Tomasz Augustyn
200 miliardów dolarów nie tworzy jeszcze gospodarki AI. Regionalna polityka wobec centrów danych powinna różnić się od klasycznej polityki pozyskiwania inwestorów.
Prognoza, według której do 2050 roku inwestycje w centra danych w Polsce mogą przekroczyć 200 mld dolarów, zmienia skalę dyskusji o gospodarce cyfrowej. Nie jest to jednak przede wszystkim zapowiedź wielkiego strumienia kapitału, który automatycznie przełoży się na rozwój kraju i regionów. Znacznie ważniejsze jest pytanie o ekonomię lokalizacji infrastruktury AI: gdzie powstaną nowe moce obliczeniowe, jakie zasoby będą przez nie zajmowane, jakie funkcje gospodarcze zostaną wokół nich zbudowane i jaka część tworzonej wartości pozostanie w miejscu lokalizacji. To właśnie na tym poziomie globalny boom inwestycyjny zaczyna mieć znaczenie dla Pomorza Zachodniego.
Najnowszy Global Data Centre Outlook PwC szacuje skumulowane światowe nakłady na infrastrukturę centrów danych do 2050 roku na 31,6 bln dolarów. W Polsce w latach 2027–2036 miałoby zostać zainwestowane 75,3 mld dolarów, a do 2050 roku 200,8 mld dolarów. To daje Polsce 11. miejsce wśród 17 analizowanych państw europejskich – wynik zbliżony do Finlandii i Danii, wyższy od Belgii, Czech, Portugalii czy Grecji, ale wyraźnie niższy od Niemiec, Francji, Wielkiej Brytanii i Niderlandów. Nie należy przy tym traktować wartości 200 mld dolarów jako zapowiedzianego portfela konkretnych inwestycji. Jest to długookresowa projekcja nakładów wynikająca z przyjętego scenariusza rozwoju rynku. Jej znaczenie polega raczej na pokazaniu skali procesu, w który Polska może zostać włączona.
To istotna korekta sposobu myślenia o gospodarce AI. Przez ostatnie lata dyskusja o sztucznej inteligencji była zdominowana przez modele, oprogramowanie, kompetencje programistyczne, start-upy i zastosowania biznesowe. Tymczasem obecna faza rozwoju AI odsłania jej bardzo materialną podstawę. Sztuczna inteligencja potrzebuje procesorów, serwerów, budynków, światłowodów, stacji elektroenergetycznych, magazynów energii, systemów chłodzenia, gruntów i ogromnych ilości energii. Cyfrowa gospodarka okazuje się jedną z najbardziej infrastrukturochłonnych gałęzi nowej gospodarki. W konsekwencji geografia AI zaczyna być kształtowana nie tylko przez rozmieszczenie talentów i kapitału technologicznego, lecz również przez geografię energetyczną i infrastrukturalną. W tym miejscu i kontekście warto kontynuować wcześniejsze analizy Instytutu Studiów Regionalnych dotyczące możliwości rozwoju centrów danych na Pomorzu Zachodnim, ale już z nieco innej perspektywy. Zwracaliśmy uwagę zarówno na regionalne atuty lokalizacyjne, jak i na konieczność uniknięcia prostego utożsamienia budowy data center z powstaniem regionalnej gospodarki danych. Wskazujemy również na potrzebę uwzględnienia kosztów energetycznych, wodnych, środowiskowych i społecznych oraz świadomego bilansowania potencjalnych korzyści i obciążeń. Nowa skala prognozowanych inwestycji pozwala pójść krok dalej. Problemem nie jest już tylko odpowiedź na pytanie, czy Pomorze Zachodnie nadaje się do lokalizacji centrów danych, ale jakiego rodzaju fragment europejskiej gospodarki obliczeniowej region powinien próbować u siebie zakotwiczyć.
