Andrzej Pieśla

Wybory do parlamentu landowego Meklemburgii-Pomorza Przedniego i ich konsekwencje w ocenie niemieckich analityków

W przeddzień wyborów do Landtagu Meklemburgii-Pomorza Przedniego zaplanowanymi na 20 września, lektura niemieckich analiz jest interesująca przede wszystkim dlatego, że coraz rzadziej traktują one to głosowanie jako zwykłą rywalizację o zmianę rządu w jednym z mniejszych krajów związkowych. Powtarza się – choć w różnych językach i z różnych pozycji ideowych – przekonanie, że stawką jest znacznie więcej: zdolność niemieckiego systemu partyjnego do tworzenia stabilnych większości, sprawność administracji i samorządów, przyszły model rozwoju gospodarczego wschodnich Niemiec, relacja między polityką landową i federalną oraz sposób, w jaki silna AfD może zmieniać nie tylko rozkład mandatów, ale także reguły politycznej konkurencji. Niemieckie analizy nie sprowadzają się już do pytania, czy AfD zajmie pierwsze miejsce, ile punktów uzyska SPD i które mniejsze partie przekroczą próg. Znacznie istotniejsze staje się pytanie, co stanie się z systemem rządzenia, jeżeli dotychczasowa arytmetyka koalicyjna przestanie działać. Portal für Politikwissenschaft (Volker Best, Im Osten was ganz Neues. Szenarien der Regierungsbildung nach den September-Wahlen) pokazuje, że w Meklemburgii-Pomorzu Przednim możliwe są układy wymagające albo szerszej koalicji, albo rządu mniejszościowego zależnego od równoległej tolerancji ugrupowań pozostających od siebie programowo bardzo daleko. W odróżnieniu od klasycznej sytuacji, w której negocjuje się większość koalicyjną, przyszły rząd może być zmuszony do konstruowania większości dla poszczególnych decyzji i ustaw. Autor zwraca także uwagę na konstytucyjne terminy wyboru premiera landu, które mogą wymusić stosunkowo szybkie określenie stanowiska przez partie dotychczas unikające wzajemnej współpracy.  Z tej perspektywy wybory w Schwerinie są testem governability, czyli praktycznej zdolności systemu politycznego do wytwarzania stabilnego rządzenia w warunkach głębokiej fragmentacji. Problem nie polega wyłącznie na tym, że jedna partia może uzyskać bardzo silną pozycję. Chodzi również o to, że pozostałe ugrupowania mogą nie być w stanie stworzyć klasycznej większości bez przekraczania dotychczasowych granic koalicyjnych albo przechodzenia do bardziej płynnego modelu rządów mniejszościowych. Niemiecka politologia zaczyna więc analizować sytuację, w której konsekwencją wyborów może być nie tyle przejęcie władzy przez jedną nową siłę, ile trwała zmiana sposobu działania parlamentaryzmu na poziomie landów wschodnich.

W tym kontekście część komentatorów patrzy na Meklemburgię-Pomorze Przednie razem z wyborami w Saksonii-Anhalt. Nie chodzi tylko o podobieństwo społeczno-gospodarcze czy wschodnioniemieckie doświadczenie obu landów. Wyniki zaczynają być traktowane jako test tego, czy na wschodzie Niemiec utrwala się odmienna struktura politycznej konkurencji. Inna analiza Portalu für Politikwissenschaft (Giovanni de Ghantuz Cubbe, Zwischen Ost-Rhetorik und bundesweiter Stärke: Das territoriale Selbstverständnis der AfD vor den Ost-Landtagswahlen) dotycząca terytorialnej narracji AfD pokazuje przy tym, że „Wschód” może pełnić funkcję znacznie większą niż geograficzne określenie zaplecza wyborczego. W części przekazu AfD staje się on źródłem alternatywnego sposobu interpretowania niemieckiej transformacji, państwa i tożsamości. Autor analizy podkreśla zarazem napięcie występujące w samej tej strategii: zbyt silne definiowanie partii jako reprezentacji specyficznego doświadczenia wschodnioniemieckiego może utrudniać jej ambicję stania się trwałą siłą ogólnoniemiecką.  To prowadzi do szerszego pytania o znaczenie wyborów dla Republiki Federalnej. Das Progressive Zentrum (Dominic Schwickert, Die Republik hat ein Zukunftsproblem), wychodząc od wyniku wcześniejszych wyborów w Saksonii-Anhalt i odnosząc diagnozę do kolejnych głosowań, w tym w Meklemburgii-Pomorzu Przednim, interpretuje wzrost poparcia dla AfD jako symptom problemu, którego nie można wyjaśnić wyłącznie bieżącym niezadowoleniem czy słabością kampanii innych partii. W tej perspektywie kryzys dotyczy także wiarygodności państwa, zdolności dostarczania usług publicznych, jakości infrastruktury, perspektyw gospodarczych oraz braku przekonującego obrazu przyszłości. Jest to oczywiście interpretacja środowiska o wyraźnie progresywnym profilu i należy ją jako taką traktować, ale istotne jest przesunięcie przedmiotu analizy: odpowiedzią nie miałaby być jedynie skuteczniejsza strategia wyborcza, lecz odbudowanie zdolności instytucji publicznych do rozwiązywania rzeczywistych problemów oraz przedstawiania przekonującej perspektywy rozwojowej.

