To, jak potrafimy podejść do tego zagadnienia, będzie miało istotne znaczenie dla wyglądu Szczecina i regionu, jakości infrastruktury, ale też wielu systemów kluczowych dla funkcjonowania społeczeństwa
Rozwój przedsięwzięć o charakterze dual use w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim nie jest już abstrakcyjną koncepcją z dokumentów strategicznych, lecz realnym wyzwaniem rozwojowym, które wymaga chłodnej analizy, odwagi w formułowaniu tez i odejścia od wygodnych uproszczeń dominujących w debacie publicznej.
Rozmowa o perspektywach rozwoju przedsięwzięć o charakterze dual use w Szczecinie i na Pomorzu Zachodnim musi zostać wyraźnie osadzona w kontekście, który nie pozostawia złudzeń co do skali wyzwań, przed jakimi stoimy. Obecna sytuacja geopolityczna, w szczególności trwały konflikt zbrojny w bezpośrednim sąsiedztwie Unii Europejskiej, redefinicja architektury bezpieczeństwa w Europie oraz wzmocnienie wschodniej flanki NATO, obnażyły skutki wieloletnich zaniechań w zakresie infrastruktury, zaplecza logistycznego, przemysłowego i magazynowego. Zaniechań, które przez lata były maskowane narracją „dywidendy pokoju”, a dziś powracają w postaci gwałtownych i często chaotycznych prób nadrobienia straconego czasu. W tym sensie dual use nie jest ani nową ideologią planistyczną, ani przejściowym trendem inwestycyjnym – jest odpowiedzią na strukturalny deficyt zdolności adaptacyjnych państwa i jego miast.
Szczecin oraz Pomorze Zachodnie zajmują w tym układzie pozycję szczególną. Region o silnych tradycjach przemysłowych, portowych i logistycznych, dysponujący rozległymi terenami poprzemysłowymi, powojskowymi i kolejowymi, a jednocześnie relatywnie nisko zagospodarowany w porównaniu z największymi metropoliami kraju. Przestrzeń miejska i podmiejska Szczecina posiada w tym względzie znaczące rezerwy – zarówno fizyczne, jak i funkcjonalne – które mogą zostać wykorzystane w sposób racjonalny i selektywny. Co istotne, potrzeby są tu obiektywnie duże, właśnie z racji specyfiki i rangi miasta: port o znaczeniu międzynarodowym, bliskość granicy, zaplecze dla transportu morskiego i lądowego, potencjał do obsługi dużych strumieni towarowych oraz infrastruktury krytycznej. Dual use wpisuje się w te funkcje w sposób naturalny, o ile nie zostanie sprowadzony do hasła uzasadniającego dowolną ingerencję w przestrzeń.
Kluczową tezą, którą należy jasno i konsekwentnie artykułować, jest potrzeba zmiany logiki debaty publicznej. Dziś w rozmowie o bezpieczeństwie, odporności i rozwoju dominują środowiska polityczne oraz administracyjne, posługujące się językiem strategii, wskaźników i zgodności z wytycznymi krajowymi bądź unijnymi. Tymczasem realna wiedza o tym, co jest możliwe, opłacalne i wykonalne w przestrzeni miejskiej, znajduje się w dużej mierze po stronie branży: deweloperów, analityków rynku nieruchomości, operatorów logistycznych, inwestorów infrastrukturalnych. To oni na co dzień mierzą się z kosztami, ryzykiem, ograniczeniami planistycznymi i społecznymi, a mimo to pozostają w debacie niemal niewidoczni lub sprowadzani do roli wykonawców cudzych wizji. Skala Szczecina i regionu jest wystarczająca, by prowadzić poważną, merytoryczną rozmowę z tymi środowiskami – nie na marginesie, lecz w centrum procesu decyzyjnego.
Pomorze Zachodnie nie jest ani peryferyjnym dodatkiem do krajowej polityki bezpieczeństwa, ani poligonem doświadczalnym dla rozwiązań projektowanych w oderwaniu od lokalnych realiów. Wręcz przeciwnie – jego potencjał polega na możliwości prowadzenia debaty i działań w skali, która pozwala na testowanie rozwiązań, korektę błędów i budowanie kompetencji instytucjonalnych. Warunkiem jest jednak zerwanie z postawą biernego implementowania regulacji i wskaźników narzucanych z poziomu krajowego czy unijnego. Nie oznacza to ich ignorowania, lecz właściwe odwrócenie kolejności: najpierw jasno zdefiniowane lokalne potrzeby i cele, wynikające z uwarunkowań przestrzennych, gospodarczych i społecznych, a dopiero potem dopasowanie do dostępnych instrumentów prawnych i finansowych. Inaczej ryzykujemy sytuację, w której dual use stanie się kolejną etykietą przyklejaną do projektów, które z realną odpornością i bezpieczeństwem mają niewiele wspólnego.
Równie istotne jest postawienie wyraźnej granicy wobec pokusy nadmiernej ekspansji tego paradygmatu. Nie możemy rzucić się w rozwijanie funkcji dual use wszędzie i bez ograniczeń, traktując je jako uniwersalne uzasadnienie dla każdej inwestycji infrastrukturalnej czy przestrzennej. Taka postawa grozi wypaczeniem samej idei, konfliktem z mieszkańcami oraz długofalowym obniżeniem jakości przestrzeni miejskiej. Dual use wymaga selektywności, hierarchizacji i pogłębionej refleksji nad skutkami – zarówno w czasie pokoju, jak i w sytuacjach kryzysowych. W wielu przypadkach lepszym rozwiązaniem będzie wzmocnienie funkcji stricte cywilnych, które pośrednio zwiększają odporność miasta, niż forsowanie rozwiązań o wyraźnym podtekście militarnym.
Szczecin i Pomorze Zachodnie stoją dziś przed realną szansą, by zbudować własny, dojrzały model rozwoju przedsięwzięć o charakterze dual use – oparty na pragmatyzmie, wiedzy rynkowej i odpowiedzialności przestrzennej. Warunkiem powodzenia jest jednak uczciwa debata, wolna od uproszczeń i modnych haseł, w której głos branży i analityków będzie traktowany na równi z głosem polityków. Tylko wówczas dual use może stać się narzędziem wzmacniania regionu, a nie kolejnym symbolem działań pozornych, podejmowanych pod presją chwili i bez długofalowej wizji.
