dostarczać 2/3 zielonego wodoru, a później nawet 3/4.
Gaz-System przeprowadził badanie dotyczące perspektyw rynku wodorowego w Polsce, analizując ankiety od podmiotów planujących działalność w tym sektorze. Spośród blisko 200 zgłoszeń do badania zakwalifikowano 178, w tym 93 deklaracje dotyczące produkcji, 81 związanych z konsumpcją oraz 4 projekty magazynowe. Wyniki te nie obligują operatora do żadnych działań, lecz dają wstępny obraz przyszłego systemu wodorowego. Jeśli deklaracje uczestników badania przełożą się na rzeczywistość, Polska już za kilka lat stanie przed wyzwaniem niedoboru zielonego wodoru, który trzeba będzie pokryć importem.
Podobne wnioski płyną z raportu Orlenu, który – mimo innej metodologii – również wykazał konieczność importu wodoru klasy RFNBO. Z analiz Orlenu wynika, że aby sprostać wymogom dyrektywy RED III, w 2030 roku Polsce zabraknie 140 tys. ton tego paliwa, a w 2035 roku deficyt wyniesie 110 tys. ton. Tymczasem z ankiet Gaz-Systemu wynika, że niedobór będzie nawet dziesięciokrotnie większy – w 2030 roku brakować ma 800 tys. ton, a w 2035 roku luka wzrośnie do 1,5 mln ton rocznie.
Interesujące są również rozbieżności między rządowymi prognozami a deklaracjami sektora. Projekt KPEiK zakłada, że do 2030 roku w Polsce będą działały elektrolizery o mocy 2 GW, jednak według ankiet ich łączna moc może sięgnąć aż 5,9 GW. Mimo to nadal utrzymuje się prognoza deficytu, co sugeruje trzy możliwe scenariusze: dalszy wzrost mocy produkcyjnych, konieczność importu lub przeszacowanie deklaracji przez ankietowanych.
Gaz-System, jako przyszły operator infrastruktury przesyłowej wodoru, stworzył również mapę potencjalnej produkcji i konsumpcji tego paliwa w Polsce. Wynika z niej, że kluczowym regionem wytwarzania wodoru stanie się północno-zachodnia część kraju – województwa lubuskie, zachodniopomorskie i pomorskie. Już w 2030 roku region ten ma odpowiadać za dwie trzecie krajowej produkcji, a później nawet za trzy czwarte. Struktura produkcji również jest interesująca – około jednej trzeciej zadeklarowanej mocy pochodzi od firm zajmujących się wyłącznie produkcją wodoru, natomiast znaczący udział mają także elektrownie oraz przemysł z własnymi instalacjami wytwórczymi.
Jeśli chodzi o zużycie, dominującą rolę odegrają województwa wielkopolskie i dolnośląskie, z wyraźną przewagą tego pierwszego. Przemysł pozostanie głównym odbiorcą wodoru – na jego potrzeby przypadnie ponad 75% zużycia, a resztę pochłoną elektrociepłownie. Od 2035 roku deficyt w Wielkopolsce sięgnie miliona ton wodoru rocznie, a na Dolnym Śląsku wyniesie pół miliona. To oznacza, że główne szlaki transportu wodoru będą się znacząco różnić od dotychczasowych tras przesyłu gazu ziemnego, co może wymusić budowę nowej infrastruktury przesyłowej lub gruntowną modernizację istniejącej sieci. Dla zobrazowania skali – milion ton wodoru wymaga przesłania ponad 10 miliardów metrów sześciennych gazu rurociągami.
Jednym z kluczowych problemów, które uwidoczniło badanie, jest brak wystarczających magazynów wodoru. Spośród nadesłanych projektów magazynowych ich łączna pojemność wynosi jedynie 0,013 mln ton, co według Gaz-Systemu jest dalece niewystarczające do zbilansowania systemu. Operator podkreśla, że rozwój infrastruktury magazynowej będzie niezbędny dla prawidłowego funkcjonowania rynku wodoru w Polsce.
Gaz-System zaznacza jednak, że obecnie większość projektów – zarówno po stronie produkcji, jak i konsumpcji – pozostaje na etapie wstępnych analiz. Wynika to z dużej niepewności inwestycyjnej oraz wczesnej fazy rozwoju rynku wodoru, w tym braku infrastruktury przesyłowej. Co istotne, ankiety wykazały również, że producenci wodoru nie nawiązali jeszcze współpracy z jego potencjalnymi odbiorcami, co dodatkowo każe podchodzić do deklarowanych planów z ostrożnością.
