Polska powinna odbudować kompetencję eksportową w budowie okrętów i jednostek pomocniczych oraz rozpocząć systematyczne wejście do łańcucha dostaw U.S. Navy. Przemysł musi przygotować konkurencyjny produkt, a państwo powinno zapewnić mu wsparcie polityczne i instytucjonalne w otwieraniu rynku.

Polskie stocznie posiadają kompetencje w budowie jednostek specjalistycznych, wielozadaniowych, roboczych, patrolowych, dual-use oraz wyposażonych sekcji i bloków. Problemem nie jest więc wyłącznie technologia. Problemem jest odbudowanie zdolności do sprzedaży kompletnego produktu zagranicznym marynarkom wojennym.

Jednym z najważniejszych kierunków powinny być Stany Zjednoczone. U.S. Navy sama wskazuje dziś na potrzebę zwiększenia potencjału stoczniowego i wykorzystania możliwości przemysłowych państw sojuszniczych. W planie stoczniowym z maja 2026 r. pojawia się możliwość produkcji w stoczniach sojuszniczych niesensytywnych modułów, konstrukcji kadłubowych, a w wybranych przypadkach również jednostek pomocniczych opartych na sprawdzonych rozwiązaniach komercyjnych. To tworzy dla Polski realne okno możliwości.

Nie powinniśmy jednak rozpoczynać od ambicji budowy najbardziej zaawansowanych amerykańskich okrętów bojowych. Potrzebna jest strategia wejścia krok po kroku. Pierwszym etapem może być produkcja wyposażonych sekcji, modułów i kadłubów. Kolejnym – kompletne jednostki pomocnicze, logistyczne, patrolowe i wielozadaniowe. Docelowo polskie stocznie powinny stać się partnerami amerykańskich głównych wykonawców w wybranych programach budowy okrętów. Polska oferta powinna obejmować nie tylko stalowy kadłub, ale możliwie dużą część wartości jednostki: projekt, konstrukcję, wyposażenie, instalacje, integrację, testy i gotową platformę. Szczecin może w tym modelu odgrywać istotną rolę jako ośrodek budowy statków specjalistycznych, jednostek żeglugi bliskiego zasięgu, wielozadaniowych, roboczych, patrolowych i dual-use oraz produkcji wyposażonych bloków dla większych programów.

Sama oferta przemysłowa jednak nie wystarczy. Rynek obronny wymaga konsekwentnego wsparcia państwa. Potrzebne są kontakty administracyjne, obecność w Waszyngtonie, współpraca ambasad, resortów gospodarczych i obronnych oraz bezpośrednie relacje z amerykańskimi stoczniami i głównymi wykonawcami. Wsparcie polityczne nie może zastępować konkurencyjności. Polska firma musi oferować odpowiednią cenę, jakość i terminowość. Państwo powinno jednak pomóc jej znaleźć się przy stole, przy którym powstają przyszłe programy. Warto więc stworzyć stały program Polish–U.S. Naval Industrial Cooperation, którego celem byłoby wejście polskich przedsiębiorstw do amerykańskiego łańcucha dostaw przemysłu okrętowego. Polska od lat kupuje w USA zaawansowane systemy obronne. Kolejnym etapem partnerstwa powinno być rozwijanie współpracy także w drugą stronę – tam, gdzie polski przemysł posiada rzeczywiste kompetencje. Przemysł stoczniowy jest jednym z takich obszarów.

Nie jest to wyłącznie teoretyczna koncepcja. Autor artykułu, jako przedsiębiorca od lat działający w przemyśle stoczniowym i na rynkach międzynarodowych, już dziś próbuje przecierać tę ścieżkę, budując bezpośrednie relacje z partnerami amerykańskimi i promując polskie kompetencje w zakresie budowy jednostek pomocniczych, patrolowych, specjalistycznych oraz wyposażonych platform okrętowych. Takie działania pokazują, że wejście na rynek amerykański nie musi pozostawać wyłącznie postulatem strategicznym – może być rozpoczętym procesem biznesowym, który przy odpowiednim wsparciu instytucjonalnym da się skalować na cały polski przemysł.

Do 2035 roku Polska powinna posiadać kilka przedsiębiorstw stale uczestniczących w międzynarodowych programach budowy okrętów pomocniczych i jednostek wsparcia. Najpierw jako dostawcy, później jako partnerzy, docelowo – jako producenci gotowych platform.

Nie tylko kupować od sojusznika. Także produkować dla sojusznika.

 

Zbigniew Jagniątkowski – doświadczony przedsiębiorca sektora stoczniowego i CEO JPP Marine, lider Instytutu Studiów Regionalnych. Od lat rozwija współpracę polskiego przemysłu morskiego z partnerami zagranicznymi, a obecnie aktywnie przeciera ścieżki wejścia polskich kompetencji stoczniowych na rynek amerykański. Jego działania koncentrują się na budowie relacji z partnerami przemysłowymi i instytucjonalnymi oraz na promocji polskich zdolności w zakresie budowy wyposażonych kadłubów, jednostek pomocniczych, patrolowych, specjalistycznych i dual-use. Jako Konsul Honorowy Republiki Filipin w Szczecinie aktywnie promuje również polski przemysł stoczniowy na Filipinach, wspierając rozwój kontaktów gospodarczych i współpracy pomiędzy polskimi oraz filipińskimi przedsiębiorstwami sektora morskiego.