Tomasz Augustyn
Filipiny jako potencjalny strategiczny partner Polski – wnioski z raportu PISM
Raport Polskiego Instytutu Spraw Międzynarodowych „Perspektywiczni partnerzy Polski wśród państw Globalnego Południa” jest interesujący nie dlatego, że tworzy kolejną listę państw, z którymi Polska powinna rozwijać relacje, ale dlatego, że próbuje uporządkować wybór partnerów według dwóch grup kryteriów: ich atrakcyjności i potencjału społeczno-gospodarczego oraz bliskości politycznej i stabilności. Autorzy przeanalizowali 136 państw i na tej podstawie wskazali 14 najbardziej perspektywicznych partnerów w siedmiu regionach świata. Filipiny znalazły się w tym zestawieniu jako jedno z dwóch państw Azji Wschodniej i Pacyfiku, obok Malezji. W ujęciu ogólnym zajęły 12. miejsce, a w swoim regionie trzecie.
To istotne rozpoznanie, ponieważ w polskiej polityce zagranicznej Filipiny nadal pozostają państwem znacznie mniej obecnym niż wskazywałaby na to ich skala, potencjał demograficzny, położenie oraz znaczenie geopolityczne. PISM trafnie identyfikuje więc przypadek kraju, wobec którego istnieje wyraźna luka pomiędzy obiektywnym potencjałem relacji a ich obecnym poziomem. Właśnie ta luka czyni Filipiny szczególnie interesującym kandydatem na partnera strategicznego. Nie chodzi o państwo, z którym Polska ma już rozbudowaną współzależność gospodarczą i polityczną, lecz o kraj, wobec którego można stosunkowo wcześnie zbudować uprzywilejowaną pozycję.
Najbardziej syntetycznie raport ujmuje tę sytuację w następującym fragmencie: „Za wyborem Filipin przemawia ich 12. miejsce w rankingu ogólnym i 3. w regionie. Wyniki Filipin w kategoriach bliskość i stabilność oraz atrakcyjność i potencjał są wyrównane. Na tle regionu Filipiny wyróżniają się jednymi z najbardziej rozwiniętych więzi politycznych z Polską oraz najwyższą punktacją pod względem powiązań społeczno-kulturowych. Wysoki wynik osiągnęły też pod względem potencjału gospodarczego i społecznego. Stosunkowo niskie noty kraj uzyskał m.in. za bezpieczeństwo i stabilność”. Ten zestaw cech dobrze pokazuje specyfikę filipińskiego przypadku: nie jest to partner najłatwiejszy ani najmniej ryzykowny, ale jest partnerem, wobec którego Polska posiada jednocześnie pewien kapitał relacji, bardzo duży niewykorzystany potencjał oraz znaczną zbieżność interesów.
Pierwszym argumentem jest skala. Filipiny liczą ponad 117 mln mieszkańców, a mediana wieku wynosi około 26,6 roku. Oznacza to rynek konsumencki o wielkości porównywalnej z największymi państwami europejskimi, ale jednocześnie znacznie młodszy demograficznie. Raport wskazuje również na dynamiczny wzrost gospodarki – według przywoływanych przez PISM danych MFW w 2025 roku PKB zwiększył się o 4,4%. Nie sama dynamika wzrostu jest jednak najważniejsza. Filipiny znajdują się w fazie rozwoju, w której przez kolejne lata będą rosły potrzeby infrastrukturalne, energetyczne, transportowe, żywnościowe, mieszkaniowe i usługowe. To tworzy przestrzeń dla relacji gospodarczej opartej nie tylko na sprzedaży konsumpcyjnej, ale również na dostarczaniu technologii, maszyn, infrastruktury i know-how.
Jednocześnie obecny poziom wymiany pokazuje skalę niewykorzystanego potencjału. Według raportu w 2024 roku Filipiny odpowiadały za zaledwie 0,2% polskiego importu i 0,1% eksportu. Nie jest to więc obecnie ważny partner gospodarczy Polski. Właśnie dlatego nie należy jeszcze mówić o istniejącym strategicznym partnerstwie. Bardziej trafne jest określenie Filipin jako jednego z najbardziej perspektywicznych kandydatów do budowy strategicznego partnerstwa Polski w Azji Południowo-Wschodniej. Obecne relacje są zbyt płytkie, aby używać mocniejszego określenia, ale zarazem dostatecznie rozwinięte politycznie i instytucjonalnie, by ich pogłębianie nie zaczynało się od zera.