Zmienia się bowiem sama natura rynku. Komisja Europejska zaproponowała w czerwcu 2026 roku Cloud and AI Development Act, którego jednym z celów jest co najmniej potrojenie potencjału centrów danych w Unii w ciągu 5–7 lat. Równolegle rozwijana jest sieć AI Factories, a uruchomiony w lipcu program gigafabryk AI zakłada powstanie do siedmiu ogromnych europejskich ośrodków obliczeniowych. Gigafabryki mają dysponować ponad 100 tys. zaawansowanych procesorów AI, a unijne i krajowe wsparcie do 10 mld euro ma uruchomić co najmniej 20 mld euro kapitału prywatnego. Polska uczestniczy już w tym procesie: działają projekty PIAST AI Factory i Gaia AI Factory, a w lipcu rząd przyjął uchwałę umożliwiającą udział w europejskim postępowaniu dotyczącym gigafabryk AI, gwarantując ponad 400 mln zł na zakup części przyszłych mocy obliczeniowych. W praktyce zaczyna więc powstawać nowa hierarchia infrastrukturalna Europy. Nie wszystkie centra danych będą pełnić tę samą funkcję. Czym innym jest infrastruktura obsługująca lokalny rynek chmurowy, czym innym hyperscale data center globalnego operatora, czym innym ośrodek HPC dla nauki, a jeszcze czym innym infrastruktura zoptymalizowana pod trenowanie i inferencję zaawansowanych modeli AI. Różne są ich wymagania energetyczne, modele biznesowe, znaczenie dla otoczenia oraz możliwości tworzenia regionalnych efektów mnożnikowych. Z punktu widzenia polityki regionalnej zasadniczym błędem byłoby traktowanie każdego megawata mocy centrum danych jako ekonomicznie równoważnego.
Właśnie dlatego warto wprowadzić kategorię jakości megawata cyfrowego. Region może przeznaczyć bardzo dużą ilość energii na centrum danych, które po zakończeniu budowy będzie silnie zautomatyzowanym obiektem infrastrukturalnym, zatrudniającym relatywnie niewiele osób i pozostającym słabo powiązanym z lokalnymi przedsiębiorstwami. Może jednak również wykorzystać dostęp do mocy obliczeniowych jako element szerszego systemu, obejmującego uczelnie, firmy technologiczne, przemysł, administrację, laboratoria, integratorów systemów, energetykę oraz wyspecjalizowane zastosowania AI. Fizycznie podobne inwestycje mogą więc przynosić zupełnie odmienne efekty rozwojowe. To szczególnie ważne w przypadku Pomorza Zachodniego, ponieważ region wchodzi równocześnie w dwa wielkie procesy infrastrukturalne: transformację energetyczną oraz ekspansję gospodarki danych. Ich zbieżność nie powinna być traktowana jako przypadek. Nowe źródła energii na północy Polski, rozwój offshore, infrastruktura przesyłowa i przyszłe inwestycje energetyczne zmieniają ekonomiczną geografię kraju. Centra danych mogą stać się jednym z nowych wielkoskalowych odbiorców tej energii. Zarazem należy brać pod uwagę pojawienie się konkurencji, która będzie coraz ważniejszym elementem polityki rozwojowej: ten sam megawat może zostać wykorzystany przez data center, zakład przemysłowy, elektrolizer, transport, system ciepłowniczy albo inne energochłonne przedsięwzięcie. Lokalizacja infrastruktury cyfrowej jest zatem również decyzją o alokacji coraz cenniejszego zasobu gospodarczego.
W konsekwencji regionalna polityka wobec centrów danych powinna różnić się od klasycznej polityki pozyskiwania inwestorów. Nie wystarczy przygotować teren, zapewnić przyłącze i zaoferować sprawną obsługę administracyjną. Region powinien wiedzieć, jakiego inwestora chce pozyskać i czego oczekuje w zamian za udostępnienie swoich zasobów. W nowej gospodarce negocjacyjnym aktywem regionu nie jest wyłącznie działka inwestycyjna. Są nim także dostępna moc, bezpieczeństwo dostaw energii, woda, infrastruktura telekomunikacyjna, możliwości odbioru ciepła odpadowego, zaplecze edukacyjne, otoczenie naukowe oraz społeczna akceptacja dla inwestycji.