W tym miejscu diagnoza polityczna zaczyna interesująco łączyć się z analizą gospodarczą. Institut der deutschen Wirtschaft (m.in. Mecklenburg-Vorpommern: Kontinuität oder Kurswechsel?) patrzy na wybory przez pryzmat strukturalnej sytuacji Meklemburgii-Pomorza Przedniego. PKB na mieszkańca wynosił w 2025 roku około 40,5 tys. euro i pozostawał prawie o jedną czwartą poniżej średniej niemieckiej, a jednocześnie demografia powoduje narastające problemy z dostępnością pracowników w wielu sektorach. Instytut zestawia to z polityką migracyjną proponowaną przez AfD i wskazuje na napięcie pomiędzy ograniczaniem imigracji a potrzebą pozyskiwania pracowników. Podobnie interpretuje energetykę – Meklemburgia-Pomorze Przednie jest jednym z landów o bardzo wysokim udziale źródeł odnawialnych w produkcji energii elektrycznej, podczas gdy AfD proponuje zmianę tego kierunku, w tym większą rolę rosyjskiego gazu oraz energii jądrowej. To nie jest więc według IW wyłącznie zmiana politycznej retoryki, lecz potencjalne starcie różnych koncepcji rozwoju gospodarczego landu.  Z polskiej perspektywy ten fragment niemieckiej debaty jest szczególnie istotny. Meklemburgia-Pomorze Przednie nie jest bowiem dla nas odległym laboratorium niemieckiej polityki. Jest bezpośrednim sąsiadem województwa zachodniopomorskiego i częścią tego samego funkcjonalnego pogranicza. Rynek pracy, turystyka, energetyka, transport, ochrona środowiska, infrastruktura komunalna i codzienne przepływy ludności coraz słabiej mieszczą się w granicach państwowych. Ewentualna zmiana priorytetów gospodarczych, energetycznych czy migracyjnych w Schwerinie może więc mieć znaczenie również dla polskiej strony, nawet jeżeli formalnie jest decyzją jednego niemieckiego kraju związkowego.

Jeszcze ważniejszy jest jednak poziom instytucjonalny. Badanie Körber-Stiftung (Kommunen erwarten weitreichende Folgen nach den Landtagswahlen) pokazuje, że lokalne władze i administracje nie patrzą na wybory jedynie jako na zmianę politycznej reprezentacji. W Meklemburgii-Pomorzu Przednim 44 proc. badanych kierowniczych pracowników administracji spodziewało się większych zmian w strukturach i procedurach administracji komunalnej, gdyby przyszłym rządem kierowała AfD. Jednocześnie burmistrzowie, radni i urzędnicy sygnalizowali pogorszenie atmosfery politycznej, doświadczenia związane z dezinformacją oraz presją wobec osób pełniących funkcje publiczne. Należy wyraźnie podkreślić, że są to oczekiwania i doświadczenia respondentów, a nie stwierdzenie, że określone skutki rzeczywiście nastąpią po wyborach. Pokazują jednak poziom niepewności, jaki już przed głosowaniem odczuwa część aparatu samorządowego. Ma to znaczenie dla pogranicza, ponieważ współpraca transgraniczna w ogromnej części opiera się właśnie na instytucjach lokalnych i regionalnych. Nie tworzą jej przede wszystkim rządy centralne, ale samorządy, administracje, szkoły, uczelnie, służby ratownicze, organizacje społeczne, instytucje kultury i podmioty gospodarcze. Jeżeli zmienia się sposób funkcjonowania administracji landowej i komunalnej, klimat wokół współpracy międzynarodowej albo hierarchia priorytetów budżetowych, skutki mogą być widoczne również poza granicą Niemiec. Nie chodzi przy tym wyłącznie o potencjalne ograniczenie współpracy. Równie istotne może być przesunięcie jej akcentów – np. z polityki klimatycznej na bezpieczeństwo, z integracji społecznej na infrastrukturę albo z otwartości rynku pracy na większą kontrolę migracji.