Co istotne, pierwsze symptomy takiego pogłębienia już występują. Polska ponownie otworzyła ambasadę w Manili w 2018 roku, co samo w sobie można uznać za decyzję o odbudowie trwałej obecności politycznej. W ostatnich latach doszło następnie do zwiększenia intensywności kontaktów. Podczas wizyty ministra spraw zagranicznych Radosława Sikorskiego na Filipinach w 2024 roku polskiej delegacji towarzyszyli przedstawiciele resortów obrony i rolnictwa, a Warszawa sygnalizowała zainteresowanie silniejszą obecnością w Azji Południowo-Wschodniej. W czerwcu 2026 roku Polska i Filipiny podpisały umowę o przekazywaniu osób skazanych, a równolegle prowadzone są prace nad umowami o pomocy prawnej w sprawach karnych oraz ekstradycji. Są to może mało efektowne, ale bardzo charakterystyczne elementy przechodzenia od okazjonalnych kontaktów do gęstszej infrastruktury bilateralnej.
Najważniejszym argumentem strategicznym pozostaje jednak geopolityka. Filipiny są demokracją oraz traktatowym sojusznikiem Stanów Zjednoczonych. W warunkach narastającej rywalizacji na Indo-Pacyfiku oznacza to ich szczególne miejsce w regionalnym systemie bezpieczeństwa. Z perspektywy Polski ma to znaczenie większe, niż mogłoby wynikać z geografii. Polska jest jednym z państw europejskich najmocniej związanych bezpieczeństwem ze Stanami Zjednoczonymi i położonych na najbardziej eksponowanej części wschodniej flanki NATO. Filipiny pozostają z kolei jednym z najważniejszych elementów amerykańskiej architektury bezpieczeństwa w zachodniej części Pacyfiku. W obu przypadkach istnieje więc podobne doświadczenie funkcjonowania jako państwa średniej wielkości, którego bezpieczeństwo jest silnie związane z trwałością amerykańskich gwarancji i szerszego porządku międzynarodowego.
Nie oznacza to pełnej symetrii interesów. Polska koncentruje się na Rosji i bezpieczeństwie euroatlantyckim, Filipiny na Morzu Południowochińskim i relacjach z Chinami. Właśnie ta różnica może jednak okazać się wartością. Relacja polsko-filipińska mogłaby stać się jednym z punktów łączących europejskie i indo-pacyficzne rozumienie bezpieczeństwa. Coraz trudniej bowiem traktować te dwa teatry jako całkowicie rozdzielne. Wojna w Ukrainie, współpraca Rosji z Chinami i Koreą Północną, bezpieczeństwo globalnych szlaków morskich, łańcuchy dostaw półprzewodników i surowców oraz polityka Stanów Zjednoczonych powodują, że Europa i Indo-Pacyfik stają się elementami jednego systemu strategicznego. Dlatego współpraca w dziedzinie obronności powinna być jednym z przyszłych filarów relacji. Polska posiada szybko rosnący przemysł obronny, doświadczenie dużej modernizacji technicznej oraz coraz większe kompetencje w dziedzinach takich jak systemy bezzałogowe, amunicja, radary, rozwiązania przeciwlotnicze, elektronika czy cyberbezpieczeństwo. Filipiny natomiast realizują rozbudowane programy modernizacji sił zbrojnych, przede wszystkim ze względu na swoją sytuację morską i napięcia na Morzu Południowochińskim. Istnieje więc pole zarówno dla sprzedaży, jak i dla współpracy przemysłowej, szkoleniowej czy technologicznej. Nie należałoby jednak ograniczać jej do klasycznego eksportu uzbrojenia. Znacznie ciekawsze może być łączenie technologii dual-use, dronów, systemów obserwacyjnych, ochrony portów, bezpieczeństwa infrastruktury oraz zarządzania przestrzenią morską.
Tutaj pojawia się drugi, szczególnie interesujący obszar: gospodarka morska. Filipiny są archipelagiem liczącym tysiące wysp, którego funkcjonowanie jest strukturalnie zależne od żeglugi, portów, transportu międzywyspowego, bezpieczeństwa morskiego i infrastruktury przybrzeżnej. Polska dysponuje natomiast rozwiniętym sektorem stoczniowym, portowym, logistycznym i morskim zapleczem technologicznym. Relacja mogłaby więc obejmować budowę i modernizację jednostek, wyposażenie portowe, systemy zarządzania ruchem, bezpieczeństwo portów, cyfryzację logistyki, energetykę morską czy technologie autonomiczne. W takim ujęciu Filipiny nie byłyby wyłącznie rynkiem zbytu, ale partnerem pozwalającym polskim przedsiębiorstwom rozwijać kompetencje w jednym z największych systemów wyspiarsko-morskich świata.