Warto zwrócić uwagę, że europejska polityka zaczyna podążać właśnie w tym kierunku. CADA nie ogranicza problemu do zwiększenia powierzchni serwerowni. Komisja łączy rozwój infrastruktury z efektywnością energetyczną, dostępem do energii, gruntów, wody i finansowania, a jednocześnie z autonomią technologiczną Europy. Oznacza to przejście od myślenia o data center jako zwykłej inwestycji komercyjnej do traktowania infrastruktury obliczeniowej jako elementu infrastruktury strategicznej. Podobnie jak port, sieć elektroenergetyczna czy terminal logistyczny, centrum obliczeniowe może pełnić funkcję wykraczającą daleko poza swoją bezpośrednią działalność gospodarczą. Tym bardziej potrzebne jest rozróżnienie między lokalizacją infrastruktury a dostępem do infrastruktury. Dla rozwoju regionalnych przedsiębiorstw AI nie jest konieczne, aby każdy wykorzystywany przez nie serwer znajdował się na Pomorzu Zachodnim. Europejska sieć fabryk AI ma właśnie umożliwiać przedsiębiorstwom, nauce i instytucjom korzystanie z rozproszonych zasobów obliczeniowych. Z drugiej strony fizyczna obecność dużej infrastruktury może dawać regionowi inne korzyści: inwestycje sieciowe, kompetencje eksploatacyjne, zamówienia, pozycję w europejskiej architekturze cyfrowej oraz możliwość budowania wokół niej wyspecjalizowanych zastosowań. Trzeba więc unikać dwóch skrajności: przekonania, że bez własnego wielkiego data center region pozostanie poza gospodarką AI, oraz przeciwnego założenia, że samo jego wybudowanie automatycznie stworzy regionalny ekosystem AI.
Znacznie bardziej perspektywiczne jest myślenie o łańcuchu wartości infrastruktury obliczeniowej, ponieważ pozwala ono odróżnić sam fakt fizycznej lokalizacji inwestycji od rzeczywistego uczestnictwa regionu w gospodarce danych i sztucznej inteligencji. Fundamentalny wymiar tego łańcucha tworzy infrastruktura materialna: odpowiednio przygotowane grunty, dostęp do dużych i stabilnych mocy energetycznych, sieci elektroenergetyczne i telekomunikacyjne, obiekty budowlane, systemy zasilania awaryjnego, chłodzenia oraz gospodarowania wodą i ciepłem odpadowym. Jest to warstwa kapitałochłonna i niezbędna, ale sama w sobie pozostaje przede wszystkim infrastrukturą lokalizacyjną. Jej znaczenie dla gospodarki regionalnej może być duże w okresie inwestycyjnym, natomiast późniejsza zdolność do generowania zatrudnienia i lokalnej wartości dodanej nie musi odpowiadać ani skali nakładów, ani wielkości zużywanej energii. Region może więc stać się miejscem koncentracji bardzo kosztownych aktywów cyfrowych, nie stając się jeszcze istotnym uczestnikiem gospodarki, której aktywa te służą. W konsekwencji znaczenia nabiera zaplecze technologiczne związane z wyposażeniem i funkcjonowaniem infrastruktury obliczeniowej: serwery, procesory i akceleratory AI, pamięci masowe, urządzenia sieciowe, systemy sterowania, cyberbezpieczeństwa, zasilania, chłodzenia i telekomunikacji. W przypadku większości tych urządzeń region nie będzie miejscem ich produkcji, a znaczna część wartości pozostanie w globalnych łańcuchach dostaw. Nie oznacza to jednak braku przestrzeni dla regionalnej gospodarki. Wokół infrastruktury powstaje zapotrzebowanie na projektowanie, integrację, instalację, utrzymanie, modernizację, monitoring techniczny, bezpieczeństwo, zarządzanie energią czy obsługę systemów. Właśnie tutaj pojawia się możliwość stopniowego włączania lokalnych przedsiębiorstw w bardziej zaawansowane funkcje. Istotne staje się więc nie tylko to, kto wybuduje centrum danych, ale także kto będzie je projektował, integrował, zabezpieczał, modernizował i obsługiwał przez następne kilkanaście czy kilkadziesiąt lat.
W dalszej kolejności infrastruktura fizyczna przekształca się w zdolność świadczenia usług obliczeniowych. To poziom chmury, udostępniania mocy obliczeniowej, przechowywania i przetwarzania danych, usług HPC oraz infrastruktury wykorzystywanej do trenowania i uruchamiania systemów AI. Z punktu widzenia rozwoju regionalnego następuje tutaj zasadnicza zmiana jakościowa. Energia, budynki i urządzenia przestają być wyłącznie zasobem technicznym, a zaczynają stanowić podstawę usług, z których mogą korzystać przedsiębiorstwa, uczelnie, administracja i instytucje publiczne. O wartości infrastruktury dla regionu zaczyna zatem decydować nie tylko jej moc, lecz również dostępność tej mocy dla regionalnych użytkowników. Możliwe jest bowiem posiadanie na własnym terytorium ogromnego centrum danych, którego gospodarcze powiązania z otoczeniem będą minimalne, ponieważ niemal cała jego moc będzie obsługiwała klientów znajdujących się poza regionem.