Tutaj potrzebne jest spojrzenie znacznie bardziej precyzyjne niż prosta interpretacja „dobre lub złe dla Polski”. Pogranicze polsko-niemieckie jest dzisiaj na tyle rozwiniętym systemem powiązań, że jego przyszłość nie zależy od pojedynczego wyboru politycznego. Program Interreg VI A Meklemburgia-Pomorze Przednie/Brandenburgia/Polska dysponuje w perspektywie 2021–2027 kwotą 116,4 mln euro z EFRR, a jego priorytety obejmują między innymi transgraniczną innowacyjność, wspólne reagowanie na zmiany klimatyczne, uczestnictwo poprzez język, kulturę i turystykę oraz budowanie zaufania i wspólnego rozwoju. Są to już trwałe mechanizmy instytucjonalne, a nie okazjonalna współpraca.

Jeszcze dalej idzie diagnoza polsko-niemieckiej Grupy Kopernika związanej z Deutsches Polen-Institut. W opublikowanym w maju 2026 roku materiale po spotkaniu w Szczecinie (Arbeitspapier XXXVII der Kopernikus-Gruppe Der deutsch-polnische Grenzraum: Gemeinsam Resilienz stärken) autorzy uznają polsko-niemieckie pogranicze za jeden z przykładów bardzo rozwiniętej współpracy transgranicznej w Europie. Wskazują na integrację infrastruktury, trwałe związki w ochronie zdrowia, edukacji i nauce, współpracę ratownictwa oraz stworzone procedury wzajemnej pomocy. Zarazem formułują diagnozę, że dotychczasowy model osiąga pewien poziom nasycenia: instytucje działają, ale współpraca zbyt często przybiera charakter rutynowy, projektowy i reaktywny. W nowych warunkach bezpieczeństwa grupa postuluje przejście „od współpracy do wspólnego działania”, obejmującego m.in. interoperacyjne systemy ostrzegania, kompatybilną komunikację, wspólne procedury reagowania oraz modernizację połączeń transportowych. Wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim są w tym kontekście ważne właśnie dlatego, że rozstrzygają się w momencie, w którym pogranicze potrzebuje nowego etapu współpracy, a nie jedynie kontynuowania dotychczasowej rutyny. Z jednej strony istnieje gęsta infrastruktura instytucjonalna. Z drugiej – pojawiają się napięcia związane z kontrolami granicznymi, migracją, bezpieczeństwem, wojną w Ukrainie, transformacją energetyczną, starzeniem się ludności oraz niedoborem pracowników. Grupa Kopernika zwraca uwagę także na możliwość politycznego instrumentalizowania granicy i na potrzebę zwiększenia odporności współpracy na kryzysy polityczne.

To właśnie należy uznać za najważniejszy polski powód, aby bardzo uważnie obserwować niemiecką debatę. Nie chodzi o to, aby z Polski komentować, jak mieszkańcy Meklemburgii-Pomorza Przedniego powinni głosować. Chodzi o rozumienie zmiany systemowej zachodzącej po drugiej stronie granicy. Jeżeli w niemieckich landach wschodnich trwa przebudowa systemu partyjnego, może ona z czasem zmieniać sposób prowadzenia polityki regionalnej, relację landów z Berlinem, stosunek do polityki europejskiej oraz język debaty o migracji, energetyce, Rosji czy bezpieczeństwie. Ten ostatni wymiar jest szczególnie ważny. DGAP (Jacob Ross, Diese Richtungsentscheidung der AfD hat für die deutsche Politik große Bedeutung) już na początku 2026 roku zwracała uwagę, że wraz ze wzrostem znaczenia AfD coraz większą rolę w jej wewnętrznych sporach odgrywają kwestie ładu międzynarodowego, stosunku do Rosji, USA i zachodniego systemu sojuszniczego. Analiza nie dotyczyła wyłącznie Meklemburgii-Pomorza Przedniego, ale bezpośrednio wiązała te rozstrzygnięcia z wyborami w landach wschodnich i ich znaczeniem dla całej niemieckiej polityki. Trzeba przy tym pamiętać, że zasadnicze kompetencje w polityce zagranicznej i obronnej pozostają na poziomie federalnym. Znaczenie wyborów landowych w tej sferze polega przede wszystkim na zmianie politycznej presji i legitymizacji określonych kierunków, a nie na możliwości samodzielnego przebudowania niemieckiej polityki międzynarodowej przez rząd w Schwerinie. Dla Polski jest to ważne również dlatego, że Meklemburgia-Pomorze Przednie leży jednocześnie na polsko-niemieckim pograniczu i w regionie Morza Bałtyckiego. Kwestie stosunku do Rosji, polityki energetycznej czy bezpieczeństwa nie mają tu charakteru abstrakcyjnego. Dotyczą infrastruktury portowej i energetycznej, gospodarki morskiej, ochrony infrastruktury krytycznej, polityki wobec Ukrainy i funkcjonowania wschodniej części NATO i UE. Potencjalna zmiana niemieckiej debaty w tych sprawach może więc być silniej odczuwalna w Szczecinie, Świnoujściu czy na pograniczu zachodniopomorskim niż w wielu bardziej oddalonych regionach Niemiec.