Trzeci filar stanowi rolnictwo i bezpieczeństwo żywnościowe. W 2025 roku polski eksport rolno-spożywczy na Filipiny wyniósł około 106 mln USD i wzrósł o ponad 30% rok do roku. Polska sprzedaje tam przede wszystkim produkty mleczne i mięso drobiowe, a w 2026 roku Filipiny otworzyły rynek na polskie jabłka; trwają również procedury dotyczące m.in. pszenicy, cebuli i borówki amerykańskiej. Sam filipiński import żywności sięga około 21,7 mld USD. To pokazuje, że w tej dziedzinie relacja nie jest już wyłącznie hipotetyczna. Polska ma produkt, Filipiny mają duży i rosnący rynek, a współpraca administracyjna zaczyna usuwać bariery dostępu. Potencjalnie można pójść dalej: od eksportu żywności ku technologiom przetwórstwa, chłodnictwu, logistyce, bezpieczeństwu weterynaryjnemu i rozwiązaniom zwiększającym produktywność rolnictwa.
Czwartym filarem są technologie cyfrowe i usługi. Filipiny posiadają jeden z największych na świecie sektorów IT-BPM i outsourcingu procesów biznesowych, oparty na dużych zasobach anglojęzycznej siły roboczej. Polska posiada z kolei rozwinięte centra usług wspólnych, sektor IT oraz doświadczenie w budowaniu europejskiego zaplecza dla usług biznesowych. Zamiast traktować oba kraje wyłącznie jako konkurentów o projekty outsourcingowe, można poszukiwać komplementarności: wspólnych zespołów, obsługi różnych stref czasowych, projektów AI, cyberbezpieczeństwa, fintechu czy usług dla przedsiębiorstw funkcjonujących jednocześnie w Europie i Azji. Istnieją już przykłady polskich inwestycji na Filipinach, w tym w IT-BPM, podczas gdy filipiński ICTSI od lat jest obecny w gdyńskim terminalu kontenerowym. Ta relacja inwestycyjna jest niewielka, ale interesująca, bo pokazuje, że potencjalne powiązania nie muszą rozwijać się jednostronnie.
Piąty obszar ma charakter społeczny i może w przyszłości okazać się równie ważny jak handel. PISM słusznie zwraca uwagę na rosnącą społeczność filipińską w Polsce. Według informacji ambasady Filipin przywołanej w 2026 roku przez Państwową Inspekcję Pracy faktyczna liczba Filipińczyków pracujących w Polsce może sięgać około 20 tys. W samym 2024 roku Polska wydała obywatelom Filipin 6183 wizy pracownicze. To nadaje relacji nowy wymiar. Filipiny stają się dla Polski nie tylko odległym partnerem handlowym, ale również źródłem kapitału ludzkiego i państwem, którego obywatele coraz liczniej funkcjonują w polskim społeczeństwie.
Ten komponent wymaga jednak szczególnej ostrożności. Sprowadzenie partnerstwa z Filipinami do rekrutacji pracowników byłoby strategicznym błędem. Po pierwsze, utrwaliłoby asymetryczny model relacji. Po drugie, nie wykorzystałoby bardzo wysokiego kapitału ludzkiego społeczeństwa filipińskiego. Po trzecie, generowałoby problemy związane z ochroną pracowników, pośrednictwem, warunkami zatrudnienia i integracją. Już obecnie filipińska ambasada i polska Państwowa Inspekcja Pracy zajmują się problemami dotyczącymi warunków zatrudnienia części obywateli Filipin. Jeżeli migracja ma być jednym z filarów partnerstwa, powinna być budowana w formule kontrolowanej mobilności zawodowej: z jasnymi standardami rekrutacji, kwalifikacji, ochrony prawnej i możliwościami rozwoju zawodowego.
Strategiczny potencjał Filipin polega więc przede wszystkim na wielowymiarowości możliwej relacji. To nie jest rynek, dla którego istnieje jeden oczywisty polski produkt eksportowy. Można tu połączyć bezpieczeństwo, przemysł obronny, gospodarkę morską, porty, rolnictwo i żywność, technologie cyfrowe, edukację, mobilność pracowników oraz współpracę polityczną. Tego rodzaju wielosektorowość jest jednym z warunków trwałego partnerstwa. Relacja oparta tylko na handlu jest podatna na zmiany koniunktury; oparta równocześnie na bezpieczeństwie, gospodarce, inwestycjach i przepływach społecznych uzyskuje znacznie większą odporność. Ważne jest także położenie Filipin w obszarze ASEAN. Polska nie zbuduje poważnej polityki wobec Globalnego Południa, prowadząc jedynie bilateralne relacje z pojedynczymi państwami. Potrzebuje partnerów pełniących funkcję regionalnych punktów wejścia. Filipiny mogą być jednym z takich państw w Azji Południowo-Wschodniej. Nie zastąpią relacji z Indonezją, Wietnamem, Malezją czy Singapurem, ale mogą stanowić ich ważne uzupełnienie. Szczególnie istotna jest tutaj zgodność systemowa – demokratyczny charakter państwa, współpraca z USA i zainteresowanie utrzymaniem otwartego systemu gospodarczego zmniejszają polityczny dystans między Warszawą a Manilą.
