Tomasz Augustyn
Konsekwencją europejskich przekształceń w motoryzacji może być zmiana mapy inwestycyjnej Polski.
Pomorze Zachodnie w ograniczonym stopniu jest uzależnione od produkcji samochodów i części motoryzacyjnych. Jest ona skupiona głównie na Śląsku, w Wielkopolsce i na Mazowszu. Niemniej obserwowane w skali europejskiej trudności z pewnością odbiją się na całej polskiej gospodarce.
Według szacunków Europejskiego Stowarzyszenia Producentów Części Motoryzacyjnych CLEPA do 2030 r. europejski sektor motoryzacyjny może utracić nawet 350 tys. miejsc pracy. Skala tej prognozy wykracza poza krótkookresowe wahania koniunktury i wskazuje na ryzyko strukturalnej erozji zdolności produkcyjnych oraz technologicznych kontynentu. W ocenie przedstawicieli branży zagrożona jest nie tylko wielkość zatrudnienia, lecz także szerzej rozumiana suwerenność technologiczna Europy – rozumiana jako zdolność do projektowania, wytwarzania i rozwijania kluczowych komponentów w oparciu o własne zaplecze przemysłowe i badawczo-rozwojowe. Odpowiedzią na te wyzwania ma być przygotowywany przez Komisja Europejska dokument Industrial Accelerator Act (IAA), którego celem jest wsparcie strategicznych sektorów przemysłu znajdujących się pod presją spadającego popytu, wysokich cen energii oraz nierównych warunków konkurencji międzynarodowej. Projekt zakłada wprowadzenie minimalnych progów lokalnej wartości dodanej w przedsięwzięciach finansowanych ze środków publicznych. Mechanizm ten miałby objąć branże o znaczeniu systemowym – w tym produkcję baterii, energetykę wiatrową i słoneczną, technologie jądrowe oraz motoryzację. W praktyce oznaczałoby to odejście od neutralności pochodzenia komponentów na rzecz preferencji dla produkcji realizowanej w Unii Europejskiej. Sektor motoryzacyjny postuluje, aby w ramach IAA wprowadzić zapis, zgodnie z którym „europejski” samochód powinien składać się w co najmniej 75% z komponentów wytworzonych na terenie UE. Propozycja ta ma ograniczyć zjawisko zastępowania dostaw unijnych części importem z krajów o niższych kosztach produkcji, w tym w szczególności z Azji. W kontekście rosnącej obecności producentów pojazdów z Chin na rynku europejskim, kwestia ta nabiera wymiaru strategicznego – chodzi bowiem nie tylko o bieżącą konkurencję cenową, lecz o utrzymanie pełnych łańcuchów wartości w Europie.
Kluczowe znaczenie ma przy tym właściwe zdefiniowanie, gdzie w motoryzacji powstaje realna wartość dodana. Branża samochodowa nie ogranicza się do finalnego montażu pojazdów, który jest najbardziej widocznym, lecz niekoniecznie najbardziej wartościotwórczym etapem produkcji. Około 75% ostatecznej wartości samochodu generują producenci części i komponentów. To oni odpowiadają za opracowanie i wytwarzanie kluczowych systemów – hamulcowych, kierowniczych, zawieszenia, chłodzenia, układów elektronicznych czy rozwiązań z zakresu bezpieczeństwa i efektywności energetycznej. Producenci pojazdów koncentrują się głównie na integracji tych elementów, konstrukcji nadwozia i podwozia, części wyposażenia wnętrza oraz – w wybranych przypadkach – kluczowych elementów napędu. W efekcie utrata segmentu dostawców oznaczałaby nie tylko redukcję miejsc pracy w zakładach produkcyjnych, lecz także odpływ kompetencji inżynieryjnych i zaplecza badawczo-rozwojowego. Z perspektywy technologicznej zagrożenie ma charakter kumulatywny. Jeżeli europejscy dostawcy zostaną wypchnięci z łańcuchów dostaw w wyniku przewagi kosztowej konkurentów spoza UE, ich powrót w przyszłości będzie skrajnie utrudniony. Przemysł motoryzacyjny charakteryzuje się bowiem wysokimi barierami wejścia, długimi cyklami inwestycyjnymi oraz silną integracją dostawców z producentami pojazdów na etapie projektowania. Utrata pozycji w jednym cyklu modelowym może skutkować wieloletnim wykluczeniem z kolejnych projektów.