Wybory mogą być impulsem nie tylko do identyfikowania ryzyk, ale do przemyślenia, na czym powinien opierać się kolejny etap współpracy. Jeżeli niemieccy analitycy trafnie diagnozują rosnącą frustrację wobec niesprawności instytucji, problemy demograficzne i brak przekonującej perspektywy rozwoju, odpowiedzią transgraniczną nie musi być mnożenie kolejnych projektów promujących samą ideę współpracy. Bardziej użyteczne mogą stać się przedsięwzięcia pokazujące jej konkretną sprawczość: lepsze połączenia kolejowe, wspólne systemy reagowania kryzysowego, funkcjonalne rozwiązania rynku pracy, opieki zdrowotnej, edukacji, ochrony środowiska, energetyki czy bezpieczeństwa. W tym znaczeniu niemiecka dyskusja o wyborach może być dla strony polskiej czymś więcej niż obserwowaniem wzrostu lub spadku poszczególnych partii. Mówi o potrzebie odzyskania przez państwo widocznej zdolności działania, o napięciu między demografią, zapotrzebowaniem na pracowników i kierunkiem polityki gospodarczej, pokazuje presję odczuwaną przez lokalne instytucje, analizuje możliwość przejścia do znacznie bardziej skomplikowanego i kruchego modelu tworzenia rządów. Te różne diagnozy spotykają się w jednym punkcie: problemem Meklemburgii-Pomorza Przedniego po wyborach będzie nie tylko pytanie, kto rządzi, ale czy powstający układ polityczny będzie zdolny skutecznie rządzić i tworzyć wiarygodną perspektywę rozwojową.

Szczecin wraz z otaczającym go polsko-niemieckim układem funkcjonalnym nie może budować przyszłości w oderwaniu od tego, co dzieje się politycznie, demograficznie i gospodarczo po zachodniej stronie granicy. Kryzys zdolności instytucjonalnej Meklemburgii-Pomorza Przedniego byłby również problemem dla naszej zdolności realizowania wspólnych projektów. Z drugiej strony presja na rozwiązanie problemów demograficznych, transportowych, gospodarczych czy bezpieczeństwa może zwiększać znaczenie tych form współpracy, które dostarczają rzeczywistych korzyści po obu stronach granicy. Najmniej użyteczna byłaby zatem reakcja ograniczająca się do alarmistycznego obserwowania niemieckiej polityki albo – odwrotnie – traktująca wynik wyborów jako wewnętrzną sprawę sąsiada bez większego znaczenia dla Polski. Potrzebne jest dokładne rozumienie procesu. W części może on oznaczać ryzyka: większą niestabilność rządzenia, zmianę priorytetów energetycznych lub migracyjnych, polityzację współpracy transgranicznej, trudniejszy klimat dla administracji lokalnej czy silniejszą presję na zmianę niemieckiej polityki wobec Rosji i europejskiej integracji. W części może jednak wymuszać nową jakość współpracy: bardziej pragmatyczną, operacyjną i odporną na cykle wyborcze, opartą na wspólnych interesach mieszkańców i na tych problemach, których żadna ze stron granicy nie rozwiąże skutecznie samodzielnie. Z tej perspektywy wybory w Meklemburgii-Pomorzu Przednim są ważne dlatego, że zmienia się polityczne otoczenie jednego z najbardziej zaawansowanych polsko-niemieckich obszarów współpracy transgranicznej. Zrozumienie niemieckich napięć – gospodarczych, demograficznych, tożsamościowych i instytucjonalnych – jest warunkiem realistycznego budowania relacji z sąsiadem.