Trzeba jednak zachować proporcje. PISM sam wskazuje na słabsze wyniki Filipin w zakresie bezpieczeństwa i stabilności. Państwo pozostaje narażone na napięcia na Morzu Południowochińskim, katastrofy naturalne, problemy infrastrukturalne, znaczące nierówności społeczne oraz wewnętrzne ryzyka polityczne. Nie wszystkie projekty będą więc łatwe, a koszty wejścia na rynek mogą być większe niż w bardziej rozwiniętych gospodarkach Azji. Strategiczne partnerstwo nie powinno oznaczać przeceniania Filipin, lecz zaakceptowanie faktu, że wysoki potencjał rozwojowy i podwyższone ryzyko mogą występować jednocześnie. Właśnie dlatego potrzebna jest polityka długoterminowa, a nie seria pojedynczych misji gospodarczych.
Z punktu widzenia polskiej polityki zagranicznej najważniejszy wniosek z raportu jest jednak szerszy. Polska przez dekady rozwijała relacje gospodarcze przede wszystkim w obrębie Europy i najbliższego otoczenia transatlantyckiego. W miarę przesuwania się części światowego wzrostu gospodarczego i demograficznego do Azji, Afryki i innych części Globalnego Południa taka struktura staje się coraz bardziej ograniczająca. Nie oznacza to potrzeby globalnej obecności wszędzie. Wręcz przeciwnie: Polska powinna dokonywać selekcji państw, w których uzasadnione jest skoncentrowanie zasobów politycznych i gospodarczych. Taki właśnie sens ma metodologia PISM. Filipiny spełniają kryteria takiego selektywnego zaangażowania wyjątkowo dobrze. Są wystarczająco duże, by uzasadniać inwestycję polityczną; wystarczająco szybko się rozwijają, by oferować nowe możliwości gospodarcze; wystarczająco zbieżne politycznie, aby współpraca nie ograniczała się wyłącznie do pragmatycznego handlu; oraz nadal na tyle słabo powiązane z Polską, że istnieje duża przestrzeń do budowania relacji niemal od podstaw. Dlatego docelowym modelem nie powinno być po prostu „więcej polskiego eksportu na Filipiny”. Bardziej ambitną koncepcją byłoby polsko-filipińskie partnerstwo średnich państw funkcjonujących na dwóch strategicznych obrzeżach wspólnego systemu bezpieczeństwa i gospodarki światowej. Polska wnosiłaby europejskie zakotwiczenie, kompetencje przemysłowe, żywnościowe, infrastrukturalne i obronne. Filipiny – skalę demograficzną, dostęp do dynamicznego rynku ASEAN, gospodarkę morską, zasoby pracy i kompetencji oraz znaczenie w Indo-Pacyfiku. Wspólnym mianownikiem byłaby natomiast potrzeba utrzymania otwartych szlaków handlowych, bezpieczeństwa międzynarodowego i dywersyfikacji relacji gospodarczych.
Jeżeli tę logikę przyjąć, partnerstwo powinno być budowane nie poprzez kilkadziesiąt rozproszonych inicjatyw, ale wokół kilku trwałych osi: bezpieczeństwo i technologie dual-use; gospodarka morska i portowa; żywność i technologie rolno-spożywcze; cyfryzacja i usługi; kontrolowana mobilność zawodowa i edukacja; oraz stały dialog polityczny. Dopiero połączenie tych elementów stworzyłoby masę krytyczną relacji pozwalającą mówić o rzeczywistym strategicznym partnerstwie. Raport PISM nie dowodzi więc, że Filipiny są już strategicznym partnerem Polski. Pokazuje coś bardziej użytecznego: że należą do niewielkiej grupy państw Globalnego Południa, wobec których istnieją jednocześnie potencjał, polityczne podobieństwo, kapitał istniejących relacji i duża przestrzeń do ich pogłębienia. W polskiej polityce wobec Azji jest to konfiguracja na tyle rzadka, że Filipiny zasługują nie na kolejną serię okazjonalnych wizyt i misji gospodarczych, lecz na świadomie zaprojektowaną politykę bilateralną w perspektywie co najmniej dekady.