Dane dotyczące zatrudnienia potwierdzają, że proces erozji już się rozpoczął. W ciągu ostatnich dwóch lat z unijnego sektora produkcji części motoryzacyjnych ubyło blisko 104 tys. miejsc pracy. Jednocześnie europejscy producenci mierzą się z trwałą nierównowagą kosztową wobec konkurentów spoza UE, szacowaną na 15–30 proc. Różnice te wynikają z wyższych cen energii, kosztów pracy, obciążeń regulacyjnych oraz wymogów środowiskowych. W sytuacji braku instrumentów kompensacyjnych ryzyko utraty nawet 23 proc. wartości dodanej w najbliższych latach staje się realnym scenariuszem. Zwolennicy wprowadzenia progu 75% lokalnych komponentów argumentują, że rozwiązanie to nie powinno prowadzić do istotnego wzrostu cen pojazdów. Według danych branżowych już obecnie ponad 80% części wykorzystywanych w pojazdach produkowanych w UE pochodzi od europejskich dostawców. Oznacza to, że postulowany próg w dużej mierze formalizowałby istniejącą strukturę łańcucha dostaw, jednocześnie utrudniając jej dalszą dezintegrację w kierunku importu spoza UE.
Dla Polski konsekwencje proponowanych rozwiązań mają wymiar szczególnie istotny. Krajowy sektor motoryzacyjny w dużej mierze opiera się na produkcji części i komponentów, które są włączone w europejskie łańcuchy dostaw. Ewentualne osłabienie pozycji unijnych dostawców mogłoby prowadzić do stopniowego wypychania polskich firm z rynku, z negatywnymi skutkami dla zatrudnienia, inwestycji i transferu technologii. Z kolei skuteczne wdrożenie instrumentów wspierających lokalną wartość dodaną mogłoby wzmocnić rolę Polski jako jednego z kluczowych ogniw europejskiego zaplecza produkcyjnego. Produkcja sektora motoryzacyjnego w 2023 r. stanowiła w Polsce około 10% całości wartości sprzedanej przetwórstwa przemysłowego, co odpowiada 220 mld PLN. Najważniejszą składową stanowiła produkcja części i akcesoriów (6% całości przetwórstwa przemysłowego), co potwierdza specjalizację Polski w tym segmencie produkcji. W ostatnich 10 latach udział motoryzacji w produkcji przemysłowej spadł o 2 pkt. proc. W 2024 r. wartość sprzedana części oraz akcesoriów wyniosła 115 mld zł, z czego blisko połowa została wyeksportowana. Głównymi odbiorcami części pochodzących z Polski są m.in. kraje UE o dobrze rozwiniętym przemyśle motoryzacyjnym.
Sektor motoryzacyjny jest istotnym pracodawcą, odpowiada za 2% miejsc pracy w Polsce. Co dziesiąta osoba zatrudniona w przetwórstwie przemysłowym pracuje w motoryzacji. W sektorze działa od 200 tys. do 340 tys. pracowników, a łącznie z efektami pośrednimi popyt finalny tego sektora może generować nawet 431 tys. miejsc pracy. W 2024 r. w przedsiębiorstwach przemysłu motoryzacyjnego (10 i więcej osób) było zatrudnionych 200,5 tys. pracowników, co stanowiło 8,6% osób zatrudnionych w przetwórstwie przemysłowym. W latach 2015-2024 liczba zatrudnionych zwiększyła się o blisko 29 tys., od 2019 r., kiedy najwięcej osób pracowało w przemyśle motoryzacyjnym, zatrudnienie spadło. Sektor motoryzacyjny tradycyjnie dzieli się na cztery główne poziomy: producentów sprzętu finalnego (original equipment manufacturers, OEM) oraz dostawców poziomu 1–3. W Polsce działa obecnie 12 fabryk OEM, w których zatrudnionych jest około 23 tys. osób. Należą one do pięciu międzynarodowych koncernów. Największym z nich pod kątem zatrudnienia jest niemiecki Volkswagen Group, który oprócz zakładów w Poznaniu, Wrześni i Polkowicach kontroluje również firmy Scania oraz MAN. Drugim koncernem jest francusko-włosko-amerykański Stellantis, który posiada trzy fabryki (w Gliwicach i Tychach). Najistotniejszym działem sektora motoryzacyjnego w Polsce jest produkcja części i akcesoriów – ponad trzy czwarte pracowników jest zatrudnionych w tym segmencie działalności. Według danych Stowarzyszenia Dystrybutorów i Producentów Części Motoryzacyjnych SDCM w Polsce działa około 1000 firm zajmujących się produkcją części i podzespołów zarówno montowanych w pojazdach jak i dostarczanych na rynek wtórny. Zakłady produkujące części motoryzacyjne zapewniają zatrudnienie ponad 145 tysiącom pracowników.
Liczba zatrudnionych w sektorze motoryzacyjnym w podziale na województwa według katalogu Polskiej Izby Motoryzacji (2025)

Źródło: Polski Instytut Ekonomiczny