Jeszcze wyżej w łańcuchu znajduje się warstwa modeli, oprogramowania, algorytmów i wyspecjalizowanych narzędzi AI. To tutaj infrastruktura obliczeniowa zaczyna być przekształcana w rozwiązania zdolne do wykonywania konkretnych zadań: analizowania danych, rozpoznawania obrazów i sygnałów, prognozowania, optymalizacji procesów, wspomagania decyzji, automatyzacji pracy czy sterowania systemami technicznymi. Nie oznacza to, że Pomorze Zachodnie powinno aspirować do tworzenia własnych globalnych modeli podstawowych. Znacznie ważniejsza może być zdolność do adaptowania istniejących technologii, integrowania ich z własnymi zbiorami danych oraz budowania wyspecjalizowanych rozwiązań odpowiadających potrzebom regionalnej gospodarki. W tym miejscu rośnie znaczenie kompetencji programistycznych, inżynierskich i branżowych, ale również jakości danych, zdolności organizacyjnej przedsiębiorstw oraz współpracy między biznesem, nauką i administracją. Największy potencjał tworzenia regionalnej wartości pojawia się jednak wtedy, gdy technologia zostaje włączona w konkretne procesy gospodarcze. W przypadku Pomorza Zachodniego mogą to być zastosowania w gospodarce morskiej, portach i logistyce, energetyce, przemyśle, systemach autonomicznych, ochronie infrastruktury, gospodarce wodnej, monitoringu środowiska, rolnictwie, ochronie zdrowia czy zarządzaniu usługami publicznymi. Na tym poziomie przestaje być najważniejsze, gdzie fizycznie znajduje się serwer, a zaczyna mieć znaczenie to, kto definiuje problem, kto posiada dane, kto projektuje rozwiązanie, kto jest właścicielem produktu oraz kto sprzedaje go kolejnym użytkownikom. To właśnie tutaj mogą powstawać produkty i usługi o wysokiej wartości dodanej, własność intelektualna, wyspecjalizowane przedsiębiorstwa i dobrze wynagradzane miejsca pracy.
W takim ujęciu poszczególne warstwy nie tworzą prostego ciągu, w którym region musi samodzielnie posiadać wszystkie elementy – od produkcji procesorów po tworzenie modeli AI. Istotą jest zdolność do budowania powiązań między nimi. Centrum danych może stworzyć popyt na lokalne usługi techniczne; dostępna moc obliczeniowa może zwiększyć możliwości uczelni i przedsiębiorstw; ich projekty mogą prowadzić do powstawania wyspecjalizowanych narzędzi; te z kolei mogą być wdrażane w regionalnym przemyśle, energetyce czy gospodarce morskiej; doświadczenie zdobyte przy lokalnych wdrożeniach może następnie stać się podstawą produktów oferowanych na rynkach zewnętrznych. Właśnie taki mechanizm zamienia infrastrukturę w gospodarkę. Z punktu widzenia polityki regionalnej szczególnie istotna staje się więc zdolność przechwytywania wartości pomiędzy kolejnymi ogniwami łańcucha. Jeżeli region udostępnia grunt, energię, wodę i infrastrukturę sieciową, podczas gdy kapitał, urządzenia, oprogramowanie, dane, usługi i własność intelektualna pozostają niemal w całości poza nim, uczestniczy przede wszystkim w najbardziej zasobochłonnej części systemu. Jeżeli natomiast lokalizacja infrastruktury uruchamia rozwój kompetencji, usług technicznych, działalności badawczej, integracji systemów, własnych produktów i branżowych zastosowań AI, ten sam obiekt może stać się punktem zaczepienia znacznie bardziej rozbudowanego ekosystemu gospodarczego. Regionalnym sukcesem nie będzie zatem samo pozyskanie inwestycji w infrastrukturę obliczeniową, lecz stopień, w jakim pozwoli ona przesuwać regionalną gospodarkę od udostępniania zasobów ku funkcjom opartym na wiedzy, technologii i własności intelektualnej. To właśnie zdolność do takiego przechodzenia pomiędzy warstwami powinna stanowić jedno z podstawowych kryteriów oceny znaczenia inwestycji data center dla rozwoju Pomorza Zachodniego.
Dla Pomorza Zachodniego może to oznaczać odejście od ambicji budowania uniwersalnego „hubu AI” na rzecz czegoś bardziej realistycznego i jednocześnie bardziej wartościowego: infrastruktury obliczeniowej powiązanej z regionalnymi domenami zastosowań. Region nie musi konkurować z Warszawą o koncentrację central korporacyjnych ani z największymi europejskimi ośrodkami o tworzenie globalnych modeli bazowych. Może natomiast budować kompetencje AI związane z gospodarką morską, logistyką, energetyką, przemysłem, systemami autonomicznymi, bezpieczeństwem infrastruktury, monitoringiem środowiska czy zarządzaniem rozproszonymi systemami technicznymi. Wówczas moc obliczeniowa nie jest końcowym produktem regionalnej strategii, lecz infrastrukturą umożliwiającą rozwój istniejących specjalizacji. Ta logika prowadzi do jeszcze jednego wniosku. Wielki boom inwestycyjny może paradoksalnie zmniejszać znaczenie samego faktu posiadania centrum danych. Jeżeli PwC ma rację i w Polsce w ciągu dekady powstanie infrastruktura warta dziesiątki miliardów dolarów, data centers przestaną być inwestycyjną egzotyką. Będą stopniowo stawały się kolejną kategorią infrastruktury gospodarczej. Przewaga przesunie się wtedy z pytania „kto ma centrum danych?” na pytanie „kto potrafi gospodarczo wykorzystać dostępną moc obliczeniową?”. Podobny proces obserwowaliśmy wcześniej w przypadku szerokopasmowego internetu: samo posiadanie infrastruktury telekomunikacyjnej przestało z czasem stanowić przewagę, natomiast zasadnicze znaczenie zaczęła mieć zdolność gospodarki do jej wykorzystania.
Mając to na względzie prognozowane 200,8 mld dolarów powinno być interpretowane przede wszystkim jako zapowiedź zmiany relacji między energetyką, infrastrukturą cyfrową i rozwojem regionalnym. Jeżeli skala inwestycji rzeczywiście będzie zbliżona do prognozowanej, centra danych staną się jednym z podmiotów konkurujących o przestrzeń, energię, przyłączenia i kapitał infrastrukturalny. Jednocześnie będą elementem bezpieczeństwa gospodarczego i cyfrowego. Komisja Europejska już explicite wiąże rozbudowę infrastruktury chmurowej i AI z ograniczeniem zależności od dostawców spoza UE oraz odpornością technologiczną Europy. Lokalizacja określonych zasobów obliczeniowych może więc z czasem nabierać podobnego znaczenia strategicznego jak lokalizacja energetyki, infrastruktury telekomunikacyjnej czy części przemysłu obronnego. Nie wolno przy tym ignorować ryzyka inwestycyjnego. Globalna fala AI przestała być rynkiem, na którym każda zapowiedziana inwestycja jest automatycznie wiarygodna. We wrześniu 2026 roku Reuters wskazywał na rosnącą ostrożność kredytodawców wobec projektów infrastruktury AI, opóźnienia wynikające z ograniczeń energetycznych i łańcuchów dostaw oraz zaostrzanie warunków finansowania. Jest to ważne również dla regionów. Im większe będą prognozowane kwoty, tym więcej pojawi się projektów spekulacyjnych, lokalizacji rezerwowanych „na przyszłość”, deklaracji wielkich mocy i przedsięwzięć, które nigdy nie osiągną fazy realizacji. Administracja regionalna powinna więc rozwijać kompetencje nie tylko do promocji lokalizacji, ale także do weryfikowania jakości inwestora, modelu finansowania, realności zapotrzebowania na moc i długoterminowych efektów projektu.
Dobrym europejskim punktem odniesienia staje się Finlandia. Google ogłosił właśnie inwestycje rzędu 13 mld euro w trzy nowe centra danych na północy kraju oraz 22-letnią umowę na zakup energii jądrowej od Fortum. Projekt został powiązany z rozwojem sieci, czystej energii i magazynowania. Przypadek ten pokazuje, że największe inwestycje AI coraz częściej przestają być projektami wyłącznie cyfrowymi. Stają się kontraktami infrastrukturalno-energetycznymi, które łączą kapitał technologiczny z systemem elektroenergetycznym i polityką gospodarczą państwa. W tej konkurencji Pomorze Zachodnie nie będzie rywalizować wyłącznie z Mazowszem, Wielkopolską czy Dolnym Śląskiem. Będzie pośrednio konkurować również z Finlandią, Szwecją, Danią, północnymi Niemcami i innymi regionami europejskimi posiadającymi podobną kombinację energii, chłodniejszego klimatu, przestrzeni i bezpieczeństwa instytucjonalnego.
Z tego powodu właściwym poziomem działania nie jest już klasyczny regionalny marketing inwestycyjny. Potrzebna jest regionalna polityka infrastruktury obliczeniowej powiązana z polityką energetyczną, przestrzenną, gospodarczą i edukacyjną. Powinna ona rozpoznawać potencjalne lokalizacje nie tylko według dostępności gruntów, ale również przyszłej dostępności mocy, infrastruktury przesyłowej i dystrybucyjnej, światłowodów, zasobów wodnych, możliwości zagospodarowania ciepła oraz konfliktów z innymi funkcjami gospodarczymi. Równolegle należałoby identyfikować przedsiębiorstwa i instytucje, które mogłyby zostać użytkownikami powstających zasobów obliczeniowych. Bez tego powstanie infrastruktura bez gospodarki, która potrafiłaby ją wykorzystać. Tu właśnie pojawia się najważniejsza różnica pomiędzy data center a gospodarką danych. Pierwsze jest obiektem. Druga jest systemem. Centrum danych można wybudować w kilka lat, jeśli dostępne są kapitał, teren i energia. Regionalnego systemu przedsiębiorstw wykorzystujących dane, uczelni kształcących kadry, administracji potrafiącej zamawiać technologie, integratorów, laboratoriów i użytkowników przemysłowych nie da się stworzyć w takim tempie. Paradoksalnie więc najpilniejsze zadania dla Pomorza Zachodniego nie dotyczą budowy serwerowni. Dotyczą przygotowania regionalnej gospodarki na sytuację, w której bardzo duża moc obliczeniowa stanie się dostępna. Oznacza to również zmianę kryterium sukcesu. Liczba megawatów zainstalowanych w centrach danych jest wskaźnikiem infrastrukturalnym, nie rozwojowym. Znacznie ważniejsze byłoby bazowanie na takich parametrach, jak wartość regionalnych zamówień powstających wokół inwestycji, liczba przedsiębiorstw korzystających z zaawansowanych mocy obliczeniowych, udział lokalnych podmiotów w łańcuchach dostaw, liczba specjalistycznych zastosowań AI tworzonych w regionie, współpraca z uczelniami, wartość powstającej własności intelektualnej, produktywność firm wykorzystujących AI oraz udział energii i ciepła odpadowego zagospodarowywanych w modelu gospodarki obiegu zasobów. Dopiero takie mierniki pozwolą stwierdzić, czy region posiada centrum danych, czy rzeczywiście uczestniczy w gospodarce danych.
Skala wskazana przez PwC nadaje wcześniejszej zachodniopomorskiej dyskusji zupełnie nowy ciężar. Nie chodzi już o znalezienie interesującej niszy inwestycyjnej. Jeżeli świat rzeczywiście zmierza w kierunku dziesiątek bilionów dolarów nakładów na infrastrukturę AI, a Polska może przejąć ponad 200 mld dolarów tego strumienia do połowy stulecia, rozpoczyna się nowy etap konkurencji terytorialnej o funkcje gospodarki cyfrowej. Pomorze Zachodnie ma w tej konkurencji aktywa, ale nie ma gwarantowanej pozycji. Największym błędem byłoby zarówno zlekceważenie tej fali, jak i zachłyśnięcie się jej skalą. Stawką nie jest bowiem zdobycie możliwie największej liczby serwerowni. Stawką jest takie wykorzystanie globalnego boomu infrastrukturalnego, aby energia, przestrzeń i infrastruktura regionu zostały zamienione w trwałą zdolność do tworzenia wartości w gospodarce AI. Dopiero wtedy data center przestaje być wielkim odbiorcą prądu stojącym na zachodniopomorskiej działce, a zaczyna być elementem nowego regionalnego systemu gospodarczego.
